
Dziwen
- 935wpisów
- 8387komentarzy
Jeste noco, jeste zemsto, jeste napalon...

Jeste noco, jeste zemsto, jeste napalon...
https://www.youtube.com/watch?v=pPDUzWqkTR8
Chociaż 7th element i tak wymiata
Zaloguj się aby komentować
Sposób na łysienie z 1960 roku. Może i nie leczyło, ale za to było wodoodporne.
#ciekawostki #retro #lysienie
Dawniej się na to mówiło po prostu tupecik, teraz hair system
Zaloguj się aby komentować
Z dedykacją dla @maximilianan , bo zawsze jest pomijany. XD
-------Tekst-------
Once a titan in the skies,
Maxi Komarnanan, oh what a rise,
A creature feared by all the lands,
Now just a nuisance, buzzing demands.
Oh Maxi, Maxi, where’d you go?
From power peaks to buzzing low,
Caught naked in the wheat fields, oh,
Just a shadow, a mere mosquito.
Speaks in tongues of politics,
Every word a cunning trick,
Posing as a doctor fine,
But healing skills? A thin, thin line.
Oh Maxi, Maxi, where’d you go?
From power peaks to buzzing low,
Caught naked in the wheat fields, oh,
Just a shadow, a mere mosquito.
In the fields of gold, a sight so rare,
Maxi’s folly, a scandal laid bare,
Once a ruler, now just a jest,
A doctor? Please, give it a rest.
Bzzz, bzzz, the sound he makes,
A relic of past, his power fakes,
Hovering close, annoying still,
Maxi’s saga, a tragic thrill.
Oh Maxi, Maxi, where’d you go?
From power peaks to buzzing low,
Caught naked in the wheat fields, oh,
Just a shadow, a mere mosquito.
Once a legend, now just a jest,
Maxi Komarnanan, you’ve lost the test,
From mighty heights to fields of shame,
Just a buzzing nuisance, nothing to gain.
#hejtodetectivesquad
Zaloguj się aby komentować
Nie wiem czy #heheszki czy #czerstwyhumor . Coś po środku, jak kanapka z masłem i kiełbaską, bez kiełbaski. #sowapogodzinach
Zaloguj się aby komentować
Także ten #hejtodetectivesquad . Teaser? Może tak, może nie.
--------TEXT---------
In the dead of night, where the shadows blend,
An owl detective, his wits his only friend,
Eyes like the moon, sharp as a blade,
In the city of Hejto, he made his trade.
The case was strange, a twist of fate,
A missing soul, a path so late,
But clues grew cold, the truth unclear,
No kidnapping tale, just fog and fear.
In the alleyways of doubt, where the whispers crawl,
The owl faced the dark, his back against the wall,
A slippery Sheep, now in command,
The city's safety, under woolen hand.
The suspect laughed, a velvet mask,
In charge of peace, a dubious task,
The owl knew more, but his wings were tied,
In this twisted game, where could he hide?
In the alleyways of doubt, where the whispers crawl,
The owl faced the dark, his back against the wall,
A slippery Sheep, now in command,
The city's safety, under woolen hand.
But all of this was just a lie,
The Sheep's deceit, a clever guise,
The owl, though valiant, now stood alone,
In a city of shadows, truth overthrown.
In the alleyways of doubt, where the whispers crawl,
The owl faced the dark, his back against the wall,
A slippery Sheep, now in command,
The city's safety, under woolen hand.
No clues in sight, just suspects vague,
His mind a maze, his spirit plagued,
The case still twisted, an unsolved scheme,
Lost in the darkness of a shattered dream.
