#jazz

8
301

Wykonawca: The Dave Brubeck Quartet 

Tytuł: Time Out

Rok Wydania: 14.12.1959

Gatunek: #cooljazz


Odsłuch


Dave Burbeck był amerykańskim pianistą i kompozytorem jazzowym. W raz ze swoim kwartetem stworzył Time Out. Będąc nieogarem jazzowym (w sumie dalej jestem) usłyszawszy ten album wiedziałem, że mam doczynienia z czymś niezwykłym. Metrum. Panda liczy, słabo mu to idzie ale wie, że coś tu jest innaczej. I to właśnie niecodzienne metrum wydaje mi się, że jest znakiem rozpoznawczym tego albumu jak i samego pana Brubecka.


9/8 w Blue Rondo à la Turk zainspirowane turecką muzyką turecką a dokładnie tureckim tańcem ludowym zeybeck. Take Five i 5/4. Perkusja, tak to jest główny bohater tego utworu. Jednak bez saksofonu i granej przez niego melodii stracilibyśmy coś z magi tego kawałka. Kwartet zaprasza nas też do nietypowego walca w Kathy's Waltz. Pan Brubeck czaruje na klawiszach a my pod koniec dostajemy polirytmią (?) po uszach. Luźne podejście do 6/4 w Everybody's Jumpin' oraz 'rozmowa' między pianinem a saksofonem. Dostajemy bardzo urokliwy klimat. Cały album trudno mi ocenić innaczej niż 5/5.


#muzyka #jazz #klasykajazzu

#muzycznanierecenzja (pandzie spojrzenie na muzykę wszelaką) tag do obserwowania/blokowania

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Wykonawca: Seatbelts 

Tytuł: Cowboy Bebop OST CD1

Rok wydania: 21.05.1998

Gatunek: #jazz


Odsłuch


Zawsze miałem poczucie, że ścieżka dźwiękowa do Cowboy Bebop jest dobra ale nigdy nie poświęciłem jej wytarczająco uwagi. Odtwarzałem pojedyńcze utwory a podczas oglądania nie była moim priorytetem. To był błąd który naprawiłem.


Cały album otwiera nam Tank!. Intro samego anime. Znane i lubiane przeze mnie. Od pierwszych dźwieków kontrabasu wiem, że to jest to. Sekcja dęta wymiata. Szaleństwo i energia w Bad Dog No Biscuits. Internet mówi, że Hard Bop ja na to tupaj nogą Panda. Space Lion kosmiczny chillout z tribalowymi motywami. I jeśli chodzi o motyw saksofonowy należy wspomnieć o wariacji na jego temat czyli Goodnight Julia. Odsłuchane dziesiątki jak nie setki razy. I zawsze tak samo czarujące dwie minuty.

Piano Black wbija w głowę to pianino i związany z nim motyw. Całość dekoruje nam saksofonowa improwizacja (?). Album powinno zamykać Rain. Nadawałoby się do tego świetnie. Roszady w końcówce albumu mi się marzą ale to moje widzimisię. Całość warta przesłuchania od deski do deski. Oceniam 5/5.


#muzyka #anime #muzykafilmowa

#muzycznanierecenzja (pandzie spojrzenie na muzykę wszelaką) tag do obserwowania i blokowania

@Quassar Space Lion, Waltz for Zizi, The Egg and I, Digging My Potato czy Memory nie są takie straszne. Nie do końca to jazz.

Edit. I są bardziej chilloutowe

@LeniwaPanda Kurcze ja mam obszerny gust

Słucham i klasycznej i elektronicznej z właściwym rozróżnieniem gatunków i podgatunków

typu IDM/Ambient / Psy-Trance / Trance Techno czy Tekno itd...

Metal Symfoniczny mi też fajnie podchodzi. Jakiś czas temu jeszcze znów celtycką wałkowałem....


A mimo to ile razy bym podchodził do jazz to zawsze sie odbijam...

