Widzę że coraz lepsza ta sztuczna inteligencja xd grok od paru dni szaleje
https://x.com/i/status/2006829990256767149
#heheszki #polityka #bekazpisu


Widzę że coraz lepsza ta sztuczna inteligencja xd grok od paru dni szaleje
https://x.com/i/status/2006829990256767149
#heheszki #polityka #bekazpisu

Zaloguj się aby komentować
Dobra, zbierałem się do spamowania # bookmeter na koniec roku, ale oczywiście się nie zebrałem, w tym mam postanowienie dodawania na bieżąco.
Zamiast tego wrzucę sobie okładki tego co przeczytałem i podsumowanie bardziej dla siebie. xD
60 okładek, ale "Sześć światów Hain" i "Trylogia ciągu" to po kilka książek w jednym tomie. A ze zbiorów "Gateway" i Swanwicka czytałem po jednej. Głównie serie sf/fantasy albo pojedyncze książki nagradzanych bądź uznanych autorów. W tym roku chciałbym kontynuować czytanie książek nagrodzonych Hugo, Nebulą i Locusem, ale też przeplatać większą ilością literatury faktu, pięknej, azjatyckiej i walnąć jakieś bydlaki-klasyki (w planach "Anna Karenina" i "Grona gniewu").
Serie które skończyłem/jestem na bieżąco:
Ekspansja - złoto, bardzo mi się ta ostatnia trylogia o marsjańskich faszystach na dalekiej Lakonii podobała, tak samo jak opowiadania, każde coś wnosi, każde ma świeżą, fajną perspektywę
Pierwsze Prawo - jeszcze większe złoto i najlepsze co w tamtym roku czytałem, to jak pan Abercrombie pchnął ten swój świat ku zmianie i jaki rollecoaster zapewnił w drugiej trylogii jest wspaniałe. Pojedyncza "Czerwona kraina" w klimatach westernowych, zadedykowana Clintowi Eastwoodowi, też świetna. Natomiast z opowiadań nic nie pamiętam. xd
Trylogia Ciągu - kolejne złoto xD mieszanka brudnych, gangsterskich klimatów noir z tym jak autor wyobrażał sobie cyberprzestrzeń oraz z bardzo zaawansowaną biologią, styl jak u Dukaja - wrzucenie nas w obcy świat, zasypanie neologizmami i radźcie sobie - ja to bardzo lubię
Natomiast po trylogii czytałem "Wypalić chrom" i opowiadania z tego świata wypadają blado w porównaniu do powieści, natomiast ciekawe były opowiadania niepowiązane z trylogią
Trylogia husycka - zabili go i uciekł uganiać się za babą. Lorem ipsum dolor sit amet. Nie lubię.
Nowy Wiedźmin - bardzo przyjemne zaskoczenie, świetnie się czytało i nawet zakończenie porządne
Bobiverse - tom 5. średni i nic nie wnosi do serii
Diuna - tom 5. to znowu prawdziwa, niezła powieść, a 6. to znowu losowo wrzucane pseudofilozoficzne pierdolety. Jak ktoś zaczyna to radzę zakończyć na części numer 3.
Martwy Dżinn w Kairze + opowiadania - świetne pomysły na świat, słabe fabuły
Mnich i Robot - drugie opowiadanko mieszające sf z buddyjską filozofią równie fajne jak pierwsze
Serie zaczęte/w trakcie:
Saga Vorkosiganów - zacząłem w zeszłym roku i przeczytałem 11 części, więc chyba mi się podoba xd Seria stoi głównie (ale nie tylko) świetnie wykreowanymi bohaterami z Milesem Vorkosiganem na czele. Syn gościa rządzącego feudalną planetą, która od niedawna się dość mocno modernizuje. Poznajemy go jako nastolatka, który chce wstąpić do armii i kontynuować rodzinne żołnierskie tradycje. Niestety 1,40 wzrostu, łamliwość kości i inne defekty skutecznie mu to uniemożliwiają. Za to nadrabia innymi atutami.
Oxford Time Travel - o historykach podróżujących w czasie. "Nie licząc psa" dziejąca się głównie w wiktoriańskiej Anglii świetna. "Księga sądu ostatecznego" - dwa wątki o dwóch epidemiach - jeden w średniowieczu, który był super, drugi w Oxfordzie przyszłości, który był męczący.
