To będzie chyba ostatnie spotkanie terapii psychologicznej. Podobno nurt nie jest dobry dla osoby z aspergerem, dlatego być może będę musiał zmienić na poznawczo-behawioralną.
Pytanie ile zapłacę, bo to prywatnie. Na nfz mam terapię za rok dopiero.
Do tej pory i tak było tanio, jak będę musiał płacić 250x 4 razy w miesiącu to nie dam rady na #neet
Było do tej pory okej, choć dojazd 1h w jedną stronę, ale przynajmniej aktywizowałem się wychodząc z domu. Bez ojca oczywiście bym nie dał rady dojeżdżać, przez lęki. Boje się w ogóle z domu wychodzić w większość miejsc.
@marianmarcin Najbystrzejszy i najmądrzejszy nie jestem, ale wiem tyle, ze jak ktoś sam siebie cisnie od przegrywow I spierdolenia to nic z tego nie bedzie. Niech najpierw sam sobie pomoze nabierajac szacunku do samego siebie.
@qew12 Jak masz lęki przed wyjściem to naprawdę będzie to dla ciebie bardzo dobra opcja. Nie wahaj się - chyba że masz dobrego terapeutę teraz, ale widzę że raczej nie.
@qew12 Ironicznie Ci co muszą bulić te paręset złotych to nie mają z czego xD dziwię się, że nie ma więcej u nas bezdomnych bo jak masz problemy to sznur tylko zostaje.
Chłop jedzie na terapię znowu. Z tatą chlopskim. Teraz co tydzień będę musiał robić wycieczki po 4-5h. Kasa się ulatnia na dojazdy jeszcze.
Przynajmniej nie boje się terapii. Nie jak poprzednio. Będziemy dokańczać wywiad jeszcze. Na nfz nie pamiętam czy był wywiad. Może za pierwszym razem.
Nie cierpię jak za pierwszym razem pytają czemu przyszedłem. Ja nie umie opowiadać za bardzo.
Dam panu też wypisy dzisiaj.
I będę się pytać w autobusie czy mogę zapłacić kartą. Już dzisiaj samemu kupiłem bilety i jeszcze mam sam dojść z powrotem na przystanek.
Może jest jakiś progres, po regresie... Szkoda, że to zajmuje lata. Boje się trochę że zostanę bez niczego i będę musiał zaczynać życie z 10 latami opóźnienia.
Nie tylko Ciebie rzeczywistość dopada. 10 lat choroby to strata, ale nie koniec życia. Ludzie 10 lat walczą z nowotworem i przegrywają. Popatrz na Kubicę - też miał plany, a rzeczywistość miała swoje zdanie.
Trzymaj się progresu i nie zamartwiaj straconym czasem. Jeszcze dużo przed Tobą. Jak nie w F1, to może w WRC?
Pochwalę się, że poszedłem samemu, bez taty na pocztę, odebrać awizo. Może pomogło to, że poszedłem od razu potem jak się obudziłem to i nie zdażyłem się nastresować.
Na miejscu pani poprosiła do okienka, oczywiście nie zauważyłem gdzie i jakaś klientka mi go wskazała, to dopiero zauważyłem.
No i pani z okienka się spytała "ulica"? Ja nie widzieałem czy to ona do mnie, więc nie odpowiedziałem. Potem powidziała jeszcze raz, tym razem patrzyłem się na nią i widziałem jak rusza ustami więc byłem bardziej pewnien że to do mnie. Spytałem się czy to "moja?", bo mnie zaskoczyło to pytanie. No ale wszystko wyszło okej, podpisy dwa. Na jednym było napisane data i podpis, ale pani powiedziała, tylko imie i nazwisko, więc tylko imię i nazwisko napisałem.
Ogólnie poszło okej i następnym razem może będzie troche lepiej. ᕦ(òóˇ)ᕤ
@qew12 ostatni level to załatwienie sprawy w urzędzie np. komunikacji. Ja byłem wczoraj a nie mam żadnej fobii mimo to jak tam idę to już od rana mam pierdolca xD
@qew12 Weź na palce kawałek paszteetowej. Poczekaj aż się roztopi i pstrykni tym do komputera i idź na Cygańskie koczowisko. Tak wyliżą że po ściągnięciu radiatora nie doczytasz nazwy procesora.
Jak to dobrze ze w necie ludzie nie pisza z inienia i nazwiska tylko uzywaja nickname bo jak sie czyta te teksty przegrywow to czlowiek nie wierzy ze tak mozna zyc
Byłem u barbera, też ojciec mnie odprowadził, ale już nie wszedł ze mną.
Bałem się powiedzieć, że jestem na 12 i usiadłem tylko autystyczne na fotelu między dwóch Niemców. Były tylko trzy fotele, a ja bałem się stać, więc usiadłem między nich
Na szczęście potem się spytali o imię i wystarczyło powiedzieć na jaką godzinę jestem.