Zaloguj się aby komentować
HEJTO DETECTIVE SQUAD
Czyli zabawa dyletanta i prowokacja do roastów w twórczości, lub peanów, bo może akurat ktoś chce być postacią pozytywną. Kolega @ErwinoRommelo stworzy spin-off HEJTO DETECTIVE SQUAD After Dark, a jak się wycofa, to dostanie rolę niegodną w głównej serii. Lekki szantasz. Nie wchodziłem często na hejto, dlatego macie mniej odniesień. Low effort, żeby utrzymać balans musku. xD
----------------------------------
CZĘŚĆ: NIE WIEM KTÓRA, DALSZA
/Ostatnio nasi bohaterowie w końcu spotkali pewnego tańczącego pana w jednym z pokoi u Wodzianki/
TERA:
Mongoł, postać jak z surrealistycznego obrazu Dalí, tańczył w sam w pokoju 69, będąc jednocześnie wyrazem modernistycznej swobody i absurdalnego konserwatyzmu. Miał na sobie hełm i przylegające do ciała slipki, które zdawały się być ostatnim bastionem jego przyzwoitości, pulsując w rytmie dzikich dźwięków jakiejś ojczystej piosenki.
Jego hełm mieszał zmysły, przypominając zarówno podwodny kabel światłowodowy, jak i skomplikowaną kompozycję japońskiego sushi, które z jakichś powodów były dla mnie nie do odróżnienia. Ta metalowa konstrukcja zdawała się błyszczeć i pulsować światłem, jakby przenosiła dane z jednego końca Hejto City na drugi, mieniąc się różnorodnością barw niczym oceaniczne głębiny. Broda Mongoła była tak dzika i niesforna, jakby zamiast ją pielęgnować, każdego ranka strzelał w jej kierunku pistoletem z konfetti. Wyglądała, jakby mogła równie dobrze służyć jako siedlisko dla zapomnianych cywilizacji i mikroskopijnych stworzeń, które z nieznanych przyczyn kochały dyskotekowe światła. Mężczyzna, tańcząc, zdawał się przeprowadzać operację na otwartym sercu rzeczywistości, używając jako skalpela bananów, a jako nici chirurgicznych, spaghetti. Każdy jego ruch był jak próba zrozumienia, dlaczego rytuał, który wykonywał zwyczajnie nie działa.
- On poklepuje grzyba... - wycedziłem przez zaciśnięty dziób.
- Gdzieś wyczytałem, że tak trzeba, ktoś z nordycką katastrofą w nazwisku o tym wspominał, to pomyślałem: A co mi tam? Fajne. No i niby nic, a zmienia perspektywę. - odpowiedział Mongoł, wykonując piruet, który sprawił, że hełm niebezpiecznie się zachwiał na jego głowie.
- Zaczynam żałować, że ten człowiek z aparatem nic nie wiedział o Umitej Paszy - stwierdził Czosnek, rzucając okiem na tańczącego Mongoła.
- Umitej?
- Znasz ją? - zapytał Czosnek, unosząc jedną łuskę w wyrazie zdziwienia.
- No tak, grono ludzi, którzy nie wywalili mnie za drzwi jest, jak by to ująć, niezbyt pokaźne, a Pasza nigdy nie miała problemów z moją ekspresją samego siebie - Mongoł puścił nam oko, kończąc kolejny akrobatyczny ruch.
- Wiesz coś o jej zaginięciu?
- Jakim zaginięciu?
- Pasza przepadła jak skarpetka w pralce. Słyszałeś coś?
- Ale widzieliśmy się dzisiaj rano, sprawdzaliście czy jest w mieszkaniu? Może tylko skoczyła po bułki. - Mężczyzna powiedział to tak pewnie, jak człowiek trzymający w ręce kilogramowy kondensator.
- ...
- ...
- Warto to sprawdzić. - Dodałem po chwili niezręcznej ciszy, udając że jestem poważnym detektywem, że nasza agencja jest poważna, i że sprawdziliśmy dom zaginionej. Kogo ja oszukuję...
- Wiedźcie, o, na drogę. Ten grzyb to nie byle co, to grzyb o nadzwyczajnych właściwościach! Potrafi... no, właściwie to nie potrafi nic, a tu nie ma kosza. - Jego spojrzenie i oferta były jak pęknięty hydrant – mokre, chaotyczne i trudne do naprawienia.
- ...