Dzieci czasu - część pierwsza o cywilizacji pająków super, część druga o ośmiornicach, którą czytam obecnie, jeszcze lepsza
Hain/Ekumena - "Sześć światów Hain" świetna, w tym roku planuję "Rybaka znad morza wewnętrznego" gdzie są opowiadania i jeszcze jedna powieść z tego świata
Świat Dysku - drugie moje podejście do serii to "Piekło pocztowe". Niestety było to słabe, dziecinne, naiwne i mało śmieszne. Jedynie wątek Golemów dawał radę. W tym roku może zabiorę się za cykl o Straży, bo kiedyś czytałem "Straż straż", która mi się podobała.
Wieczna wojna - świetna pacyfistyczna powieść antywojenna. Ktoś tu mi dwójkę polecał więc i ją przeczytam.
Gateway - pierwsza część to największe rozczarowanie roku, raczej nie będę kontynuował
Pojedyncze sf/fantasy:
W dół do ziemi - jedna z lepszych rzeczy w tamtym roku, o chłopie co zarządzał obcą planetą zamieszkaną przez inteligentne gatunki, które ludzie traktowali jak zwierzęta. A teraz wraca na nią po latach targany wyrzutami sumienia szukać odkupienia. Wariacja na temat Jądra ciemności w klimatach sf i hipisowskich, podlana dziwnymi wizjami, obrzydliwymi scenami body horroru, z ciekawym zakończeniem. W tym roku na pewno więcej Silverberga.
Równi bogom - świetne hard sf o tym jak to ludzkość odkryła źródło darmowej energii, ale okazuje się że wiąże się z nim wielkie niebezpieczeństwo. Podzielona na trzy części, każda ciekawa, a najbardziej środkowa dziejąca się w równoległym wszechświecie wśród mieszkających tam przedziwnych istot. W tym roku na pewno więcej Asimova
Stacja pośrednia - o weteranie wojny secesyjnej, który od 100 lat prowadzi tajną placówkę przesiadkową dla kosmitów teleportujących się po galaktyce. Bardzo dobra rozrywka w klimatach, które dzisiaj by można opisać jako cozy sf, z pacyfistycznym przesłaniem.
Nauka chodzenia - świetne, poryte gówno o zmiennokształtnym kosmicie, który rozbił się na Ziemi, bardzo ciężko mu się żyje w naszej grawitacji, a żeby przeżyć musi pożerać ludzi
Pokrzywa i kość - bardzo fajna mroczna baśń o księżniczce planującej zabić księcia aby pomścić śmierć jednej siostry i uratować drugą, nad którą ten się znęca. W tym celu zbiera bardzo specyficzną ekipę.
Stacje przypływu - dziwne, intrygujące, dające do myślenia, świetnie napisane
Frankenstein - klasyk, który się mało zestarzał, nadal się świetnie czyta i porusza nadal aktualne tematy
Żołnierze kosmosu - straszna nuda
Alien Clay - fajny pomysł na obcą biologię, męcząca narracja, sporo nudy i powtarzalności
Pan Światła - bardzo dobry pomysł, pięknie napisane (i przetłumaczone), świetne sceny akcji, prosta fabuła
Of monsters and mainframes - niezła rozrywka, ale to miało być sf, a nic tu nie było wytłumaczone. W końcówce dryfuje w dziwne klimaty romantasy i innych bzdetów.
Ptaki, które zniknęły - zaczyna się od intrygującej mieszanki znanych i lubianych motywów sf, a potem okazuje się, że to książka głównie o jednej bardzo słabo wykreowanej relacji
Dawno temu blask - książka jest opisywana jako fantasy, ale całe światotwórstwo chłopa to wzięcie naszego świata i pozmienianie nazw miejsc, państw czy religii xD Fabuła zaczyna się bardzo ciekawie i przez jakiś czas mocno trzyma w napięciu i ciekawości co będzie dalej, dokąd to prowadzi. Im dalej w las tym bardziej okazuje się że donikąd.
Pieśń dla Lyanny - piękne opowiadanko Georga R.R. Martina
Inne:
Null - mocna, brutalna rzecz o wojnie na Ukrainie. Największe wrażenie robi wnikanie w psychikę i różne motywacje walczących, podejście do moralnych dylematów, a także brudny wojskowy slang jakim to jest napisane. Śmieszy natomiast podniecanie się co niektórych w jakim to złym świetle są tu pokazani Ukraińcy, bo autor opisuje tak straszne rzeczy jak zabijanie rannych kacapów dronem czy przesłuchania rosyjskich żołnierzy siedzących z butelką w d⁎⁎ie. Gdzie parę stron dalej mamy opisy kacapskich gwałtów i tortur na cywilach, w tym dzieciach.
Cyganie. Spotkania z nielubianym narodem - niezła książka, zarówno o cygańskich patologiach jak i o przemianach, do których nie potrafili się dostosować. Sporo też narzekania na niemiecką poprawność polityczną, bo autor to Niemiec, co po jakimś czasie nudziło.
Jak przestać się bać - bardzo porządny poradnik pisany przez psycholożkę kliniczną, z sensownym podejściem do tematu, bez motywacyjnych bzdur
Podejrzany X - GÓWNO
Pokonać mur. Wspomnienia - autobiografia Mariny Abramović, kontrowersyjnej artystki od performensów. Bardzo mi się podobała jej historia, chociaż żadnym fanem takiej sztuki nie jestem, a autorkę uważam za jeszcze większą wariatkę niż przed lekturą. xd
Maus. Wydanie zbiorcze - to ten komiks o Holokauście gdzie Polacy są świniami, Niemcy kotami, a Żydzi myszami. Łączy dwie warstwy - przejmującą historię wojny, getta i obozów z masą mocnych kadrów, oraz trudną relację ocalałego z zagłady ojca z synem - autorem komiksu. Ojciec, Władek, jest tu pokazany szczerze jako irytujący i pełen wad człowiek, z którym nie da się wytrzymać.
Inne umysły - książka popularnonaukowo-filozoficzna o ośmiornicach i innych głowonogach, o ich ewolucji i rozważaniach autora na temat możliwości posiadania przez te zwierzęta świadomości. Bardzo ciekawe i dobrze wchodzą po tym "Dzieciu ruiny".
Nie ma co - książka o trzęsieniu ziemi w Teheranie z perspektywy młodej naćpanej dziewczyny z dobrego domu. Ciekawie napisane, ale raczej nie byłem targetem kolejnych narzekań na irańskie społeczeństwo i jego wady i patologie, więc średnio mnie to obeszło.
#ksiazki #czytajzhejto #hejtoczyta #scifi #fantasy #fantastyka

Zaloguj się aby komentować
1856 + 1 = 1857
Tytuł: Stacje przypływu
Autor: Michael Swanwick
Tłumacz: Piotr W. Cholewa
Kategoria: science fiction
Format: ebook
Ocena: 8/10
Przeczytałem to w cegle MAG-a z okładki poniżej, ale oceniam tylko tę jedną powieść, która jest zupełnie samodzielna.
Przedziwna przygoda opowiadająca o bezimiennym Biurokracie z wydziału Transferu Technologii wysłanym na Mirandę - planetę objętą technologicznym embargiem, w celu odnalezienia tajemniczego czarownika Gregoriana. Na planecie zbliża się czas Przypływu - mającego miejsce raz na 200 lat wydarzenia, podczas którego większość lądów zostaje zalana. A Gregorian ukradł i przemycił na nią zakazany artefakt i obiecuje ludziom, że potrafi przekształcić ich tak żeby żyli w wodzie.
Książka łączy koncepty sf jak transfery osobowości, wirtualne rzeczywistości, potężne sztuczne inteligencje, klonowanie czy wymarła rasa zmiennokształtnych hauntów zamieszkujących dawniej planetę, z coraz bardziej surrealistycznymi klimatami okultyzmu, psychodelii, halucynacji i dziwnych scen seksu, których nasz bohater doświadcza podczas swojego śledztwa, odkrywając przy tym że świat wygląda inaczej niż myślał do tej pory.
Jest to taka historia gdzie czasem ciężko ogarnąć co się dzieje, a końcówka dość mocno wywraca ją do góry nogami, ale po lekturze ciężko wyrzucić z głowy i ciągle się do niej wraca myślami i podczytuje po raz kolejny wiele fragmentów.
#ksiazki #bookmeter #scifi #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
1855 + 1 = 1856
Tytuł: Lux Perpetua
Autor: Andrzej Sapkowski
Kategoria: fantasy
Format: ebook
Ocena: 4/10
Reynevan ugania się znowu za babą, babę przetrzymuje Inkwizycja i szantażuje Reynevana.
