#czytajzwujkiem

1
338

995 + 1 = 996


Tytuł: Prawdziwi Amerykanie

Autor: Rachel Khong

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Filia

Format: książka papierowa

Liczba stron: 448

Ocena: 7/10


Rachel Khong w Prawdziwych Amerykanach snuje opowieść o tożsamości, dziedzictwie, amerykańskim śnie – i o tym, jak bardzo to wszystko może być skomplikowane, gdy patrzymy na nie oczami imigranta i jego dzieci.


Główną bohaterką jest Lily, Amerykanka o chińskich korzeniach, która w młodości zderza się z historią swojej rodziny w sposób brutalny i niespodziewany. Jej ojciec, May, jako młody chłopak ucieka z Chin podczas rewolucji kulturalnej i osiedla się w USA – kraju, który miał być wybawieniem, ale okazuje się równie często źródłem bólu, rozczarowania i wyobcowania.


Fabuła rozpięta jest na kilku dekadach i opowiada o trzech pokoleniach – o marzeniach, które przywozi się w walizce przez ocean, i o tym, jak z biegiem lat te marzenia ewoluują, pękają, czasem znikają. Lily próbuje odnaleźć się między oczekiwaniami rodziny a własnym głosem, co prowadzi ją do odkrycia bolesnych tajemnic z przeszłości ojca, których nikt nie chciał poruszać. Pojawia się również wątek genetyki, próby zatrzymania nieubłagalnego czasu i sprowadzenia na świat życia bez chorób.


Khong pisze z wyczuciem, empatią i bez zbędnego patosu. Jej styl jest czuły, ale nie ckliwy – raczej obserwacyjny niż emocjonalny. Dzięki temu Prawdziwi Amerykanie to książka, która nie krzyczy, ale zostaje w głowie, zwłaszcza jeśli czytelnik interesuje się tematami migracji, budowania tożsamości czy relacji międzypokoleniowych.


Książka mogła być lepsza, mogła, bo wątek badań genetycznych został moim zdaniem zlekceważony, a odgrywa istotną rolę fabularną. Może to kwestia tego, że autorka chciała się jednak skupić na emocjach, życiu imigrantów, a ich praca i dążenie do "naprawy" świata - zaczynając od swojego (pominę spoiler) - schodziły na dalszy plan. Czyta się ją nieźle, ale linia fabularna i przejścia między pokoleniami mi nie leżały, chyba wolałbym podział książki na 3 części i każdą z nich skupiającą się na losach innej gałęzi rodzinnej. Z początku tak jest, ale w ostatniej to już zapierdalamy po gałęziach jak wiewiórka.


Książka, jako jedna z wielu, zalicza wyzwanie Goodreads - Heritage Reads (AAPI and Asian authors), a czas na nie jest do końca czerwca.

Osobisty licznik 96/128 (brak 3 recenzji na bookmeter)

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

43e2243b-bca9-46ac-95f3-262e53186ad8

Zaloguj się aby komentować

981 + 1 = 982


Tytuł: Kongo Requiem

Autor: Jean-Christophe Grange

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Sonia Draga

Format: e-book

Liczba stron: 640

Ocena: 8/10


Lontano było jak perfekcyjnie rozegrana partia – wszystko miało swoje miejsce, napięcie rosło, a zakończenie zostawiało satysfakcję. Dlatego Kongo Requiem przypomina trochę sytuację, w której ktoś nagle wywraca ten stół z kartami i mówi: „To jeszcze raz, tylko teraz ostrzej, mocniej i bardziej osobiście”.


Grange wraca do rodziny Morvanów, z Erwanem na czele, ale tym razem wbija się głębiej w afrykańskie korzenie rodzinnego dramatu. Dosłownie – połowa książki to wyprawa do Konga, w ślady nie tylko Człowieka Gwoździa, ale i samego ojca oraz matki Erwana. To podróż w głąb tropikalnego piekła, gdzie przemoc, lokalne konflikty zbrojne i duchowość mieszają się z osobistymi wspomnieniami i tajemnicami rodzinnymi. Jest to też dosłowna kontynuuacja Lontano, bo akcja zaczyna się chwilę po końcu wydarzeń z poprzedniej książki, o ile nie tego samego dnia.


I gdyby to było zamknięte w jednej książce – byłoby świetnie. Ale Kongo Requiem wprowadza nowe fakty, które podważają wszystko, co czytelnik wiedział wcześniej z Lontano. Jest to jakby autor z premedytacją pokazał środkowy palec temu, kto lubi logiczne domknięcie fabuły. Czy to działa? Czasami tak. Intryga wciąż trzyma poziom, a styl Grange – duszny, brutalny, niepokojący – wciąga jak bagno w Kinszasie.


Jednak pojawia się uczucie „ciągnięcia na siłę”. Książka jest pełna emocji, pościgów, rodzinnych napięć i zwrotów akcji – ale to już nie jest Lontano, które było bardziej wyważone. Tutaj zemsta Człowieka Gwoździa dominuje drugą połowę książki i choć to dobrze napisany motyw, chwilami traci się w nim sens i subtelność.


Kongo Requiem to solidna, wciągająca kontynuacja. Ale czy była potrzebna? Nie, może nawet zbędna. To raczej literacki sequel w stylu „jeszcze trochę, jeszcze raz”, który fani Grange przeczytają z przyjemnością – ale z tyłu głowy będą wiedzieli, że pierwszy tom był tym właściwym finałem.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 94/128 (brak 2 recenzji na bookmeter)

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

fc10658c-35d2-43bb-88bb-09bd0d599739

Zaloguj się aby komentować

976 + 1 = 977


Tytuł: 39 stopni

Autor: John Buchan

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Saga Egmont

Format: e-book

Liczba stron: 134

Ocena: 8/10


39 stopni/39 schodów (książka występuje pod tymi dwoma tytułami w zależności od wydania) Johna Buchana to klasyka thrillera szpiegowskiego, protoplasta gatunku, który dał podwaliny pod literaturę sensacyjną XX wieku. I choć książka ma już ponad sto lat, nadal potrafi wciągnąć czytelnika zaskakującym tempem, atmosferą niepewności i klimatem ucieczki przed niewidzialnym, choć niemal namacalnym zagrożeniem.