- ...
Podczas opuszczania budynku naszą uwagę przykuł pewien głos za drzwiami numer 42. Wydawał się podejrzanie znajomy.
/ - O tak, tyle wody wystarczy, teraz raź Łukaszka, aż zaboli! /
/ - Ooooo oo o zzZZzzz taaaak /
/ - Cięcie! Mamy to! /
/ - Jakie k⁎⁎wa cięcie?! Jeszcze nie skończyłem! /
/ - Ale panie Łukaszku, to niebezpieczne. /
/ - Niebezpieczne kurna, mogłem zostać przy tych tokarkach CNC. Po co mi to było, a rodzice mówili, porządny zawód zdobądź, a mnie się zachciało aktorstwa. /
- Smok?
- No?
- Ten koleś mówi do siebie?
- Chyba tak. Znajomy ten głos jakiś. - Odparł Czosnek z nutką zaciekawienia.
Podczas podróży w stronę mieszkania Paszy, ulice Hejto City rozciągały się przed nami jak scena z surrealistycznego snu. Między zwojami asfaltu i neonowymi wirami, "Płaskownik KurdeTen", mała miejska rzeka, prowadziła nas nieustannie swoim leniwym, zielonkawym nurtem. To właśnie na jej powierzchni, tanecznym wzorem, pływały arbuzy, uzupełniając wodę swoją obecnością niczym kwiaty w bujnym ogrodzie.
- Zastanawiałeś się kiedyś, czemu w tej rzece jest tyle arbuzów? - rzuciłem pytanie, podczas gdy moje oczy próbowały śledzić jeden z przemykających owoców.
- Większość mieszkańców wierzy, że są jakąś metaforą entropii, jakiej ulega Hejto City - odpowiedział Smok, a jego głos niósł się nad wodą, mieszając się z szumem miasta.
- To jest pierwsze co przychodzi do głowy? - spytałem, przekrzywiając głowę w geście zadumy i lekkiego zdziwienia.
- A masz lepsze wyjaśnienie? - Smok obrócił się w moją stronę, a jego wielkie, oczy iskrzyły ciekawością, jakby właśnie obierał Cebulę do Rosołu.
- No w sumie to nie, choć mam dziwne przeczucie, że są ważne. - Wzruszyłem ramionami, przyznając się bez bólu do braku alternatywnej teorii. Moje spojrzenie ponownie powędrowało ku arbuzom, które, mimo ich symbolicznego ciężaru, płynęły z niezachwianą beztroską, ukazując ironię tkwiącą w sercu miasta.
Podczas gdy zbliżaliśmy się do ulicy, na której mieściła się kawiarenka, przeszły mnie ciarki. W powietrzu unosiło się coś niepokojącego, coś, co sprawiało, że to miejsce wydawało się niewłaściwe.
/ - Eee, kierowniku, chyba coś nam umknęło... - Powiedział jakiś ledwo widoczny typ o wielkiej paszczy. /
/ - Proszę, nie bij, naprawdę nie wiem jak to się stało! /
/ - Co zawsze mówi szef? Pamiętaj społeczności! /
----------------------------------
MUSIKUM: https://streamable.com/n8b3uy
Grzyb to odniesienie do posta w społeczności grzybiarskiej o klepaniu. Mongoł na focie ma szlafrok, bo podobno łamię warunki użytkowania, jak proszę o fotę w samych szortach i hełmie mongolskim. No kurde. xD
Entropia, jako wyjaśnienie, arbuzów, to zasługa społeczności i @DiscoKhan .
Czy ta opowieść ma sens? Nie. Absolutnie.
I nuhy mini a mach
Hudy nee see weee
Han da dudzi il łee
Uuuu hu
Hoh u czilicz be
Dobra ta piosenka o grzybach.
Ogólnie to mi się kończą kolorowe metafory i pasuje, żeby ktoś coś, bo samemu ciężko. xD
#hejtodetectivesquad #owcagate #zafirewallem


Zaloguj się aby komentować