#riscv

0
26

Wymyśliłem sobie, że do tego mojego grzebania przydałby się jakiś agent do pomocy. Raczej spodziewałem się, że twory od największych graczy w ogóle nie odpalą, bo te zwykle mają w sobie jakieś binarki, żebym nikt im ściśle tajnych tajemnic nie ukradł. Ale poza tym byłem raczej optymistycznie nastawiony, bo taki agent nie robi przecież nic niezwykłego. Jedynie wysyła zapytania w sieć i wykonuje komendy. Nawet w Prologu dałoby się to zakodzić bez pisania natywnych wspomagaczy.


Nie doceniłem jak bardzo jest przekombinowany współczesny soft


Claude Code - Od razu wywala wiadomość, że riscv64 jest niewspierany. Nic z tym nie zrobię, więc idziemy dalej.

opencode - Tutaj wywala błąd, że brakuje modułu opencode-cośtam-riscv64. Prawie to samo, ale jednak daje nadzieję. Tym bardziej, że to open source, więc na pewno da się coś z tym zrobić, c'nie? No, tak nie za bardzo, bo projekt ma iście hipsterski stack (w negatywnym tego słowa znaczeniu, bo taki Rust na riscu śmiga aż miło, lepiej niż C/C++). Ostatecznie orzekam, że nie ma szans tego zbudować na riscv64 w najblizszym czasie, przynajmniej dopóki bun nie wyjdzie na tę architekturę.

aider - Ten jest bardziej zwodniczy, bo zaczyna coś mielić i wydaje się, że coś może z tego być. Ostatecznie jednak wywalił się na kompilacji, którejś zależności.

Gemini - Tutaj małe zaskoczenie, bo okazuje się, że agent od Google (Gemini CLI) jest open source. Github pokazuje, że to sam TypeScript i JavaScript, więc może się uda. Hahaha, taki c⁎⁎j, wywala się na jednej zależności.

Crush - Claude wymyślił, że może to zadziała. Nigdy nie słyszałem, ale to golang, więc wygląda obiecująco. Po czym wywala się na kompilacji jakiejś zależności... again...


Zwycięzca

pi - Potem stwierdziłem, że zamiast botów popytam się ludzi. Poszedłem na Discorda, puściłem pytanie w eter i dostałem odpowiedź. O tym agencie też nigdy nie słyszałem, ale zapowiada, że jest prosty. Jest dość toporny w konfiguracji, ale działa. Co jest niepokojące to, że wykonuje komendy bez pytania, więc pewnie któregoś dnia pod wpływem halucynacji zaora tę moją płytkę.


Poza tym ma fajną domenę: https://pi.dev/


#linux #riscv

Wszystkie te agenty są na razie ch⁎⁎⁎we ale jak uda ci się jakiegoś odpalić to ryzyko że dostaniesz outofmemory też jest spore.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Obraz producenta do Milk-V Mars bazowo ma wbite repozytorium Debian Ports zamrożone gdzieś tam w 2022 (okazuje się, że Debian robi co jakiś czas snapshoty swoich repo). Nie można nawet odświeżyć bazy pakietów bez grzebania, bo klucze już się dawno przeterminowały (nie żeby to miało sens o ile na przykład nie skasuje nam się lokalna baza paczek).


Jako że mi już wszystko działa to nie zaszkodzi próbować ten stan zmienić. Tak że zdecydowałem się zaktualizować system. Najpierw podbiłem datę repo do roku 2023. Udało się bez jakichś fajerwerków. Do tego biblioteka, której potrzebowałem pojawiła się w wymaganej wersji.


Potem trochę pobadałem sytuację, bo zastanawiało mnie, dlaczego repo jest w wariancie unstable. Okazało się, że Debian ma oficjalne wsparcie dla riscv64 od niedawna i po prostu wcześniej pakiety leżały sobie w Debian Ports, bo tam się trzyma architektury, które nie są już/jeszcze wspierane. I jest tam tylko unstable, bo paczki tam są z definicji niestabilne.


Potem doczytałem jeszcze, że riscv64 jest wspierany od wersji trixie. Plan był taki, żeby przełączyć się na oficjalny kanał, a jądro póki co zostawić, jakie jest (5.15, podobno jeszcze wspierane w tym roku, więc Debian teoretycznie powinien z nim działać). Odpaliłem jakiś internetowy generator sources.list i skopiowałem zwrotkę do odpowiedniego pliku. Jeszcze tylko trzeba było zaciągnąć pasujące klucze i apt update przeszło (oczywiście z jednym repo sobie nie poradziło, ale jeszcze nie wiem dlaczego i czy w ogóle mi jest ono potrzebne).


Przemyślałem swoje opcje, apt upgrade to w takiej sytuacji raczej samobójstwo, bo nie wiem na ile kompatybilna jest oficjalna linia Debiana z wcześniejszą, eksperymentalną gałęzią. Na początek zaktualizowałem sobie kilka pomniejszych pakietów i nic nie wybuchło. I wtedy stwierdziłem, że zaktualizuję sobie Firefoksa (tam był taki stary mocno, że nawet Hejto nie działało). Pojawiła się przede mną ściana tekstu, a ja jestem prosty człowiek, więc odruchowo klepnąłem enter. Zaczęło się instalować i wtedy zorientowałem się, że razem z liskiem aktualizują się takie kluczowe pakiety jak libc6 czy base-files. Pomyślałem, że po czymś takim już chyba nie wstanie. Co prawda mam backup karty, ale z poprzedniego dnia, więc trochę szkoda. I wtedy wywaliła się instalacja jakiegoś pakietu. Jednego z tych ważnych. Teraz to już na pewno nie stanie, ale zawsze warto walczyć. Czy coś.


Feralny pakiet postanowiłem zainstalować z palca. Nie da się, bo inny ważny pakiet jest nieskonfigurowany. A w ogóle to wersje są wszystkie ch⁎⁎⁎we. No to wbijam do /var/cache/apt i już przez dpkg instaluję tego diabła. Nie da się, bo wszystko rozjebane. Dopisuję "--force" czy inny "--ignore" i przechodzi. I na tę melodię miotam się przez następne kilka minut, aż komputer nie przestaje krzyczeć. Dokańczam instalację wiszących pakietów, a później Firefoksa i wszystko ostatecznie przechodzi mimo licznych komunikatów o rozwiązywaniu konfliktów. Firefox nawet działa, Hejto działa, tylko kolory są na odwrót. No, trudno, teraz trzeba przejść do kroku, gdzie to wszystko jednie czyli restartu.


O dziwo, płytka się uruchomiła. Tylko system wygląda trochę inaczej, bo Firefox pociągnął za sobą aktualizację też niektórych komponentów. Na razie siedzę na wpół aktualnym systemie, bo brakuje mi odwagi, żeby zaktualizować pozostałe 913 pakietów.


Kolory się potem naprawiły, pewnie wskutek aktualizacji któregoś pakietu (bo jeszcze kilka podbiłem próbując coś skompilować). I płytka pod obciążeniem zjada więcej prądu, ale też szybciej mieli, więc chyba niechcący odblokowałem też jakieś wyższe stany energetyczne.


#linux #riscv

856d8696-eefd-4567-bdd6-095659b56d98

Zaloguj się aby komentować

Kupiłem najkrótszy kabel HDMI, jaki się dało. Pozostałe też bym chętnie ogarnął krótsze, ale mi się nie chce (tym bardziej, że kostka od capture jest bardzo wybredna). Grunt, że się pozbyłem myszki i klawiatury na kablu.


#komputery #riscv

6ff19944-3fa8-4ab1-9803-671cae8a4256

@Opornik koszmar. Ale w takich wymiarach raczej lepiej nie będzie. Muszę cały czas patrzeć na klawisze, bo pamięć mięśniowa totalnie nie działa. Polskie znaki normalnie są. Ze wszystkich klawiszy tylko nie udało mi się jeszcze znaleźć windowsa.

Zaloguj się aby komentować

Nie może być zbyt dobrze w życiu. Działają mi co prawda głośniki na Bluetooth, ale klawiatura już nie. Rozłącza się po chwili. Sprawdziłem też mysz i pada, to samo. Słuchawki działają, przesyłanie plików też, czyli coś jakby zjebane było z inputami. Śledztwo w toku.


#linux #riscv

Nie prościej by ci było po prostu kupić jakąś sprawdzoną płytkę na której wszystko działa? No chyba, że to sztuka dla sztuki. Mi by było szkoda czasu się bawić

@Catharsis jak RISC-V to wiadomo, że będą problemy, chociaż nie spodziewałem się, że dostarczą system niemal bez sterowników.


Bo co ja bym miał robić z taką działającą płytką?

Zaloguj się aby komentować

Background: Kupiłem sobie płytkę z RISC-V (Milk-V Mars) i teraz walczę z przeciwnościami losu oraz współczesnej technologii.


Z jakiegoś powodu obraz od producenta nie zawiera sterowników do wifi i BT. Wczoraj udało się zrobić wifi, dzisiaj uda się Bluetooth (nie bez oporu, z obu stron).


Jestem tak dobrze sytuowany, że w skład mojego majątku wchodzą dwa dydki do Bluetooth. Jeden jest wpięty w komputer (właściwie to w monitor, ale wiadomo, everything is connected), a drugi leży w gratach (bo anioł we śnie przepowiedział mi, że kiedyś się przyda podobnie jak 10 kabli HDMI, 20 USB i ten kabel od chujwieczego). Rzeczony dydek jest malutki, znacznie mniejszy niż kompaktowy moduł wifi, który podłączyłem wczoraj do płytki. Jest tak mały, że ciężko go było znaleźć, bo wsadziłem go do pudełka, żeby był łatwiejszy do znalezienia. Problem w tym, że ja nigdy niczego nie wkładam do pudełek (zwykle je wywalam) tylko wrzucam do skrzynki z gratami, więc najpierw przeczesałem całą skrzynkę zanim wpadłem na to, żeby sprawdzić zawartość pudełka z napisem "Bluetooth".


Na początek chciałem zobaczyć przypadek, kiedy działa, więc wtyknąłem go w laptopa i sprawdziłem dmesg. Załadowały się pliki firmware. Szukam w necie, gdzie te pliki znajdę, żeby później je ściągnąć na płytkę (bez zaskoczenia, chip jest od Realtek mimo, że dydek ma logo Edimax). To jeden element układanki, ale muszę też się dowiedzieć, który moduł kernela za tym stoi. Widzę, że każda linijska zaczyna się od hci1, ale po sprawdzeniu okazało się, że do nazwa urządzenia (hci0 zostało przydzielone do BT wbudowanego w laptopa). Nie znajduję niczego, co by wyglądało na nazwę modułu, więc bez zbędnego pierdolenia przeszukuje po prostu katalog bluetooth w źródle kernela pod kątem product id urządzenia (który podaje mi lsusb). Jedno trafienie w pliku btusb.c. Vendor id się zgadza, chip RealTeka też, więc będę celował w ten moduł.


Przechodzimy do płytki. Konkretnie do źródeł kernela od producenta, które sobie ściągnąłem wcześniej. Coś będzie trzeba dokompilować. Po krótkich oględzinach okazuje się, że ten moduł już jest w konfiguracji. Niestety konfiguracja konfiguracją, ale te moduły, które były w obrazie nie chcą się wczytać z jakiegoś powodu, więc i tak muszę to sobie skompilować. Przećwiczone już z wifi, więc wiem, że moduły skompilowane na tych źródłach działają. Jak już skończyło mielić wczytuję skompilowany moduł btusb przez insmod (nie chcę ich nigdzie instalować w systemie dopóki nie mam pewności, że jest ok). Brakuje symboli, dmesg podaje, że brakuje rzeczy w stylu intel_cośtam, rtl_cośtam itp. I tak się ładnie składa, że w katalogu bluetooth są moduły o nazwach btintel, btrtl itp. No, więc je też ładuje. Wtedy btusb wchodzi bez problemu. Podpinam dydka. dmesg podaje tylko, że coś podłączyłem i elo. Co to jest nie wie nikt. Sterownik bluetooth pozostaje niewzruszony.


Tak jak pisałem wcześniej, sprawdzałem czy product id tego urządzenia występuje w źródłach kernela. Ino nie zrobiłem tego na tym konkretnie kernelu od Marsa, ale przez Githuba na tym najnowszym, waniliowym, od pana Torvaldsa. Niby urządzenie nie jest najnowsze, ale może ociągali się z dodaniem go do jądra. Tak więc instaluję ag (wichajster do przeszukiwania plików) i przelatuję folder bluetooth. Ni ma nigdzie tego product id. Sprawdzam sobie jeszcze raz na Githubie, gdzie mi się to znalazło i na płytce w tym samym pliku szukam tego miejsca. W oficjalnym kernelu w tej sekcji jest 6 urządzeń, a w płytkowym tylko jedno. Ale zaraz, jeśli dobrze rozumiem to jest lista urządzeń, które mają w sobie jakiś tam chipset. Czyli chip jest obsługiwany, ale to konkretne urządzenie z tym samym krzemem w środku już nie. Stwierdziłem, że j⁎⁎ać konwenanse i dopisałem id tego mojego dydka do pliku btusb.c. Kompilacja, rmmod, insmod i coś się załadowało. Macham sobie myszką po ekranie i okazuje się, że pojawiła się ikonka BT. Wchodzę w ustawienia BT. "Nic tu nie ma, lol. Weź wtyknij dongle Bluetooth.". No, pojebie mnie zaraz.


