W świecie pełnym magii i przygód trzy odważne dusze - Hagrid, Iskierka i Fantazjel - wyruszyły na niebezpieczną wyprawę, przepełnioną potworami, zagadkami i skarbami. Jednak pewnego dnia, w trakcie poszukiwań w mrocznym lesie, coś strasznego przytrafiło się ich grupie.
Podczas noclegu w starej chacie, drużyna nieświadomie zostawiła swoje ukochane kości do gry na stole. Rankiem z przerażeniem odkryli, że kostki zniknęły, jakby wyparowały. Zrozpaczeni, zastanawiali się, jak kontynuować swoją misję bez kluczowego elementu ich przygody.
Nazajutrz, na jednym z rynków miasteczka, natknęli się na dziwnie ubranego mężczyznę o imieniu Ergiefkus. Miał on niezwykłe sakiewki przy pasku, które wydawały się zawierać coś magicznego. Tajemniczy handlarz spostrzegł smutek w oczach graczy i z uśmiechem rzekł: "Wasze kostki są utracone, ale nie martwcie się! Mam coś, co sprawi, że wasze rzuty będą jeszcze bardziej magiczne."
Podał im trzy nowiutkie, skórzane sakiewki. Hagrid, Iskierka i Fantazjel spojrzeli na siebie z zachwytem, gdy odkryli w nich śliczne zestawy kostek, mieniące się tysiącem barw i spowite delikatną mgiełką. Ergiefkus pożegnał ich z tajemniczym uśmiechem i zniknął w tłumie.
Drużyna kontynuowała swoją podróż, korzystając z nowych, magicznych kostek, z którymi każdy rzut okazywał się zwycięski. Jednak dziwnym trafem, z każdą taką wygraną, znikał jeden przedmiot z ich ekwipunku. Niedługo bohaterowie pozostali z niczym, a w dłoniach trzymali tylko swoje zestawy kości, teraz blade, z wytartymi cyframi. Czasem w nocy zdawało im się, że z ich wnętrz dobiega cichy rechot, a głos jego wydawał się dziwnie znajomy...
Mamy dla Was nowiutkie sakiewki, które zarazem mogą pełnić rolę tacek na kości! I nie martwcie się, nie ma w tym ukrytego żadnego spisku, zbieżność nazw w historii przypadkowa. Wierzcie mi na słowo.
Czy może istnieć stworzenie bardziej absurdalne od jednorożca? Wesoło pląsającego po łąkach magii i polach bogów przesłodzonego konia z cukierkowym rogiem na łbie? Horrendalna pomyłka fantazji, abominacja magicznych krain. Kogo nazywasz uroczym, bo chyba nie te piekielne pomioty ukryte pod pozorem niewinności! I moja ocena wcale nie wynika z tego, że kiedy byłem mały, wpadłem do kociołka z jednorożcowym mlekiem i teraz rzygam tęczą. Wcale.
Biedny Viserion. Zrodzony w zawstydzeniu, przy nagiej matce, co dupskiem świeciła na widoku całego plemienia.Smok z trudnej rodziny. Nie dość, że najmniejszy spośród rodzeństwa i imię miał po nieudolnym królu Viserysie, bracie Danki i swoim wujku (nikomu takiego nie życzę), to jeszcze baba, co niby jest jego matką, go nie ochroniła i skończył w zamrożonej rzece za Murem.Bo macocha pognała ratować swojego kochanka, który UWAGA, jest jej bratankiem. Co tu się dzieje?!Gdyby to był człowiek, trafiłby do rodziny zastępczej i dostałby wsparcie psychologa, a tak, zabity, mroził się pod lodem. I to wcale nie było morsowanie. No cóż. Może i fajnie by było, gdyby tam pozostał, ale nie. Bo potem został wskrzeszony przez Nocnego Króla, zimnego typka z rogami na czole, do walki ze swoimi braćmi. Najgorsza rola w serialu, if you ask me.
Czyżby nowe kości?! Dwie serie - Obserwator i Odrobina Szaleństwa powiększyły się o maaasę kolorystycznych wariantów! Każdy zestaw opowiada inną historię, każdy nasycony jest emocjami, magią i dziwną aurą... nasi ludzie w magazynie czują się w ich obecności dość nieswojo. Przeszywają ich mroźne spojrzenia, słyszą ciche zawodzenie, czują dotyk na ramieniu... ekhem, nieważne! Bez obaw, kupujcie te kości, wcale nie potrzebują modłów egzorcysty! Serio kupujcie, nie, żebyśmy poganiali, ale weźcie je już od nas. To chyba jednak błaganie.
