#czytajzhejto

76
4535

217 + 1 = 218

Tytuł: Płyńcie łzy moje, rzekł policjant

Autor: Philip K. Dick

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Rebis

Format: książka papierowa

ISBN: 9788383383804

Liczba stron: 312

Ocena: 4/10


Nadeszła pora napocząć jeszcze jednego autora, któremu zdarzyło się w życiu kilka książek spłodzić. Jako że nie za bardzo wiedziałem od czego zacząć, a nie chciałem też na sam początek zabierać się za co popularniejsze pozycje (niemal zawsze tak robię), postanowiłem wyjątkowo poszukać rady na Reddicie i sięgnąć po tę książkę, która po prostu rzuci mi się w komentarzach w oczy. Wybór padł na ten tytuł i w sumie nie wiem, dlaczego ktoś miałby go polecać na dobry start z Dickiem.


Cała sprawa tyczy się niejakiego Jasona Tavernera - piosenkarza i prowadzącego programu przyciągającego przed ekrany telewizorów bite 30mln widzów, jak to zresztą często jest powtarzane na przestrzeni całej książki - który w wyniku nieskomplikowanego ciągu wypadków, jednakże w niewyjaśniony sposób, ląduje w wersji świata, w której nigdy nie istniał. Pomysł prosty, ale ciekawy. Realizacja powiedziałbym, że taka sobie.


Zacznijmy od aspektów związanych stricte z nieistnieniem głównego bohatera: do samego jego zachowania w obliczu tej dosyć niecodziennej okoliczności generalnie nie mam zastrzeżeń, to samo mogę powiedzieć o obszarach okołoprawnych związanych z papierologią i biurokracją. Stopniowe poruszenie przyjąłem z nieukrywaną ciekawością, jednak samo wyjaśnienie nie podobało mi się; działa w sposób nazbyt nielogiczny (wiem, odważne stwierdzenie w odniesieniu do historii fantastycznej).


Świat przedstawiony nie jest jakoś bogato przedstawiony, ale jedno wiem o nim na pewno: nie chciałbym tam mieszkać. Na naukę nałożona jest sroga cenzura, biedni studenci kryją się w piwnicach zdewastowanych uczelni i w wolnym czasie sieją uzasadniony ferment. Ludzi złapanych bez przepustki lekką ręką wysyła się do obozów pracy (dawniej śmierci), donosicielstwo jest powszechną praktyką, a zabicie człowieka nie stanowi czegoś niepojętego. Ogólnie gruba wiksa: pedofilia, kazirodztwo, zwyczajni psychole, zniszczeni ludzie, grupowy seks przez telefon robiący z mózgu papkę. Jednakże praworządni i zwyczajnie obywatele nie mają jakoś najgorzej.


Najbardziej jednak kuleje warstwa narracyjna i dialogowa. Akcja przechodzi z miejsca na miejsce w sposób niezdecydowany, obecne są niekiedy sceny czy opisy pojawiające się zupełnie z czapy i niewnoszące nic istotnego do fabuły. Dialogi z kolei często stanowią po prostu abstrakcyjny pokaz dziwactwa, gdzie połowa kwestii często ma niewiele wspólnego z tą drugą. Do tego mamy do czynienia z przykładem tego typu lektury, gdzie magnetyzm bohatera osiąga tak niebotyczne wartości, że kobiety same oferują oddanie mu się, co prowadzi do dosyć żenujących rozmów.


Nawet jeżeli niewiele mi się w tej książce podobało i jeszcze mniej z niej wyniosłem, a jeden z jej morałów może brzmieć "korzystaj z życia, póki możesz", tak w jakiś pokrętny sposób nie żałuję jej przeczytania. Czego by jednak nie mówić, Wam raczej nie polecam tego robić. Za dużo tutaj chaosu.


Nie pamiętam też w sumie, kiedy ostatnio zdarzyło mi się przeczytać książkę w tym samym miesiącu, w którym ją kupiłem. Patrzy na spis i zdaje sobie sprawę, że coś takiego miało wcześniej miejsce ledwie 3 razy, ostatnio we wrześniu 2024. Tak to jest, jak się kupuje tyle na zapas.


