Jednorożec wśród pasikoników Copiphora rhinoceros to gatunek dużego, dorastającego do ponad siedmiu centymetrów pasikonika z Ameryki Środkowej. Osobniki tego gatunku są wyposażone w podobny do rogu wyrostek umieszczony na samym czubku głowy, który ma im pomagać w obronie przed drapieżnikami. Jednymi z głównych wrogów naturalnych tych pasikoników są nietoperze.
Pasikonik Copiphora rhinoceros jest wszystkożerny - poza owocami, kwiatami i nasionami żywi się również bezkręgowcami, a nawet małymi jaszczurkami. Podczas nocnego koncertowania potrafi być bardzo głośny, a wydawane przez niego odgłosy są często dominującymi dźwiękami w lasach Ameryki Środkowej. Żyje zwykle do dwóch lat.
Donato Giancola, Beren and Luthien in the court of Thingol and Melian (olej na płótnie, 2015). Praca ta była inspirowana historią Berena i Luthien opisaną w Silmarillionie J. R. R. Tolkiena - a dokładnie fragmentem, w którym Beren przybywa do Menegroth, siedziby króla elfów Thingola, i oświadcza w obecności jego dworu, że kocha jego córkę, Luthien Tinuviel.
Praca Giancoli zdobyła w 2015 roku nagrodę Chesley Award przyznawaną przez Association of Science Fiction and Fantasy Artists dla najlepszej niepublikowanej pracy 2015 roku. Artysta, jak sam przyznał, inspirował się podczas procesu twórczego dziełami Edwina Austina Abbeya i Jacquesa Louisa Davida.
Przy okazji, dziś mija dokładnie siódma rocznica wydania Berena i Lúthien - kompilacji kilku różnych wersji historii z Silmarillionu pod redakcją Christophera Tolkiena, która po raz pierwszy ukazała się drukiem 1 czerwca 2017 roku.
Owad jak słupek barberski Konik polny z gatunku Dactylotum bicolor występuje w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i północnym Meksyku - jego popularne nazwy to rainbow grasshopper ("tęczowy konik polny"), painted grasshopper ("malowany konik polny") i barber pole grasshopper. Ta ostatnia nazwa nawiązuje do kolorowego słupka barberskiego, tradycyjnie malowanego w białe, niebieskie i czerwone pasy.
Kolory poszczególnych grup osobników różnią się w zależności od zamieszkiwanych przez nie terenów. Podobnie jak w przypadku innych kolorowych koników polnych, tak i tutaj ubarwienie owada ma charakter ostrzegawczy - informuje drapieżniki, że jest trujący i lepiej go zostawić w spokoju.
W niektórych przypadkach u owadów, między innymi u szarańczaków, ujawnia się tak zwany erytryzm - jest to mutacja genetyczna podobna do albinizmu i dziedziczona recesywnie, powodująca nadprodukcję czerwonego pigmentu i niedostateczną produkcję czarnego, ciemnobrązowego i żółtego pigmentu.
Koniki polne dotknięte erytryzmem są różowe, co powoduje, że trudniej im się wtopić w otoczenie niż ich zielonkawym i brunatnym pobratymcom. Wyróżniając się, mają znacznie większą szansę na to, że zostaną dostrzeżone przez drapieżniki.
Różowe koniki polne są okazjonalnie obserwowane w różnych miejscach - można natknąć się na informację, że człowiek ma około 1% szansy na spotkanie takiego okazu w ciągu całego swojego życia, jednak nie jest to do końca prawdą. Niekiedy erytryzm ujawnia się u większej liczby osobników na danym terenie. Na przykład jakiś czas temu, w 2021 roku w okolicach stoku narciarskiego w Chodzieży, obserwowano większą liczbę różowych koników polnych.
Co wspólnego ma pasikonik z koniem? Nazwa "pasikonik" to zdrobnienie od "pasikoń", terminu oznaczającego dawniej człowieka sprawującego opiekę nad stadem koni na pastwisku. Niewykluczone, że pasikoniki były kiedyś postrzegane jako mali "pasterze koni" - skacząc przed siebie i umykając spod końskich kopyt, wydawały się prowadzić zwierzęta na niewyjedzone jeszcze części pastwisk.