Akcja powieści toczy się w przededniu wybuchu I Wojny Światowej. Głównym bohaterem jest Richard Hannay, który przypadkiem zostaje wplątany w międzynarodową intrygę. Kiedy w jego mieszkaniu pojawia się mężczyzna z tajemniczą historią i równie tajemniczym wrogiem, Hannay z dnia na dzień staje się celem – oskarżony, ścigany i zmuszony do ucieczki przez szkockie wrzosowiska. Na jego barkach spoczywa nie tylko własne życie, ale i bezpieczeństwo całego Imperium Brytyjskiego. Brzmi znajomo? To dlatego, że wiele współczesnych thrillerów idzie ścieżką wydeptaną właśnie przez 39 stopni. 


Doceniam tempo, dynamiczną akcję i nieustanne napięcie, które autor potrafi utrzymać mimo oszczędnego stylu i relatywnie krótkiej objętości książki. To zresztą jej największy plus i minus jednocześnie – bo o ile fabuła nie pozwala się nudzić, wciąga bez litości, to brakuje mi większej głębi, może trochę więcej tła, bardziej zarysowanych motywów, detali, które pozwoliłyby w pełni zanurzyć się w tej przygodzie.


To jedna z tych książek, które czyta się z przyjemnością i nostalgią – jak film Hitchcocka w wersji papierowej. Nie idealna, ale zdecydowanie warta poznania, zwłaszcza jeśli chce się zobaczyć, jak wyglądał thriller zanim ten gatunek stał się maszynką do produkowania twistów i cliffhangerów. Buchan miał coś, co dziś ginie: prostotę, tempo, brak dłużyzn czy stucznego naciągania objętości do 300+ stron i przede wszystkim - elegancję starej szkoły.


Wołam @SuperSzturmowiec bo ostatnio pytałeś mnie o porównanie do Lontano.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 93/128 (brak 2 recenzji na bookmeter)

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

98bd2920-9491-43b5-ab15-7424aa9a4369

@moll zdecydowanie polecam, dawno nie czytałem czegoś podobnego. Ebooka mam z publio, ale z tego co widziałem ebook i audiobook jest w abonamencie Legimi za dopłatą.

Mam ją na liście do przeczytania i czeka sobie w tej kolejce.i tak czeka. Zastanawia mnie niska ocena na LC.

Jednak muszę przesunąć ją w górę kolejki i sama sprawdzić.

@alaMAkota wydaje mi się, że ta ocena jest dlatego, że książka stawia nacisk na akcję i napięcie. Tło historyczne, lokacje, czy psychologia bohaterów (delikatnie nakroślona jest u protagonisty) schodzi na dalszy plan. Nie każdemu będzie to pasowało. Z drugiej strony książkę czyta/słucha się w nieco ponad godzinę, więc warto dać jej szansę

Zaloguj się aby komentować

965 + 1 = 966


Tytuł: Lontano

Autor: Jean-Christophe Grange

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Sonia Draga

Format: e-book

Liczba stron: 704

Ocena: 10/10


Jean-Christophe Grange stworzył w Lontano prawdziwą perełkę gatunku – kryminał z afrykańskim sznytem, psychologiczną głębią i intrygą, która wciąga jak afrykańska dżungla po deszczu. Dla mnie to najlepsza powieść autora i zarazem jeden z tych thrillerów, które zostają w pamięci na długo po zakończeniu lektury.


Głównym bohaterem jest Erwan Morvan – policjant, który próbuje rozwiązać sprawę nawiązującą do tajemniczych brutalnych zbrodni z lat 70-tych, popełnianych przez sadystycznego mordercę znanego jako Człowiek Gwoźdź. Tego samego, którego kiedyś ścigał jego ojciec – legendarny komisarz Gregoire Morvan, dziś wpływowy doradca w ministerstwie. Okazuje się, że przeszłość wraca ze zdwojoną siłą, a tropy prowadzą do mrocznych afrykańskich wierzeń, rytuałów i przemilczanych tajemnic, które zatruły całą rodzinę Morvanów.


Grange w Lontano mistrzowsko splata ze sobą wydarzenia z dwóch linii czasowych (choć uczestniczymy tylko w 1), tworząc pełnokrwisty portret rodziny rozdartej między obowiązkiem, lojalnością, strachem i niespełnieniem. Szczególnie uderza sposób, w jaki pokazuje wpływ sławy i pieniędzy ojca na dzieci – każde z nich na swój sposób próbuje przebić się przez jego cień, co prowadzi do dramatycznych wyborów i jeszcze bardziej skomplikowanych relacji rodzinnych.


Wątki afrykańskie – z jednej strony egzotyczne, z drugiej głęboko niepokojące – dodają fabule unikalnego charakteru. Nie są jedynie kolorowym tłem, lecz integralnym elementem tajemnicy, zbrodni i zagrożenia, które przenikają każdą stronę tej książki.


Lontano to thriller kompletny: złożony, świetnie napisany, brutalny, ale jednocześnie niepozbawiony psychologicznej prawdy. To książka, której nie chce się odkładać, a po zakończeniu pozostaje apetyt na więcej. Na szczęście – jest kontynuacja - Kongo Requiem.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 91/128 (brak 2 recenzji na bookmeter)

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

fdc86ea1-dbd6-4863-af73-9c7f46c27b87

Zaloguj się aby komentować

960 + 1 = 961


Tytuł: Wrota czasu

Autor: Pierdomenico Baccalario

Kategoria: literatura dziecięca

Wydawnictwo: Olesiejuk

Format: e-book

Liczba stron: 224

Ocena: 8/10


Wrota czasu to opowieść, która – choć wycelowana w młodszego czytelnika – zaskakująco dobrze rezonuje także z dorosłymi, pod warunkiem, że nie zadeptali jeszcze w sobie dziecka spragnionego przygody. Bo właśnie o to tutaj chodzi – o powrót do tej niepohamowanej chęci odkrywania, podróżowania i przeżywania historii większej niż życie.


