„Miasto było… cóż, było czymś. Było wieloma rzeczami naraz. Miejscem, gdzie ludzie zostali wrzuceni razem i jakoś potrafili to wszystko utrzymać w kupie – przeważnie, wbrew wszelkim przeciwnościom.”
— Straż! Straż! (1989) #uuk

„Miasto było… cóż, było czymś. Było wieloma rzeczami naraz. Miejscem, gdzie ludzie zostali wrzuceni razem i jakoś potrafili to wszystko utrzymać w kupie – przeważnie, wbrew wszelkim przeciwnościom.”
— Straż! Straż! (1989) #uuk

Zaloguj się aby komentować
„Mówi się, że wszystkie drogi prowadzą do Ankh-Morpork, i to prawda, bo wszystkie również od niego odchodzą. Ludzie, którzy tu przybywają, są dokładnie równoważeni przez tych, którzy stąd uciekają.”
— Straż! Straż! (1989)
#uuk

Zaloguj się aby komentować
“Ludzie, którzy chcą podzielić się z tobą swoimi poglądami religijnymi, prawie nigdy nie chcą, żebyś podzielił się swoimi z nimi.”
-Straż! Straż! / Guards! Guards! (1989) #uuk

Zaloguj się aby komentować
„Trudno określić jego wiek. Ale sądząc po cynizmie i zmęczeniu światem, będących odpowiednikiem datowania węglem dla ludzkiej osobowości, miał jakieś siedem tysięcy lat.”
— Straż! Straż! (1989) #uuk

Zaloguj się aby komentować
„– Nie możesz jej tego dać! – krzyknęła. – To niebezpieczne!– To miecz – odparł czarodziej. – Nie mają być bezpieczne.”
— Straż! Straż! (1989) #uuk

Zaloguj się aby komentować
„Powodem, dla którego frazesy stają się frazesami, jest to, że są młotkami i śrubokrętami w skrzynce narzędziowej komunikacji.”
— Straż! Straż! (1989) #uuk

Zaloguj się aby komentować
#uuk #uuuk #podzałatanymbębnem #straszniedługie #całefragmenty
NIE WIDZĘ SENSU – oświadczył przybysz.
– Słucham?
CO WŁAŚCIWIE POWINNO SIĘ ZDARZYŁ?
– A ile drinków wypiłeś, przyjacielu?
CZTERDZIEŚCI SIEDEM.
– W takim razie praktycznie wszystko – odparł barman. A ponieważ znał się na swoim fachu i wiedział, czego oczekują klienci pijący samotnie do świtu, zaczął polerować ścierką kieliszki i zapytał:
– Kobieta cię wyrzuciła, co?
SŁUCHAM?
– Zalewasz smutki, prawda?
NIE MAM SMUTKÓW.
– Nie, pewno, że nie. Zapomnij, że o tym wspominałem. – Parę razy energicznie przetarł kieliszek. – Pomyślałem tylko, że czasem przyjemnie jest z kimś pogadać.
Obcy milczał przez chwilę, wyraźnie zamyślony. Wreszcie powiedział:
CHCESZ ZE MNĄ POROZMAWIAŁ?
– Tak. Jasne. Potrafię dobrze słuchać.
NIKT JESZCZE NIGDY NIE CHCIAŁ ZE MNĄ ROZMAWIAŁ.
– Paskudna sprawa.
I WIESZ? NIGDY NIE ZAPRASZAJĄ MNIE NA PRZYJĘCIA.
– Fatalnie.
WSZYSCY MNIE NIENAWIDZĄ. KAŻDY, BEZ WYJĄTKU. NIE MAM ŻADNYCH PRZYJACIÓŁ.
– Każdemu przyda się przyjaciel – wygłosił mądrą sentencję barman.
MYŚLĘ...
– Tak?
MYŚLĘ, ŻE MÓGŁBYM SIĘ ZAPRZYJAŹNIŁ Z TĄ ZIELONĄ BUTELKĄ.
Oberżysta pchnął ośmiokątną butlę przez bar. Śmierć złapał ją i przechylił nad kieliszkiem. Krople cieczy zadzwoniły o szkło.
PIJANY MYŚLISZ JESTEM JA, CO?
– Obsługuję każdego, kto potrafi ustać prosto dwa razy na trzy – zapewnił oberżysta.
I MASZ ABSSORULUTNĄ RRACJĘ. ALE JA...
Gość znieruchomiał z palcem wystawionym do góry.
CO TAKIEGO MÓWIŁEM?
– Że mam cię za pijanego.
AHA. TAK... AALE MOGĘ WYCZTRZEŻWIEĆ JAK TYLKO ZECHCZĘ.
TO JEST EKSZPER... MENT. A TERAZ ŻŻYCZĘ SOBIE JESZCZE POEKSZ... POEKSZPERYMENTOWAĆ Z POMARAŃCZOWĄ BRANDY.
Oberżysta westchnął i zerknął na zegar. Bez wątpienia właśnie zarabiał dużo pieniędzy, zwłaszcza że obcy nie wyglądał na pedanta, który obrazi się z powodu nieco podwyższonego rachunku albo niedokładności w wydawaniu reszty. Ale było już późno. Tak późno, że robiło się wcześnie. Poza tym samotny klient miał w sobie coś niepokojącego. Goście w Załatanym Bębnie często pili tak, jakby kolejny dzień miał już nie nadejść, jednak po raz pierwszy oberżysta odnosił wrażenie, że mogą mieć rację.
NO I CO JEST JESZCZE PRZEDE MNĄ? JAKI TO WSZYSTKO MA
SENS? O CO W OGÓLE W TYM CHODZI?
– Nie mam pojęcia, przyjacielu. Myślę, że powinieneś się porządnie wyspać. Od razu poczujesz się lepiej.
WYŚPIĘ? SEN? NIGDY NIE SYPIAM. JESTEM WRĘCZ... JAK TO MÓWIĄ... PRZYSŁOWIOWY Z TEGO POWODU.
– Każdy potrzebuje snu. Nawet ja – zasugerował barman.
NIENAWIDZĄ MNIE.
– Tak, już mówiłeś. Ale jest za piętnaście trzecia.
Klient odwrócił się chwiejnie i rozejrzał po pustej sali.
NIKOGO TU NIE MA, TYLKO TY I JA, zauważył.
Oberżysta podniósł klapę, wyszedł zza baru i pomógł gościowi zejść z wysokiego stołka.
NIE MAM ŻADNYCH PRZYJACIÓŁ. NAWET KOTY UWAŻAJĄ, ŻE JESTEM ZABAWNY.
Dłoń wystrzeliła do przodu i zanim oberżysta odciągnął jej właściciela od baru, zdążyła pochwycić butelkę likieru Amanita. Gospodarz nie rozumiał, jak ktoś tak chudy może być taki ciężki.
WCALE NIE MUSZĘ SIĘ UPIJAŁ, CHYBA POWIEDZIAŁEM. DLACZEGO LUDZIE LUBIĄ SIĘ UPIJAŁ? CZY TO ZABAWA?
– To im pomaga zapomnieć o życiu, przyjacielu. A teraz oprzyj się o ścianę, a ja otworzę drzwi...
ZAPOMNIEĆ O ŻYCIU. HA HA.
– Wpadnij znowu, kiedy tylko przyjdzie ci ochota. Nie zapomnij.
NAPRAWDĘ CHCIAŁBYŚ MNIE TU ZNOWU ZOBACZYŁ?
Oberżysta spojrzał przez ramię na stosik monet na barze. Warte były odrobiny dziwactwa. Przynajmniej ten tutaj był spokojny i chyba nieszkodliwy.
– Oczywiście – zapewnił, jednym płynnym ruchem wypychając gościa na ulicę i odbierając porwaną butelkę. – Zajrzyj koniecznie.
TO NAJMISZ... NAMILSZA RZECZ, JAKĄ W ZŻZYCIU...
Trzask zamykanych drzwi zagłuszył dalszy ciąg zdania.



Zaloguj się aby komentować
#uuk #mort #hobby #uuuk
CO O TYM MYŚLISZ?
Wędkarze twierdzą, że dobra mucha powinna jak najlepiej udawać prawdziwą.
Są muchy odpowiednie na ranek, są inne, właściwe na letnie wieczory.
I tak dalej.
Ale mucha, którą Śmierć trzymał w kościstych palcach, była muchą z początków czasu. Muchą z pierwotnej mazi. Żerowała na odchodach mamutów. Nie taką, która obija się o szyby, ale taką, która przebija ściany. Owadem, co wyczołguje się spod najcięższej packi, ociekając jadem i pałając żądzą zemsty. Sterczały z niej dziwaczne skrzydła i wisiały jakieś strzępki.
Zdawało się, że ma mnóstwo zębów.
– Jak się nazywa?
NAZWĘ JĄ... CHWAŁĄ ŚMIERCI.
Śmierć raz jeszcze z podziwem przyjrzał się swemu dziełu, po czym wpiął je w kaptur płaszcza.
DZIŚ WIECZOREM MAM OCHOTĘ TROCHĘ POKOSZTOWAĆ ŻYCIA, oznajmił. MOŻESZ PRZEJĄĆ SŁUŻBĘ, SKORO WIESZ JUŻ, NA CZYM TO WSZYSTKO POLEGA.
– Tak. Proszę pana – zgodził się smętnie Mort.



Zaloguj się aby komentować
„– To czysta hipokryzja! – powiedział Vimes.– Najlepszy rodzaj – odparł zadowolony Nobby. – Jeśli już być hipokrytą, to porządnie.”
— Straż! Straż! (1989) #uuk

Zaloguj się aby komentować
Za oknem stoicko zaczyna się dzień
Zaczynam kolejne #codziennepiciu
Wyglądam przez okno, na oczach mam #uuk
A #hejto się budzi znów dowiem się czegoś o życiu
Wypita woda uderza w tętnice
@enron tupta już w śniegu
Zza ekranu oglądam tomeczków stolicę
Już jestem na drugim jej tagu
Gdy patrzę w twe API, zmęczone jak moje
To kocham ten portal, zmęczony jak ja
Gdzie @scorp i @Trypsyna zrobili #kwadraty
Gdzie @cebulaZrosolu w azotach sra do komina
INSTRUMENTAL
#hydepark owe przedmieście zalane twarogiem
To @bartek555 i @AdelbertVonBimberstein już naproteinowani
A ja jestem głodny, tak bardzo głodny
@Pomidorro , nakarmisz mnie ziemniakami
Biały @koszotorobur czy czarny @koszotorobur
W awatarku obraca kotkami
Ściekam z #nocnazmiana kompletnie pijany
Chcę krzyczeć, chcę ryczeć, chcę #void !
Gdy patrzę w twe API, zmęczone jak moje
To kocham ten portal, zmęczony jak ja
Gdzie @Umypaszka i @vredo zrobili gofery
Gdzie @CzosnkowySmok czuwa nad #hejtoblue napisami
INSTRUMENTAL
Gdy patrzę w twe API, zmęczone jak moje
To kocham ten portal, zmęczony jak ja
Gdzie @Dziwen i projekcje zrobili #czerstwe
Gdzie Daisy od @conradowl uśmiechem zachwyca
INSTRUMENTAL
Jesienią zawsze zaczyna się L4
A na hejto zaczyna się tycie,
Jest @Tygrysek. i @bori , olewa nas @bojowonastawionaowca
Nieotagowanegówno usunie dopiero o świcie
Jesienią zawsze myślę o @Cybulion 'a nalewkach,
Tak starych jak będzie update apki obietnice
Jesienią o zmroku przechodzę z tobą
Przez pełne paczkomatów ulice
Gdy patrzę w twe API, zmęczone jak moje
To kocham ten portal, zmęczony jak ja
Gdzie @Piechur i @Zielczan wchodzili pod górę
Gdzie przez @entropy_ GURU jest różowe
#tagowanietomojapasja #heheszki #tworczoscwlasna


Zaloguj się aby komentować
„– Kapralu Nobbs – zaskrzeczał – dlaczego kopiesz ludzi, kiedy leżą? – Najbezpieczniej, sir – odparł Nobby.”
— Straż! Straż! (1989) #uuk

Zaloguj się aby komentować
„– Oto Straż Miejska Ankh-Morpork – powiedział sierżant Colon. – Może są starzy, może słabo opłacani, może kompletnie bezużyteczni, ale za to mają styl.”
— Straż! Straż! (1989)
#uuk

Zaloguj się aby komentować
“Zło i dobro to były pojęcia względne – wszystko zależało od tego, gdzie się stało.”
— Straż! Straż! (1989) #uuk

Zaloguj się aby komentować
“Sierżant Colon miał szeroki, otwarty umysł, co prawdopodobnie tłumaczyło, dlaczego wszyscy wciąż wrzucali do niego różne rzeczy.”
-Straż! Straż! (1989) #uuk

Zaloguj się aby komentować
“Ludzie, którzy próbują znaleźć logiczne wyjaśnienia, dlaczego smoki zieją ogniem, nie rozumieją sedna. Sedno jest takie, że one po prostu to robią.”
— Straż! Straż! (1989)
#uuk

Zaloguj się aby komentować
“Zawsze zadziwiało go, z jaką łatwością dostrzegał punkt widzenia innych, kiedy kazał im ostrzeliwać wszystkich z karabinu maszynowego, jeśli nie robili tego, co mówił.” Straż! Straż! / Guards! Guards! (1989)
#uuk

Zaloguj się aby komentować
„Ludzie potrafią znieść wszystko, jeśli tylko pozwoli im się narzekać.” — Piramidy #uuk

Zaloguj się aby komentować
„Kiedyś wszystko było lepsze. Nawet przyszłość.” -Piramidy #uuk

Zaloguj się aby komentować
_„Czasami trzeba umrzeć, żeby zobaczyć, jak się żyło.” — Piramidy #uuk

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować