Wczoraj burgerek to dziś bardziej orientalnie
#gotowanie #gotujzhejto #kuchnia


Piję herbatę i czytam Tolkiena. Jak każdy prawdziwy Polak, ekspert w każdej dziedzinie życia :P
Wczoraj burgerek to dziś bardziej orientalnie
#gotowanie #gotujzhejto #kuchnia

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Nie znałem a wydaje się proste
03.06.2026 – #diffle #diffleen #grywebowe
42 letters in 8 words
Zaloguj się aby komentować
Przydatne w tej grze
03.06.2026 –
32 litery w 3 słowach
@Endrevoir 03.06.2026 –
23 litery w 2 słowach
https://deykun.github.io/diffle-lang/pl?r=ESK1QWL6lncuAjM10SZpBnLw4CMx4CMuMTMuQTNx0CduF2a5pXeyhSI
Dziś też ładne otwarcie
03.06.2026 – 🇵🇱 #diffle #difflepl
18 liter w 2 słowach
https://deykun.github.io/diffle-lang/pl?r=ESK1QWL6lncuEjMyUTL69GcuAjL14CMuMTMuQTNx0CduF2a5pXeyhSI
Zaloguj się aby komentować
Dawno nie wygrałem, tak więc bardzo mi miło
Temat: Susza
Rymy: Wody - Kwiaty - Kłody - Rabaty
Zasady:
Masz podany temat i rymy
Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z tymi rymami.
Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejności
Szerzysz radość z tworzenia
Piorunujesz jak najęty
Wiersz z największą liczbą piorunów do 20:00 wygrywa, a jego autor wrzuca własny temat i rymy
Pamiętasz o tagach i społeczności
#zafirewallem #naczteryrymy #tworczoscwlasna
Zaloguj się aby komentować
Komuś może podwójnego kurczakburgerka z własnoręcznie zrobionym sosem na bazie skyru, srirachy i syropu klonowego? Tylko bułki mi się robić nie chciało
#gotowanie #gotujzhejto #kuchnia

@Endrevoir Zabierz na #hejtopiwo
Zaloguj się aby komentować
Dziwna odmiana jak na diffle
02.06.2026 –
31 liter w 3 słowach
Dziś dobry początek
02.06.2026 – 🇵🇱 #diffle #difflepl
18 liter w 2 słowach
https://deykun.github.io/diffle-lang/pl?r=ESKyIWL0N3buEjMyUTL69GcuAjL04CMuQTMuMTNx0SZp5GdhR3cvhSI
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Dawno nie pisałem nic o herbacie, ale gdzie jak taki upał był cały maj... Przyszedł czerwiec i nagle pogoda herbaciana
Dzisiaj zaparzyłem czarną herbatę prosto z Tajwanu. Całkowicie szczerze powiem że to pierwsza tajwańska herbata którą piję, a która nie jest oolongiem xD Przed wami Mingjian Ziya Hongcha 2025!
Jest to ciekawa czarna herbata która powstała w Mingjian, mieście w środkowej części tej wyspy. Okolice tej wyspy są znane bardziej z masowej produkcji słabszej jakości herbaty. Całe szczęście nie jest to reguła, a dzięki dobremu mikroklimatowi tego rejonu oraz żyznej glebie można uzyskać bardzo smaczne liście.
Powiedzmy sobie teraz troszeczkę o słowie Ziya, czyli dosłownie fioletowe pąki, bo taki kolor mają pąki na krzewach herbacianych z których robi się taką herbatę! Krzewy te powstały w Chinach w Yunnanie, ale Tajwańczycy stworzyli swój własny kultywar, bardzo podobny do tych oryginalnych, zwany #25ziyun. Powstał on ze skrzyżowania birmańskiej wielkolistnej herbaty assamica z bardzo popularnym (i bardzo dobrym!) kultywarem #13cuiyu.
Przejdźmy do herbaty. Liście są bardzo ładne, czarne, bardzo długie, pojedyńczy liść ma nawet ok 3-4cm długości. Aromat suszu w temperaturze pokojowej kiepski, ledwo wyczuwalny, ale po wrzuceniu do ogrzanego gaiwana… Już wiem że będzie dobrze, bo wyszła fajna słodowość i owocki. Właśnie, parzenie. Już wiecie że w gaiwanie, czyli 5g/100ml wody, parzenie wrzątkiem. Długość parzeń: I:40s, II:20s, III:40s, IV: 75s, V:2min, VI: 4min, VII: 8min
No, jest bardzo dobrze. Herbata delikatnie cierpka w smaku, ale poza tym dużo owoców, słodu. Super wchodzi, szło parzenie za parzeniem. Szkoda że mam tak mało tej herbaty.
#herbata #hejtoherbata #herbatacodzienna

