110kg zawodnika, gravel. Jeżdżę na karbonowej sztycy, póki co bez problemów. Czy powinienem się obawiać wymiany alu kierownicy na aero karbon? Boję się że będzie jak w filmikach na youtube, wpadnę kołem w dziurę, podeprę się rękami o kierownicę i zaryję klatą w mostek a ryjem o asfalt...
Ofc celował bym w produkty znanych i cenionych marek, mam na oku Pro Vibe Carbon. Czy są tu grubasy jeżdżące na karbonie?
@VonTrupka Z jednej strony trochę gramów ucieknie, z drugiej strony to dodatkowa amortyzacja na gravelu, z trzeciej ostatnio pracuję nad prędkością i często jeżdżę > 30km/h więc aero by się przydało, z czwartej strony obecna kierownica jest 2-3cm za wąska dla mnie. Jeśli idzie o carbon vs alu to głównie liczę właśnie na amortyzację.
Waga nie na tyle żeby przekładało się to na jakiekolwiek osiągi przy 110kg
Wygląd? Może.
Czy pęknie jak zapałka zależy od tego jak agresywnie jeździsz / jakie masz opony i ciśnienie / po jakiej nawierzchni / jak bardzo opierasz się na kierownicy.
Oczywiście każdy wydaje kasę na co chce i jeżeli jest to po prostu takie widzimisię to spoko jeżeli aktualna kierownica w niczym nie przeszkadza, to "aero" carbon nie było by w mojej opinii szczególnym dodatkiem.
@nobodys Czyli uważasz że szansa pęknięcia nie dość że istnieje, to jeszcze nie jest ekstremalnie niska? Na czym opierasz tą opinię? Własne doświadczenia?
Co do kształtu aero, przy prędkościach > 30km/h nie odczuję różnicy? Od kiedy aero zaczyna pomagać?
@hejtamto Nie mam własnych doświadczeń, bo w mojej opinii dla przeciętnego kowalskiego (czyli np. i dla mnie) carbon to przerost formy nad treścią (szczególnie kierownica). Co innego, jeżeli ktoś startuje w zawodach gdzie każda sekunda się liczy. Podsyłam pierwsze lepsze info z tym ile się oszczędza energii w stosunku do zwyklego aluminium (testował gość o typowo kolarskiej sylwetce, więc na oko nawet nie 70kg i wzrost też nie za wysoki). Przy prędkościach powyżej 30km/h i dosyć długich dystansach dużo bardziej by się przydała lemondka, dzięki której można się lepiej schować przed wiatrem (szczególnie przy 2m).
@XDDDDDDD @Jason_Stafford Tak, musisz mieć pasująca nasadkę klucza, po zakupie okaże się że masz zbyt krótki klucz, po zakupie dłuższego klucza że wszystko jest zapieczone w pizdu i oddasz do serwisu ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
@Jason_Stafford Taki klucz Ci potrzebny. Jednak ta chwila w technikum samochodowym się przydała do czegoś innego niż najebania w szatni szkolnych warsztatów xDD
Większość prymitywnych piast na łożyskach maszynowych ma bębenek zasadzony luzem, tylko oś piasty trzyma go w miejscu. Bębenek w takim układzie nie przenosi żadnych sił z koła na oś (jest to identyczne z nakręcanym wolnobiegiem)
@Jason_Stafford imho tak. Novateci się tak rozbiera i w zasadzie wszystko, co ma identyczną konstrukcję. Może być inaczej rozwiązany układ zapadek, ale poza tym wszystko jest podobne.
Jakie dystanse, z jaką średnią, przy jakiej (waszym subiektywnym zdaniem) formie robicie i na jakich rowerach?
Odczuwam niepewność swoich umiejętności i chętnie porównam się z różnymi osobami
W moim przypadku przy wadze 110kg przejeżdżam ze średnią 20-25km/h dystans 75km. Moja forma to siłownia/boks z trenerem raz w tygodniu i ~100km tygodniowo rowerkiem gravelowym. Bebzona nie mam, jestem raczej umięśniony, ale wciąż wielki (niemal 2m wzrostu).
Szykuję się na sprawdzenie się na dystansie 150km, a docelowo we wrześniu chciał bym pojechać 404km w Warta Gravel (czas 60h).
Mile widziane historyjki jak wyglądał moment kiedy znacznie zwiększyliście swoje osiągi. W moim przypadku regularna siłownia i trenowanie nóg dały gigantyczne rezultaty, bo 2 lata temu jeździłem 18km/h na dystansach 20-30km a 50km było prawdziwą udręką.