Te same wady i zalety co w poprzednich tomach plus wątki pozakańczane na odpierdziel. Ludzie piszą o jakimś niesamowitym spadku jakości a to taka sama średniawka jak reszta serii.
#ksiazki #bookmeter #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
1852 + 1 = 1853
Tytuł: Boży bojownicy
Autor: Andrzej Sapkowski
Kategoria: fantasy
Format: ebook
Ocena: 5/10
W drugiej części Reynevan robi za szpiega husytów, a książka dużo bardziej skupia się na historycznych spiskach i wojnie, która dociera na Śląsk. W związku z czym główna fabuła, pomimo tego że nadal oparta o nudny i durny schemat "zabili go i uciekł", jest ciut ciekawsza. Z drugiej strony jest mniej humoru.
W książce nadal są dokładnie te same wady co w jedynce - główny bohater debil, oprócz tego że spermiarz-romantyk to teraz husycki fanatyk religijny, nie bardzo wiadomo dlaczego. A do tego też kompletnie z tyłka nagle został mistrzem szermierki, bo tak. xd Nadal jest wiele fragmentów gdzie pan Sapkowski przepisuje słownik staropolski, słowniki języków obcych czy encyklopedie. A deus ex machina momentami przekracza granice absurdu.
Bardzo fajny był wątek prób odczarowania Samsona Miodka.
Nadal nijak nie rozumiem fenomenu tej trylogii.
#ksiazki #bookmeter #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
1846 + 1 = 1847
Tytuł: Pieśń dla Lyanny
Autor: George R. R. Martin
Tłumacze: M.K. i E.S.
Kategoria: science fiction
Format: ebook
Ocena: 8/10
Było sześć książek w jednej to teraz jedno opowiadanko. Piękne opowiadanko autora "Gry o tron" o miłości i potrzebie bliskości, a także o lęku przed samotnością i śmiercią.
A także o telepatach i umysłach zbiorowych. O kosmitach i ich wielkim, starożytnym mieście i dziwnej religii. O obrzydliwych, rozrastających się pasożytach zakładanych w wieku 40. lat na głowę dobrowolnie przez każdego mieszkańca planety, którzy potem przed 50. idą popełnić samobójstwo do jaskiń.
Przypomniałem sobie jak chłop świetnie pisze, jak bardzo chciałbym już "Wichry zimy" i że muszę poczytać więcej jego starszych tekstów.
#ksiazki #bookmeter #czytajzhejto #scifi

Zaloguj się aby komentować
1833 + 1 = 1834
Tytuł: Sześć światów Hain
Autor: Ursula K. Le Guin
Tłumacze: Danuta Górska, Lech Jęczmyk, Juliusz P. Szeniawski, Jacek Kozerski, Agnieszka Sylwanowicz, Łukasz Nicpan
Kategoria: science fiction
Format: ebook
Ocena: 9/10
Sześć książek upchali w jedną, więc ta moja hipsterska sekcja z tłumaczami trochę długa. xD
Dawno, dawno temu ludzie wywodzący się z planety Hain skolonizowali wiele światów, ale przez brak szybkiej komunikacji rozwinęły się tam bardzo różne społeczeństwa. No i ta książka to sześć opowieści z takich właśnie światów. Można je czytać w dowolnej kolejności i traktować jako osobne teksty.
Pani Le Guin miała i wspaniałą wyobraźnię i wspaniałe pióro. Zafascynowana antropologią porusza tu masę ciekawych i ważnych tematów dotyczących przeróżnych aspektów bycia człowiekiem, ale ani przez chwilę nie robi tego w nudny i smętny sposób. Wrzuca swoich bohaterów do fascynujących światów i okoliczności, miesza przeróżne klimaty i we wszystkich potrafi się odnaleźć.
