„Nie było w niej niczego, co przypominałoby człowieczeństwo. Cisza, jaką niosła ze sobą, dławiła nawet echo modlitwy.”
Jenetia Krole – Cicha Śmierć Imperatora.
Dowódczyni Sióstr Ciszy, ostatni miecz bez dźwięku. Tam, gdzie stawała, psioniczne płomienie gasły, a demony milkły jak tchórzliwe zwierzęta. Dla jej przeciwników była cieniem, którego nie sposób nazwać; dla swoich – niezbędnym okrucieństwem w służbie Imperium.
Podczas Herezji Horusa prowadziła swoje Siostry w desperackiej obronie Złotego Tronu. Gdy demony rozdzierały niebo nad Terrą, Jenetia Krole wkroczyła w epicentrum bitwy, gasząc bluźniercze światło czarów samym istnieniem.
Nikt nie słyszał jej głosu.
Wielu słyszało tylko ciszę, która przyszła po niej.
Zaznaczam, chodzi o gry w piwnicach kolegów, nie oficjalne turnieje.
Pytanie do znawców #warhammer40k:
Jakbym chciał grać mieszaną armią (Nekroni/Dzieci Imperatora), to jakie polecacie jednostki, które jednocześnie były by zrównoważone wobec przeciwnika (chcę z nim grać, nie wdeptać go w glebę), a zarazem ładnie by się komponowały?
Dzisiaj nie ma żartów, oto jedni z 10.000 tysięcy. Strażnicy i towarzysze samego Imperatora ludzkości.
Jego oczy, uszy, ręce, a nawet... no... (nad)ludzie od wszystkiego po prostu.
"Adeptus Custodes byli niczym żywe wcielenie majestatu Imperatora. W najdawniejszych dniach Imperium kroczyli u jego boku, a każdy ich krok rozbrzmiewał potęgą i chwałą Władcy Ludzkości. Lśniące zbroje i kunsztownie zdobiona broń nie były jedynie narzędziami wojny, lecz odbiciem jego boskiej wspaniałości – świadectwem, że oto walczą sami strażnicy tronu.
Jednakże lojalność Custodianów nie jest lojalnością ślepych wykonawców rozkazów. Gardzą oni bezmyślnym posłuszeństwem, widząc w nim słabość i brak godności. Każdy z nich to indywidualność – wojownik, którego głos ma znaczenie, a sąd i rozumienie pola bitwy stanowią część wspólnej siły braci. Spośród nich wyrastają ci, którzy raz za razem dowodzą swej wielkości – zarówno ostrzem, jak i umysłem. Takich nazywa się Kapitanami Tarcz, a za ich słowem podąża się nie z obowiązku, lecz z najgłębszego oddania."
@ErwinoRommelo Ale Pariasów szkoda. Wizualnie nieźle się odznaczali, a poza tym fajnie było wypuszczać w DOWie w pełni wykoksowanego Lorda Nekronów z nimi do bazy wroga
@ZohanTSW Nie ma dowodów, powtarzam, NIE MA DOWODÓW, że Horus wiedział do czego doprowadzi Herezja! Horus nie zrobił niczego złego - winien jest Erebus!
@Loginus07 no cóż, więc należałoby objaśnić dlaczego to jest Warhammer 40k - otóż wszystko się dzieje w 40. Milenium - ot ludzkość się rozwijała, aż mamy czterdzieste tysiąclecie. Herezja Horusa ma miejsce w 30. Milenium, więc to takie bardziej 30k.
Więc kim jest ten Horus? Horus jest Prymarchą, synem Imperatora ludzkości. Powiesz, że nic nie rozumiesz - oczywiście, bo lore jest budowane od dziesięcioleci i jest gigantyczne.
Imperator jest wyjątkową i potężną postacią, która pojawiła się na Ziemi dawno temu. Żył w jakimś tam cieniu, chociaż jego zdolności wskazywałyby, że ciężko o to, bo dziś nazwalibyśmy go po prostu Bogiem. Potężny, super inteligentny, wykraczający swoimi możliwościami poza ludzkie, na każdym polu. No i w sumie to nieśmiertelny.