Ale mam jeszcze asa w rękawie czyli drugiego dydka. Odpinam od peceta i wpinam w płytkę. Coś się wykryło, ale dmesg raportuje, że brakuje znowu jakiegoś pliku. Ściągam firmware, tym razem Broadcom. Wrzucam do /lib/firmware i rewtykam dydka (a wyciągnięcie takiego maleństwa nie jest łatwe, bo nie ma jak złapać). dmesg wypisał identyczny komunikat, jak na lapku, aczkolwiek tym razem oczywiście nadano nazwę hci0. Czyli wydaje się działa. Robię oględziny. Ikonka jest, ale według settingsów znowu nic nie ma. Identycznie jak przy tamtym.


W tym momencie naszła mnie myśl, że może to GNOME jest po⁎⁎⁎⁎ny. Bo w sumie jest, każdy to wie. Trzeba przejść do tradycyjnych metod czyli do konsoli. Wstukuję sobie literki "blu" i naduszam tabulator. Pokazują mi się różne polecenia, większość zaczyna się od "blueman". Za moich czasów był chyba bluez, ale nie znam się. Nigdy mnie szczególnie temat Bluetooth nie interesował. Każdy, kto kiedyś usiłował sparować dwa urządzenia przez blutacza wie, że w tym protokole siedzi diabieł. Wracając do poleceń, "blueman-manager" wygląda obiecująco. Odpalam. Jest tam taka lista, na niej jedna pozycja ze słowem, którego nie kojarzę. Jestem prostym człowiekiem, jak widzę coś na ekranie to to klikam bez zastanawiania się. Chyba się łączy, ale ostatecznie się nie udaje. Wpsiuję owe tajemnicze słowo w Kaczkę i okazuje się, że to marka telewizora. Ja nie mam telewizora. Tutaj wpada myśl, żeby spróbować się połączyć z czymś, co należy do mnie.


Wstaję i idę po plecak. Wyciągam głośniczek JBL. Już nawet nie pamiętam, czy jest w tym jakaś bateryjka czy nie, ale na wszelki wypadek podłączam go do pierwszego lepszego portu USB na jaki natrafiam (możliwie jak najdalej od płytki, żeby dydek miał utrudnione zadanie). Naduszam na symbol BT i głośniczek zaczyna radośnie mrugać. Na ekranie, na liście pojawił się JBL. Tutaj następuje moje chodzenie od głośniczka do ekranu i z powrotem. Za trzecim razem się udaje. Głośniczek przestaje migać i przechodzi do świecenia, więc jest szansa, że się sparował. Odpalam YouTube w przeglądarce na płytce, żeby zrobić jakiś dźwięk. Odpalam jakiś teledysk. Trwa to wieki, a ja cierpliwie nasłuchuję muzyki. Nagle z głośniczka dobiegają głosy walki. Być może jakieś małe stworzonka zalęgły się w głośniku, gdy ten leżał w plecaku i teraz zaczęły się tłuc między sobą o dostęp do energii z USB. Wtedy patrzę na ekran i widzę reklamę jakiejś gównogierki na komórki, która pasuje do dźwięków z głośnika. Czyli wszycho działa, a w JBL widmo wojny na moim terytorium zostało zażegnane.


Dla porządku sprawdziłem też tamtego Edimaksa. Też działał. Czyli oba dydki działają. Pozytywne zakończenie tej pięknej historii.


A klawiaturka z obrazka już do mnie idzie. I teraz już mam, jak ją połączyć.


#linux #riscv #zawszekurwacos

87e43cac-d07d-499f-900e-2ae5ea5960c7

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zerwałem ethernetowe kajdany.


Z jakiegoś powodu Debian od Milk-V nie zawierał sterów do sieciówek (pewnie jakieś licencyjne sprawy, bo praktycznie wszystkie potrzebują firmware).


W pierwszej kolejności ściągnąłem od nich źródło kernela (było oczywiście na GitHubie). Włączyłem najpierw zwykłe budowanie, bo nie bardzo wiedziałem co zrobić (dawno nie kompilowałem kernel). No, oczywiście zbudował się cały kernel (i to ze złą konfiguracją), a ja jestem leniwy, więc wymyśliłem, żeby zbudować sobie tylko moduły od tego pyrdka wifi (jakiś TP-Link, ale tak naprawdę chip od Mediatek). Po chwili wykminiłem, że muszę wstukać "make menuconfig". Okazało się, że teoretycznie te moduły już są. No, pewnie dlatego, że załadował złą konfigurację. Okazuje się, że tę, którą używa aktualne jądro można odczytać z /proc/config, więc też tak zrobiłem. Zaznaczyłem wszystko, co się zaczynało na mt76 (bo tak mniej więcej nazywa się chip wifi według lsusb).


Kompilacja.


Szukam plików .ko. Nie ma. Po sprawdzeniu jakichś rzeczy w necie `make modules` wygląda obiecująco. Zbudowało się. Ładuje wszystko insmodem do oporu. Dalej ni ma wifi. Wstukuję dmesg. Sterownik nawet zaskoczył, ale nie mógł załadować firmware'u. No, nic dziwnego, bo nie ma. Szukam sobie paczki w necie i instaluję (po drodze chyba coś mi rozjebała w systemie, bo zainstalowałem razem z wykonywaniem skryptów instalacyjnych, ale to się okaże przy następnym odpaleniu). Odłączam i podłączam dydka. dmesg mówi, że spoko. Sprawdzam ikonkę do wifi. Są sieci i wszystko działa.


Jeden kabel mniej.


Jutro pewnie bluetooth, a teraz muszę się napić.


#riscv #linux

4569d4f1-c6f1-4750-b850-950ac40542ad

Zaloguj się aby komentować

Milk-V Mars oraz różne przydasie.


Teraz muszę wykombinować, jak zrobić wifi na tym czymś i odciąć od żółtej pępowiny.


#komputery #riscv #linux

ff1caea6-0e6f-47fa-a70d-345c35e8dc84
6dfe5c62-e3e1-4885-9cff-51dc583aa52f

Zaloguj się aby komentować

Postanowiłem, co następuje.


Okazało się, że jednak są jakieś płytki Milk-V, które jeszcze się nie wyprzedały. Konkretnie to Milk-V Mars. 4 rdzenie po 1.5GHz, układ graficzny, który wspiera, co ma wspierać, więc spoko. Po przejrzeniu dostępnych opcji użyłem Amazona, bo już miałem tam konto i nawet coś tam kiedyś zamawiałem, więc wiem, że działa. Oczywiście k⁎⁎⁎sy wskazały akurat taki termin dostawy, kiedy mnie nie będzie w domu, więc musiałem dopłacić do szybszej dostawy. Wziąłem wariant 8GB, bo 60zł to nie pieniądz, a przynajmniej człek się nie będzie wkurwiał, jak zabraknie. W ten sposób z niecałych 300zł zrobiło się jakoś więcej.


No, przesyłka będzie w przyszłym tygodniu, ale już teraz można zacząć się przygotowywać. Zapytałem się Klaudiusza, jak się wgrywa system na takie rzeczy (ja umiem z dyskietki startowej zainstalować, ale tam raczej nie wtyknę). Powiedział, żeby ściągnąć obraz ze strony producenta i wgrać na kartę pamięci. Karta pamięci! To dlatego nigdzie w specyfikacji nie było nic o pojemności, bo żadnej nie ma; kartę swoją trzeba podłączyć. W tym celu pognałem do mojego starego Switcha, którego powinienem w końcu sprzedać (ale w sumie dobrze, że tego nie zrobiłem, bo pewnie bym sprzedał razem z kartą pamięci, o której kompletnie zapomniałem). Potem ściągnąłem obraz i wgrałem (to ten moment, kiedy cieszę się, że lapek ma czytnik kart MicroSD).


Potem jeszcze uroiłem sobie, że chcę tę płytkę podłączyć do laptopa. Mam dwa monitory na dwóch biurkach i jeszcze jeden na wpół sprawny w szafie, ale nie, chcę mieć obraz na laptopie. No, to wziąłem odgrzebałem Elgato i przeklepuję model w internet czy działa na linuchu (bo tylko to mam na lapku). Piszą że działa. Co potrzebuję? Po przejrzeniu kilku stron o tym jak napisać własny sterownik w końcu trafiłem na wypowiedź, że działa w OBS. No, okazuje się, że OBS jest też na pingwina. Przeklepałem polecenia ze strony ładowania dolnego i się zainstalowało. Potem podłączyłem Elgato. Co podłączyć z drugiej strony? Chyba najsensowniej stacjonarkę, tylko włączę, żeby jakiś obraz był. Po krótkich oględzinach, co trzeba kliknąć w tym OBS przede mną ukazała się tapeta ze stacjonarki. Co prawda to stara tapeta (animowana Droga Mleczna), ale kto by zrozumiał te Windowsy? Grunt, że wichajster działa i obraz podaje.


Może se jeszcze ogarnę klawiaturę bezprzewodową z tackpadem. Bulbator od Bluetooth gdzieś mam w graciarni (w kompie mam wpięty nowszy, lepszy, bo w wersji BT 5.0, a nie 4.0). Dydek od wifi też mam, jak nie kilka (nie pytajcie). Pytanie, czy będą chciały współpracować z tym chińskim wynalazkiem.


Poza tym z jakichś dziwnych powodów zjadłem dzisiaj dwie bryły twarogu (w tym jeden z Piątnicy).


#komputery #riscv

71964a07-d057-4346-ac8e-3f86a94c039b

@szatkus-4 yo ale wiesz o tym, że te wysyłki to orientacyjny czas i może być inaczej wysłane, a potem jeszcze sam kurier może z tym namieszać? Mi ostatnio mieli coś wysłać chyba 5 albo 6 marca, a finalnie poszło od nich z magazynu około 22 lutego

Zaloguj się aby komentować

Ankieta o wydawaniu kasy na pierdoły pasje natchnęła mnie, żeby kupić komputerek z RISC-V.


Jakieś propozycje? Milk-V Titan wygląda spoko, ale już się wyprzedał i zresztą to jest lekki overkill.


#komputery #riscv

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@radek-piotr-krasny Nie chcę psuć zabawy, bo sam lubię Risc-V i patrzę na tą architekturę z optymizmem, bo w końcu coś powinno zastąpić przestarzałe x86.


Ale gdzie tu są te oszałamiające wyniki?

10.4 GHz dla RISCa vs 8.1 GHz dla CISCa ?

I to jeszcze porównywanie CPU sprzed 11 lat?


No trochę chyba autora poniosło.

@Syster tak, też to zauważyłem że porównuja do procka który ma już dekadę. ALE jednak sam do dzisiaj używam i5 4gen na jednej z maszyn i normalnie sie na tym daje pracować bez wkurwu

@radek-piotr-krasny wrzuciłem takiego kompa żonie bo już był słaby na przeciętne gry. To nie jest jakieś duże wyzwanie osiągnąć wyniki lepsze niż low endowy ryzen ze zintegrowaną grafiką 😆

Zaloguj się aby komentować

Grupa doświadczonych inżynierów, w tym były główny architekt AMD Jim Keller, dołącza do startupu AheadComputing, który stawia na rozwój procesorów opartych na architekturze RISC-V. Nowa technologia ma potencjał, by zagrozić dominacji układów x86, co może doprowadzić do istotnych zmian na rynku procesorów.


AheadComputing to firma, której trzon tworzą byli inżynierowie Intela, pracujący wcześniej w zaawansowanym zespole badawczo-rozwojowym Intel Advanced Architecture Development Group. Wśród nich znajdują się Debbie Marr, Mark Dechene, Jonathan Pearce oraz Srikanth Srinivasan – specjaliści, którzy przez dekady brali udział w projektowaniu najbardziej zaawansowanych układów scalonych Intela.


Nowy startup może pochwalić się wyjątkowo mocnym zespołem:


  • Jim Keller - znany z prac nad architekturą Zen oraz procesorami Ryzen, które przyczyniły się do powrotu AMD na pozycję lidera wydajności. Jako członek zarządu AheadComputing wniesie swoje doświadczenie w zakresie projektowania nowoczesnych układów scalonych i optymalizacji architektur procesorowych.

  • Debbie Marr – przez 33 lata związana z Intelem, kluczowa postać odpowiedzialna za technologię wielowątkowości (Hyper-Threading), która znacząco zwiększyła efektywność procesorów x86.