Pierdomenico serwuje historię, która może momentami wydawać się nieco naiwna – z uproszczonymi postaciami i fabularnymi skrótami – ale wszystko to w służbie atmosfery, nie logiki. A klimat tej książki to jej największy atut: pachnie starymi bibliotekami, kurzem, prześcieradłami skrywającymi stare meble, zegarami wskazującymi niewłaściwą godzinę, trzaskającymi oknami i tajemnicami zapisanymi w kurzących się woluminach.


To lektura, która nie sili się na głębokie filozofowanie, ale daje coś równie cennego – radość czytania. Radość z odkrywania świata, który rządzi się własnymi prawami, w którym nie wszystko musi być racjonalne, ale wszystko musi być ekscytujące.


Jeśli pozwolisz sobie przymknąć oko na drobne nielogiczności, to Wrota czasu z łatwością przeniosą Cię do krainy, gdzie nadal możliwe są rzeczy niezwykłe. I być może przypomną Ci, jak to było, kiedy pierwsze książki naprawdę rozpalały wyobraźnię. Daj ją przeczytać swojemu wewnętrznemu albo rodzonemu dziecko - warto. Do przeczytania zachęcił mnie @Cerber108 który wrzucał już kilka tomów z tej serii.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 90/128 (brak 2 recenzji na bookmeter)

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

57a370b2-3d60-4d4d-9833-a092a0b170df

@WujekAlien

być może przypomną Ci, jak to było, kiedy pierwsze książki naprawdę rozpalały wyobraźnię.


I za to właśnie ją lubię.

Zaloguj się aby komentować

959 + 1 = 960


Tytuł: Muszę ci coś powiedzieć

Autor: Aleksandra Zbroja

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Agora

Format: e-book

Liczba stron: 376

Ocena: 6/10


Temat, po który sięga Aleksandra Zbroja w Muszę Ci coś powiedzieć, jest niewątpliwie ważny – HIV i społeczne tabu, które do dziś oplata tę chorobę, wciąż bywają przemilczane lub demonizowane. Autorka próbuje otworzyć szczery dialog, zadać pytania o lęk, wykluczenie i samotność – i za samą próbę należy jej się szacunek.


Problem w tym, że forma nie unosi ciężaru treści. Mimo osobistego tonu i intymności narracji, książka momentami wydaje się zbyt rozproszona, by rzeczywiście chwycić za gardło. Zamiast pełnokrwistej historii, dostajemy zlepek refleksji, wspomnień i prób dotknięcia emocji, które – choć szczere – nie zawsze budują literackie napięcie. W rezultacie trudno się naprawdę zaangażować.


Nie znaczy to, że Muszę Ci coś powiedzieć to książka zła. Raczej – niewystarczająca. Porusza temat, który prosi się o więcej głębi, więcej uderzenia i więcej emocjonalnego ryzyka. Być może dla niektórych czytelników będzie to lektura potrzebna i poruszająca, ale dla mnie – ważna w intencji, przeciętna w wykonaniu.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 89/128 (brak 2 recenzji na bookmeter)

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

361ff925-68d2-4720-9071-eb125ddb37a4

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

937 + 1 = 938


Tytuł: Więzi

Autor: M.M. Perr

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Wydawnictwo Prozami

Format: e-book

Liczba stron: 304

Ocena: 7/10


Więzi to solidna kontynuacja cyklu autorstwa M.M. Perr z Robertem Lwem jako protagonistą, ale co ważne – równie dobrze funkcjonuje jako samodzielna zamknięta historia. Autorka po raz kolejny udowadnia, że potrafi zbudować gęstą, emocjonalnie trudną intrygę, nie popadając przy tym w zbędny patos czy moralizatorstwo.


Tym razem fabuła koncentruje się wokół serii porwań i brutalnych morderstw dzieci uczęszczających do szkół specjalnych. Wybór ofiar nie jest przypadkowy, a z każdym kolejnym tropem czytelnik zagłębia się w świat marginalizacji, zaniedbań i przemilczanych tragedii. Autorka umiejętnie łączy thriller z wrażliwością społeczną. Tempo narracji jest dobrze wyważone - choć nie mamy do czynienia z wyścigiem z czasem rodem z hollywoodzkich thrillerów, napięcie rośnie z rozdziału na rozdział. Bohaterowie są wiarygodni, a ich emocje - zwłaszcza w zetknięciu z tak trudnym tematem - brzmią szczerze.


Nie jest to książka bez wad – można mieć pewne zastrzeżenia do przewidywalności niektórych rozwiązań fabularnych czy drobnych uproszczeń w śledztwie – ale całościowo Więzi trzymają poziom, a co najważniejsze – poruszają ważny temat, który rzadko trafia do literatury popularnej. To mocna, angażująca historia z thrillerowym pazurem.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 88/128 (brak 2 recenzji na bookmeter)

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

7af6b018-f7dc-4354-b9e3-d4c4f73ebd92

Zaloguj się aby komentować

936 + 1 = 937


Tytuł: Anomalia

Autor: Jeff VanderMeer

Kategoria: weird fiction, thriller psychologiczny

Wydawnictwo: Znak JednymSłowem

Format: e-book

Liczba stron: 400

Ocena: 6/10


Po hipnotyzującej, dziwacznej i dusznej Anihilacji, której surrealistyczna atmosfera strefy X zachęciła mnie do kontynuowania serii, drugi tom – Anomalia – wydał mi się zdecydowanie słabszy. To książka, która oddala nas od samej enklawy, a skupia się na biurokratycznej strukturze Southern Reach i jej nowym bohaterze – Johnie Rodriguezie, nazywanym Kontrolerem. Tu też średnio mi się podobał zabieg autora, który chyba zapomniał, że używanie imion było w 1 tomie zakazane, bo w drugim poznajemy ich znacznie więcej, a ludzie bez specyficznej funkcji (Kontroler, Biolożka, Dyrektorka, itd.) mają już imiona i nazwiska. Dziwny powrót do normalności.