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
@Endrevoir MÓJ STARY TO FANATYK ŻEGLARSTWA
Mój stary to fanatyk żeglarstwa. Pół mieszkania zajebane pucharami najgorszego sortu. Średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżącą na dywanie knagę albo szkentlę i trzeba wyciągać kombinerkami. W swoim życiu przeszedł już chyba wszystkie stopnie od żeglarza jachtowego do kapitana, a i tak uważa, że największym osiągnięciem w jego karierze było przepłynięcie Śniardw w sztormie na optymiście.
Druga połowa mieszkania to "Żagle", "Jachting" i inne miesięczniki dla dziadków z brzuchem. Co tydzień ojciec robi objazd po wszystkich śmietnikach w mieście, żeby przejrzęć wyrzucone gazety. Przez rok przyniósł tyle makulatury, że musieliśmy wynająć piwnicę, bo w bloku zaczęły pękać stropy. Raz w miesiącu ojciec ubiera się w swój specjalny sztormiak z membraną i idzie na zebranie lokalnego klubu żeglarskiego. Tam pi⁎⁎⁎⁎lą o bojkach, węzłach i kierunkach wiatru przez 6 godzin. Przychodzi do domu cały czerwony od wkurwienia i drze ryja na pół bloku, że znowu jakiś "motorowodniak" przepłynął za blisko i mu zafalował.
Jako że mieszkamy w Nowym Sączu, do najbliższego jeziora mamy jakieś 150 kilometrów. Ale to nie przeszkadza mojemu staremu. W każdy piątek ładuje nas wszystkich do wysłużonego passata i jedziemy na Mazury. Czasami na samą myśl mnie skręca, bo to 9 godzin w aucie, a stary jedzie przepisowe 90 km/h, żeby "spalić mniej ropy, bo zaoszczędzone pieniądze pójdą na nowy fał halny".
Na miejscu wynajmuje zawsze ten sam jacht – Antila 24 o wdzięcznej nazwie „Szprotka”. Kiedyś wzięliśmy omegę, to myślał, że dostanie zawału z powodu braku kabiny. Oczywiście na Mazurach standardowy dzień wygląda tak:
Wstajemy o 5:00, bo stary krzyczy, że "wiatr wieje i trzeba łapać refy".
Śniadanie z puszki, najlepiej mielonka turystyczna popita kawą zbożową, bo prawdziwy żeglarz nie potrzebuje luksusów.
10 godzin pływania w pełnym słońcu, gdzie każdy ruch sterem to powód do kłótni o to, że "źle trzymam kurs i nie pracuję na wiatr".
Cumowanie "na dziko" w jakichś szuwarach, bo w porcie trzeba płacić za prąd, a po co przepłacać.
Wieczne naprawianie czegoś przy silniku za pomocą sznurka i taśmy naprawczej, co kończy się darciem mordy, że nikt mu nie pomaga.
Najgorzej jest, jak trafimy na flautę. Wtedy stary dostaje absolutnego pierdolnika. Chodzi po pokładzie, patrzy w niebo i klnie na czym świat stoi, a potem wyciąga wiosło od pontonu i zaczyna machać. Płyniemy tak 2 km/h, on cały spocony, czerwony na twarzy, ale krzyczy, że "prawdziwy wilk morski silnika nie odpala, bo to hańba".
Co roku w wakacje jeździ z nami jego kumpel, wujek Zdzichu. Zdzichu to typ chłopa, który na żeglarstwie zna się jeszcze mniej niż ja, ale za to potrafi wypić każdy rodzaj alkoholu, byleby tylko kopał. Kiedyś w Giżycku tak się najebali ze starym pod pokładem, że pomylili keje z wyjściem do miasta i obaj wylądowali w wodzie o 2 w nocy. Stary zamiast ratować Zdzicha, zaczął drzeć ryja, że "Zdzichu mu robi fale i kiwa jachtem", przez co nie może zasnąć.
Często też jeździmy na Mazury ze szwagrem, który jest wielkim przeciwnikiem żeglarstwa i woli wczasy w hotelu z all inclusive. Mój stary za każdym razem próbuje go nawrócić. Kończy się to zawsze tak samo:
– No i widzisz, Krzysiu, patrz na ten zachód słońca. W hotelu byś tego nie zobaczył, wdychasz ten zapach natury, czujesz tę wolność?
– Wujku, zapach to jest z tego waszego przenośnego kibla, woda ma 15 stopni, a w d⁎⁎ę mnie gryzą komary wielkości wróbla. Chcę do domu.
– Cicho bądź, gówniarzu, gówno się znasz na prawdziwym życiu!
W tym roku stary przeszedł samego siebie. Kupił własny jacht – wrak jakiejś starej Sasanki do remontu. Stoi teraz na działce pod folią i stary spędza tam każdą wolną chwilę. Kazał sobie zbić ze starych palet prowizoryczny maszt i ćwiczy stawianie żagli na trawniku. Ostatnio sąsiad wezwał policję, bo myślał, że jakiś wariat próbuje latać na jakimś dziwnym spadochronie.
Eh, szkoda strzępić ryja.
Pasta wygenerowana przez AI ale i tak bawi XD
Zaloguj się aby komentować
W ten weekend będę jak @bartek555 i zostanę wilkiem morskim

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Nawiązując do wpisu pragnę poinformować, że wróciłem z tarczą!
Na 6 drużyn udało się zająć 3 miejsce. Wszyscy w drużynie uważamy że byl to absolutny max na jaki było nas stać, dwie najlepsze drużyny były zdecydowanie poza zasięgiem, oczywiście chodziło o wybieganie i kondycję XD
Jeżeli chodzi o tradycje to oczywiście została podtrzymana… dwie skręcone kostki i najprawdopodobniej naderwane więzadło w kolanie. I kilka naciągnięć ale chłopaki dociągnęli do końca i dobrze bo nie byłoby kim grać XD No po prostu stare dziadki się wzięły za kopanie piłki xD
#gownowpis #tagujebobojesieowcy
Zaloguj się aby komentować
Kochani trzymcie kciuki. Jadę na firmowy turniej piłki nożnej, który od 3 lat kończy się dla naszej drużyny conajmniej jedną poważną kontuzją XD Mam nadzieję że w tym roku to nie będę ja! XD #gownowpis
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować