Dziś artysta oczywisty i oczywista płyta Pierwsza płyta Marleya z jaką się zetknąłem. Nie lubię jakoś szczególnie jego późnych nagrań, ale tutaj mam ogromny sentyment. Mój ojciec wciągnął mnie w słuchanie muzyki i zawsze mocno wspierał moje zainteresowania. Gdy miałem jakieś 12 lat odkryłem Marleya dzięki audycji w Trójce, którą prowadził nieoceniony Sławomir Gołaszewski. W moim rodzinnym miasteczku kasety można było kupić w jednym sklepie. W tym samym miejscu kupowało się też... firany i zasłony. Nietrudno się więc domyślić, że wybór muzyczny był mocno ograniczony. Pojechałem więc z tatą do sąsiedniego miasta, gdzie był typowy sklep z kasetami. Ojciec poświęcił sobotę, żeby wsiąść ze mną w pociąg i szukać jakiegoś sklepu o którym nawet nie mieliśmy pojęcia gdzie jest. Po prostu pytaliśmy przechodniów i ktoś nam wreszcie powiedział. Była tam tylko ta jedna kaseta Marleya. Niestety chciałem ją przesłuchać przed zakupem, by się nie władować na jakąś minę. Sprzedawca okazał się niemiły i powiedział, że on oryginalnej kasety nie będzie odfoliowywał. Nie kupiłem... Oczywiście do muzyki Marleya i tak szybko znalazłem dojście. Inną kasetę kupił mi przy okazji jakiegoś wyjazdu oczywiście... mój ojciec.
@WatluszPierwszy Marleya nie mam ale jak lubisz early reggae / skinhead reggae , czyli te przedmarlejowskie, bez tego calego rastafarianizmu, to polecam Tobie Mango Wood
@FriendGatherArena Znam i bardzo lubię. Mam na półce debiutancki materiał w wersji CD. A early reaggae/skinhead reggae kocham miłością wielką i bywa, ze ślepą gdyż mam chyba z 10 składanek z Trojan Records z klasykami gatunku.
Dziś w ramach tagu #posluchajtego prezentuję płytę, która dla wielu ludzi z pokolenia lat 80. była pierwszym kontaktem z muzyką reggae. Głównym powodem było to, że krążek został wydany w Polsce przez Tonpress. O ile Misty in Roots w mojej opinii byli zawsze po prostu kolejnym zespołem reggae z Wielkiej Brytanii, o tyle ta płyta jest rewelacyjna. Głębokie basy, uduchowiony klimat, roots reggae w najlepszym wykonaniu. Polecam.
#jesiennewyzwania od Owcena sypnęły się i na mnie.
Zadanko, które zamierzam wykonać tym postem, brzmi: "Ułóż jesienną playlistę piosenek".
Niby prosta sprawa, bo przecież jesień, mokro, melancholia motzno, smuteczek, przeżywanie, może rozstanie jakieś, śpiewanie o tym, że ja cię ajlowju, a ty mnie nie ajlowju i takie tam. Ale nie byłbym sobą, gdybym nie spróbował trochę o tym, trochę nie o tym, ale na pewno inaczej.
#jesien to wszak tak piękna i motywująca pora roku (nawet gdy pada) i dlaczego nie mielibyśmy uderzyć w słoneczne nuty? A tak, moi drodzy, lecimy w #reggae z dedykacją dla wszystkich #jesieniarz i tych mniej jesieniarskich.
Postawiłem sobie za cel przygotowanie listy dziesięciu piosenek (nie za dużo, nie za mało, jak kaseta lub płytka CD, dając szansę, że ktoś przynajmniej będzie chciał posłuchać) dostępnych na YT. Nie będzie to piękna, spójna opowieść, to nie będzie playlista, którą można zapuścić od początku do końca i przesłuchać sztuka po sztuce. Bałagan jest celowy.
Gotowi?
Na początek RastamanR i idziemy w piękny, smuteczkowy klimat: kochałem, już nie jesteśmy razem i tak sobie siedzę sam i czytam Hejto patrząc na opadające liście.
Chwilę później zaczyna padać, a deszczowe dni potęgują nam samotność. Cofamy się kilkadziesiąt lat i oto Sammy Dread - Rainy Days
Ale w sumie... w sumie deszcz jest fajny. Bo czy pada, czy nie pada, #zyciejestdobre a każdy dzień jest piękny. Tropavibes - It's a beautiful day
Jesień to też pora, kiedy trzeba zadbać o swoje rośliny i ogródek przed nadchodzącą zimą. Dlatego też wędrujemy za południową granicę: Cocoman a MessenJah - Zahradnická Píseň
No dobrze, jest sobie ogród, ale taki pusty, brakuje tam na pewno czegoś - polskiej klasyki reggae! Daab - W moim ogrodzie !