Fabuła toczy się głównie w murach ośrodka badawczego, gdzie Kontroler przejmuje śledztwo po powrocie trzech z czterech uczestniczek ostatniej (12, choć numeracja to niezły bajzel) wyprawy. Dyrektorka ośrodka - z którą czytelnik zetknął się w Anihilacji - tam udawała Psycholożkę - nie wraca, a jej zniknięcie owiane jest tajemnicą. W zamian za to poznajemy kulisy organizacji Southern Reach, jej metody selekcji uczestników wypraw, stopień dezinformacji i tajemnice skrywane nawet przez najwyższe szczeble.


VanderMeer zmienia tutaj całkowicie tempo. Zamiast niepokojącej ekspedycji w nieznane, może nawet atmosfery horroru, dostajemy thriller psychologiczny z elementami teorii spiskowych i biurowej intrygi, gdzie napięcie budowane jest przez rozmowy, dokumenty i zapadanie się w paranoję. Do tego w tle majaczy tajemniczy, nieugięty Głos, do którego raportuje Kontroler.


Niestety, ta zmiana nie do końca do mnie przemówiła – brakuje tej pierwotnej, organicznej grozy, którą tak dobrze uchwycono w pierwszym tomie. Tempo siada, a i sama organizacja, choć tajemnicza i niedostępna dla czytelnika, nie jest tak pasjonująca jak mogłoby się wydawać. Nie oznacza to jednak, że Anomalia to zła książka. Wprowadza ważne elementy uniwersum, rozszerza kontekst strefy X i pogłębia tajemnicę. Dowiadujemy się też więcej o poprzednich ekspedycjach oraz o tym, jak niedoinformowani (a często zmanipulowani) byli ich uczestnicy. To wszystko sprawia, że Anomalia staje się logicznym pomostem do trzeciego tomu, za co trzeba pochwalić autora, bo czuć bardzo mocno zamysł i świetne wykonanie koncepcji 4 tomowej, a przecież czytamy dopiero 2 z nich. Niestety Anomalia sama w sobie - jako zamknięta historia - się nie broni.


Anihilacja była zanurzeniem w osobliwym koszmarze, Anomalia jest przesiadywaniem w chłodnym pokoju przesłuchań, z poczuciem, że za szybą dzieje się coś ważniejszego, ale nikt nie chce o tym mówić. Nie mogę się doczekać 3 tomu, szczególnie po tym, jak 2 się skończył. Mega mi się podoba okładka i jej główny bohater, który w strefie X i jej bliższym poznaniu odgrywa kluczową rolę.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 87/128 (brak 2 recenzji na bookmeter)

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

a2c0caf9-aa3b-4b19-b9d0-1af8b9d3dbb7

Zaloguj się aby komentować

927 + 1 = 928


Tytuł: Pewnego razu we Francji - Tom pierwszy

Autor: Fabien Nury, Sylvain Vallee

Kategoria: komiks

Wydawnictwo: Non Stop Comics

Format: książka papierowa

Liczba stron: 120

Ocena: 8/10


Ten komiks to przykład, że historia potrafi być bardziej niejednoznaczna niż jakikolwiek thriller. Pewnego razu we Francji autorstwa Fabiena Nury’ego i Sylvaina Vallee to mocne otwarcie trzytomowej serii inspirowanej życiem Józefa Joanovici – Żyda rumuńskiego pochodzenia, który podczas II wojny światowej był zarówno kolaborantem, jak i bohaterem ruchu oporu.


Tom pierwszy rzuca nas w wir wydarzeń bez zbędnych wstępów – od pierwszych stron czuć gęstą atmosferę okupowanej Francji, moralne dylematy i nieuchronność tragicznych wyborów. Joanovici to bohater z krwi i kości – bogaty złomiarz, który nie tylko lawiruje między Niemcami a francuskim podziemiem, ale też pozostaje postacią absolutnie niejednoznaczną – trudno go jednoznacznie polubić, ale równie trudno przestać go śledzić.


Na osobne uznanie zasługuje kreska Vallee – realistyczna, pełna detali, ale jednocześnie nieprzeładowana. Świetnie oddaje klimat lat 40., portretuje emocje postaci i surowość epoki. Plansze są dynamiczne i bardzo dobrze skomponowane, a stonowane kolory wzmacniają wrażenie brudu, niepewności i napięcia. To komiks historyczny, ale nie nudna lekcja historii. To dramat człowieka, który grał na wielu frontach i do dziś budzi kontrowersje. Tom pierwszy daje przedsmak większej historii, ale już tutaj widać ambicję i jakość całej serii.


W oryginale to 6 tomowa zamknięta historia, ale polskie wydanie z 2023 roku to komiksy z historiami zebranymi po 2 tomy, w tym wypadku: Imperium pana Józefa i Czarne wrony.


Komiksy to nie do końca mój klimat, ale takie jak ten są świetnym przykładem, że nawet w nie do końca swoim gatunku można spędzić świetnie czas.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 86/128 (brak 2 recenzji na bookmeter)

#bookmeter #komiksy #czytajzhejto #czytajzwujkiem

23bef2ef-3323-4c88-a152-e5ae6755a0b0

Zaloguj się aby komentować

926 + 1 = 927


Tytuł: Ocean. Ostatnie dzikie miejsce

Autor: David Attenborough, Colin Butfield

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie

Format: e-book

Liczba stron: 400

Ocena: 8/10


David Attenborough to nazwisko, które niemal automatycznie budzi skojarzenia z pasją, wiedzą i niesamowitym sposobem opowiadania o naturze. Ocean to kolejne potwierdzenie jego daru przekazywania złożonych tematów w przystępny i fascynujący sposób. To nie jest książka naukowa w klasycznym sensie – to raczej hołd złożony największemu i najmniej zrozumiałemu środowisku na Ziemi, a przy tym wołanie o jego ochronę.


Attenborough zabiera nas w podróż przez rafy koralowe, głębiny oceaniczne, otwarte wody i nadbrzeżne ekosystemy. Opowiada nie tylko o pięknie i cudach podwodnego świata, ale też o jego kruchości i ogromnych zagrożeniach, jakie niesie działalność człowieka – od przełowienia i kłusownictwa, przez odpady, po zmiany klimatyczne i niszczenie całych środowisk życia zagrożonych gatunków.