Pasikonik zielony (Tettigonia viridissima) to największy przedstawiciel owadów prostoskrzydłych w Polsce, osiągający długość do dziesięciu centymetrów (razem ze skrzydłami). Ma ostre i silne żuwaczki mogące przebić ludzką skórę - warto o tym pamiętać, jeśli komuś przyjdzie do głowy go chwytać Poluje na małe owady i pajęczaki, zjada także liście i miękkie części roślin, a okazjonalnie także przedstawicieli własnego gatunku. Jego głównymi wrogami naturalnymi są ptaki, pająki oraz pasożyty, przede wszystkim nicienie.
Charakterystyczne dźwięki wydawane przez samce pasikonika mają na celu zwabienie samic. "Muzyka" pasikoników powstaje dzięki tak zwanym aparatom strydulacyjnym znajdującym się na pierwszej parze skrzydeł i jest bardzo głośna - niesie się na odległość do około pół kilometra.
@enkamayo "Granie" pasikonika w zamkniętym pomieszczeniu chyba najlepiej pozwala się przekonać, że jest naprawdę głośny. Mnie kiedyś jeden ugryzł - jak na takiego sympatycznie wyglądającego owada, gryzie niestety dość boleśnie
Konik polny jak liść Koniki z rodzaju Plagiotriptus występują głównie we wschodniej Afryce i charakteryzują się niezwykłym, "skompresowanym" wyglądem upodabniającym je do owalnych liści - mają bardzo krótkie czułki i duży, szeroki, kształtem podobny do tarczy przedtułów osłaniający malutkie, nielotne skrzydła.
Osobniki dorosłe są niemal jednolicie zielone z czerwonymi, różowymi, białymi lub niebieskimi akcentami, a ich oczy przypominają żółto-niebieską mozaikę. Samce osiągają długość około dwóch centymetrów i są dwukrotnie mniejsze od samic, które mają szersze ciała i ogólnie cięższą budowę.
Plagiotriptus hippiscus (na dwóch pierwszych zdjęciach) to niedawno wyodrębniony gatunek występujący w Kenii.
Gamingowy konik polny Romalea microptera to gatunek konika polnego powszechnie występujący w południowo-wschodniej i południowo-środkowej części Stanów Zjednoczonych. Osobniki dorosłe mają jaskrawe, w większości żółte ubarwienie, jednak w młodszych stadiach rozwoju są matowo czarne z akcentami w kolorach intensywnie czerwonym, pomarańczowym lub żółtym. Kolorowe linie układają się na ich ciałach we wzory przywodzące trochę na myśl gadżety gamingowe, brakuje tylko podświetlenia RGB
W Luizjanie czarno-czerwone nimfy koników polnych Romalea microptera są popularnie nazywane devil's horse - lub, z francuskiego, cheval-diable. Ich inne nazwy zwyczajowe to graveyard grasshopper ("cmentarny konik polny"), diablo i black diablo.
Dorosłe koniki polne z tego gatunku są dość bojowe. Zaniepokojone, rozkładają skrzydła, syczą i wydzielają czarną, cuchnącą, trującą pianę o obrzydliwym smaku. Zdolne są też do wyrzucenia małego strumienia toksycznej wydzieliny na odległość do piętnastu centymetrów. Wydzielina ta składa się z substancji zarówno syntetyzowanych w organizmach owadów, jak i z toksyn pozyskiwanych z roślin, którymi się żywią.
Na ostatnim zdjęciu dorosły osobnik odstraszający napastnika.
@d_kris Heh, czego się nie robi w imię nauki... Chyba że po prostu badacze odgórnie założyli, że skoro wydzielina jest trująca, to i paskudnie smakuje (drapieżnikom, które spróbowałyby pożreć owada).
"Elegancki" konik polny Zonocerus elegans Występuje w środkowej, wschodniej i południowej części Afryki i wyróżnia się niezwykłym, żywym ubarwieniem - nawet jego czułki mają czerwonopomarańczowe prążki.
Wyraziste kolory dają znać drapieżnikom, że na tego owada nie warto polować z uwagi na nagromadzone w jego ciele toksyny Żeruje na różnych gatunkach roślin, w tym także na roślinach trujących takich jak trojeść i arbuz kolokwinta - z nich właśnie pozyskuje toksyny, które zapewniają mu ochronę przed napastnikami. Z uwagi na swoją ogólną żarłoczność jest postrzegany jako szkodnik zagrażający szczególnie uprawom drobnych rolników.