Jesień to dobry czas na urlop. Mało turystów, dużo słońca, można uciec na chwilę, nikt tego nie sprawdza. A jeśli słońce i reggae, to lecimy na Jamajkę: Mr Vegas - The voices of sweet Jamaica
Trzymając się słonecznych, pozytywnych klimatów powolutku zmierzamy do zamknięcia naszej wspólnej przygody. Na jakiś czas ten teledysk wyparował z YT, z wielką szkodą dla świata. Piosenka może i ograna, ale teledysk nadal z cyklu #kiedystobylo Bob Marley - Three Little Birds
Trzymajmy się pozytywnych wibracji i słońca, które gdzieś powinno zawsze świecić, jeśli nie na zewnątrz, to wewnątrz: Atomic Spliff - Good Vibes
Zion I Kings, to trzech producentów reggae/dub, którzy... no cóż prezentują nam tutaj dub Nie są to jednak ciężary spod znaku klasyków jak Lee Perry czy głębokie brzmienia i echa rodem z produkcji Scientist. Jest raczej lekko, łatwo i przyjemnie. To taki dub, który może spokojnie służyć jako muzyka tła np. do pracy. Na duży plus na pewno analogowa produkcja. Ostatnio to już trochę moda w świcie dubu, by wracać do takiego sposobu nagrywania. Bardzo dobrze, bo w świecie plików, komputerów i chatów GPT czegoś takiego na prawdę potrzeba w muzyce. Na płycie są super melodie, delikatne brzmienia i wszystko to ładnie płynie. Ja odpalam przy robocie i świetnie się sprawdza. Jednak do głębszych medytacji muzycznych wybrałbym cięższe duby, większe echa i bas, który wgniata w ziemię. Niemniej warto poznać i posłuchać.
@WysokiTrzmiel to się nazywa "efekt na żywo". Czasami tak jest, że na koncercie coś chwyta totalnie, ale z płyty zero ekscytacji. Miałem tak z anarcho-punkową Białą Gorączką. Z płyt, to jest kompletnie nie mój podgatunek punk rocka ale na koncercie było rewelacyjnie.
#muzyka #reggae ale jak ktoś pamięta jak punk się mieszał z reggae na jednych i tych samych imprezach, to może #punk też pasuje.
Polskie reggae powinno zostać ustawowo zakazane (nie licząc kilku wyjątków). Jednym z nich jest Shashamane. I o ile ich płyta debiutancka ma swoje mankamenty np. banalne do bólu teksty o boskim działaniu marihuany, to jej dubowa wersja "Dubmasters meets Shashamane", to jest klasa. U mnie to CD długo nie schodziło z odtwarzacza. Kocham dub, kocham te echa, pogłosy, rozciągnięte dźwięki. Zamykam oczy i mam odlot.
Jestem ciekawy jakie to wyjątki ʕ•ᴥ•ʔ Swoją drogą - nie do końca rozumiem skąd się wzięło darcie łacha z polskiego reggae. Nie wiem co teraz się gra, ale to stare nie było takie złe.
@WatluszPierwszy przecież polskie reggae jest podobne jak dowolne zagraniczne - czasem jest spoko, a czasem mniej. Czasem ktoś ma jeden kawałek, który nadaje się do czegoś, a czasem jest wspaniałą cała płyta.
@Statyczny_Stefek Mam wrażenie, że jednak u nas jest i było więcej słabego reggae niż dobrego. Problem chyba w tym, że u nas mało kto zna korzenie tej muzyki i umie wyłapać coś więcej niż "cyk cyk" na gitarce.
@WatluszPierwszy miałem kiedyś fazę na zgłębianie reggae z innych krajów (francuskie, czeskie, nawet japońskie). Moim zdaniem ta reguła obowiązuje wszędzie.
@Boksik Mieli swój czas wśród moich znajomych Kumpel jakąś ich płytę dorwał bodaj w Holandii i przywiózł ze sobą. To były okolice 2004-2006. Dla mnie czasy imprez powtarzających się niemal co weekend i chlania w lokalnym pubie. Z tym mi się chyba kojarzy ten zespół najbardziej.
Będzie trochę #pokazmorde bo zdjęcie tak słabej jakości, że się nie wstydzę. Kolejna fotka z szuflady. Rok chyba 2000. Ja i mój kumple Michał "Kola" robimy jakieś głupoty w holu MDK w moim rodzinnym mieście. Z tyłu ledwo widoczny klęczy nieżyjący już nasz kolega Kamil, maluje flagę, którą wieszaliśmy na koncertach. Zdjęcie wykonane na kilka dni przed koncertem Habakuka, który organizowaliśmy. To był fajny czas. Jedliśmy bułki z pasztetem, zapijali to piwem i malowali tę wielką flagę. W zasadzie to Kamil malował a my mu przeszkadzaliśmy. Czas kiedy jedynymi problemami były szkoła i dziewczyny. Organizowaliśmy koncerty, słuchali dużo muzyki, upijali się i grali w nogę. Fajne powspominać.
Dziś kręci się taka składanka. Dwa CD wypełnione rytmami reggae wprost z końca lat 70. w Wielkiej Brytanii. Był to czas kiedy punk i reggae szły ramię w ramię. Co zresztą słychać chociażby na płytach The Clash czy Stiff Little Fingers. Brytyjskie roots reggae miało zdecydowanie swoje własne brzmienie. Bardziej szorstkie i można by powiedzieć wojownicze. Na dwóch płytach same hity i same wielkie gwiazdy takie jak np. Aswad, Junior Marvin, Culture czy Prince Far I. Jest czego posłuchać.