#zeglarstwo

30
379

Słyszeliście o… tragedii Krzysztofa Zabłockiego?


19 września 1999 roku Barbara, żona Krzysztofa Zabłockiego, po raz ostatni rozmawiała z mężem. Zadzwonił do niej około godz. 7. Kontakt udało się nawiązać za pośrednictwem polskiego statku „Pokój”.


Jacht „Sadyba”, na którym żeglował Zabłocki, znajdował się wtedy u wejścia do Zatoki Adeńskiej, blisko somalijskiego przylądka Raas Cassyr. Polski żeglarz zamierzał przejść przez Morze Czerwone i Kanał Sueski na Morze Śródziemne.


Niestety nigdy tam nie dotarł. Jak się potem okazało, niedługo po rozmowie z żoną został zamordowany przez somalijskich piratów.


Podróż dookoła świata, na pokładzie 11-metrowego jachtu „Sadyba”, Krzysztof Zabłocki rozpoczął z Polski 28 sierpnia 1998 roku. Rejs zaplanowany był na dwa lata. Do Lizbony Zabłocki płynął jeszcze z załogą. Potem żeglował samotnie.


Ze stolicy Portugalii udał się na Wyspy Kanaryjskie. Później przeszedł Atlantyk, aby w marcu 1999 roku przez Kanał Panamski wyjść na Ocean Spokojny. 23 marca 1999 roku „Sadyba” przekroczyła równik. I dalej: Markizy, Bora Bora i cieśnina Torresa, po przejściu której, 30 lipca 1999 roku, Krzysztof obchodził swoje pięćdziesiąte urodziny.


Wszystko szło zgodnie z planem, aż do owego feralnego września 1999 roku, kiedy żona straciła z nim kontakt. Poszukiwania męża Barbara Zabłocka rozpoczęła natychmiast po tym, kiedy nie odezwał się po dziesięciu dniach z Dżibuti, jak obiecywał podczas ich ostatniej rozmowy.


Kobieta zrobiła wszystko co było w jej mocy, aby odnaleźć męża. Szukała go półtora roku. Pomimo gigantycznego wysiłku nie udało się. Nie znaczy to, że poszukiwania zakończyły się całkowitą klęską. Odzyskała część pamiątek po żeglarzu, ustaliła też, z dużą dozą prawdopodobieństwa, co się z nim mogło stać.


Niszczejący wrak „Sadyby” został odnaleziony w maju 2000 roku na somalijskim wybrzeżu, kilkadziesiąt kilometrów od portu Bosaso. Z jachtu zabrane zostały i dostarczone do Barbary Zabłockiej fragment burty, dwa albumy z rodzinnymi fotografiami, „Atlas oceanów” i kilka kartek wyrwanych z dziennika jachtowego.


Wśród nich jest też ta z ostatnim wpisem dokonanym ręką Krzysztofa. Pochodzi z 19 września 1999 roku, a więc z dnia, w którym żona rozmawiała z nim ostatni raz za pośrednictwem „Pokoju”. O godz. 23 żeglarz zapisał: „jestem potwornie zmęczony. Może się 2 godz. zdrzemnę”.


Najciekawszą jednak, a zarazem najbardziej tajemniczą pamiątką po Krzysztofie, jaka trafiła do rąk Barbary Zabłockiej jest „Atlas oceanów”, książka z opisem mórz i oceanów, używana przez jej męża na pokładzie „Sadyby”. Publikacja pełna jest niezrozumiałych wpisów, dat, liczb, nazwisk, w większości wykonanych charakterem pisma niepasującym do jej męża. Nie wiadomo co one oznaczają.


Według oficjalnie przyjętej wersji, potwierdzonej przez samych Somalijczyków, Krzysztof Zabłocki został 20 lub 21 września 1999 roku, zastrzelony przez piratów kilkadziesiąt kilometrów od Bosaso. Ciało polskiego żeglarza miało zostać wyrzucone do morza.


https://zeglarski.info/artykuly/slyszeliscie-o-tragedii-krzysztofa-zablockiego/?


#zeglarstwo #piraci #ciekawostki #krzysztofzablocki #ciekawehistorie #kryminalne #morderstwo #podroze

f3cccaf7-a712-4799-ab51-d7d88cf56ee8

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#zeglarstwo


#bezpieczenstwonamorzu


Trwa akcja ratownicza na południowym Atlantyku.


Ian Herbert Jones, uczestnik wokółziemskich regat samotników Golden Globe Race, uruchomił wczoraj po południu nadajnik EPIRB i wezwał pomoc po uderzeniu potężnego sztormu o prędkości wiatru dochodzącej w porywach do 88 węzłów.


Żeglarz płynący na jachcie „Puffin” donosił wczoraj wieczorem, że jednostka się przewróciła, straciła maszt, pod pokładem stoi woda, a on sam doznał urazu głowy i pleców, przez który trudno mu się poruszać.


Na pomoc płynie brytyjska jednostka, która jednak ma do pokonania około 300 Mm. Znajdujące się bliżej statki rybackie i tankowiec nie odpowiadają na wezwanie służb. Akcję ratowniczą koordynuje MRCC Argentyna.


Najnowsze informacje śledzić można na profilu Golden Globe Race - https://www.facebook.com/goldengloberace.


Fot. Ian Herbert Jones / GGR2022

ac3cb0c7-eb50-4def-b91c-9a489fd1b937

Zaloguj się aby komentować

@SUQ-MADIQ jeśli nie jesteś w stanie tego wykonać, to najwyraźniej ostatni akapit odnosi się do Twojej zaogi - brak im doświadczenia w refowaniu bukszprytu.