Zaloguj się aby komentować

@Yes_Man świetna płyta, czuć w niej klimat eksperymentów zespołu Headhunters Hancocka, w którym to z resztą Maupin dmuchał w aerofony

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Wykonawca: Tigran Hamasyan

Tytuł: Mockroot

Rok wydania: 2015

Gaunek: #fusionjazz #avantgardejazz


Odsłuch albumu


Tigran Hamasyan jest armeńskim pianistą jazzowym oraz kompozytorem. W swojej muzyce nawiązuje do armeńskiej muzyki folk oraz wykorzystuje skale armeńską opartą na tetrachordach. 


Mockroot jest albumem który chciałbym polecić i co nie co o nim napisać. Muzyka na tym albumie jest awangardowa, eksperymentalna, czerpiąca nawet nie z rocka ale z metalu (takie mam odczucia). Połączenie tradycji z nowoczesnością. Kars 1 to kwintesencja tego krążka. Jest to interpretacja tradycyjnej pieśni armeńskiej przez pana Tigrana. Trochę elektronicznego brzmienia w końcówce dopakowane mocnym gitarowym uderzeniem. Double-Faced i jego polirytmia. Część perkusyjna w tym utworze bardzo mi zostaje w głowie. Niepewność wylewająca się z To Negate . Wokal szczególnie w środkowej części utworu jakby przeciwstawny do warstwy instrumentalnej. Dziwacznie piękne The Grid . Chromatyczne dźwięki, czasem to wszystko jakby takie połamane, wiele pomysłów w jednym miejscu. Mockroot ma też spokojniejsze momenty, bardziej melodyjne jak choćby otwierające To Love. Cały album to dość ciekawe przeżycie.


#muzyka #jazz

#muzycznanierecenzja (pandzie spojrzenie na muzykę wszelaką) tag do obserwowania/blokowania

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Słuchać to sobie mogę ale gdzie mnie panie do Warszawy, koń okulał, bryczką do stacji kolei żelaznej nie dojadę, na jutro do stolicy nie zdążę.

A biletów i tak pewnie nie ma od dawna.

@pigoku Koń okulał, to nic nie poradzisz. Ale bilety są. To nie jest wielka gwiazda, a koncert jest w Stodole, gdzie miejsca sporo. I konia można spokojnie zaparkować pod stodołą ;-)

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Jak jazz podbił serca w komunistycznej Polsce


Głos Ameryki zaczął nadawać po Pearl Harbor. Emitował amerykańską muzykę rozrywkową, głównie big-band jazz, na cały świat, tak daleko, jak tylko docierał jego sygnał. Naziści zakazali jazzu – nazywali go Negermusik – jako kulturowej trucizny produkowanej przez Afroamerykanów i promowanej przez Żydów.


W roku 1953 Głos Ameryki stał się radiostacją United States Information Agency utworzonej przez prezydenta Eisenhowera. Eisenhower pragnął, by USIA stanowiła przyjazną twarz amerykańskiej wojny politycznej – była uśmiechniętym żołnierzem rozdającym głodnym jedzenie i słodycze w postaci informacji i rozrywki.


Był jednak jeden, niebywale potężny element amerykańskiej wojny politycznej. Był to fenomen nieprzenikniony dla osób niepodążających za modą. Chodziło o jazz.


Głos Ameryki miał dyskdżokeja nazwiskiem Willis Conover, który puszczał jazz od 22.00 do 1.00 w nocy. Wszyscy, którzy się liczyli, słuchali tej audycji”. Conover, w Ameryce kompletnie nieznany, w świecie komunistycznym był gwiazdorem.


Conover zaczął nadawać w roku 1955 i miał pracować przez czterdzieści lat, aż do śmierci. Jego głęboki baryton zabarwiony przez whisky i tytoń stał się powszechnie rozpoznawalny przez mieszkańców Warszawy, Pragi, Budapesztu i nie tylko. Niejeden Amerykanin odwiedzający wówczas wspomniane stolice spotykał miejscowych mówiących niezwykle bogatą angielszczyzną, a zapytani, gdzie się tego nauczyli, odpowiadali: „Villis Conofer”.