Kuzyn "eleganckiego" konika polnego, Zonocerus variegatus, jest niemal równie barwny i zasiedla obszary zachodniej i środkowej Afryki. Obydwa gatunki osiągają długość do pięciu centymetrów i bywają w niektórych regionach spożywane przez ludzi - np. w porze suchej w północnej Nigerii są przed świtem zbierane z traw i krzewów, a następnie obierane ze skrzydeł, solone i smażone.
W sieci często można natknąć się także na zdjęcie tego owada z podrasowanymi kolorami (ostatnia fotka).
Nienawidzę koników polnych. Nie mam problemu z żadnymi owadami*, pajęczakami** i innymi robalami, ale koniki polne to automatyczne wkurwienie i obrzydzenie, nawet nie wiem czemu ಠ_ಠ
Cykada w wersji premium - przedstawiciel gatunku Zammara smaragdina. Dorosłe osobniki mają około pięciu centymetrów długości i zwracają uwagę nie tylko swoim rozmiarem i kolorami, ale także wydawanymi przez samce dźwiękami Cykady z tego gatunku są bardzo głośne, a ich "muzyka", mająca na celu przede wszystkim zwabienie partnerki, przypomina odgłos piły tarczowej.
Samce wszystkich cykad są wyposażone w tymbale, czyli w specjalne struktury rozmieszczone u nasady odwłoka. To prążkowane membrany w egzoszkielecie umożliwiające cykadom wydawanie dźwięków, regulowane skurczami mięśni - im większa jest cykada, tym lepiej rozwinięte ma mięśnie i tym głośniejszą "muzykę" jest w stanie tworzyć. Komory w ciele owada działają dodatkowo jak pudło rezonansowe, wzmacniając dźwięk.
Magia przeobrażenia w wykonaniu cykadyNeotibicen tibicen Larwy cykad, tak zwane nimfy, spędzają całe lata pod ziemią, żywiąc się sokami korzeni drzew. W ostatnim stadium larwalnym wykopują tunel na powierzchnię i wspinają się na pobliskie drzewa, gdzie linieją i przeobrażają się w osobniki dorosłe. W tej postaci żyją przez kilka tygodni, głównie po to, by się rozmnożyć.
Linienie trwa do kilku godzin i jest niebezpiecznym procesem. Jeśli na którymś etapie cykada utknie i nie uwolni się z wylinki na czas, a jej egzoszkielet stwardnieje w międzyczasie, zostanie uwięziona i obumrze w trakcie przeobrażenia Jeśli po wylince nie zdoła prawidłowo rozprostować i "napompować" skrzydeł hemolimfą (owadzi odpowiednik krwi), nie będzie mogła latać.
Tuż po linieniu dorosłe cykady mają jasne ubarwienie, są bardzo miękkie i stanowią łatwy łup dla drapieżników - dopiero później ich chitynowy egzoszkielet twardnieje i nabiera właściwych kolorów (na drugim zdjęciu osobnik dorosły kilka godzin po zakończeniu tego procesu).
Obserwowałem kiedyś ważkę podczas tego procesu. Niesamowite to było. Zwłaszcza pompowanie skrzydeł. Nie wiedziałem, że one muszą się spieszyć. Musi być straszna śmierć, jka im idę nie uda.
Broszka z karalucha W 2006 roku Jared Gold, projektant i twórca pracowni Black Chandelier z Salt Lake City, zaprojektował "innowacyjną," zdobioną kryształkami broszkę z żywego karaczana madagaskarskiego (Gromphadorhina portentosa). Karaczany były przyozdabiane kryształkami Swarovskiego i upinane na łańcuszku-smyczy - jeden egzemplarz kosztował od 60 do 80 dolarów. Jak twierdził sam projektant:
Owady te występują w różnych wariantach i są ozdabiane najlepszymi austriackimi kryształami Swarovskiego. Każdy karaczan wymaga około godziny żmudnej pracy, aby osiągnąć swoją ostateczną, magiczną, wspaniałą postać. Wszystkie karaczany są płci męskiej, aby zapewnić sterylność i są dostarczane w komplecie z zestawem smyczy.
Hasło reklamujące nowy produkt brzmiało: It’s not a pest if it’s pinned to your chest! Każda broszka była dostarczana ze wskazówkami dotyczącymi karmienia i utrzymania karaczana:
Nasze karaczany, Gromphadorhina portentosa, to żywe stworzenia, które wymagają odpowiedniej opieki, aby być w doskonałej formie i towarzyszyć Ci na wszystkich przyszłych imprezach. Kupując swoją Karaczanową Broszkę (ang. Roach Brooch) , będziesz musiał zapewnić jej miejsce do życia. Zalecamy małe lub średnie terrarium z miejscem do ukrycia i odpoczynku, wraz z wilgotną gąbką do wchłaniania wilgoci i zdrowymi przekąskami, takimi jak owoce i warzywa. (...) Wiemy, że pokochasz swojego nowego przyjaciela-karalucha. Jedyne, o co Cię prosimy, to abyś kochał go tak mocno, jak my!
W 2012 roku, w związku z kontrowersjami narastającymi wokół maquech - wykonywanej na podobnej zasadzie meksykańskiej "żywej biżuterii" z chrząszczy (https://www.hejto.pl/wpis/broszka-z-zywego-chrzaszcza-beetle-gem-w-tradycjach-roznych-kultur-pojawialy-sie) - pracownia Black Chandelier zawiesiła produkcję broszek.
@Apaturia Nie podoba mi się taka idea męczenia owadów. NIe wiem czy mają świadomość i wiedzą, że coś jest nie tak ale na pewno celem ich życia nie jest bycie taką wątpliwą ozdobą.
@moderacja_sie_nie_myje Takie pomysły zawsze prowokują dyskusje na temat etyki takiego postępowania z owadami - w tym przypadku projekt został zawieszony i chyba nigdy już nie został wznowiony.
Niemniej podobnych sytuacji jest więcej. Żywe owady i pajęczaki bywają wykorzystywane w różnego rodzaju projektach artystycznych i nie zawsze kończy się to dla nich szczęśliwie, bo np. nie mają zapewnionych optymalnych warunków do życia albo zostają rozdeptane przez zwiedzających wystawę. Również pojawia się wtedy pytanie, na ile jest to etyczne.
Broszka z żywego chrząszcza W tradycjach różnych kultur pojawiały się przykłady noszenia biżuterii z owadów, jednak maquech (lub makech), czyli biżuteria z żywych, zdobionych kamieniami i złotem chrząszczy z gatunku Zopherus chilensis, to dość wyjątkowy przypadek. Wytwarzanie maquech wywodzi się podobno z tradycji sięgającej czasów Majów, jednak na szeroką skalę biżuteria ta zdobyła popularność w Meksyku około roku 1980.
Chrząszcze Zopherus chilensis dorastają do około 4,5 centymetra, mają brunatne grzbiety i czarne odnóża, a przy tym są z natury powolne, nie są agresywne i nie są zdolne do latania. Przyozdabiane są głównie kamieniami szlachetnymi i złotem mocowanymi za pomocą kleju. Poza tym do grzbietu owada przykleja się także cienki złoty łańcuszek, na którego drugim końcu znajduje się złota agrafka - za jej pomocą mocuje się łańcuszek z owadem do ubrania, zwykle na piersi.
Poza czasem, w którym jest używany jako broszka, chrząszcz powinien - przynajmniej zgodnie z zaleceniami producentów tej kontrowersyjnej biżuterii - żyć w dostosowanym do jego wymagań terrarium i być dokarmiany, co pozwala mu przeżyć lub nawet przekroczyć typowy dla jego gatunku wiek dwóch-trzech lat.
Nie wiadomo, jak stara jest tradycja wykonywania i noszenia maquech. O jej wiekowości ma świadczyć rzekomo ludowa legenda z Jukatanu. Opowiada ona o księżniczce Majów, która nie mogła poślubić swojego wybranka - młodzieniec w wyniku intrygi jej ojca lub interwencji czarownika miał w końcu zostać zamieniony w chrząszcza, a dziewczyna, nie chcąc się z nim rozstawać, miała przyozdobić go klejnotami i zawsze nosić ze sobą. W innej wersji, księżniczka miała sama zamienić się w chrząszcza, odmawiając jedzenia i picia przez wiele dni.
Nie jest jednak pewne, czy legenda jest autentyczna, czy powstała jedynie w celach marketingowych, by spopularyzować maquech.