  • Mark Dechene – były główny inżynier i architekt procesorów Intela, współtwórca linii Haswell, Broadwell, Goldmont i Tremont. Właściciel 15 patentów związanych z technologią procesorową.

  • Jonathan Pearce – ekspert od procesorów CPU, AI oraz układów graficznych, z 19 patentami na koncie. Przez 22 lata pracował nad kluczowymi technologiami Intela.

  • Srikanth Srinivasan – rekordzista w liczbie patentów (ponad 50). Twórca rozwiązań dla układów Nehalem, Haswell i Broadwell.


RISC-V, otwarta architektura procesorowa, zdobywa coraz większą popularność, oferując elastyczność, niższe koszty produkcji oraz większą efektywność energetyczną. Nie bez powodu Chiny i Rosja wykazują duże zainteresowanie tą technologią – możliwość tworzenia własnych układów bez konieczności płacenia licencji gigantycznym korporacjom, takim jak Intel i AMD, jest niezwykle kusząca.


Mimo że AheadComputing nie ujawnia jeszcze szczegółowych informacji na temat swoich pierwszych produktów, analitycy przewidują, że firma skupi się na wysokowydajnych rozwiązaniach do zastosowań w AI i obliczeniach chmurowych. Istnieje również możliwość licencjonowania opracowanych technologii innym firmom, co mogłoby znacznie przyspieszyć popularyzację RISC-V.


Na razie AheadComputing skupiło się na zabezpieczeniu finansowania. W ciągu zaledwie sześciu miesięcy startup pozyskał 21,5 mln USD od inwestorów takich jak Eclipse Ventures, Maverick Capital, Fundomo oraz EPIQ Capital Group. Co więcej, Jim Keller osobiście zainwestował w projekt, co dodatkowo podkreśla jego zaangażowanie i wiarę w sukces RISC-V.


Hmm jeśli Jim dołącza do tego projektu, to przy odpowiednim finansowaniu mogą faktycznie całkiem sensowne układy zaprojektować O_o


https://ithardware.pl/aktualnosci/weterani_intel_risc_v_amd_zen-39383.html


#technologia #cpu #riscv #ciekawostki

6aff2e4b-46e3-4c07-acdd-779604a1172b
8d7b01f8-da53-4124-a1de-7429e105b8c2

@MostlyRenegade nie widzisz szansy na to, żeby np te CPU siedziały w serwerach i napędzały bazy danych, http serwery czy coś takiego? Bo laptopy/pc to faktycznie mała szansa

@damw no, jestem sceptyczny. Szczególnie, że RISC-V rozwijany jest już od przeszło 15 lat, ale nic konkretnego i komercyjnego się nie ukazało do tej pory.


Wbrew pozorom, otwartość platformy może stanowić przeszkodę. W ostatecznym rozrachunku, w biznesie liczy się efekt i cena, a nie to, jak bardzo otwartego rozwiązania używamy (vide Linux). Zamknięte i własnościowe produkty będą dominowały jeśli będą po prostu oferowały więcej.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Konto_serwisowe wiadomix, nie dam Wam spokoju tylko będę tak długo zarażał radością w społeczności aż sami mnie wtrącicie na blacklisty

Zaloguj się aby komentować

#linux #riscv #emulacja

https://github.com/LekKit/RVVM


dokumentacja i bloby znajdziecie https://github.com/LekKit/RVVM/releases/tag/v0.6


a co to jest? Ano kolejna "płytka" z RV na pokładzie. Płytka w cudzysłowie bo nie ma fizycznej formy, nie jest kompatybilna z tym co jest na rynku (Milk-V, Starfive), ale dostarczana jest z bootloaderem i obrazem kernela.

Zasuwa jak wściekłe, tyle powiem, a okienko symulujące framebuffer to dodatkowe ułatwienie w zabawie z tą architekturą.

Zaloguj się aby komentować

#diy #hacking #riscv #arm #pinebookpro

Czołgiem,


wpadł mi ostatnio do głowy pomysł z cyklu tych mocno porąbanych.

Otóż od dłuższego czasu jestem posiadaczem https://wiki.pine64.org/wiki/Pinebook_Pro oraz https://arace.tech/products/milk-v-duo


Laptop sam w sobie nie jest za specjalnie użyteczny biorąc pod uwagę współczesne internety jak i jego specyfikację.