Ludzkość się rozwijała, zaczęła kolonizować kosmos. W wyniku pewnych wydarzeń w kosmosie, po kilkunastu tysiącach lat ludzkość utraciła kontakt ze sobą z różnych stron galaktyki, a gdy kontakt ponownie był możliwy, rozpoczęto Wielką Krucjatę, która miała ponownie przyłączyć ludzkie królestwa (po dobroci lub siłą) do jedynego słusznego Imperium Ludzkości z siedzibą na Terrze. Na czele Krucjaty stał sam Imperator. Żeby było efektywniej, pracował nad modyfikacjami genetycznymi człowieka, w wyniku których stworzył swoich dwudziestu synów, którzy mieli stanąć na czele legionów ludzkości. Tymi synami byli właśnie Prymarchowie. Do stworzenia ich użył, można powiedzieć, własnych genów, więc można ich również nazwać półbogami.
Jak wspomniałem jednym z Prymarchów był Horus Lupercal. Imperator mianował go w pewnym czasie Mistrzem Wojny, by ten przejął dowództwo nad Wielką Krucjatą, co oznaczało, że miał wyższą funkcję niż jego bracia, choć wszyscy teoretycznie byli równi. Imperator w tym czasie wrócił na Terrę, by zająć się "ważnym projektem".
No i W DUŻYM SKRÓCIE, Horus miał w oddziale pojebusa, który mu mącił w głowie w wyniku czego Horus ostatecznie zwrócił się przeciwko Imperatorowi.
I tak zaczyna się Herezja Horusa, której ramy określane są na jakieś 10k lat od 30k xd
Żeby się wkręcić, polecam ten odcinek podcastu o ogólnie historii ludzkości w uniwersum Warhammer
Oraz samą książkę Wywyższenie Horusa, będącą początkiem tej historii. Dostępna jest również w formie audiobooka. Tylko ostrożnie, na początku pada tyle imion, że człowiek jest zagubiony i nie wie co jest co, ale po jakimś czasie idzie już się połapać o co chodzi.
Chyba bym wolał słuchać giga fana lotra o trylogii niż całej historii herezji horusa xD znaczy nie ze mnie ina nie ciekawi ale lotr w porównaniu do wh40k ma limit książek xD
Oto On, po 10.000 lat wakacji w polu statycznym powraca pełen werwy, Roboute Guilliman, znany jako...
Strateg. Bohater. Mściwy Syn.
Roboute Guilliman to Prymarcha Ultramarines, Władca Ultramaru i niezrównany wódz ludzi. Wskrzeszony przez Adeptus Mechanicus i enigmatycznych Ynnari, dąży do zjednoczenia sił Imperium, by odeprzeć sługi Mrocznych Bogów.
Przewyższający wzrostem nawet bohaterskich braci bitewnych swojego Zakonu, Guilliman rusza do walki z grzmiącym gniewem wypisanym na twarzy. W dłoni dzierży płonący miecz samego Imperatora, a na ręce nosi Rękę Dominium — artefakt, dzięki któremu rozrywa czołgi i miażdży wrogów z przerażającą łatwością.
Jednak to nie jego broń, lecz geniusz strategiczny Prymarchy stanowi najpotężniejszy oręż — potrafi skazać przeciwnika na klęskę, zanim jeszcze padnie pierwszy strzał.
Zauważyłem że swoje pamperki do #warhammer40k czy innych bitewniaków ludzie wrzucają do społeczności "Gry Planszowe". Średnio to według mnie pasuję więc stworzyłem bardziej odpowiednią.
Na pierwszy ogień jeden z moich ostatnich ludków.
Vangart Soulsplitter z 1987 roku. Oryginalny, metalowy model od Citadel Miniatures. Malowany akrylami Citadel i Valleyo.
#warhammer #grybitewne oraz #modelarstwo i #warhammer40k dla zasięgu.
@Olsen Właśnie kosmiczne krasnoludy, znani jako Squats, istnieli w uniwersum Warhammera 40.000 od samego początku, jeszcze w czasach Rogue Trader'a czyli drugiej połowie lat 80. Zniknęli dopiero w trzeciej edycji, czyli w 1998. Według "lore" świata zjedli ich Tyranidzi. Nie znam lore Ligi Votanna więc nie wiem jak oni się mają do starych Squat'ów.
Teorie dlaczego zniknęli z świata czterdziestki w świecie realnym jest kilka. Dwie najczęściej powtarzane są takie że ich twórcy odeszli z Games Workshop zabierając ze sobą prawa autorskie, lub że niscy i brodaci harleyowcy w okularach przeciwsłonecznych jeżdżący na antygrawitacyjnych deskach surfingowych nie pasowali do mroczno-ponurego świata jakim stało się Mroczne Uniwersum w tym czasie.