Dziś mija dziesiąta rocznica wydania Beowulfa w przekładzie J. R. R. Tolkiena. Tolkien sporządził tłumaczenie poematu w latach 1920 - 1926, jednak nie zostało potem opublikowane - tekst zredagował i wydał po jego śmierci Christopher Tolkien.
Staroangielski Beowulf był źródłem licznych inspiracji dla Tolkiena, m. in. pojawia się tam wątek władców rozdających swoim wasalom podczas uczty drogocenne pierścienie na znak przychylności i przyjaźni (ring-givers). Z kolei Grendel, potwór-wyrzutek zamieszkujący mroczne pustkowia, zainspirował w pewnym stopniu Golluma.
Jeśli ktoś ma ochotę posłuchać (i obejrzeć), jak we wczesnym średniowieczu na dworach możnych śpiewano/recytowano Beowulfa przy akompaniamencie anglosaskiej liry, poniżej link do genialnego wykonania Benjamina Bagby'ego:
Metaliczny straszykAchrioptera manga Wydawałoby się, że wszystkie patyczakopodobne owady starają się upodobnić do gałązki i wtopić się w otoczenie - jednak nie w tym przypadku. Samce tego gatunku straszyka, występującego na Madagaskarze i na Komorach, są wyjątkowo kolorowe. Ich metalicznie niebieska barwa znalazła odzwierciedlenie w nazwie gatunku - manga oznacza w języku Malgaskim "niebieski".
Podobne ubarwienie, tylko bardziej zielonkawe zamiast niebieskiego, ma jeszcze jeden gatunek straszyka, Achrioptera fallax. Kolory pojawiają się u samców po osiągnięciu dojrzałości, co sugeruje, że mają na celu zwrócenie uwagi samic.
@enkamayo Trzeba by się wybrać na dość daleką wycieczkę Ale jakby co, obydwa wymienione gatunki można hodować w terrariach i o ile kojarzę, są dostępne w sprzedaży także w Polsce.
Owad jak dzieło sztuki - pluskwiak Sphaerocoris annulus, zwany popularnie pluskwiakiem Picassa (ang. Picasso bug). Całe jego przedplecze jest pokryte symetrycznymi, przypominającymi artystyczne motywy wzorami w kolorach kremowym, niebieskozielonym, czerwonym i czarnym. Stanowią one ostrzeżenie dla drapieżników - zaniepokojony pluskwiak wydziela w celach obronnych cuchnącą substancję. Pluskwiak dorasta do około 1,5 centymetra długości i zasiedla południową i środkową Afrykę.
@enkamayo Nie za bardzo - wyszukuję i wrzucam je na bieżąco, kiedy szperam rano w ciekawostkach przyrodniczych. Ale jeśli chcesz obejrzeć sobie galerię artystycznych zdjęcia owadów, wyszukaj sobie np. projekt Microsculpture i zdjęcia owadów autorstwa Levona Bissa, świetna sprawa.
Biedronka w porannej rosie O tym, jak pożytecznym owadem jest żerująca na mszycach biedronka siedmiokropka (Coccinella septempunctata), znana też jako "boża krówka", wiedziano już w średniowieczu - w kulturze europejskiej zawsze była postrzegana jako dobroczynny owad, którego pojawienie się jest dobrym znakiem. Wierzono między innymi, że przysiadająca na człowieku i odlatująca chwilę później biedronka przynosi szczęście, spełnia życzenia lub zabiera choroby i troski.
O biedronce wspomina jedna ze średniowiecznych europejskich legend, według której pewnego dnia na polach uprawnych pojawiła się plaga żarłocznych mszyc. Zrozpaczeni chłopi zaczęli wówczas modlić się do Maryi, prosząc ją, by ochroniła ich plony przed szkodnikami i ocaliła ich przed klęską głodu. Zaraz potem na polach pojawiły się roje biedronek, które szybko uporały się z mszycami i uratowały uprawy.
W folklorze europejskim biedronka często bywała kojarzona z Maryją - siedem kropek biedronki siedmiokropki kojarzono z Siedmioma Radościami i Siedmioma Boleściami Maryi, a czerwone pokrywy jej skrzydeł z płaszczem Matki Boskiej.