Mamy tu i kosmicznego etnografa wykonującego questa z rycerstwem z epoki brązu na planecie zamieszkanej przez wiele inteligentnych gatunków i ciekawe zwierzęta, np. skrzydlate wielkie koty służące im za środek transportu. Psychodelę jak u Dicka o postapokaliptycznej Ziemi, gdzie ludzie żyją w małych społecznościach, planetą rządzą tajemniczy Shinga z kosmosu, a nasz główny bohater wychodzi z lasu z wymazaną tożsamością i pamięcią. Małych zielonych ludków z lasu walczących z kolonizatorami traktującymi ich jak zwierzęta (pan Cameron chyba sporo stąd zerżnął do swojej serii o dużych niebieskich ludkach xd). Planetę hermafrodytów będących aseksualistami poza okresem godowym, którą konserwa z Ziemi chce dołączyć do kosmicznej federacji, ale nie idzie mu to za dobrze z powodu różnic kulturowych. Mamy też system dwóch planet, gdzie jedna jest jak Ziemia - dużo zasobów, różne państwa, różne systemy, wojny, kapitalizm i socjalizm, a druga to anarchosyndykalistyczna utopia założona na jałowym księżycu 200 lat wcześniej. U pani Le Guin serduszko bije po tej drugiej stronie, ale zdecydowanie nie jest bezkrytyczna.
Podsumowując - bałem się że to będą nadęte pierdolety, a to jest tak napisane że się przez to płynie, nawet jak poruszane są ciężkie tematy. A o każdej książce można by napisać esej, a nie jedno czy dwa zdania. Do tego z powodu poruszanej tematyki teksty w ogóle się nie zestarzały, a niektóre nawet zyskały na aktualności.
#ksiazki #scifi #czytajzhejto #bookmeter

Zaloguj się aby komentować
Nawet tutaj widzę głosy że lewica zła i nie ma poparcia bo zaimki, a kiedyś to była lewica. I że j⁎⁎⁎na ruska k⁎⁎wa Leszek Miller to głos rozsądku.
Więc wrzucam linka do wspaniałej nitki na tłiterze opisującej jego złodziejskie, skorumpowane, mafijne rządy i współpracę z gansterami, które zniszczyły zaufanie do lewicy na dekady.
No ale osoby stolarskie (co każdy będzie miał w d⁎⁎ie) gorsze. xd
https://x.com/TomaszBorejza/status/1964033310079762670
#polityka #polska #lewica #bekazlewactwa

Ja też uważam, że jest to duży problem. Człowiek chciałby coś zwyczajnie szybko załatwić dając w łapę, ale przez tę całą nagonkę na korupcję nie wiadomo do kogo uderzyć i trzeba składać jakieś pisma, czekać bo terminy, jeszcze może jakieś odmowy i odwołania, co wszystko bez sensu wydłuża cała procedurę w czasie. Dostęp do korupcji powinien być zdecydowanie łatwiejszy
Zaloguj się aby komentować
1803 + 1 = 1804
Tytuł: Wieczna wojna
Autor: Joe Haldeman
Tłumacz: Zbigniew A. Królicki
Kategoria: science fiction
Format: ebook
Ocena: 8/10
W 1997 roku William Mandella zostaje powołany na wojnę z kosmitami, w której z powodu dylatacji czasu walczy ponad 1000 lat. Oprócz kolejnych misji wojskowych obserwuje też zachodzące zmiany społeczne.
Książka mocno antywojenna i pacyfistyczna, odzwierciedlająca doświadczenia autora z wojny w Wietnamie. Bardzo ciekawie pokazuje bezsens i głupotę wojny, pranie mózgu jakiemu poddawani są żołnierze, a także problemy z odnalezieniem się w zmienionym społeczeństwie po powrocie do domu. Mandella po swojej pierwszej misji, która trwała dwa lata wraca na Ziemię, gdzie jest już rok 2024. I to co zastaje jest dla niego tak obce i szokujące, że niedługo później zapisuje się znowu do wojska. Autor porusza też różne tematy społeczne, które nadal grzeją, nawet takie jak używanie dziwnych zaimków (a to gdzieś w latach 70. pisane).
A oprócz tego że jest niegłupia to jest też bardzo dobrą, napisaną w angażujący sposób rozrywką z porządnymi scenami bitew i innych akcji.
Mały minus to naciągane zakończenie.
#ksiazki #bookmeter #scifi #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
1801 + 1 = 1802
Tytuł: Alien Clay
Autor: Adrian Tchaikovsky
Kategoria: science fiction
Format: ebook
Ocena: 4/10
Książka o rewolucji politycznej i rewolucji biologicznej.
Całą ziemią rządzi faszystowski Mandat, a rewolucjoniści są zsyłani do obozów pracy na odkrytych obcych planetach. Tak właśnie profesor biologii Arton Daghdev trafia na Kiln. Planetę, gdzie odkryto tajemnicze ruiny obcych, a miejscowa biologia działa w bardzo dziwny i ciekawy sposób.