Na początku jego audycji puszczano Take the „A” Train Duke’a Ellingtona, melodię emanującą niezmierzoną optymistyczną energią. Puszczał muzykę i – co ważne – wywiady z Dukiem, Billie Holiday, Louisem Armstrongiem, Dizzym Gillespiem i Theloniusem Monkiem oraz wieloma innymi twórcami. Ich muzyka była siłą wyzwoleńczą w Ameryce, która nadal próbowała nimi gardzić i poddawać ich segregacji.


Jazz był muzyką wolności, mówił światu więcej o Ameryce, niż wiedziała większość Amerykanów.


Od początku 1959 roku Conover otrzymywał już całe worki listów z Polski, w których błagano go, by przyjechał. W czerwcu tegoż roku poleciał do Warszawy. Po wylądowaniu wyjrzał przez okno samolotu i ujrzał setki ludzi, niektórych z aparatami i magnetofonami, a także dziewczynki z kwiatami. Pomyślał sobie: „Lepiej poczekam, aż ten ktoś wysiądzie”. Wkrótce jednak był ostatnim pasażerem w kabinie. Tłum oszalał. Tego wieczoru, jak i kolejnego, z całej Polski zjeżdżali się muzycy, na własny koszt, by zagrać dla niego w Filharmonii Narodowej i pokazać mu, czego się nauczyli dzięki słuchaniu jego audycji. To właśnie było prawdziwe zdobywanie serc i umysłów dla Ameryki.


Jazz to muzyka pełna witalności, siły, zmiany społecznej, wyjaśniał Conover laikom. Muzycy umawiali się na piosenkę, jej ton, rytm i harmonikę, a „gdy już to wszystko uzgodnili, podczas swojego występu mogli grać, jak tylko chcieli. Podobnie skonstruowane są Stany Zjednoczone”. Jazz był „muzycznym odzwierciedleniem tego, jak toczą się sprawy w Ameryce”, powiedział „New York Timesowi” po powrocie z Polski. „Nie mamy w zwyczaju dostrzegać tego tutaj, jednak ludzie w innych krajach czują ten element wolności. Kochają jazz, ponieważ kochają wolność”.


(z książki Szaleństwo i chwała)


#historia #ciekawostki #czytajzhejto #muzyka #jazz #notatnik

3c76a2c3-a8af-42af-8160-3c025cbb384c

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Wyniki Drugiej Edycji #kacikmelomana o tematyce #jazz


Miejsce 1

23 pkt.


  • Mulatu Astatqé – Éthiopiques 4: Ethio Jazz & Musique Instrumentale 1969-1974

Miejsce 2

18 pkt.


  • Jerzy Milian - Orkiestra Rozrywkowa PRiTV W Katowicach

Miejsce 3

16 pkt.


  • Herbie Hancock + Head Hunters - Head Hunters

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

4.New York Ska-Jazz Ensemble - Step Forward razem z Miles Davis - In a Silent Way

5.Ryo Fukui - My Favorite Tune


Wołam wszystkich uczestników tej edycji @bishop @radidadi @WatluszPierwszy @totengott @ErwinoRommelo


@radidadi jest zwycięzcą 2 edycji. Masz prawo wyboru gatunku na 4 edycję z poniższej listy:


  • muzyka klasyczna 

  • blues 

  • rock/metal 

  • folk, country,muzyka etniczna 

  • pop 

  • reggae 

  • funk/soul 

  • muzyka elektroniczna spokojniejsza (downtempo,ambient, IDM, drone, chill out itp.) - tutaj do wyboru albo konkretny gatunek (do 3) bądź cały zbiór


Zachęcam uczestników #kacikmelomana do grzmocenia zgłoszeń rywali aby docenić ich uczestnictwo. Linki do wszystkich propozycji edycji drugiej tutaj .


#muzyka #kacikmelomana (tag do obserwowania/czarnolistiwania)

38ce814f-0837-4727-b3b6-5eac2eaa65b2

Zaloguj się aby komentować