Bardzo zielony ptak z bardzo wielką paszczą Nosoczub szmaragdowy (Calyptomena viridis) to niewielki ptak żyjący w lasach Borneo, Sumatry i Półwyspu Malajskiego. Zielone upierzenie pomaga mu wtopić się w otoczenie - dodatkowo często przesiaduje na gałęziach w całkowitym bezruchu, przez co trudno go zauważyć. Zaniepokojony, szybko odlatuje w inne miejsce.
Nosoczub ma maleńki, niemal całkowicie schowany w piórach dziób i szeroką paszczę, trochę jak nasz lelek. Jego głównym pożywieniem są miękkie owoce, w szczególności figi - dzięki dużej paszczy może je połykać w całości.
Motyl o skrzydłach jak ze szkła Przedstawiciel gatunku Greta oto występującego w Ameryce Środkowej i Południowej. Ze względu na swój niezwykły wygląd jest popularnie znany jako glasswing butterfly ("motyl szklanoskrzydły"), a w hiszpańskojęzycznych regionach jako espejitos ("lustereczka").
Niemal całkowicie przezroczyste skrzydła umożliwiają owadowi wtopienie się w otoczenie, szczególnie podczas lotu, co zmniejsza ryzyko, że upoluje go jakiś drapieżnik. Jest to rzadka strategia obronna wśród motyli - wśród większości gatunków powszechnie występuje ubarwienie ochronne, nie efekt przezroczystości.
Przezroczyste części skrzydeł motyla są pokryte rzadkimi, wąskimi łuskami przypominającymi pojedyncze lub rozdwojone włoski. Błony skrzydeł mają też dodatkowo cienką warstwę wosku na powierzchni, która działa jak powłoka antyrefleksyjna - dzięki niej więcej światła przechodzi przez skrzydło zamiast się od niego odbijać, co niweluje odblaski.
@moderacja_sie_nie_myje Pewnie trzeba by ją zapytać A tak serio, muchy mają przezroczyste skrzydła, ponieważ ewolucyjnie większość owadów takie wytworzyła - motyle są pod tym względem wyjątkowe. Przezroczyste skrzydła są bardziej "opłacalne", mniej rzucają się w oczy i nie wymagają wytwarzania pigmentów czy dodatkowych struktur jak łuski. Poza tym z przezroczystymi skrzydłami i czarnym tułowiem łatwiej muchom absorbować ciepło z promieni słonecznych w chłodnym otoczeniu, co przekłada się potem na ich aktywność.
No i tak na dobrą sprawę, skrzydła much czy os nie są wcale zupełnie bezbarwne pomimo przezroczystości - mają mikroskopijne struktury, które pod odpowiednim kątem padania światła tworzą na nich kolorowe wzory:
Morski króliczek Mały ślimak morski Jorunna parva przypomina puszystego, cętkowanego króliczka. Uroczy wygląd zawdzięcza cienkim, przypominającym futro wypustkom, które pokrywają jego płaszcz. "Uszy" ślimaka to tak zwane rinofory - narządy odpowiadające za odbiór bodźców i wyczuwanie m. in. zmian w składzie chemicznym wody, co umożliwia ślimakowi odnajdowanie pokarmu.
Jak to zwykle w naturze bywa, morski króliczek wygląda słodko, ale lepiej go nie głaskać. Ślimak podkrada i magazynuje toksyny z substancji, którymi się żywi - głównie z gąbek - co czyni go silnie trującym
Jorunna parva występuje w tropikalnych wodach Indo-Pacyfiku, mierzy zwykle około 2,5 centymetra i żyje od kilku miesięcy do maksymalnie roku. Typowy przedstawiciel tego gatunku jest zwykle koloru żółtego lub pomarańczowego, białe osobniki pojawiają się rzadziej.
Gąsienice jak żelki Gąsienice motyli nocnych z rodziny pomrowicowatych (Limacodidae) występują w kilku podstawowych typach, a jeden z nich przypomina wyglądem żelki w kolorze pomarańczowym, żółtym lub jasnozielonym.
Jednak ten słodki, żelkowaty wygląd jest bardzo mylący - gąsienice mają cienkie, ledwie widoczne, trujące włoski, których ukłucie powoduje podrażnienie i bywa bardzo bolesne.
słodki, żelkowaty wygląd jest bardzo mylący - gąsienice mają cienkie, ledwie widoczne, trujące włoski, których ukłucie powoduje podrażnienie i bywa bardzo bolesne.
Jadłabym i tak, byle były kwaśne w środku ( ͡° ͜ʖ ͡°)