@wrtc co Ty tam wiesz? xd

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#zeglarstwo #statki #morze #bezpieczenstwonamorzu


Po zderzeniu z wielorybem zatonął 13 metrowy (44') jacht RAINDANCER. Uszkodzenia dna wokół śruby i skegu były na do zabezpieczenia i jacht szybko poszedł na dno. Ranny, krwawiący wieloryb zanurkował i nie wiadomo czy wypłynął. 


Kilka FAKTÓW i MYŚLI:


#1 - zatonięcia jachtów po spotkaniu z morskimi dużymi ssakami są rzadkie, ale się zdarzają. Również po celowym działaniu orek wzdłuż brzegów Porugalii i Hiszpanii.


#2 - Po spotkaniu ze statkami ginie około 20.000 zwierząt ROCZNIE!


#3 - od 2007 roku zgłoszono 1200 kolizji jachtów z wielorybami.


#4 - Od 2019 co rok ponad 100 ataków Gangu Orek na jachty wzdłuż brzegów od Gibraltaru do Zatoki Biscay kończy się zniszczeniem sterów i kilku zatopieniami. 


#5 - Ale niektóre kraje, w tym Hiszpania i Portugalia, zabraniają odstraszania morskich ssaków, a ŻADNE z oficjalnych zaleceń nie działa!


#6 - PINGER - holowana za jachtem bojka emitująca specjalne sygnały skutecznie odstrasza orki i innw morskie ssaki. Cena €110 - 150.


#7 - gdyby sy RAINDANCER (i większość innych straconych jachtów) miał wbudowane grodzie wodoszczelne to by nie zatonął. Ale byłby pewnie troszkę droższy i mniej wygodny do mieszkania.


PS. Zdjęcia z "Latitude 38" nr4/23 - ciekawego magazynu żeglarskiego


https://m.facebook.com/story.php?story\_fbid=pfbid02khEonK6thGLEbrnkV3d4H3F8bpHuyWBoNmasBkqufBqYuccfc5Z3QFrTFxHD5TfYl&id=100001022285914

43a7718b-ab9b-4b32-8c56-62da310743cc
cb81320c-63ce-460b-90b9-786bc0e01c90

Słyszałem o tych orkach atakujących jachty ale myślałem, że to pojedynczy przypadek był.


Tutaj to wygląda na zorganizowaną grupę przestępczą i to o charakterze zbrojnym przez uzębienie.

Pewnie dlatego iberyjskie rządy nieskuteczne zalecenia wydają. Boją się waleniowej mafii.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Nie ma róży bez kolców , a Horn nie wbacza.


Trudne warunki na trasie The Ocean Race .


𝗥𝗼𝘀𝗮𝗹𝗶𝗻 𝗞𝘂𝗶𝗽𝗲𝗿 z Team Malizia wczoraj około 9:00 UTC 𝗱𝗼𝘇𝗻𝗮ł𝗮 𝘂𝗿𝗮𝘇𝘂 𝗴ł𝗼𝘄𝘆 po tym, jak w pobliżu Przylądka Horn wyjątkowo duża fala nieoczekiwanie rzuciła jachtem.


Rosie nie straciła przytomności, 𝗱𝗼𝘇𝗻𝗮ł𝗮 𝗷𝗲𝗱𝗻𝗮𝗸 𝘀𝗶𝗹𝗻𝗲𝗴𝗼 𝗸𝗿𝘄𝗮𝘄𝗶𝗲𝗻𝗶𝗮 𝘇 ł𝘂𝗸𝘂 𝗯𝗿𝘄𝗶𝗼𝘄𝗲𝗴𝗼. Will Harris i Antoine Auriol opatrzyli jej ranę i co godzinę monitorowali Rosalin pod kątem nasilających się objawów wstrząsu mózgu.


Spike Briggs, lekarz wyścigu, potwierdził, że Rosie doznała wstrząśnienia mózgu i musi odpocząć. Jak odpocząć na kilkumetrowej fali nie wyjaśnił .


Dyrektor zespołu zapewnia że Rosie jest twarda i dużo odpoczywa, podczas gdy Will Harris potwierdził, że załoga robi wszystko co w ich mocy, aby upewnić się, że wszystko jest w porządku.


Załoga, zespół lądowy i organizatorzy wyścigu będą monitorować Rosalin, korzystając z porad doktora Briggsa, aby zapewnić najlepszą możliwą opiekę.


𝗪𝗴 𝗽𝗿𝗼𝗴𝗻𝗼𝘇, 𝘁𝗿𝘂𝗱𝗻𝗲 𝘄𝗮𝗿𝘂𝗻𝗸𝗶 𝗺𝗮𝗷𝗮̨ 𝘀𝗶𝗲̨ 𝗱𝘇𝗶𝘀́ 𝗽𝗼𝗽𝗿𝗮𝘄𝗶𝗰́.


Team Malizia pomimo kontuzji Rosie prze naprzód, właśnie mija Horn i prowadzi w wyścigu. Kilka mil za nimi Team Holcim - PRB, natomiast zespoły Biotherm i 11th Hour Racing Team straciły ok. 250 mil do liderów


#żeglarstwo


foto: The Ocean Race press release


https://m.facebook.com/story.php?story\_fbid=pfbid02fMWnMxdwc6HVAjG2yRjpuQJc69ayjpvvmueBpTzWWvcYGW79i56kkVkvB7NQQVc6l&id=100064718649184

798b79cb-a125-4ea5-a5b2-e216f577ef1f
b224cb65-0488-47a6-ab3d-813f37f19b5c

Zaloguj się aby komentować