@hejtamto trudno powiedzieć, zależy głównie od trasy i przewyższeń. Na górzystych trasach średnia niższa, nie tyle przez wolniejszą jazdę bo podjazdy ale z powodu spokojnego zjeżdżania jakie preferuje, jakby ktoś cisnął to na zjazdach da się odrabiać stracony czas i średnią
Ja jeżdżę ze średnią 25-27 km/h, głównie w górzystym terenie. Krótsze jazdy do 50 km około 29-30 km/h.
W tym sezonie zauważyłem wyraźną poprawę wydolności, wytrzymałości i siły, co może nie przekłada się jakoś zaskakująco na średnią bo ja jeżdżę sam i spokojnie, z nikim się nie ścigam, ale znacząco wpłynęło na poziom zmęczenia po jeździe który jest dużo mniejszy przy dużo większej częstotliwości jazd w tym roku i dużo większych przewyższeniach. No i człowiek nie pęka na podjazdach (ani szosa ani MTB), nie ma strzelania z korby, nawet na stromych których od zawsze się lekko bałem. Spokojnie, rytmicznie wjeżdżam w odpowiedniej strefie tętna aby się nie ugotować, no i oczywiście dużo szybciej niż kiedyś
Wszystko dzięki jednej magicznej rzeczy, trenażerowi zimą. Intensywnie trenowałem i są efekty. Polecam.
Rowerowe świry, jeździcie na oponach z dętkami czy tubeless? Chcę włożyć do swojego oponki 32 mm dla komfortu (obecnie 28), i się zastanawiam, czy nie przesiąść się na tubeless.
Już nigdy dętek. Mniej wagi, nie martwisz się przebiciem, jeździsz na 1.5-2 barach i cieszysz się życiem. Powietrze potrafi powoli schodzić, fakt. Szczególnie jak nie jeździsz. Raz czy dwa razy na sezon trzeba lekko dopompować. Wpadasz na kamyki i tyłek się obija? Krótkie psssss i jedziesz dalej mięciutko. Ale ostrzegam że drogo wychodzi, bo za pierwszym razem nie ma co sobie żałować i dobrze jest strzelić powietrzem. Ja kupiłem pompkę ze zbiornikiem i nawet nietubelessową oponę mogę wstrzelić. Mam do sprzedania zbiornikobidon w dobrej cenie
34 - wczoraj zaplanowałem sobie ładną trasę pod kwadraty, tylko 85 km w dwie strony z domu ! po czym stwierdziłem, że nie mam na nią ochoty ;) więc wyszedłem pokręcić do lasu i to był dobry wybór gdyż zapomniałem nalać wody w bidon a nogi tego dnia były jak z betonu
31 - dziś w kolei szybka rundka po pracy, dla odmiany po mieście, noga podawała :) sporo PR wpadło na Stravie
Nigdy więcej tej trasy: jak nie bajora co 50m to jeszcze stromo na złamanie karku i kamienie
Co prawda pod górę było elegancko, to z własnej głupoty pojechałem dalej, żeby zrobić pętlę...
Jak była elegancka prostka utwardzona (co się potem okazało, że nie było tak prosto) a nie wyrobiłem na zakręcie, to się jeszcze w krzaczory wywaliłem... ehhh
Pora podsumować urlopowy wyjazd do Zachodniopomorskiego.
40 km - wprawdzie jestem już na wyspie Wolin od 13:00, to przez śledzenie Le Mans 24 ruszam na rozpoznanie dopiero o 18:30. Niestety budowa nowej S3 wymusza na mnie liczne zmiany w trasie i kombinacje. W planach było objechanie Karsiboru i zdobycie wielu dziewiczych kwadratów ale odpuściłem ze względu na późną porę. Wracając chciałem uniknąć jechania ruchliwą krajówką więc wbijam na wiadukt i zdążam ku R10.
I tutaj następuje niemiła niespodzianka: io io ! jado bagiety na sygnale xD
"Gdzie Pan tu się pcha, tu Gazoport, 5 tysięcy mandatu za wykroczenie" :D Czyli Państwo z kartonu, odcięli dostęp do międzynarodowego szlaku rowerowego, części atrakcji turystycznych Świnoujścia jak np. latarnia morska.
Ostatecznie kończy się pogadanką i zawracam na krajówkę, z której na szczęście udaje się w końcu zjechać do lasu i wrócić ku Międzyzdrojom.