Ledwo rozumiałem co do mnie mówią, że włosy umyć itp. N szczęście jakoś wszystko zrozumiałem i nie było przypału.
Potem barber mi się pytał czy wybrałem fryzurę, to powiedziałem że nie. Chyba wolał żebym powiedział jaka chce, a ja tylko chciałem już wszystko mieć za sobą. I tak wyglądam jak pół d⁎⁎y zza krzaka.
Przy cięciu oczywiści nożyczkami wybrałem, chociaż nie wiem czym się to różni od maszynki. Długością?
Potem jak barber coś mówił, to spytał się czy rozumiem ehh. Ja tylko mówiłem "mhm".
Miła była barberka ale się strasznie bałem że będę musiał coś jej odpowiadać, a nie będę wiedział o co chodzi. Na szczęście potem tylko się pytała czy tak może być.
Jeszcze to patrzenie się na swoją brzydką mordę przez 30 minut ehh.
Oczywiście wszyscy inni klienci wyżsi ode mnie i mniejsze zakola. Tylko jeden chłopak więcej blizn bo trądziku miał. Ale włosy fajniejsze ode mnie.
Potem oczywiście karta nie była akceptowana, przegrywowi zawsze wiatr w oczy.
Ogółem u barbera chyba bardziej profesjonalnie od fryzjera jest podejście, ale i tak na to samo wychodzi.
No to tyle przeżyć z wyjścia do ludzi.
Teraz bym chciał do sklepu pójść odebrać zamówienie, też chyba z tatą pójdę, odprowadzi mnie.
Nienawidziłem chodzić do fryzjera, dlatego kupiłem sobie maszynke i już z dekadę nie byłem bo patrzyłem na ten swój ryj i był coraz brzydszy i brzydszy
Miałem to samo. Po prostu w którymś momencie życia uznałem, że muszę pogodzić się z tym, że mam mordę jakby ktoś mi w ryj z katapulty wystrzelił średniowieczny zamek. Teraz chodzę normalnie do barbera, jedynie patrzę na ten swój ryj z przekąsem i pod nosem sobie mówię "ale ja jestem kurwa brzydki xD" ;)
Ale dziwnie jest na zewnątrz, pełno ludzi, od razu widzisz swoją nędzna pozycję w stadzie. Wszyscy oceniają. Wszystkie niedoskonałości wychodzą na jaw.
@qew12 Uwierz mi na słowo, nie jesteś pępkiem świata i nikogo nie interesuje twoja egzystencja. Jesteś anonimowym wypierdem na drodze dopóki czegoś nieszablonowego nie odwalisz.
Mam nadzieję, że pomogłem i już nie wpadniesz na pomysł, że ktoś chciałby ocenić twój chód albo się gapić cały dzień
@Fen Ludzie oceniają. Robią to nawet podświadomie. Ale świadomie też.
Od razu rozpoznają, czy człowiek niższy, czy wyższy. Czy ma droższy samochód, czy tańszy. Czy wygląda lepiej, czy gorzej. Czy jest zagrożeniem, czy nie jest.
Jest powód, dlaczego ludzie boją się "sebków", młodzieży. Rozpoznanie = ocenianie.
Czy ktoś jest gruby, czy szczupły. Czy dba o siebie, czy jest potargany, z wygniecionymi ubraniami.
Jedynie można o kimś zapomnieć po chwili, ale to nie oznacza, że nie jest się ocenianym.
Uswiadom sobie ze nie jesteś pępkiem swiata, co powoduje ze kazda nieznajoma ci osoba na ulicy ma cie totalnie w c⁎⁎ju i masz dla niej takie sane znaczenie jak zeszloroczny snieg
Nikt z tych ludzi nie iteresuje sie kim jestes czy co robisz
Tak wiec następnym razem idz z podniesiona glowa majc swiadomosc ze dla tyxh wszystkich ludzi nie jesteś spierdoksem tylko kolejna losowa osoba ktora spotkali na swojej drodze
@qew12 z tym bólem głowy mam to samo dziś, choć spałem ponad 8 godzin. Co mogę powiedzieć, jak idę gdzieś w mieście, to nie zwracam uwagi kompletnie na innych, więc nie ma co sie przejmować, bo pewnie sporo osób nawet nie rejestruje tego, że jesteś tam gdzieś. A grymasy twarzy to ma większość Polaków, memy się nie wzięły znikąd na ten temat.
Wczoraj pojechałem spotkać się ze znajomą z wykopu.
Poznaliśmy się na wykopie. Proponowała wymianę memów, żeby oswoić się z pisaniem z kimś przez internet. Potem pomagała mi odezwać się na vc przez discord.
Przed wyjazdem było strasznie ciężko, już chciałem odwoływać wszystko. Dostałem straszną biegunkę. Parę godzin przed wyjściem byłem pięć razy byłem w toalecie w domu, bez przerwy mi się chciało. Myślałem że będę mieć ogromny ból tyłka, tak jak kiedyś przed rozpoczęciem roku szkolnego. Jedyny powód dla którego dałem radę wyjść to, że pojechałem pociągiem z tatą, który potem pojechał z powrotem, zostawiając mnie samemu.
Kiedy dotraliśmy, musiałem znowu lecieć do toalety. Na szczęście przygotowałem sobie specjalnie dwuzłotówki, żeby mieć jak zapłacić.
Nie widziałem w którą dziurę włożyć monety, a nie było oznaczone. Na szczęście pani z obsługi widząc moje wahanie zagadała i wtedy dałem radę spytać się w który otwór włożyć monety.
Byłem w tej toalecie chyba z 20 minut, aż pani weszła i spytała się czy wszystko ze mną w porządku.
Tata, odjechał, zacząłem się strasznie stresować, kręciło mi się w głowie. Na szczęście ludzie z discorda mnie zagadali i dzięki temu mogłem nie skupiać się na lęku aż tak bardzo.
Po ponad godzinie czekania wykopka dotarła i nastał napięty moment, żeby podejść do siebie. Nawet nie znaliśmy swoich imion. Zadzwoniła na mój tel, z trudem odebrałem i powiedziała gdzie jest i coś jak jest ubrana, ale nie zrozumiałem. Wypatrzyłem jednak dziewczyne czekającą na miejscu i stwierdziłem że to pewnie ona. Myślałem że podeję i spytam się czy to @Ryksa, ale w tym momencie nie mogłem ruszyć ustami i tylko tak stałem i się uśmiechałem. Na całe szczęście to była ona i przywitała się ze mną.
Musiałem ją jakoś przyprowadzić do kina, gdzie byliśmy umówieni na Barbie. Przesz szczęśliwy zbieg okoliczności, znałem trasę i jakoś udało się dotrzeć na miejsce. Ja w większość czasu mało co się odzywałem i wstydziłem się za bardzo patrzeć na koleżankę. Głównie ona mówiła.
Potem już na szczęście poczułem się lepiej na brzuchu, obejrzeliśmy film, poszliśmy się przejść do parku, który w sumie nie byłem pewien gdzie jest. Trochę dałem radę gadać. Koleżanka była bardzo miła i było dużo łatwiej niż z osobami ze szkoły. W sumie głównie gadaliśmy o tym jak ja się czuję.
Jednak miałem spostrzeżenia, że i tak takie chodzenie mi nie sprawia przyjemności i nie jest wcale jakoś przyjemnie. Trochę mnie to przygnębiło, że jestem tak zupełnie niedostosowany do życia i skazany jedynie na cierpienie i szczytem mojego życia będzie szukanie Ciri siedząc przy komputerze. Świat realny jest strasznie inny od mojego codziennego wirtualnego życia. Nie wiem czy to przez moje niskie umiejętności społeczne tak dziwnie, niezręcznie i nieswojo czuję się poza domem.
Koleżanka chciała iść wypić kawę. Poszliśmy i kupiłem najdroższą kawę w moim życiu. Ale że to moje pierwsze wyjście z kimś, to stwierdziłem, że warto spróbować czegoś nowego. (Koleżanka zapłaciłą za siebie ofc).
Potem poszliśmy na pociąg. Ja miałem później więc czekałem na pociąg Ryksy. Na pożegnania koleżanka ściągneła ze mnie huglocka (。◕‿‿◕。). Ja ledwo mogłem poruszyć rękami. ( ͡° ʖ̯ ͡°)
No i ja pojechałem pierwszy raz od dawna samemu pociągiem do domu. Na szczęście mózg był zmulony więc nie miałem dużo uprzykrzających myśli. Ale bałem się, że drzwi się nie otworzą od pociągu i przy wyjściu ze stacji.
Dzisiaj do rodziców przychodzą goście ehh... jeszcze z dziećmi.
Nawet nie wiem czy jak się nie odzywam, to mam specjalnie wychodzić z pokoju żeby się przywitać, czy czekać aż będę musiał wyjść i wtedy powiedzieć cześć, z nadzieją że zwrócą na mnie uwagę. Głośno nie jestem w stanie powiedzieć.
I tak nie będę się odzywać, bo to ja.
Jeszcze kilkulatki będą mnie moggować dynaminą. #zaburzenialekowe
@ErwinoRommelo jezu nie lubie takich co specjalnie musza do pokoju wejsc. Na szczescie nauczyli sie na przestrzeni lat, ze nie jestem zainteresowana jakimkolwiek kontaktem, to tylko babcia raz na rok wejdzie i tyle.