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #philipkdick #rebis #ksiazkicerbera

4a8f4719-f2a2-49bf-9e11-f20b56f33a7f

@Cerber108 właśnie odświeżam sobie Dicka i on ma taki styl jaki ma. To, że ładował w siebie różne substancje i nie był całkowicie neuronormatywny zapewne ma też na ten styl wpływ. No i jak każdy pisarz ma pozycje lepsze i gorsze.

Zaloguj się aby komentować

214 + 1 = 215


Tytuł: Gniew Tiamat

Autor: James S.A. Corey

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: książka papierowa

Liczba stron: 530

Ocena: 8/10


Ósmy tom cyklu Expanse stanowi bezpośrednią kontynuację wydarzeń ze Wzlotu Persepolis, ale narracja jest podzielona pomiędzy starych członków załogi Rosynanta na kształt podobny do tego jak to miało miejsce w Grach Nemesis. Wyszło znakomicie. Nieco nostalgiczny początek utrzymany w tonie “kiedyś to było” dość szybko się rozkręca, pojawia się wiele postaci znanych z poprzednich książek serii, a poszczególne wydarzenia mają dramatyczny przebieg. Nie za bardzo da się przybliżyć szczegóły bez spojlerów, ale pojawiają się takie tematy, które zawsze robią wrażenie jak np. czarne dziury, a pewne wątki zakończono bardzo satysfakcjonująco. Jak dla mnie jedna z lepszych książek serii.


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

496aecd8-28ca-4c8c-bd2d-1ac11bc2cd51

Zaloguj się aby komentować

213 + 1 = 214


Tytuł: Drazliwe tematy

Autor: Neil Gaiman

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: książka papierowa

Liczba stron: 400

Ocena: 5/10


Prywatny licznik: 10/48


Ostatni zbiór opowiadań Gaimana jaki mi został do przeczytania - idealnie do #czytelniczebingo


Każdy zbiór opowiadań jest jak bombonierka - czasami przytrafiają się zjadliwe kawałki, ale większość to badziewne czekoladki nugatowe (bleh). Tak też mamy tutaj. Niestety większość opowiadań jest średnia, a bardzo krótkie teksty, to Gaiman mógłby sobie darować. Najlepsze w tym zbiorze moim zdaniem są "Prawda to jaskinia w czarnych górach" oraz "Czarny pies". Ogólnie nie polecam, chyba że się jest wielkim fanem twórczości Gaimana.


#czytelniczebingo 8/25 - Zbiór opowiadań


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #czytajzhejto #ksiazki #czytamponocach

6955b07e-bc73-4d9e-bdf3-6505d201673f
3b26b3a7-9db0-4833-a9d0-05daa9bf886a

@l__p nie przepadam za twórczością tego zasrańca, ale z kronikarskiego obowiązku i ciekawości i tak przeczytam wszystko, co wyszło w tej serii.

Zaloguj się aby komentować

211 + 1 = 212


Tytuł: Dworzec Perdido

Autor: China Mieville

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i s-ka

Format: e-book

Liczba stron: 648

Ocena: 9/10


Są takie książki, które nie tyle się czyta, co w nich zamieszkuje. "Dworzec Perdido" wciągnął mnie właśnie w ten sposób: jakby ktoś otworzył właz do kanału pod miastem i powiedział: "wskakuj i chłoń to, co tu znajdziesz". Nowe Crobuzon - miasto bohater - nie jest ładne, nie jest wygodne i nie jest moralne. Jest za to gęste, lepkie od pary, sadzy i głosów. Jest brudne w sensie dosłownym i społecznym. Fascynujące w taki sposób, w jaki fascynuje przemysłowa ruina, kiedy odkrywasz, że w środku wciąż coś pracuje. Dawno żadne fantasy nie zachwyciło mnie tak bardzo bogactwem świata, który jest jednocześnie przenikający i nielitościwy, choć odkrywamy tylko jego mały skrawek - a jednak daje poczucie, że dla każdego znajdzie się w nim miejsce. Tyle że nie każde miejsce jest warte tego, żeby w nim zostać.


