Słyszeliście już o tym?!? W czwartek zakończyły się regaty Golden Globe Race i po raz pierwszy w historii wygrała je kobieta - Kirsten Neuschäfer, żeglarska pochodząca z RPA
Ten wyścig jest inny niż wszystkie, bo nie używa się tutaj ani GPS, ani autopilota, ani tych wszystkich mądrych przyrządów, które obecnie niesamowicie ułatwiają żeglowanie po świecie (nam też ). Regaty Golden Globe Race nawiązują do pierwszego żeglarskiego wyścigu dookoła świata, non-stop, jednoosobowych z 1968 r. o tej samej nazwie. Wtedy z dziewięciu osób, jakie wystartowały, regaty zakończył tylko Sir Robin Knox-Johnston. Inny uczestnik, Bernard Moitessier, stwierdził, że w sumie to nie podoba mu się idea takich wyścigów komercyjnych i popłynął sobie na Tahiti. A jeszcze inny, Donald Crowhurst, który popadł w finansowe tarapaty próbował oszukiwać i ostatecznie popełnił samobójstwo...
Jak widać nigdy nie był to łatwy wyścig...
Opłynięcie Wielkich Przylądków, czyli trzech najważniejsze przylądków na południowych oceanach – Przylądku Dobrej Nadziei w Afryce, Cape Leeuwin w Australii oraz Horn w Ameryce Południowej to mega wyczyn (nawet ChatGPT tego nie potrafi). A jak robisz to w regatach, samotnie, to już w ogóle WOW!
Ogromnie gratulujemy i cieszymy się zwycięstwem Kristen Dla wszystkich Młodych i Starszych Pań marzących o żeglowaniu po świecie niech to będzie piękna inspiracja
@Xavy przeca śmiecham tylko. Poza tym za parę miesięcy już pewnie będzie ogarniać i ręce. Wtedy to będziemy mieli problem z odróżnieniem prawdy od fejków!
Przecież od dawna wiadome, że im bliżej Gdańska tym czystsza koka.
To, że gości puścili wolno i szybko sprawie ukręcono łeb może jedynie świadczyć o tym, że powiązania w temacie szmuglowania są daleko i głeboko idące w struktury tamtejszych służb.
@alicja_po_zlej_stronie_lustra Jest takie miasto Połczyn-Zdrój, legenda głosi że budowali tam zamek "w czynie" społecznym, ale tylko pół udało im sie postawić. Tak więc pół-czyn. A za tym okrętem jaka kryje sie historia?
@alicja_po_zlej_stronie_lustra @cherronimo Dość często statki buduje a później składa w różnych dokach. To nic nadzwyczajnego. Po co blokować duży dok na budowę od podstaw jak można w nim tylko połączyć gotowe już części.
Niedługo wybieram się po raz pierwszy w rejs po Bałtyku (stażowy, będzie na pokładzie sternik), jakieś złote rady / podpowiedzi co nieoczywistego warto zabrać i może się przydać?
Jakiś lekki windstopper. Jak nie pada to jest lepszy od sztormiaka. Puduszkę pod głowę. Ocieplane wkładki do kaloszy, jeśli rejs w maju, gogle narciarskie jeśli rejs w październiku;)
@ciszej oprócz tego co wyżej zabierz koniecznie bieliznę termiczną. Wiatr mocno wychładza w ciągu dnia a w nocy i nad ranem jest zawsze zimno. No i można w niej spać. Z ubrań lepiej mieć zawsze kilka cieńszych warstw ubranych niż jedną grubą. Do tego grubsze wełniane skarpety - dają większy komfort w kaloszach/butach.
@skipper hm te kilka cieńszych warstw ciekawa sprawa, może być to lepsze rozwiązanie niż zabieranie najbardziej ciepłych i jednocześnie zajmujących miejsce, dzięki!
French ironclad Redoutable in dry dock, the first warship in the world to be built in steel, c. 1875.
Compared to iron, steel allowed for greater structural strength for a lower weight. France was the first country to manufacture steel in large quantities
Seria wypadków na morzu, w których dochodziło do kolizji na skutek błędnej interpretacji informacji z radaru uzyskała miano "wypadków radarowych". Współcześnie możemy mówić o "zderzeniach AIS"
@SUQ-MADIQ nie moge patrzec na takich idiotow. Ktos ustala miedzynarodowe prawidla, zestaw standardowych zasad i przepisow, dzieki ktorym nie musisz w ogole uzywac radia ale curry seaman musi sobie utrudnic zycie. Banda kretynow.
@JackTheRipper płacz jak jesteś dopiero na piątym roku płacenia leasingu a tu remont wjeżdża i w sumie stan jednostki nie różni się od 50 letniej ogarnianej budżetowo
@SUQ-MADIQ Dziwna ta mesa Wygląda jak hotel a nie jak jacht. Stół bez zabezpieczen na rantach, żeby nic nie spadło. Jakby się szło na większych przehyłach, to nie na się kompletnie czego złapać. Na kanapie też nie ma tych wybrzuszeń, żeby w razie co się zaprzeć i się nie zsunąć. Ciekawe też jakiego drewna użyli do tego wykończenia. Juz bardziej podobają mi się 10letnie bavarie.