Książka świetnie sprawdza się jako wprowadzenie dla osób, które chcą lepiej zrozumieć oceany, ale niekoniecznie mają specjalistyczną wiedzę. Ton narracji jest charakterystyczny dla Attenborougha – spokojny, pełen podziwu i zarazem lekko niepokojący.


Momentami jest nieco zbyt ogólna i powtarza wiele treści znanych z dokumentów BBC, co dla wiernych widzów może nie być zaskoczeniem. Nie zmienia to jednak faktu, że Ocean to wartościowa pozycja, która potrafi zachwycić i wzbudzić refleksje.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 85/128 (brak 2 recenzji na bookmeter)

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

feda7e45-1578-4ba2-9f78-baf39d252c2b

Zaloguj się aby komentować

922 + 1 = 923


Tytuł: Lider - jak być skutecznym?

Autor: Henryk Mruk

Kategoria: poradnik

Wydawnictwo: Impectus Consulting

Format: e-book

Liczba stron: 57

Ocena: 5/10


Na pierwszy rzut oka książka profesora Henryka Mruka zapowiada się ambitnie – przecież temat skutecznego przywództwa to obszar pełen złożoności, narzędzi, koncepcji i praktycznych przykładów. Niestety, Lider – jak być skutecznym? to raczej broszura niż pełnoprawna publikacja, która wygląda jakby ktoś wyjął z większej całości dwa rozdziały i postanowił nadać im własne życie wydawnicze.


Mimo że zawarte w książce myśli są poprawne, a profesor Mruk nie mówi niczego kontrowersyjnego czy błędnego, to wszystko zostało przedstawione w sposób zbyt skrótowy. Dla osoby szukającej pogłębionej refleksji o przywództwie, narzędzi do pracy nad sobą lub zespołem – to po prostu za mało. To raczej delikatne „liźnięcie” tematu niż rzeczywista analiza. Brakuje przykładów z praktyki, rozwinięcia teorii, studiów przypadków czy nawet konkretnego planu działania.


Nie pomaga również wycena e-booka na 50 zł, co przy nieco ponad 50 stronach daje absurdalny przelicznik złotówka za stronę. Z pewnością jest to jedna z tych książek, które mocno trącą Blanchardem i jego zespołem – krótkie, lekkostrawne, ale przy niewspółmiernej cenie i bez faktycznej wartości wdrożeniowej.


Nie jest to zła książka – raczej niewystarczająca. Może sprawdzić się jako przypominajka lub bardzo wstępna inspiracja, ale trudno uznać ją za cokolwiek więcej. Jeśli ktoś dopiero zaczyna interesować się tematem przywództwa, to można przeczytać – choć z zastrzeżeniem, że to dopiero początek drogi, a nie jej kompas. Przykładowo porusza tematy neuroróżnorodności i atypowości, które w innych książkach mają więcej objętości niż ta książka ma w całości.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 84/128 (brak 2 recenzji na bookmeter)

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem #rozwojosobisty

8ef7d568-3776-4856-a1e9-08e041512316

@moll jest jeszcze wydawana w self-publishingu i tylko jako ebook/audiobook, więc więcej kaski dla autora i brak kosztów magazynowania, logistyki i innych zarezerwowanych dla papierowych książek

Zaloguj się aby komentować

921 + 1 = 922


Tytuł: Kłamca

Autor: Steve Cavanagh

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Albatros

Format: e-book

Liczba stron: 448

Ocena: 7/10


Trzeci tom przygód Eddiego Flynna to solidny thriller sądowy… który paradoksalnie najgorzej wypada właśnie na sali sądowej. Kłamca nadrabia jednak pomysłową intrygą, osobistymi wątkami i zaskakującymi zwrotami akcji, które trzymają czytelnika w napięciu do samego końca.


Eddie Flynn zostaje wciągnięty w sprawę, która na pierwszy rzut oka wydaje się prosta: broni mężczyzny oskarżonego o porwanie i zamordowanie swojej córki. Wszystko wskazuje na winę – są zeznania świadków, dowody, historia konfliktu rodzinnego. Ale jak to często bywa w świecie Flynna, prawda okazuje się dużo bardziej skomplikowana. Eddie podejrzewa, że jego klient może być niewinny, a cała sprawa to dobrze zaplanowana intryga. Im głębiej kopie, tym bardziej wplątuje się w sieć kłamstw, manipulacji i niebezpiecznych przeciwników, którzy zrobią wszystko, by prawda nigdy nie wyszła na jaw. Flynn – jako były oszust i aktualny adwokat z sumieniem – nie potrafi przejść obojętnie obok sprawy, w której ktoś może zostać skrzywdzony przez system. To właśnie jego moralny kompas, a nie chęć zysku czy sławy, pcha go prosto w oko cyklonu.


Niestety, sceny sądowe są tym razem nudne, nastawione na intuicję, która niestety pojawia się, jak już Eddie popełni błąd. Brakuje mi tej błyskotliwości i napięcia, które Cavanagh świetnie zbudował w Zarzucie. Zamiast solidnych prawniczych przepychanek, dostajemy zbyt ugodowe rozwiązania. W pewnym momencie mówią jednym głosem z panią prokurator i sędzią. Kłamca to przyjemna kontynuacja z dobrze skonstruowaną zagadką i coraz ciekawszym głównym bohaterem.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 83/128 (brak 2 recenzji na bookmeter)

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

20786d5b-e87f-4c0c-9954-488bde719dfa

Zaloguj się aby komentować

913 + 1 = 914


Tytuł: Zarzut

Autor: Steve Cavanagh

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Albatros

Format: e-book

Liczba stron: 480

Ocena: 8/10


Po pierwszym tomie serii o Eddiem Flynnie, Obronie, który balansował na granicy sensacji i filmu akcji z prawnikiem w roli Rambo, Zarzut okazuje się wyraźnym krokiem naprzód. Cavanagh uspokaja tempo, ale nie akcję – wciąż jest dynamicznie, intrygująco i z napięciem, ale tym razem na sali sądowej, a nie w zaułkach z bronią w ręku.