Co w tej książce było spoko - to jak autor umiejętnie użył elementów sf do zbudowania metafor, którymi pokazał co myśli i o rewolucji i o różnych skrajnych ideologiach. Co nie było spoko - reszta.
Historię opowiada nam główny bohater, który jest męczący i irytujący jak cholera. Mieszanka zdziecinniałego naukowca rodem z powieści Andiego Weira, tyle że nieśmiesznego, z marudnym dziadem. Smęci w kółko to samo przez całą książkę, jak nie ciągnące się te same przemyślenia na te same tematy co parę stron, to te same wspominki z ziemskich czasów.
Jeśli chodzi o fabułę to cała część w obozie, gdzie jak nietrudno się domyślić, rewolucjoniści robią kolejną rewolucję, była zbędna. Nic to nie wniosło, nic mnie nie obchodziło tym bardziej, że oprócz głównego reszta była nijaka jak cholera. A część poza obozem, gdzie badają planetę, która powinna być ciekawa, klimatyczna, a przez sporą część straszna jak horror, była psuta przez tę głupkowatą narrację.
Ciężko mi uwierzyć że to napisał ten sam chłop co "Dzieci czasu". Może miał jakiś termin na oddanie kolejnej książki i normę stron do wyrobienia. xd
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #scifi

Zaloguj się aby komentować
1757 + 1 = 1758
Tytuł: Pan światła
Autor: Roger Zelazny
Tłumacze: Piotr W. Cholewa
Kategoria: science fiction
Format: ebook
Ocena: 7/10
Na skolonizowanej obcej planecie mała grupka przejęła kontrolę nad zaawansowaną technologią, zapewniła sobie nieśmiertelność i larpuje hinduskich bogów, całą resztę ludzkości trzymając od pokoleń za mordę i sztucznie ograniczając jej rozwój. A nasz główny bohater Sam, który kiedyś też był bogiem, nie zgadza się z tym i rzuca swoim byłym ziomkom wyzwanie.
Bardzo ciekawe i pomysłowe połączenie klimatów sf z mistycznymi i religijnymi, z licznymi nawiązaniami do hinduizmu, buddyzmu ale też chrześcijaństwa. Napisane bardzo ładnym, poetyckim stylem. Podobało mi się że wszelkie opisy techniki wyglądały jakbyśmy czytali jakiś mit. Na przykład już na początku jeden z bohaterów obsługuje machinę modlitewną i za pomocą ogromnego metalowego lotosu na dachu wznosi modły o mocy wielu kilowatów. xD Świetne są też widowiskowe sceny walk i bitew, w których nasi bogowie dysponują zarówno potężnym orężem jak i różnymi mocami swoich zmutowanych ciał
mogą skupić na chwilę swój umysł i przemienić się w bogów, przybierając Aspekt wzmacniający ich ciała i intensyfikujący wolę oraz rozszerzając moc swoich pragnień w Atrybuty, które spadały z siłą podobną do magii na tych, przeciw którym je zwrócili
Z wad to główny rdzeń fabularny jest prosty jak budowa cepa, a bohaterowie jednowymiarowi i średnio interesujący.
#ksiazki #bookmeter #czytajzhejto #scifi

Zaloguj się aby komentować
#niepopularnaopinia ale POPiS zaczyna wyglądać na jedyną sensowną koalicję po wyborach 2027 xd
#polityka
@Hilalum wtedy nastąpi reset symulacji xD
Zaloguj się aby komentować
1638 + 1 = 1639
Tytuł: Dzieci czasu
Autor: Adrian Tchaikovsky
Tłumacz: Jarosław Rybski
Kategoria: science fiction
Format: książka z biblioteki
Ocena: 9/10
Ostatnio tu dużo marudzę na tagu to teraz prawdziwy bengier. xd
Daleka przyszłość i dwa przeplatające się wątki. Z jednej strony obca planeta, a na niej rozwój cywilizacji inteligentnych pająków przypadkiem ewoluowanych przez ludzi. Z drugiej niedobitki ludzkiej cywilizacji po dwóch katastrofach na Ziemi lecące w kosmos, szukając szansy na przetrwanie. Oczywiście tą szansą okazuje się planeta pająków i cała fabuła zmierza do nieuchronnej konfrontacji.
