#opowiadanie

0
35

Антон Павлович Чехов (Anton Pawłowicz Czechow), Смерть чиновника (pol. Śmierć urzędnika), tłum. A.W., 1883/1926


Pewnego pięknego wieczora, niemniej piękny intendent Iwan Dmitriewicz Czerwiakow siedział w drugim rzędzie krzeseł i patrzył przez lornetkę na scenę, gdzie grano „Dzwony Kornewilskie“. Patrzył i czuł się u szczytu błogości. Lecz nagle… — w opowiadaniach często spotyka się to „nagle“ — autorowie mają słuszność: życie tak pełne jest niespodzianek! Nagle więc… zmarszczył twarz, przewrócił oczyma, wstrzymał oddech… apczchi!! Kichnął, jak widzicie. Nikomu i nigdzie nie wzbrania się kichać. Kichają chłopi i policmajstry, a czasami nawet i tajni radcy. Wszyscy kichają. Czerwiakow wcale się nie zmieszał, wytarł nos chustką i jako człowiek grzeczny, obejrzał się naokoło, czy nie przeszkodził komu swojem kichnięciem. I teraz dopiero odczuł pewne zmieszanie. Zobaczył mianowicie, że staruszek, który siedział przed nim w pierwszym rzędzie krzeseł, wycierał sobie starannie rękawiczką łysinę i szyję, mrucząc coś pod nosem. W staruszku poznał Czerwiakow cywilnego generała z wydziału komunikacji, Bryzżałowa.


…Ucharkałem go… — pomyślał Czerwiakow. — Nie jest to wprawdzie mój szef, mimo to, jednak jakoś mi niemiło. Trzeba go przeprosić.


— Przepraszam, ocharkałem pana... ale to nieumyślnie.


— To nic.


— Wybacz pan, na Boga! Ja przecież... ja nie chciałem...


— Ależ siedź pan, z łaski swojej. Nie przeszkadzaj pan słuchać!


Czerwiakow zmieszał się, uśmiechnął się głupio i zaczął patrzeć na scenę... Patrzył, ale stan błogości minął. Dręczył go niepokój. Podczas antraktu zbliżył się do Bryzżałowa, pokręcił się koło niego i przezwyciężywszy lęk, mruknął:


— Ja pana ocharkałem... Wybacz pan... nie dlatego, żeby...


— Ależ niechże pan da spokój... Ja już zapomniałem, a pan wciąż to samo! — powiedział generał i niecierpliwie poruszył wargami.


...Zapomniał... z oczu jakoś mu źle patrzy... — pomyślał Czerwiakow, podejrzliwie przyglądając się generałowi. — Nawet rozmawiać nie chce. Trzeba mu wytłumaczyć, że wcale nie chciałem... że to prawo natury, bo gotów pomyśleć, że chciałem na niego plunąć. Jeżeli teraz nie pomyśli, to potem!...


Powróciwszy do domu, Czerwiakow opowiedział żonie o tem, co się przytrafiło. Żona, jak mu się zdawało, przyjęła to dość lekkomyślnie; zlękła się wprawdzie początkowo, ale gdy się dowiedziała, że to obcy, uspokoiła się.


— A jednak idź do niego i przeproś — powiedziała. — Pomyśli, że nie umiesz się zachowywać w towarzystwie.


— O to właśnie chodzi! Przeprosiłem go, ale on jakoś tak dziwnie... Ani jednego słowa nie powiedział na uspokojenie. Zresztą i czasu nie było na rozmowę.


Nazajutrz Czerwiakow włożył nowy mundur urzędowy, ostrzygł się i poszedł do Bryzżałowa.


Kiedy wszedł do poczekalni, ujrzał wielu interesantów, a wśród nich i samego generała, który już rozpoczął przyjmowanie podań. Załatwiwszy kilku interesantów, generał skierował wzrok na Czerwiakowa.


— Wczoraj, w „Arkadii”, jeżeli sobie Wasza Ekscelencja przypomina — zaczął meldować intendent — kichnąłem i… niechcący, ocharkałem… Przepr…


— Co za głupstwa!… Bóg wie co! Czego sobie pan życzy? — zwrócił się generał do następnego interesanta.


…Nie chce rozmawiać! — pomyślał Czerwiakow, blednąc. — Gniewa się, widocznie… Nie, tego nie można tak zostawić… Ja mu wytłumaczę.


Gdy generał załatwił ostatniego interesanta i skierował się do wewnętrznych apartamentów, Czerwiakow poszedł za nim i zabełkotał:


— Wasza Ekscelencjo! Jeżeli ośmielam się niepokoić Waszą Ekscelencję, to tylko, mogę powiedzieć, przez uczucie skruchy. Niechcący, sam pan wie!…


Generał zrobił taką minę, jakby mu się na płacz zbierało, i machnął ręką.


— Ale pan sobie poprostu ze mnie drwi — powiedział, znikając we drzwiach.


…Cóż to za drwiny? — pomyślał Czerwiakow. — Wcale nie drwiny. Generał, a nie może zrozumieć! Jeśli tak, to nie będę się więcej tłumaczył przed tym fanfaronem. Pal go sześć! Napiszę do niego list, a chodzić nie będę. Jak Boga kocham, nie będę!


Tak rozmyślał Czerwiakow, wracając do domu. Listu do generała nie napisał. Myślał, myślał — i w żaden sposób nie mógł wymyśleć listu. Trzeba było następnego dnia samemu iść i wytłumaczyć.


— Przychodziłem wczoraj niepokoić Waszą Ekscelencję — zaczął mamrotać, kiedy generał skierował na niego pytający wzrok — nie poto, żeby drwić, jak pan był łaskaw się wyrazić. Przepraszałem za to, żem ocharkał… a drwić nie miałem zamiaru. Czyżbym nawet śmiał żarty stroić?… Bo jeżeli my sobie będziemy na żarty pozwalali, to żadnego szacunku dla osób nie będzie.


— Precz stąd! — ryknął generał i cały się zatrząsł i posiniał.


— Co-o? — spytał szeptem Czerwiakow, omdlewając z przerażenia.


— Precz stąd! — ryknął generał, tupiąc nogami.


W brzuchu Czerwiakowa coś się oberwało. Nic nie widząc i nie słysząc, cofnął się ku drzwiom i wyszedł… Powlókł się machinalne do domu i nie zdejmując munduru, położył się na kanapie i… umarł.


Ilustracja: Rembrandt Harmenszoon van Rijn, Syndycy cechu sukienników, 1662

ac2e21da-079e-4826-83a7-ba44d9695ccb

Zaloguj się aby komentować

Historia z dzisiaj, dzwoni pewna osoba z rodzinki i rozpoczyna się próbą opowiadania historii przez X osób.

  • Hola hola Panie, jedna osoba mówi, podnieście ręce.

No i się zaczęło po kolei opowiadanie. Wysyłane dziwne wiadomości przez messengera do innych ludzi, jakieś wiadomości e-mail wysyłane do obcych i znajomych. Myślę sobie - no to d⁎⁎a, hacked.

Na fejsbuczku jakieś konta e-mail zmienione, a oryginalny e-mail bez dostępu. Nie jestem hackerem, a z branżą security mam tylko tyle doświadczenia, co parę bugbounty przygarnięte.

Cyk - pierwsze co to e-mail, bo to centralne miejsce w internecie. E-mail pomocniczy nie ustawiony, telefon - tak samo. Ale pytanie pomocnicze było - uwielbiam ten sposób, patrzę pytanie - "data urodzenia". Jebs, szukamy w kalendarzu daty urodzenia, bo rodzina - głupio zapytać, bo od pamiętania mam kalendarz, bo pamięć złotej rybki mam. Szybko wklepuję datę urodzenia wraz z rokiem (akurat to pamiętałem). Nowe hasło - no to jesteśmy w domu, ustawiłem hasło z generatora. Jestem idiotą, nie zapomniałem zapisać hasło. Odzyskiwanie drugi raz, również udane.


Szybko zmieniamy ustawienia odzyskiwania - zmieniamy banalny sposób przejmowania konta na nieco lepszy, ustawiam pomocniczy na mój adres e-mail (jak połowie rodziny). Wracamy do tematu FB - okazuje się, że FB już konto zbanowało - mi się podoba. To niech pilnują, czy konto wróci do łask - to się je odzyska, bo nawet opcje FB nie pomogły.


Potem się okazuje, że sytuacja występuje od 2 miesięcy. Szkoda, że tak późno.


No to tak zostałem hakerem co się włamał do operatora e-mail (całkiem popularnego w polsce) - rodzinny bohater.


Polecam,

Rodzinny Informatyk

Jakoś pod koniec zeszłego roku dzwoni ojciec rodzony z informacją o zaniku fonii w tv. Pytam czy na pewno nic nie wyciszone - tv albo dekoder - ale podobno nie. Co było robić, wsiadam, jadę przez całe miasto. Sprawdzam: faktycznie, głośność ustawiona poprawnie a nic nie słychać. Wyłączyłem i włączyłem listwę, zresetowalem dekoder, nadal nic. W końcu olśnienie - ruszyłem kablem HDMI Dźwięk wrócił natychmiast. Duma rodziców z syna-złotej rączki - bezcenna

@otlet Ale zaloże się że gwintu fi do robodoryra nie umiesz ustawić co? Tylko w ten kąkuker klikata i mata piniądz. Pokolenie naszych rodziców, "we wojsku" zrobili z nich chłopów, ale jak jedyna w mieście fabryka garnków się zamknie, to nie wiedzą co robić dalej.