Eddie Flynn wraca w formie, w jakiej naprawdę dobrze się sprawdza – jako błyskotliwy adwokat z nieprzeciętną intuicją, cwanością i umiejętnością czytania ludzi, a nie człowiek od zadań specjalnych. Spór przenosi się z fizycznych konfrontacji do starć słownych i psychologicznych, co czyni książkę bardziej wiarygodną i dużo lepiej zbalansowaną.


Jedyny zgrzyt? Autor znowu wciąga rodzinę Flynna w wir przestępczości, co momentami wydaje się nieco powtarzalne i zbędne – jakby nie dało się zbudować napięcia bez osobistej stawki. W pierwszym tomie życie córki, a teraz żony leżą na szali. Ale nawet mimo tego, książka trzyma się mocno i nie gubi tempa ani logiki.


Zdecydowanie bardziej spójna niż pierwszy tom, Zarzut pokazuje, że Steve Cavanagh potrafi napisać prawniczy thriller z krwi i kości, gdzie fabuła nie musi opierać się na wybuchach i pościgach, ale na strategii, dialogach i napięciu wynikającym z dobrze skonstruowanego procesu. Flynn jest tu bardziej adwokatem niż kaskaderem – i to wyszło mu (i książce) na dobre.


Wyższa ocena, bo sądowa sala znów stała się areną najwyższej klasy thrillera.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 82/128 (brak 2 recenzji na bookmeter)

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

c0275b31-751f-4769-8d67-2042bc5d710d

Zaloguj się aby komentować

906 + 1 = 907


Tytuł: Plac Zabaw

Autor: Richard Powers

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie

Format: e-book

Liczba stron: 432

Ocena: 9/10


Plac zabaw Richarda Powersa to książka, która z ogromną czułością i uwagą patrzy na zwykłych ludzi, a jednocześnie pozwala im — czasem mimochodem, czasem wbrew sobie — odegrać rolę w czymś większym niż własne życie. To nie jest opowieść o herosach ani geniuszach (no może trochę), tylko o ludziach takich jak my: zmagających się z codziennością, błędami, relacjami, które trzeba zrozumieć albo naprawić.


Powers jak buduje opowieść z pozornie niepowiązanych losów, które z czasem zaczynają się ze sobą łączyć, aż w końcu splatają się w przekonującą, emocjonalną całość. Czytając, czujemy, że to nie tylko literacki zabieg, ale odbicie rzeczywistości — tej, w której jedna rozmowa, przypadkowe spotkanie, błahy wybór mogą zmienić bieg czyjegoś życia. I odwrotnie — że często nie zauważamy, kiedy jesteśmy tłem lub impulsem w czyjejś opowieści.


Największą siłą tej książki jest empatia i zrozumienie, z jakimi autor portretuje swoich bohaterów. Nie ocenia ich, nie zmusza do wielkich przemian. Pozwala im być sobą — z ich lękami, marzeniami i błędami. A mimo to (a może właśnie dlatego) udaje mu się pokazać, jak zwyczajność może stać się polem do przełomowego działania, do zostawienia po sobie śladu.


To dojrzała książka, która zostaje z czytelnikiem na długo po przeczytaniu. Pokazuje, że nasze indywidualne losy, nawet jeśli wydają się małe i nieistotne, wspólnie tworzą większy obraz — swoisty plac zabaw życia, na którym nic nie jest przypadkiem.


To Powers, którego polubiłem za Listowieść (Overstory) i mam wrażenie, że to książka bardzo bliska tamtej, może nawet równie dobra, choć Listowieści dałem chyba pełne 10/10.


Książka zalicza wyzwanie GoodReads - Armchair Explorer


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 81/128 (brak 2 recenzji na bookmeter)

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

9c94e21b-7034-4cfd-b193-f89458443a08

Zaloguj się aby komentować

898 + 1 = 899


Tytuł: Obrona

Autor: Steve Cavanagh

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Albatros

Format: e-book

Liczba stron: 384

Ocena: 6/10


Obrona to książka, którą przeczytałem w tempie ekspresowym — i to chyba najlepszy dowód na to, że Steve Cavanagh wie, jak pisać wciągająco. To thriller, który rzuca czytelnika na głęboką wodę już od pierwszych stron i trzyma w niej, póki nie przewrócisz ostatniej kartki. Problem w tym, że ta woda momentami przypomina basen z plastikowym dnem — efektowny, ale niezbyt głęboki.


Główny bohater, Eddie Flynn, to adwokat z przeszłością oszusta i ewidentnym zacięciem do widowiskowych manewrów — i właśnie na tym opiera się cały styl książki. Z jednej strony: fajnie, że mamy bohatera z charakterem, który potrafi wykorzystać swoje nietypowe umiejętności w sali sądowej. Z drugiej: momentami Eddie przypomina raczej Rambo w garniturze niż człowieka, którego właśnie szantażują porwaniem kilkuletniej córki.


I tu właśnie coś zgrzyta. Nie czułem do końca ciężaru emocji, który powinien towarzyszyć tej sytuacji. Porwanie dziecka to materiał na thriller z ogromnym ładunkiem psychologicznym, a tu mamy raczej brawurowe zagrywki, ciężar bomby, podpuszczanie gangsterów i akcję, która częściej przypomina scenariusz filmowy niż dramat sądowy z realnymi emocjami.


Mimo tych przerysowań, czyta się błyskawicznie. Tempo jest świetne, zwroty akcji odpowiednio rozłożone, a narracja tak zbudowana, że trudno się oderwać. Cavanagh wie, jak konstruować napięcie i jak wciągnąć czytelnika nawet wtedy, gdy fabuła zaczyna przypominać planszę do Monopolu z losowymi wydarzeniami.