96 km - objazd wyspy Wolin. Nieudany start, gdyż rozrysowałem sobie trasę po plaży xD Nawrót i jazda w śladzie R10/R13 do Dziwnówka gdzie zjeżdżam ku Kamieniu Pomorskiemu. Stamtąd dalej do miasta Wolin i pięknie położonym szlakiem nad Zalewem Szczecińskim
108 km -tym razem jadę pojeździć na wyspę Uznam. Szybki promik i już jestem po drugiej stronie Świnoujścia. Trasa nadmorska do niemieckiego Trójmiasta. W Niemczech inny świat, co 500 metrów bezpłatne i czyste toalety. Czego nie można powiedzieć o naszym Trójmieście...
Mijam Bansin i największa niespodzianka wycieczki, nie jest płasko, są górki ! i to spore. Na 16% zjazdach w try miga rozpędzanie się do 50 km/h :) Celem jest molo w mieście Koserow i nawracam do Polski. Co warte podkreślenia, bardzo dobre oznakowanie tras rowerowych po stronie niemieckiej. Wielkie tablice ze strzałkami gdy tylko ścieżka gdzieś mocniej skręca.
3 #100km w tym roku, i łącznie z piątkowym wypadem ponad 400 km w pięć dni. Dlatego kolejne dni odpoczywam i zapewne dopiero jutro wyskoczę na bajka ;)
21 bardzo wyjątkowych kilometrów. Udało mi się wykroić kilka godzin poza oficjaln grafikiem i znaleźć wypożyczalnie rowerów i miejscówkę do kręcenia. Co prawda MTB to nie do konca klimaty, ale rower to rower:)
Wyspa Lantau jest bardzo pagórkowata, ale jazda po nich to inna galaktyka. 33 stopnie i 100% wilgotności robią takie podjazdy bardzo wymagającymi. Nigdy nie miałem tak mokrych ciuchów, aż ważyły odczuwalnie więcej, i nie wiem czy to dlatego że jak się tak pocilem, czy ponieważ wysysały wilgoć z powietrza.
PS jak się przyjrzycie dokładnie, to na zdjęciu z drzewami, to czarne pomiędzy nimi to nie paproch. Skurczybyk siedział na sieci pomiędzy nimi, jakieś 3 metry rozpiętości a sam był wielkości dłoni, także zdjęcie, rozumiecie, z dystansu. W okolicy było sporo singletrackow, ale korzystać z nich jak wiodly między drzewami.... Brrrr
Pomysł na trasę, na której pobiję nowy rekord dystansu zaświtał mi w głowię jakoś w zeszłym miesiącu.
Wczoraj wolne od roboty, więc wstałem 5:50 (xD), szybkie ogarnięcie i już byłem w drodze SKM do Lęborka. Na miejscu zameldowałem się przed 8 i ruszyłem do Łeby i stamtąd dalej w drogę powrotną do Gdańska.
Trasa poprowadzona głównie w śladzie R10/R13, w tym sporo piachu ale na szczęście mój MTB sobie z nim radził. Oczywiście w okolicach Władka nie mogłem sobie darować takiego zmodyfikowania trasy aby nałapać dodatkowych kwadratów :D
9 godzin jazdy, średnia 19.1 km/h całkiem niezła zważywszy na potrzebę manewrowania między turystami, którzy zjechali na długi weekend.
Drugie #100km w tym sezonie, chociaż to już bliżej 200 ;)
Jako że zakupiłem drugi rower (gravel) to szukam do niego lampek. Na kolarzówce mam knog plus z tyłu, a przód to road 600. Jednak chciałbym drugi komplet, żeby nie przekładać. Czy jest obecnie coś ciekawego w normalnych pieniądzach?
Hej Wszystkim, pierwszy raz dodaje się do #rowerowyrownik na Hejto, jeśli jest skrypt przez który powinienem to robić to nie bijcie xD
Późne otwarcie sezonu ze względu na brak czasu/myślenia o naprawie rozwalonego rowera, ale za to w niezłym (jak na moja gruba d⁎⁎ę) stylu.
Trasa z wczoraj, dzisiaj ledwo siedzę i dłonie napieprzaja, ale zamowilem już sobie nowe gripy z rogami :)
Coraz bardziej żałuję, że nie kupiłem jakiegoś gravela albo w ogóle szosy bo na moim #mtb jeżdżę głównie po asfalcie (xD), no ale cóż, była okazja brać fajny rower za małe pieniądze więc oto jestem.
Pierwsze 25 z wiatrem i poszło super, powrót za to masakra. Jednocześnie utrzymuje się w przekonaniu, że rzucenie fajek to najlepsza decyzja w życiu bo praktycznie brak zadyszki, słabnąć zacząłem ze względu na nogi.