Co tu jest super? Prawie wszystko. Dostajemy to co w opisie rozwinięte, opisane bardzo wiarygodnie i tak, że aż się nie można oderwać. Świetnie są nakreślone różne społeczeństwa, zmiany, które w nich zachodzą i przyczyny dlaczego zadziało się tak, a nie inaczej. SF socjologiczne najwyższej próby. A do tego dużo więcej fascynujących konceptów sf, których nie chcę spoilerować. Styl bym określił jako epicki, jak w jakimś klasycznym fantasy. Część ludzi na to narzeka, a jak dla mnie to było wspaniałe, bo pozwala poczuć naprawdę skalę czasową i doniosłość wydarzeń. Kojarzyło mi się z Władcą Pierścieni, gdzie uważam to za największą przewagę książki nad filmami Jacksona.
Pochwalić trzeba też zakończenie, gdzie z jednej strony dzieje się to, czego się spodziewamy. Ale z drugiej przebieg końcówki, jej wynik i następstwa świetnie podsumowują całą książkę.
Co nie jest super? Chłop za bardzo nie umie pisać pojedynczych, ciekawych bohaterów (na co będą też argumenty w kolejnym moim marudzeniu xD). Natomiast tutaj nie było to kompletnie potrzebne, więc mi nie przeszkadzało. Druga sprawa - jedne rzeczy w tej książce są świetne, a inne są jeszcze świetniejsze więc jeśli jeden wątek wam podejdzie bardziej to drugi może czasem lekko nużyć.
Dlaczego nie dałem 10/10? Bo właśnie jestem gdzieś w 3/4 dwójki, która jest jeszcze lepsza. Ośmiornice są za⁎⁎⁎⁎ste.
#ksiazki #sciencefiction #scifi #bookmeter #czytajzhejto #fantastyka

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
1637 + 1 = 1638
Tytuł: Gateway
Autor: Frederik Pohl
Tłumacz: Marek Pawelec
Kategoria: science fiction
Format: ebook
Ocena: 3/10
Znowu książka na którą byłem nakręcony mocno, znowu zdobywca wszystkich możliwych nagród. I znowu szrot.
Opis zapowiada coś świetnego - ludzkość odkryła stację obcych orbitującą wokół słońca, na której są statki. Można nimi lecieć, nie wiadomo gdzie się trafi, ale jak trafi się dobrze to można zostać bardzo bogatym. A jak źle to zginąć.
Problem w tym, że z 90% książki jest nie o tym, tylko o psychologii głównego bohatera. A ten bohater jest tak fascynujący, że na zmianę przechwala się ile to bab nie wyruchał, albo jęczy że boi się wsiąść do statku i lecieć, w związku z czym gnije na tej stacji i nie robi nic. Tylko imprezuje i r⁎⁎ha. xD Poza tym jest strasznym dupkiem, gnidą i robi rzeczy, przez które im dalej w las tym jego los obchodził mnie mniej niż zeszłoroczny śnieg. A jakby było mało to książka jest pisana z perspektywy pierwszoosobowej, czyli siedzimy w głowie tego chłopa. Słyszałem że bardzo ciężko jest napisać dobrą książkę takim sposobem, ostatnio znajduję kolejne przykłady potwierdzające tę tezę.
Po drugie konstrukcja fabularna - to co na stacji to przeszłość, która przeplata się z dziejącymi się w teraźniejszości sesjami teraueptycznymi u AI psychologa. W związku z czym autor spojleruje dość szybko większość tego co się zdarzy. A same sesje to byłby ciekawy pomysł, ale element AI nic nie wnosi, równie dobrze mógłby to być człowiek, a po drugie bohater jest podczas nich tak samo wkurwiający jak przez resztę książki.