@tymszafa sporo ludzi z takim podejściem znam Ale cóż, nie ma co ich winić - tak byli wychowani, w takich czasach żyli. Bardziej mnie martwi młodzież, co podchodzi podobnie do życia...

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Moi drodzy, od początku lutego do 31 marca można nominować utwory do nagrody im. Zajdla. Na liście pomocniczej (taka ściąga, lista opowiadań wydanych w 2020 r) jest jeden mój tekst:

"Last Christmas" z antologii Świętologia.

Można na niego głosować Jest tam też dużo innych fajnych opowiadań, na pewno zasługujących na wyróżnienie. Oczywiście nie wszystkie czytałem (a nawet mniej niż połowę z nich), ale z tych co czytałem zapadły mi w pamięć (autor, tytuł - jak na liście): Wygnany Marek, "Agloe. Świąteczny transpunk"; Dybała Paweł, "Letzte Weihnacht"; Zwolińska Ewa "Świąteczna Lista Przebojów" - te trzy teksty są też ze "Świętologii". Do tego Rewiuk Krzysztof "Al" ze zbioru "Zbrodnia doskonała" i Majka Paweł, "Efialtes" z Nowej Fantastyki 09/2020.

Jest też powieść "Kłębowisko Zmij" Pawła Majki, o szczególnie mi bliskich czasach Jagiełły (koniec XIV wieku).

Cokolwiek wybierzecie - głosujcie!

cdad9676-6c46-4a66-bf4d-ad17ae3af632

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Cześć wszystkim :3

Jak obiecałem dzisiaj zapuszczam 3 screeny do mojego opowiadania. Zdaje sobie sprawę ,że moja gramatyka w niektórych kwestiach leży i kwiczy nie mniej nie daje mi to spokoju ,że moi bliscy z otoczenia mówią ,że ciekawie piszę xD

Chciałbym poznać wasze zdanie i wstępnie weryfikować swoje umiejętności i czy warto to rozwijać.

Pisząc wzorowałem się na trailer gry na który nie zmienię czekam i będę na tej podstawie pisać dalsze przygody :3

Ps: Mam nadzieję ,że nie utnie mi tekstu.

d6cfec67-b985-4e18-a0f2-5ccbdc863d31
40094413-16ce-4caf-b0cf-18d4fe4031b0
d5ca5882-a0a9-4eab-99f7-e56248ba0d58

@Rebeliant34PL Oczywiście, ale to nie tylko to. Czytanie daje ci wyczucie odcieni znaczeniowych, rytmu, płynności frazy. Są reguły, które można odkrywać statystycznie i stosunkowo łatwo matematycznie opisać, ale których pisząc nie da się świadomie stosować (vide: prawo Zipfa). Musisz zdać się na intuicję. Intuicja pochodzi z czytania.

@Lebiediew dawno szczerze nie używałem intuicji. Ostatni raz kiedy używałem to jak pisałem Role play. Wczuwałem się w postać tak emocjonalnie. Widziałem wtedy oczami jego świat ,lecz przestałem z czasem to robić przez blokadę ,ale to już głębsza historia czemu ta blokada powstała itp.

@Rebeliant34PL w takim znaczeniu, w jakim ja piszę o intuicji, używasz jej zawsze, kiedy używasz języka :P. Bo raczej nie reflektujesz się zawsze nad tym w której koniugacji powinien być czasownik etc, po prostu piszesz tak, jak ci się wydaje. To jest intuicja.

Zaloguj się aby komentować

Waćpnany i Waćpanki.

Jakże obiecał pod aresem komentarzem zaczynam powoli stawiać swoją karczmę. Do czego będzie służyła dla naszej nowej prowincji pod wodzem Hejto?

Oczywista ,że na robienie placuszek , picie wybitnych trunków , zacieśniania relacji , na poważne przemyślenia niczym ,,Czy ziemniak może polatać jak mewa'' (Czasami suchary mi wychodzą xD ). Na naradę wojenną co trzeba to obsłużę dobrym trunkiem. Niech atmosfera tutaj będzie rodzinna. Stwórzmy nową wielką rodzinne razem ^^.

Mam do was w sumie małe pytania czy chcielibyście bym od czasu do czasu swe opowiadania dawał tutaj. Może ktoś chętny chciałby poczytać i poczuć się w innym świecie choć na chwilę wyrwać się z wariatkowa polskiej cebulowej utopii

f28a66fb-bd8e-49cb-8fbc-3f125a21b11c

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

"Parking" - opowiadanie. [ Część 1/4 ]


Zegarek na desce rozdzielczej wskazywał 11:56.

– Spóźnię się na rozmowę! – krzyknęła.

– Widzisz, że nie ma gdzie zaparkować! – Jechał powoli, rozglądając się. – Wiem, jak bardzo ci zależy na tej pracy – powiedział – ale pod cholernym biurowcem jest pełno aut. [ c. d. n. ]

Zaloguj się aby komentować