@lubieplackijohn za chwilę każdy z nas będzie miał swojego ulubionego, wirtualnego artystę tworzącego muzykę tylko dla nas, tak jak teraz każdy ma swoją, unikatową playlistę.
@lubieplackijohn ja tam się nie obrażę, jak za kilka lat będziemy mogli sobie sami pisać piosenki lub wybierać gatunki i AI samo coś napisze. Pojawi się nisza dla prawdziwych artystów, którzy faktycznie są unikatowi, a ta reszta, która już teraz tworzy masówki, po prostu zostanie zastąpiona. Dla mnie bomba. Nie wspominając o tym, że po śmierci Chestera nie mamy już nowych utworów Linkin Parku, a w przyszłości może uda się samemu generować LP z nowymi tekstami w tym starym stylu.
1 września 1992 nakładem Century Media Records ukazał się trzeci album studyjny szwedzkiej grupy deathmetalowej Tiamat zatytułowany Clouds. Napisałem deathmetalowej, jednak omawiana płyta była kolejnym dowodem na to, że ta stylistyka była zbyt ciasna dla Johana Edlunda i reszty załogi. Na Clouds zdecydowanie więcej jest powietrza, przestrzeni i takiego nawet gothic-rockowego luzu. Ciężkie gitary uzupełniane są pasażami klawiszowymi i niekiedy partiami akustyków. Klawisze odgrywają tu pierwszorzędną rolę i tworzą taki nieco odjechany, magiczny klimat. Istotny w utworach jest także wokal - wspomniany Edlund korzysta z bogatego arsenału środków: szepty, growle, zawołania nieco przypominające Toma Fischera z okresu Vanity/Nemesis.
Clouds to dziś jedna z najlepszych płyt zarówno w dyskografii Tiamatu, jak i w dziedzinie klimatycznego metalowego grania.
Dawno nic nie wrzucałem ale mam złoto - Uncle Acid and Deadbeats, czyli retro heavy metal w stylu Black Sabbath i Pentagram. Krótko mówiąc - brytyjski heavy metal w starym stylu.
@tomwolf Zazdro trochę, ja niestety nie miałem czasu w natłoku obowiązków. A nawet moje miasto odwiedzili w trasie kilka lat temu. Najważniejsze, że u Ciebie było super!
Ostatnio nie mogę przestać słuchać tego kawałka. Wprawia mnie w taki melancholijny ale spokojny nastrój, jakby można było dopalić papierosa (nie, nie palę) i obserwować jak asteroida anihiluje horyzont, nie przejmować się już niczym.
Przy okazji pytam jaki to może być gatunek muzyczny? Kojarzy mi się jak alternatywny rock albo doom metal.
@MiernyMirek hmm faktycznie błędnie zaklasyfikowałem. Przy wpisach staram się klasyfikować po całej twórczości zespołu, ale bliżej im chyba do hardrocka. Dzięki za czujność!
29 maja 2006 nakładem wytwórni Century Media ukazał się 5 album studyjny szwajcarskiej grupy metalowej Celtic Frost zatytułowany Monotheist. Przez wiele osób uważany jest za najlepsze powrotne wydawnictwo w historii muzyki metalowej. I zdecydowanie rozumiem to stanowisko, albowiem album ten to po prostu istny monument mroku i czerni. Monotheist po prostu kipi od czerni, gniewu, cierpienia, a dominujące na nim wolne tempa tylko potęgują te odczucia. Takie A Dying God Coming into Human Flesh dla przykładu brzmi tak złowieszczo i zimno, że człowiek zaczyna się bać, zaczyna odczuwać niepokój. Z kolei następne Drown in Ashes ujmuje kontrastem pięknych kobiecych wokali z ponurą melorecytacją Toma Fischera. A Synagoga Satanae, trwająca 14 minut to już apogeum mroku i ciężaru, w którym udzielił się nawet sam Satyr. Tak oto powstała pozycja, która uratowała bogate dziedzictwo Celtic Frost i dzięki której wkrótce zespół dokonał żywota w chwale.
@Adwersarz nie no, wiadomo, że lepiej jest słuchać post-vegan-holocaust-nekrofolk-black metalu, ale warto czasem sobie odświeżyć "beton" i coś co się zna
To jest to pierwotne brzmienie w którym zasłuchiwał się Adek. I wcale mu się nie dziwie takie to dobre że można zapomnieć o Niebożym świecie i dziejących się czystkach
@tomwolf oni byli kiedyś na Woodstocku, pamiętam, jak straszliwie długo się stroili. Ostro w nocy zaczęli grać, coś koło 3. Po nich byli jeszcze Acid Drinkers, oni już zagrali rano ok 5-6.
Będę se tu wrzucał mocno, albo też bardzo mocno, zapomniane, niedocenianie metalowe i okołometalowe wałki i albumy warte obczajenia.
Jęstę starym grzybę, wiec będą to wałki raczej stare choć mogą być też nowe, bo jęstę też otwartym na nową grzybnię grzybę.
Mam nadzieję wrzucić 100.
#muzyka #metal #doommetal
3/100
Pani zaczeła od ładnych rockowych piosenek na "Unholy Majesty" też bardzo fajny płyt. Potem zaczęła eksperymentować w kierunkach dronowo, doometalowo, furerałowo. Generalnie mocno, wolno i cieżko, a potem stwierdziła, że to pi⁎⁎⁎⁎li i elo. Szkoda, bo bardzo ładnie jej to wychodziło i w ciekawym kierunku zmierzała.