Plusy za tempo, lekkość i czysty fun z czytania, ale z dużym minusem za emocjonalną powierzchowność i przesadę w portretowaniu bohatera. Dobra książka na jeden wieczór, ale nie zostaje z człowiekiem na długo. Mam nadzieję, że kolejne tomy serii będą lepsze.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 80/128 (brak 2 recenzji na bookmeter)

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

83385edf-6d2f-41ee-b3ba-8c11aa8776ff

Zaloguj się aby komentować

893 + 1 = 894


Tytuł: Amanda Black i niebezpieczne dziedzictwo

Autor: Juan Gomez-Jurado, Barbara Montes

Kategoria: literatura młodzieżowa

Wydawnictwo: SQN

Format: e-book

Liczba stron: 200

Ocena: 8/10


Po thrillero-kryminalnych jazdach bez trzymanki, jakie serwuje Juan Gómez-Jurado w swoich powieściach dla dorosłych, postanowiłem sprawdzić, jak radzi sobie w literaturze dziecięcej. Efekt? Zaskakująco udany eksperyment, który udowadnia, że dobre pióro potrafi odnaleźć się w każdym gatunku — choć nie bez drobnych zgrzytów.


Amanda Black i niebezpieczne dziedzictwo to dynamiczna, lekko napisana i bardzo przystępna historia dla młodszych czytelników, która łączy przygodę, zagadkę i lekki wątek „wybraństwa” w stylu młodzieżowych hitów. Tytułowa bohaterka to postać, którą od razu da się polubić — inteligentna, odważna, z charakterem, ale bez przerysowania. Dobrze zarysowane tło rodzinne i tajemnica związana z dziedzictwem i rezydencją nadają historii głębi i emocjonalnego sensu.


Fabularnie: Amanda jest sierotą, mieszka z ciotką w przemalutkim mieszkaniu, na tyle, że nie ma w nim łazienki, a dziewczynka musi odrabiać lekcje w szybie wentylacyjnym. W przeddzień swoich 13 urodzin otrzymuje tajemniczą kopertę z informacją, że może ją otworzyć dopiero za kilka godzin, w porze swoich urodzin. Okazuje się, że jest to list od jej matki, napisany w imieniu rodziców. List jest zaproszeniem do rodzinnej willi, w której Amanda ma odkryć swoje powołanie i tajemnicę śmierci rodziców. Razem z ciotką przeprowadzają się do rezydencji, która jest labiryntem pomieszczeń, korytarzy i schodów. Będziemy towarzyszyć Amandzie w rozwikłaniu tych zagadek, poznaniu siebie i swojej rodziny.


Autorzy nie infantylizują narracji, co zasługuje na duży plus. Akcja pędzi, a kolejne przeszkody i odkrycia trzymają tempo i uwagę. Czuć tu doświadczenie Jurado w budowaniu napięcia — tylko że tym razem podane w wersji młodzieżowej. Miałem delikatne wrażenie, że autorzy inspirowali się Tomb Raiderem, ale w takim mega pozytywnym sensie.


Największy minus? To nie jest książka, która działa jako zamknięta całość. Przygoda dopiero się rozkręca, a zakończenie ewidentnie zapowiada kolejne tomy. Dla dorosłego czytelnika — nawet takiego, który świadomie sięga po literaturę dziecięcą — może to być frustrujące. Szkoda.


Bardzo dobry pomysł, tempo, lekkość i udane wejście twórcy literatury sensacyjnej w zupełnie inny świat. Jeśli traktować to jako początek dłuższej przygody (a wszystko wskazuje, że tak będzie), to zapowiada się naprawdę solidna seria dla młodszych czytelników — i ciekawostka dla starszych fanów autora. Główna bohaterka ma 13 lat, ale równie dobrze mogłaby mieć 8-9, więc nie skreślałbym jej jako pozycję dla młodszych czytelników.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 79/128 (brak 2 recenzji na bookmeter)

#bookmeter #komiksy #czytajzhejto #czytajzwujkiem

b3cfded9-33b0-48e2-8249-fdc5da807cde

Zaloguj się aby komentować

888 + 1 = 889


Tytuł: Todo Muere. Wszystko umiera

Autor: Juan Gomez-Jurado

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: SQN

Format: e-book

Liczba stron: 656

Ocena: 7/10


Todo Muere to domknięcie trylogii, które — choć może nie aż tak porywające jak dwa poprzednie tomy — wciąż stanowi solidną, emocjonującą lekturę z hiszpańskim pazurem. Juan Gómez-Jurado utrzymuje tempo i styl, który zdążył już przyciągnąć rzesze fanów jego twórczości i choć tym razem nieco bardziej kombinuje z fabularnymi ścieżkami, nadal czuć ten charakterystyczny dla niego rytm: intensywny, soczysty i pełen nieoczywistych zwrotów.


To, co wyróżnia uniwersum Reina Roja, to ciekawe refleksje na temat władzy i bogactwa — tej granicy, po której pieniądze nie służą już do życia, ale do kontrolowania innych. Miesięczne zarobki liczone w setkach lat zwykłego śmiertelnika. Możliwość kupienia wszystkiego i każdego nie tylko jako narzędzie narracyjne, ale i jako gorzki komentarz do współczesnego świata, wypada bardzo trafnie. Autor zgrabnie wplata ten wątek w intrygę, nie popadając przy tym w moralizowanie.


W porównaniu do poprzednich części, akcja bywa bardziej zagmatwana, fabuła odrobinę zbyt przekombinowana, przez co momentami trudno się połapać, kto kogo gra, z kim i po co. Niektóre nitki intrygi wydają się na siłę plątane, by utrzymać napięcie, co może nieco frustrować, zwłaszcza w finale, od którego czytelnik oczekuje klarownego zamknięcia. Bardzo fajny wątek z podążaniem po śladach kuponów loterii, jako nawiązanie do motywu z Jasia i Małgosi.


Mimo wszystko, Todo Muere dobrze domyka serię, rozwija świat, pogłębia postaci i utrzymuje wysoki poziom języka oraz narracyjnego zmysłu. Gómez-Jurado potrafi pisać thrillery, które nie tylko wciągają, ale też zostają z czytelnikiem na dłużej — i nawet jeśli ostatni tom nie jest najlepszy z trójki, to i tak nie rozczarowuje.


Najbardziej mi jednak te cipciowanie Sere przeszkadzało, bo jest to dość osobliwy sposób zwracania się do Aury i chyba zbyt często powtarzany.


Zakończenie z rozmachem, ciekawy motyw społeczny i niepodrabialny klimat thrillera rodem z Hiszpanii. Może nie do końca tego się spodziewałem, ale i tak warto było tę podróż dokończyć.