Wyszło to w cegle MAG-a razem z drugą częścią (okładka poniżej), ale pomimo tego że mam i ją i drugą cegłę z częściami 3-4 to raczej mój koniec przygody z tą serią. ¯\_(ツ)_/¯
#ksiazki #sciencefiction #scifi #czytajzhejto #bookmeter

Zaloguj się aby komentować
1633 + 1 = 1634
Tytuł: Of Monsters and Mainframes
Autor: Barbara Truelove
Kategoria: science fantasy, horror, komedia
Format: ebook
Ocena: 6/10
Na statku kosmicznym Demeter podczas kolejnych lotów giną setki ludzi i pojawiają się potwory, od Drakuli przez wilkołaka po jakieś rybopodobne stwory z mitologii Cthulhu. A akcję obserwujemy głównie z perspektywy dwóch przekomarzających się AI, jednej sterującej statkiem i drugiej medycznej, które średnio przejmują się ludźmi, ale próbują rozwiązać tajemnicę bo nie chcą trafić na złom. xd
Dzięki zastosowanej narracji książka jest przekomiczna i czyta się to bardzo fajnie. Natomiast fabularnie jest trochę gorzej. Przez sporą część to bardziej dość powtarzalne opowiadania, a właściwa akcja zaczyna się dość późno, nie prowadząc jednak do żadnego wyjaśnienia głównej tajemnicy.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
945 + 1 = 946
Tytuł: Zwierzogród 2
Rok produkcji: 2025
Kategoria: animowany
Reżyseria: Jared Bush, Byron Howard
Czas trwania: 1h 47m
Ocena: 4/10
Jedynkę uwielbiam, a dwójka to jakiś męczący zlepek wrzucanych po sobie losowych scen, które ani nie trzymają w napięciu, ani nie tworzą jakiejś wciągającej całości, ani w większości nie są śmieszne. Jest parę perełek jak nawiązanie do Milczenia owiec, scena wzajemnej psychoterapii głównych bohaterów, czy burmistrz pozer, który siedzi jak p⁎⁎da łajany przez trzęsącego miastem Rysia, ale całości to nie ratuje.
Do tego nowi bohaterowie - nijaki wąż, który jest tylko po to żeby fabuła szła do przodu, oraz kompletnie wkurwiająca bobrzyca z vibem "how do you do fellow kids". I bardzo słaba, dużo bardziej infantylna niż w jedynce polska wersja, z wisienką na torcie - brakiem polskiej piosenki.
I tak, wiem że to bajka dla guwniaków, ale tak gdzieś od czasów Szreka bajki kręci się tak, żeby podobały się też dorosłym. I przy Zwierzogrodzie numer 1 jakoś się to udało. xD
#filmmeter #filmy #ogladajzhejto

Zaloguj się aby komentować
Dżemy produkowane z pomocą AI, czego to prywaciarze nie wymyślą żeby przytulić dotację xd
#polska #polityka

Zaloguj się aby komentować
Śnieg i u mnie to pora na jakąś zimową piosenkę
https://www.youtube.com/watch?v=GJUmuS0OCDo
#muzyka #hiphop #dziendobry
Zaloguj się aby komentować
1583 + 1 = 1584
Tytuł: Podejrzany X. Pochodna zbrodni
Autor: Keigo Higashino
Tłumaczka: Klaudia Ciurka
Kategoria: kryminał
Format: audiobook, ebook
Ocena: 2/10
Kryminał, gdzie na początku widzimy kto, kogo i jak zabił, a potem obserwujemy śledztwo z dwóch stron. Yasuko morduje swojego byłego męża podczas awantury. Zbrodnię pomaga jej ukryć sąsiad Ishigami, genialny matematyk, ale nie wiemy w jaki sposób to robi. Policji pomaga genialny fizyk Yukawa.
Opisy i recenzje obiecują nie wiadomo co, na czele z intelektualnym pojedynkiem tych dwóch geniuszy. A tu nie ma nic i wszystko leży. Fabuła po trzęsieniu ziemi ciągnie się jak flaki z olejem. Policja działa absurdalnie i nielogicznie, za to fizyk geniusz wyciąga wnioski z d⁎⁎y i odkrywa cały plan matematyka bo tak. Plan matematyka, tak jak i jego zachowanie, motywacje i cała "psychologia" to są jakieś kompletne opary absurdu. Reszta postaci nudna i płaska jak naleśnik. Język nijaki, ze sztucznymi dialogami, bardzo ubogie opisy.
Ludzie chwalą też zakończenie, które jest naprawdę zaskakujące, ale nie byłoby gdyby pisarz nie zastosował tu chamskiego triku, nie podając nam pewnej informacji o zbrodni. Zostaliśmy więc wprowadzeni w błąd tak jak policjanci, natomiast ich tam nie było, a my byliśmy razem ze sprawcami. xD
#ksiazki #bookmeter #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować