Wczorajszy szybszy bieg bez planu i dzisiejszy pod tętno w strefie 3 (750m bieg / 30" marsz).
Fajna jest ta opcja ustawiania sobie treningów w garminie, wszystko się ładnie wyświetla, że aż miło biegać. Nie wiem czemu wcześniej z tego nie korzystałam. 😃
Tuptałam sobie spokojnie, do czasu jak przed moimi oczami pojawiła się górka (dowód na wykresie). Przeskoczyłam na marsz bo inaczej przy tej wilgotności się nie dało. 😅 Stwierdziłam, że odbije sobie w drodze powrotnej z górki. No i tak się rozpędziłam że przegapiłam skręt, a na dole czekała na mnie ślepa uliczka. Trochę tam pokrążyłam szukając wyjścia, ale ostatecznie musiałam spinać się jeszcze raz. 🥵 Fajnie było, nawet nie wiem kiedy km przybyło.
Trasa na pewno będzie jeszcze biegana - ludzi mało, zielono wszędzie i brak betonów. Czego chcieć więcej.
Dziś zaplanowałam poranny bieg pod tętno w strefie 3. Tuptałam turbo wolno, a czasem i tak jeszcze trzeba było zwolnić - jak tylko garmin krzyczał, że wpadłam ze strefy.
Na wyciszenie ustawione miałam 500m w strefie 2, ale to dla mnie praktycznie było niewykonalne, co kilka sekund musiałam przechodzić na marsz. Będę sobie robić takie treningi, zobaczymy czy przyniosą efekty i uda mi się wreszcie obniżyć tętno.
W sumie fajnie się tak biega, można skupić się na oddechu i ułożeniu ciała. Z reguły jestem zajęta walką o życie i wszystko inne schodzi na drugi plan.
A tak poza tym, to biegaczy z wieczornej zmiany sztafetowej w przerwie od patrzenia pod nogi, zachęcam dziś do popatrzenia na niebo na superksiężyc.
Tak sobie pomyślałam, że może na koniec lipca zrobię jakiś atak na 5km (mój poprzedni czas to 31.09).
Pod koniec zaczęłam zerkać na zegarek i kalkulować, że nie ma szans na zejście poniżej 30. Nie wiem czemu się skusiłam na te kalkulacje. ( ͡° ʖ̯ ͡°) Pewnie jakbym wtedy nie odpuściła to spokojnie dałoby się zaoszczędzić te piekielne 8sek . No nic, nie ma co gdybać, jest o co walczyć w sierpniu. Czas na 5km poprawiony, miesiąc zakończony 100.7 km. Sierpniu możesz nadchodzić.
Spotifajowa playlista pod kadencję 170-175 dała radę, jest zielono. Dodatkowo tempo wyjątkowo równe i bez szarpania - co mi się rzadko zdarza. I coś jest na rzeczy, bo już w trakcie czułam, że płynniej mi się biegnie jak piosenki są takie dopasowane.
@Aya dnb jest super na każdą okazję biegową, uwielbiam ten gatunek za różnorodność podgatunków. Na wolne wybieganie zarzucam jakąś playlistę atmospheric albo liqudfunk (o ile nie słucham jakichś gadających głów), na interwały neurofunk czy techstep i zawsze co najmniej te 170k/min jest odklepane. Polecam każdemu!
Lekki rozruch po całodniowej posiadówce przed kompem. 😏
Tak poza tym, wczoraj po bieganiu działy się dziwne rzeczy. Dostałam jakiś turbo dreszczy. Siedziałam w polarze i skarpetach pod 3 kocami i przez jakąś godzinę telepałam się z zimna. Jestem troche przeziebiona, a wczoraj biegałam w lekkiej mżawce, ale i tak było to co najmniej dziwne.
I takie pytanie, bo w sumie to mi zawsze po bieganiu jest zimno (nawet po biegach w 30 stopniach). Z reguły nie zwracałam na to większej uwagi (aż do wczoraj) i teraz się zastanawiam czy każdy tak ma 😅. U Was też wystepuje takie coś?
@Aya a myślałem że ze mną jest coś nie tak! Mam tak czasami, bardzo rzadko ale chyba że 4 razy już mi się zdarzyło. Tylko po bardzo intensywnym treningu gdzie mam bardzo długo bardzo wysokie tętno (powyżej 180). Znajomy trochę się tam zna i mówił że to może być od przewentylowania. Dokładnie te same objawy, dreszcze i tak zimno że muszę spać w opakowaniu. Na drugi dzień lekko połamany jak przy przeziębieniu ale wieczorem już jest wszystko ok.
@Mjelon Ufff czyli zdarza sie to też innym. No ja takie dreszcze to pierwszy raz, ale zimno mi jest prawie zawsze. Szukałam info na necie i niektórzy mówią że to może być kwestia nawodnienia albo spadku cukru. Ale jeśli znajomy orientuje się w temacie to do moich podejrzeń dochodzi jeszcze przewentylowanie. Będę badać temat.
@Aya Ja tak nie mam, ale mam za to coś innego. Po bardzo wyczerpujących, szybkich i długich biegach nie mogę zasnąć. xD Fizycznie jestem w pełni sprawny, ale ciało mam takie trochę galaretowate jak się już położę i jednocześnie jestem okropnie nabuzowany. Normalnie jakby ciało jeszcze nie wyszło z tego 'trybu bojowego'. Z tym zimnem to bardzo ciekawe, nawet sobie nie zdawałem sprawy z istnienia czegoś takiego!
@scorp a sen ważna sprawa, mnie rozciaganie uspokaja i ze spaniem problemów brak ale muszę chyba odkryć w sobie taki tryb bojowy, może mi przynajmniej zimo nie będzie byłam pewnq że każdy tak ma i po to dają te takie folie na maratonach
Żeby wstać i ruszyć musiałam pójść ze sobą na kompromis, że w razie co, to sobie pomaszeruję. No i wyszło tak, że co sekunda chciałam z tego korzystać.
Ale i tak zadowolona, że się wygramoliłam tak wcześnie na biegi 😁.
@Aya W jaki sposób pilnowałaś kadencji? Po prostu starałaś się lecieć szybciej przebierając nogami, czy jakiś metronom w słuchawkach? Kadencja miodzo!
@scorp Wyczaiłam po poprzednim biegu że przy jednej piosence moja kadencja wskakuje na zielony (widać na fotce). I teraz przy tym biegu zapętliłam sobie ją kilka razy na początku, żeby wpaść w rytm lub wracałam do niej jak czułam że z rytmu wypadam .
Parkrun za mną. Słońce dopisało . Biegłam sobie na chillu bo przy tej temperaturze to nawet nie myślałam, żeby coś szaleć. Przydałby się jakiś basen na środku błoni.
@Aya Kurde faja u mnie w parku zraszacz działający stał i można było się ochłodzić. ALE GO ZOBACZYŁEM DOPIERO NA OSTATNIM, PIĄTYM OKRĄŻENIU WIĘC JUŻ BYŁO ZA PÓŹNO. ( ͡° ʖ̯ ͡°)
Trzeba było trochę podładować endorfinki. Tak delikatnie, bo nie chciałam się zniechęcić do biegania w słońcu przed planowanym jutrzejszym parkrunem. Zdychać będę jutro. 😊
Jakby ktoś z krakowskich sztafeciarzy się wybierał i chciał zbić piątkę to wołać. ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
Wizyta na bieżni zaliczona. Jedno kółko niezarejestrowane, bo coś źle poklikałam. ( ͡° ʖ̯ ͡°)
Mijając po drodze park od którego zaczynałam przygodę biegową, wzięło mnie na wspominki jak musiałam go dzielić na kawałki i robić przerwy na marsz, żeby nie dostać palpitacji serca. A teraz nie dość że jestem w stanie tam dobiec bez zatrzymywania to jeszcze na dokładkę hopsam po bieżni. Cieszy człowieka taki obrót spraw.
Nie mogłam pozwolić żeby weekend minął bez biegania. Także czy się chciało, czy nie - poszłam i pobiegłam. O dziwo biegło się nawet przyjemnie, bo nastawiona byłam na gorsze wrażenia. 😁