Wspomnę tylko, że tej serii nie da się czytać na wyrywki, bo każdy kolejny tom wymaga znajomości poprzedniego (i to dość dogłębnej). Stąd też nie chciałem spoilerować za bardzo fabuły, gdyby ktoś chciał rozpocząć od 1 tomu - a moim zdaniem warto.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 78/128 (brak 2 recenzji na bookmeter)

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

1b432cba-bc07-4fad-a928-ec11d3aa4f84

Zaloguj się aby komentować

872 + 1 = 873


Tytuł: W cieniu AI. Jak sztuczna inteligencja ingeruje w nasze życie?

Autor: Madhumita Murgia

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Port

Format: e-book

Liczba stron: 480

Ocena: 6/10


W cieniu AI to książka, która obiecuje otworzyć nam oczy na to, jak sztuczna inteligencja wnika w nasze codzienne życie — nie jako futurystyczny byt, ale jako realna siła wpływająca na losy konkretnych ludzi, często zupełnie zwyczajnych. I choć temat jest szalenie aktualny i ważny, to książka niestety nie do końca wykorzystuje swój potencjał.


Najmocniejszą stroną publikacji są konkretne historie — mieszkańcy beidnych miasy w Kenii, którzy za niską stawkę uczą algorytmy rozpoznawania obrazów, kierowcy Ubera i Uber Eats, których aplikacje dosłownie oszukują na przejechanych kilometrach i szacowanym czasie dostawy, czy obywatele poddani scoringowi AI, który decyduje o tym, czy dostaną kredyt, jak długo będą czekać na lekarza, a czasem nawet… czy trafią do więzienia.


To poruszające, miejscami bardzo osobiste historie, pokazujące, że sztuczna inteligencja nie jest już tylko domeną Doliny Krzemowej, ale globalnym systemem wpływu — niewidzialnym, często niepojętym, a przy tym bezdusznym i pozornie „obiektywnym”.


Niestety, mimo tak dobrego materiału źródłowego, książka jako całość nieco rozczarowuje. Styl Murgii jest momentami suchy, bardziej przypominający ciąg artykułów niż spójną narrację, a całość chwilami wydaje się powierzchowna. Zabrakło mi głębszego komentarza, pogłębienia kontekstu i mocniejszego wyciągnięcia wniosków. Niektóre historie aż proszą się o więcej — więcej danych, więcej analizy, więcej refleksji. Trochę za duży nacisk autorka kładzie też na kolor skóry i zbyt często wspomina, że AI faworyzuje osoby o jasnej karnacji. Zrozumiałem za pierwszym razem, nie trzeba mi co rozdział przypominać, że AI jest rasistowska.


Czuć, że książka sygnalizuje problemy, ale ich nie rozwiązuje. Pokazuje jak nasi bohaterowie radzili sobie w swoich przypadkach, ale nijak mają się do globalnego rozwiązania tychże problemów. Dla czytelnika śledzącego temat AI to będzie raczej wprowadzenie niż przełomowe spojrzenie. I choć temat wciąga, to pozostaje niedosyt — tak jakby autorka otworzyła drzwi do ważnej dyskusji… i zaraz je przymknęła. Forma i głębokość nie dorównują treści. Warta przeczytania jako punkt wyjścia, ale nie jako jedyna lektura o wpływie AI na nasze życie.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 77/128 (brak 2 recenzji na bookmeter)

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

bd6fd7e9-9f5a-4092-94ff-6aae19980f1e

Zaloguj się aby komentować

866 + 1 = 867


Tytuł: Wyrocznia

Autor: Thomas Olde Heuvelt

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Albatros

Format: e-book

Liczba stron: 510

Ocena: 6/10


Wyrocznia zaczyna się obiecująco — mroczny klimat, senne miasteczko na brzegu rzeki, dziwne zjawiska i atmosfera narastającego niepokoju. Przez pierwsze rozdziały naprawdę można uwierzyć, że trzymamy w rękach coś z pogranicza Stephena Kinga i Neila Gaimana — z dużym naciskiem na tę bardziej niepokojącą, nadnaturalną stronę. Niestety, im dalej w las (albo raczej: w wodę), tym większe rozczarowanie.


Punktem wyjścia jest pojawienie się tajemniczego statku - Wyroczni - na trawniku jednego z mieszkańców miasteczka. Zjawisko te jest równie niepokojące, co niewytłumaczalne. Jak się pewnie domyślacie mieszkańcy ciekawi co to, wchodzą na pokład i pod pokład, skąd przy dźwięku równie tajemniczego dzwonu - znikają. Autor sprawnie buduje napięcie, wprowadza elementy lokalnych legend i daje czytelnikowi nadzieję na solidny horror z psychologicznym tłem. Ale z czasem historia skręca w rejony, które zamiast pogłębiać intrygę, zaczynają ją rozmywać.


Zamiast prowadzić opowieść ku wyraźnej kulminacji, dostajemy zbyt wiele zwrotów, niedopowiedzeń i wątków, które sprawiają wrażenie pisanych w biegu. Miejscami robi się chaotycznie, nielogicznie i niepotrzebnie efekciarsko. Bohaterowie, którzy na początku wydawali się intrygujący, zaczynają działać w sposób sztuczny i naciągany, jakby autor gonił za klimatem, a nie za spójnością.


Nie jest to książka zła — autor potrafi pisać, jego styl jest lekki, obrazowy, a pomysł na samo zjawisko Wyroczni miał ogromny potencjał. Ale właśnie dlatego końcowe rozczarowanie jest tak wyraźne. Początek zapowiadał więcej, niż historia finalnie dowiozła. Zamiast niepokojącej opowieści z głębią i psychologicznym napięciem, dostaliśmy coś, co ostatecznie bardziej przypomina popowy thriller z horrorowymi kliszami. A do tego głównym bohatererem i to dosłownie bohaterem, jest nastoletni chłopiec, napędzany miłością do zaginionych osób i swojej dziewczyny - pierwszej miłości.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik 76/128 (brak 2 recenzji na bookmeter)

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytajzwujkiem

0efefb71-543d-45d1-98ae-255075e2c678

Zaloguj się aby komentować