Kiedy nasz podróżnik dotarł to Krainy Liliputów, zagrał z nimi w grę fabularną. Możesz być zdziwiony, dlaczego akurat tak potoczyły się losy Guliwera. Mógł przecież wziąć sobie we władanie cały kraj, bo żadna armia lilipucka nie miała z nim szans. Ich więzy nałożone na niego na plaży były mierne i cienkie. Lecz nasz podróżnik miał gołębie serce i nie skrzywdziłby nawet muchy. Dlatego wołał z nimi zagrać. Malutcy ludzie grali postaciami gigantów, nasz Guliwer wręcz przeciwnie – stworzył zręcznego niziołka. Przecudna zamiana zredukowała stres i różnice gatunkowe. Wszyscy bawili się przednio przy suto zastawionym stole. Guliwer pił z beczki i jadł całe lilipuckie woły. Mam jeno nadzieję, że nie naraził tym gospodarki malutkiego kraju na kryzys, w końcu pożarł jedną czwartą zapasów. Po wszystkim Lilipuci wręczyli mu honorowy zestaw kości. Oczywiście i bez zaskoczenia – był malutki.
"Chodź, pokażę Ci moje małe kostki..." Oj będzie Cię korcić tak mówić, jak już je kupisz.
Mamy dla Was mnóstwo wariantów malutkich kosteczek - srebrne, miedziane, złote, w breloczku, w pudełeczku, jak sobie życzycie! A może kiedyś zdarzy się niespodziewany rpg, a Wy z dumą sięgniecie do breloka przy plecaku i wyciągniecie swój podręczny zestaw kostek. Przezorny zawsze ubezpieczony!
"Mistrz Podziemi opisuje swoim graczom następującą sytuację: „Wędrujecie leśną drogą w stronę mającej znajdować się nieopodal karczmy, kiedy nagle słyszycie krzyki i zauważacie stojący w poprzek drogi wóz otoczony przez bandytów.Jest tam trzech zamaskowanych łotrów z krótkimi mieczami oraz jeden stojący nieco dalej, właśnie repetujący kuszę. Przystępu do bogatego powozu broni jeden rycerz w pełnej płycie i wspierający go młody giermek. Dookoła leży kilka zabitych sług w jasnożółtych liberiach i naszpikowany bełtami bojowy rumak rycerza”.
Gracz Wojtek decyduje, że zgodnie ze swym charakterem jego krasnolud, niewiele myśląc, chwyta za swój nieodłączny topór i rusza na pomoc! Maria natomiast wydobywa strzałę z kołczanu na plechach i strzela do mierzącego w krasnoluda kusznika. Po krótkiej walce obrońcy zwyciężają, a niedobitki napastników uciekają w las. Okazuje się też, że w karocy podróżuje… no właśnie kto?"
Przygotowaliśmy dla nowicjuszy parę podpowiedzi! Zacząć jakoś trzeba, a my postaramy się, by było to dla Was jak najłatwiejsze i najprzyjemniejsze! Na naszym blogu znajdziecie zatem krótkie wprowadzenie do tego, czym jest D&D oraz czego potrzebujecie, by zacząć własną przygodę w podziemiach pełnych smoków! Zapraszamy!
A w karocy podróżuje poborca podatkowy lokalnego możnowładcy, wiozący pieniądze ściągnięte z ubogich okolicznych mieszkańców.
Atakowała go grupa banitów, która od kilku lat zrabowane złoto rozdaje z powrotem najbiedniejszym, żeby nie pomarli z głodu. Ale to już nieaktualne, dzięki zdecydowanej akcji naszych bohaterów banda została rozbita, jej zakapturzony przywódca zginął a kasa trafi do feudała. Miejscowy lud czeka bardzo długa zima. Długa i mroźna.
"Dziś chciałbym podjąć temat stary jak sama refleksja nad ulepszaniem rpe’gów, a więc zagadnienie pisania scenariuszy tak, by były ciekawe, nieprzewidywalne, nietuzinkowe… czyli po prostu lepsze! Na początek chciałbym jednak zacytować słynnego myśliciela i mistrza snucia historii Mr Gibbs’a, który zwykł był mawiać: „Kodeks piracki to wskazówki, nie reguły…” i tak też należy traktować wszystkie zamieszczone tu propozycje. Czyli zgodnie ze „złotą zasadą” pojawiającą się w podręczniku czwartej edycji Warhammera, która parafrazując mówi mniej więcej tyle: „Jeśli któraś zasada ci przeszkadza wyrzuć ją przez okno!”
Zapraszamy na naszego bloga, gdzie doradzamy, jak tworzyć scenariusz - czyli szkic sesji RPG, którą chcecie poprowadzić! Powodzenia!
„Panie drogi, ło, stund łutopce wyszli” skrzeknął wieśniak, wskazując na bajorko w śmierdzących moczarach. Sam wyglądał jak jeden z nich. „Zaraza” – pomyślałeś. „Co za czasy?”. Wieśniak wręczył Ci sakwę z lichą zapłatą i znikł w podskokach. Czterdzieści cztery i pół złamanego orena. Może starczy na nockę w zamtuzie i sutą kolacje. Za ubicie gniazda utopców. „Zaraza” zakląłeś znów, rozpalając ognisko znakiem Igni i siadając w kucki. Musisz wyciągnąć srebrny miecz z pledów przy siodle i nałożyć olej z psiego sadła i dmuchawca. Przeciw trupojadom. Lecz najpierw medytacja. I pogodzenie z ciężkim losem wiedźmina.