@SUQ-MADIQ najgorzej, podobnie jak umówisz się z jakimś fanatykiem wędkarstwa, a Ty jak zwykły wędkarz chciałeś się tylko w spokoju na⁎⁎⁎ać ( ͡° ͜ʖ ͡°)
19 września 1999 roku Barbara, żona Krzysztofa Zabłockiego, po raz ostatni rozmawiała z mężem. Zadzwonił do niej około godz. 7. Kontakt udało się nawiązać za pośrednictwem polskiego statku „Pokój”.
Jacht „Sadyba”, na którym żeglował Zabłocki, znajdował się wtedy u wejścia do Zatoki Adeńskiej, blisko somalijskiego przylądka Raas Cassyr. Polski żeglarz zamierzał przejść przez Morze Czerwone i Kanał Sueski na Morze Śródziemne.
Niestety nigdy tam nie dotarł. Jak się potem okazało, niedługo po rozmowie z żoną został zamordowany przez somalijskich piratów.
Podróż dookoła świata, na pokładzie 11-metrowego jachtu „Sadyba”, Krzysztof Zabłocki rozpoczął z Polski 28 sierpnia 1998 roku. Rejs zaplanowany był na dwa lata. Do Lizbony Zabłocki płynął jeszcze z załogą. Potem żeglował samotnie.
Ze stolicy Portugalii udał się na Wyspy Kanaryjskie. Później przeszedł Atlantyk, aby w marcu 1999 roku przez Kanał Panamski wyjść na Ocean Spokojny. 23 marca 1999 roku „Sadyba” przekroczyła równik. I dalej: Markizy, Bora Bora i cieśnina Torresa, po przejściu której, 30 lipca 1999 roku, Krzysztof obchodził swoje pięćdziesiąte urodziny.
Wszystko szło zgodnie z planem, aż do owego feralnego września 1999 roku, kiedy żona straciła z nim kontakt. Poszukiwania męża Barbara Zabłocka rozpoczęła natychmiast po tym, kiedy nie odezwał się po dziesięciu dniach z Dżibuti, jak obiecywał podczas ich ostatniej rozmowy.
Kobieta zrobiła wszystko co było w jej mocy, aby odnaleźć męża. Szukała go półtora roku. Pomimo gigantycznego wysiłku nie udało się. Nie znaczy to, że poszukiwania zakończyły się całkowitą klęską. Odzyskała część pamiątek po żeglarzu, ustaliła też, z dużą dozą prawdopodobieństwa, co się z nim mogło stać.
Niszczejący wrak „Sadyby” został odnaleziony w maju 2000 roku na somalijskim wybrzeżu, kilkadziesiąt kilometrów od portu Bosaso. Z jachtu zabrane zostały i dostarczone do Barbary Zabłockiej fragment burty, dwa albumy z rodzinnymi fotografiami, „Atlas oceanów” i kilka kartek wyrwanych z dziennika jachtowego.
Wśród nich jest też ta z ostatnim wpisem dokonanym ręką Krzysztofa. Pochodzi z 19 września 1999 roku, a więc z dnia, w którym żona rozmawiała z nim ostatni raz za pośrednictwem „Pokoju”. O godz. 23 żeglarz zapisał: „jestem potwornie zmęczony. Może się 2 godz. zdrzemnę”.
Najciekawszą jednak, a zarazem najbardziej tajemniczą pamiątką po Krzysztofie, jaka trafiła do rąk Barbary Zabłockiej jest „Atlas oceanów”, książka z opisem mórz i oceanów, używana przez jej męża na pokładzie „Sadyby”. Publikacja pełna jest niezrozumiałych wpisów, dat, liczb, nazwisk, w większości wykonanych charakterem pisma niepasującym do jej męża. Nie wiadomo co one oznaczają.
Według oficjalnie przyjętej wersji, potwierdzonej przez samych Somalijczyków, Krzysztof Zabłocki został 20 lub 21 września 1999 roku, zastrzelony przez piratów kilkadziesiąt kilometrów od Bosaso. Ciało polskiego żeglarza miało zostać wyrzucone do morza.
Ian Herbert Jones, uczestnik wokółziemskich regat samotników Golden Globe Race, uruchomił wczoraj po południu nadajnik EPIRB i wezwał pomoc po uderzeniu potężnego sztormu o prędkości wiatru dochodzącej w porywach do 88 węzłów.
Żeglarz płynący na jachcie „Puffin” donosił wczoraj wieczorem, że jednostka się przewróciła, straciła maszt, pod pokładem stoi woda, a on sam doznał urazu głowy i pleców, przez który trudno mu się poruszać.
Na pomoc płynie brytyjska jednostka, która jednak ma do pokonania około 300 Mm. Znajdujące się bliżej statki rybackie i tankowiec nie odpowiadają na wezwanie służb. Akcję ratowniczą koordynuje MRCC Argentyna.
@SUQ-MADIQ jeśli nie jesteś w stanie tego wykonać, to najwyraźniej ostatni akapit odnosi się do Twojej zaogi - brak im doświadczenia w refowaniu bukszprytu.