Jest to natomiast niesamowita maszyna do szeroko pojętego hackingu czy developmentu. Startuje szybciutko z uwagi na brak BIOSu (tak tak wiem coreboociarze, dla x86 to też nie problem ;p), na baterii żyje z palcem w d⁎⁎ie 14h+


Wymyśliłem sobie więc że zrobię compu-cepcję i do środka Pinebooka wpakuje milk-v duo. Całość chciałem spiąć tak żeby pasożytniczy SBC był zasilany z akumulatora PB, ale najbardziej zajarała mnie perspektywa współdzielonej karty µSD.


Musicie wiedzieć że PB ma slot na µSD, podobnie Milk-V. Istnieje więc wariant bawienia się Milkiem w którym na PB "kompiluję obraz karty" który potem odpalam na Milku. Chciałbym jednak zabudować Milka do wewnątrz Pinebooka na stałe, co nieco mogłoby utrudnić szuflowanie kartą Stąd pomysł na *coś* między slotem µSD komputera, interfejsem SD komputera a interfejsem SD SBC co przełączałoby piny MISO/MOSI karty między urządzeniami.


Modus operandi byłoby następujące:

Wkładam µSD do Pinebooka, montuję kartę w systemie. Crosskompiluję soft i przerzucam go na kartę.

Kartę odmontowuję.

Przełączam wajchę skutecznie odłączając piny danych od Pinebooka i podłączając do Milka.

Wymuszam RESET karty.

Karta pojawia się w Milku

Profit.

(Pomijam tu UART Milka czy jego resetowanie. Na to też mam pomysl, ale nie o tym jest ten post. )

Stwierdzam że jednak skompilowany program potrzebuje czegoś więcej więc "odpinam" kartę od SBC i "podpinam" ją do PBP.


Pytanie jak rozwiązać takie multipleksowane sygnałów. Najprostszym rozwiązaniem wydaje się być para przekaźników bo im nie przeszkadza polaryzacja sygnału, no ale mamy 2024 rok i na pewno są jakieś bardziej eleganckie rozwiązania problemu elektronicznej komutacji sygnałów w.cz


Ktoś z szanownych zebranych miewał równie głupie pomysły i jest w stanie podzielić się swoim expem?


Z góry uprzedzam że posty typu "wykorzystaj USB/ czemu nie spróbujesz XYZ/ szwagier łączył się po wifi i było wporzo" będą mocno nie na temat. Nie interesują mnie "łatwiejsze sposoby". Chcę przełączać szynę karty SD między dwoma urządzeniami - i w tym temacie proszę się wypowiadać.

Nie mam pojęcia o czym piszesz!

Mało skromnie znaczy do, że mądryś.

Czyń dziwne rzeczy! Ten świat potrzebuje pozytywnych pojebów

@teetx do mądrości mi daleko.

a pomysł jest taki żeby przekładać karty pamięci między dwoma urządzeniami nie wymując karty fizycznie z gniazda

Więc - powiedzmy że ten post będzie moim śmietniczkiem na opis progressu

przeglądając kategorię "signal switches" słusznie zaproponowaną przez @k0201pl zadałem sobie pytanie ile tak naprawdę sygnałów miałbym do przełączenia.


I tak z pomocą przyszedł mi pinout karty SD: https://components101.com/misc/microsd-card-pinout-datasheet

i palce na których policzyłem że potrzebuję 6 linii


Zasilanie chcę czerpać z laptopa - siłą rzeczy krótsza droga na linii bateria -> przetwornica 5v -> przetwornica 3.3v niż

bateria -> przetwornica 5v -> milk -> przetwornica 3.3v.


Postawiłem więc na dwa układy https://www.tme.eu/pl/details/74cbtlv3257pw.118/dekodery-multipleksery-przelaczniki/nexperia/74cbtlv3257pw-118/


zamysł jest taki że linie adresowe S oraz latch ~OE będą wspólne dla obydwu układów. Wejścia A podłączone do gniazda karty, wyjścia B1 do pinebooka, B2 do milka.

Brzmi banalnie ale daleka droga do celu z moim doświadczeniem:P Co jednak nie stoi na przeszkodzie żeby zamówić 10 szt scalaków i spróbować, c'nie?

Zaloguj się aby komentować

@radek-piotr-krasny hmm, lodówa pod kontrolą zgredoida albo kontrolowanie lampek czy drzwi?


chyba nie zaryzykuję aby światło w lodówie do włączenia wymagało instalowania dodatkowej apki

w szczególności tej wymagającej dostępu do kontaktów #pdk

Zaloguj się aby komentować