Mamy dla Was sporo zupełnie nowych, niepowtarzalnych zestawów kości! Epoksydowe kostki Walka z Utopcem emanują mroczną, nieokiełznaną siłą, ich aura jest mieszanką niepokoju, nadziei i tajemnicy. Gdy nimi rzucisz, Twoi współtowarzysze mogą poczuć gęstą atmosferę, jakby stali w obliczu nieznanego zagrożenia, jednocześnie zafascynowani tajemniczym potencjałem, który kości reprezentują. Odkryj ich potęgę i stwórz własną opowieść pełną mroku, krwi i zwycięstw!
Paladyni to obłudnicy. Rankiem składają rączki do modlitwy, klękają na pokaz, w południe daniny od wiernych przyjmują z fałszywą miną skromności i zakłopotania, natomiast nocą... przepijają ofiarowane złoto w wiejskich karczmach na obrzeżach miasta i zasypiają w objęciach kurtyzan po upojnych igraszkach. Łamią wszystkie śluby. Ich słowo nie znaczy nic. Skąd o tym wiem? Byłem jednym z nich. Na własne oczy widziałem deprawację świętych mężów. Zaślepiony ideałami, chciałem być ich częścią. Nieść światło. Lecz jeśli to tak wygląda, to ja rezygnuję. Sam będę sobie wojownikiem. Przywdzieję ciemną zbroję, diabła obwołam bogiem i zbuntuję się! Sam będę mieczem ciemności, każącym niesprawiedliwość. Również tę wyrządzaną przez świętych mężów. Będę ich najgorszym koszmarem, a te ciemne kości staną się orężem mojej walki.
Też czujesz w sobie duszę buntownika? Kości Wojownika Ciemności są zatem dla Ciebie! A może chcesz przywrócić dawne wartości w zakonie Światła i kroczyć przeciwko mrokowi? Proszę bardzo, białe kości, czyste jak Twoje serce i intencje! Czujesz przepełniający Cię żar, Twoje oczy płoną żywym ogniem? I dla Ciebie zestaw się znajdzie! W zasadzie, znajdzie się dla każdego - od światła po ciemność, od ognia po lód, od ziemi do samych jej czeluści - cokolwiek Tobą kieruje, jakikolwiek żywioł jest Ci najbliższy, znajdziesz kości, dzięki którym będziesz mógł go opanować, będziesz mógł przemierzać krainy i brać je pod swą opiekę lub nimi zawładnąć! Wybór pozostawiamy Tobie.
Wczoraj mieliśmy okazję przetestować "Zamki Burgundii". Najnowszą i odświeżoną wersję stworzoną przez polski Awaken Realms.
Gra pięknie wykonana graficznie i technicznie, świetnie się prezentuje. Zasady są proste i intuicyjne. Zestaw zawiera w sobie wersję podstawową gry oraz masę dodatków - przy czym dodatki są uwzględnione w zasadach oraz na planszach, więc nic się "nie gryzie". Pozwala to grać w różnych konfiguracjach i przy rozstrzyganiu zasad nie ma wątpliwości. Widać, że dzięki temu, że grę stworzono dawno temu (2011 rok), przez lata dodawano dodatki, a teraz Awaken Realms przeprojektował wszystko, aby się pięknie ze sobą komponowało.
Sama mechanika gry jest prosta, przy czym (dzięki dodatkom) daje dużo różnych opcji na styl gry. Przetestowane na dzieciach, dzieci ogarniają
W grze nie ma bezpośrednich interakcji pomiędzy graczami, jedynie pośrednie - podbieranie sobie kafelków. Dla porównania w Everdell te interakcje są bardziej bezpośrednie - można zagrywać karty komuś lub te karty zabierać/niszczyć. Tutaj tego nie ma.
Ogólnie ładna, przyjemna i prosta gra rodzinna. Polecam!
@Kahzad mam tą samą wersję, ale nie mam takiego akrylowego kafelka? Kartonowe mają opis na rewersie, czy to jakiś karton czy Awaken mi czegoś nie dał?
@pawel-l-1 mam TM, świetna pozycja! Na początku ogarnięcie zasad może przyprawić o delikatny zawrót głowy dla osoby początkującej w planszówki ale po zagraniu kilku tur łapiesz powoli jak wygląda rozgrywka :) Na skrzydłach grałam kilka razy, bardzo fajna gra i bardzo przyjemna dla oka 😁
@bojowonastawionaowca Polki nie wrzuce bo nie mam jeszcze gotowej, bo przygode zaczalem w tym roku Z tych co masz , ktora bys najbardziej polecil? (oprocz terraformacji marsa i 7 cudow swiata pojedynek , bo te juz mam)
@bojowonastawionaowca @Pawelvk @Kahzad @MrBean Zgłaszam Was do płokułatuły, kułwa! Żona mnie z domu wy⁎⁎⁎ie. Zamówione: Wirus (od razu cały pakiet), Scythe, Na skrzydlach, Brzdęk w kosmosie, Stella Dixit (w dobrej cenie 94 zeta z przesyłką), 7 cudów świata, Terraformacja Marsa. Bez odbioru🤟