Nowe Crobuzon jest miastem-bohaterem, ale nie takim, które dostaje romantyczny filtr. Ono ma temperaturę ulicy i maszynowni: z jednej strony bazary, dzielnice zamieszkałe przez gatunki, których nie da się wrzucić do jednego worka z typowymi rasami fantasy, z drugiej - infrastruktura: dworce, tory, magazyny, fabryki i całe połacie przestrzeni, które wyglądają jakby cywilizacja dawno tu przegrała, a mimo to dalej się uparcie kręci i nie poddaje. Wrażenie jest takie, jakby miasto było organizmem: ma swoje organy (dzielnice), swoje infekcje (przemoc, bieda, uzależnienia), swój układ odpornościowy (milicja, mechanizmy kontroli), a także własne mutacje. Mieville świetnie rozumie, że metropolia nie musi być scenerią. Może być czymś, co naciska na bohaterów, zmienia ich, popycha do decyzji, których w spokojniejszym świecie nigdy by nie podjęli.


To organiczne podejście nie kończy się na metaforze. Świat "Dworca Perdido" ma obsesję na punkcie ciała: tego, co żywe, przerabiane, sklejane i wymuszane. Najbardziej poruszający (i jednocześnie najbardziej obrzydliwie fascynujący) jest motyw przetworzonych - ludzi i istot przerabianych przez system na narzędzia, ostrzeżenia, tanich robotników. Kara staje się tu technologią państwa: wymierzoną nie tylko w wolność, ale w anatomię, w wygląd, w przyszłość. To jest brudne fantasy w najlepszym znaczeniu: nie brudne, bo przeklina, tylko brudne, bo dotyka tego, co władza robi z ciałem, gdy przestaje uznawać osobnika za człowieka.


A jednak ta książka nie opiera się wyłącznie na budowie świata. Ma w sobie wyraźny, napędzający całość wątek kryminalny i to jest jeden z tych momentów, kiedy Mieville pokazuje klasę. Z jednej strony mamy narkotykowy podbrzusze miasta: obieg, który działa jak osobny układ krwionośny, z własnymi bossami, przemocą i paniką, kiedy zaczyna brakować towaru. Z drugiej pojawiają się "ćmy", które mordują ludzi w sposób, który jest koszmarem psychologicznym dla innych mieszkańców. Ich ataki mają w sobie coś z kryminału i epidemii naraz: są ofiary, są ślady, są plotki, jest narastająca paranoja, jest pytanie "kto następny?" i jest desperackie szukanie reguł, zanim reguły zjedzą miasto od środka. Najmocniejsze jest to, że mordy nie są tylko scenami grozy - one przestawiają miasto: zmieniają jego rytm, jego oddech, jego noc. Czujesz, że Nowe Crobuzon, choć na co dzień cyniczne, zaczyna reagować jak organizm w gorączce i z nią walczyć.


W tle działa klasyczny może trochę oklepany motor fabuły: naukowiec z ambicją większą niż zdrowy rozsądek, zlecenie "niemożliwe do wykonania", więc bardziej kuszące niż zwykle i konsekwencje, które rozlewają się na wszystko i które poniosą wszyscy mieszkańcy. Wątek przetworzonego gerudy, który za złamanie prawa został pozbawiony skrzydeł, a teraz chce je odzyskać z pomocą nauki, twórzy główną oś fabuły i sprawia, że nie da się od niej oderwać. Tyle że tutaj nauka nie jest czysta ani heroiczna. Jest brudna, warsztatowa, półlegalna. I tu dochodzę do czegoś, co uwielbiam w tej książce: do jej technologii. Technologia w "Dworcu Perdido" jest wspaniale hybrydowa. To nie jest steampunk, w którym wystarczy dodać mosiądz i zębatki. To świat, w którym para miesza się z chemią, biologią i czymś, co jest jednocześnie magią i nauką - taumaturgią, praktykami, które nie pytają o granice, tylko o to, czy zadziała. Laboratoria pachną jak rzeźnie i warsztaty, a wynalazek może być zrobiony z tego, co da się kupić, ukraść albo wyżebrać. Jednocześnie jest tu technologia wysokiego poziomu, ale w wersji Mieville’a: Rada Konstruktów jako zbiorowa inteligencja maszynowa zrodzona ze złomu i przypadku. To genialne odwrócenie typowej fantazji o AI: zamiast sterylnego komputera - świadomość, która buduje się z odpadów miasta, rozumie je po swojemu i negocjuje jak obcy byt polityczny. To zaskoczenie, gdy twój robot sprzątający gdzieś w kącie, zaczyna odpowiadać i rozumieć pytania. Technologia staje się tu częścią ekosystemu: coś powstaje, bo miasto wyrzuciło śmieci i dało pole temu, żeby w śmieciach obudziła się myśl.


Do tego dochodzą elementy stricte magiczne, ale znów - nie w formie zaklęć. Magia w "Dworcu Perdido" ma charakter narzędziowy i często jest równie obca jak biologia. Tkacz to przykład idealny: byt, który nie jest czarodziejem, tylko czymś spoza ludzkiej logiki, działającym według własnej estetyki. W kontakcie z nim widać, że magia u Mieville’a nie służy spełnianiu życzeń. Ona jest jak zjawisko naturalne: można ją wykorzystać, ale równie łatwo można zostać przez nią potraktowanym jak element układanki, który da się przesunąć bez pytania o zgodę.


I chyba dlatego ta książka tak mocno mi zagrała: bo to fantasy, które nie udaje, że świat jest po to, żeby bohater miał przygodę. Tu bohater ma przygodę, bo świat jest tak skomplikowany i tak nieuczciwy, że musi go przeżuć, a nie pokona. Nowe Crobuzon ma miejsce dla każdego - dla ludzi, dla khepri, dla garud, dla przestępców, dla uczonych, dla odmieńców i dla tych, którzy powstali z odpadów. Tyle że to miejsce bywa ciasne, bywa upokarzające, bywa śmiertelne. I nawet jeśli uda się wygrać z potworem, to nie znaczy, że wygrało się z miastem.


A i zapomniałem o najważniejszym, w tym mieście ludzie są tylko jedną z wielu współistniejących ras i nikogo nie dziwi, że człowiek (Isaac) jest w związku z khepri (kobietą z głową chrabąszcza), a ich związek jest jedną z tych rzeczy, która oboje trzyma przy życiu. Nie jest to książka lekka ani przyjemna, ale jest magiczna w tym, jak potrafi połączyć brud, zachwyt, obrzydzenie, kryminał, horror i politykę w jeden organizm. "Dworzec Perdido" to jedna z tych powieści, po których człowiek ma ochotę wyjść na ulicę i przez chwilę patrzeć na miasto inaczej - jak na coś, co żyje obok nas. I czasem na nas i wbrew nam.


Jest to 1 tom trylogii Nowe Crobuzon.


Osobisty licznik: 24/128

#czytelniczebingo (24/25) - pole 19 - Nietypowy system magii lub technologia
Nie mam w pracy dostępu do PPT z bingo, więc wrzucę screena do 25 książki


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

600c7dc1-e845-440d-bd56-58e1a9f1957b

Zaloguj się aby komentować

Newsy książkowe od Whoresbane'a!


Wydawnictwo MAG uaktualnia zarys planu wydawniczego na okres maj - czerwiec 2026 roku


MAJ

---------------------------


Christopher Buehlman - "Wojna córek"

Ian Cameron Esslemont - "Krew i kość"

Octavia E. Butler - "Umysł mojego umysłu" (Artefakty)

Ray Bradbury - "451 stopni Fahrenheita" (nowe wydanie)

David Mitchell - "Atlas chmur" (nowe wydanie)


CZERWIEC

---------------------------


Michael J. Sullivan - "Nolyn"

Yoon Ha Lee - "Fortel kruka" (Uczta Wyobraźni)

Ray Bradbury - "Kroniki marsjańskie" (nowe wydanie)

Chris Beckett - "Ciemny Eden" (Uczta Wyobraźni, nowa okładka)

Chris Beckett - "Matka Edenu" (Uczta Wyobraźni, nowa okładka)

Chris Beckett - "Córka Edenu" (Uczta Wyobraźni, tylko nowa okładka)


#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #mag #fantastyka

d6a1852a-9932-4aaa-8c96-cc217262c7ed

Zaloguj się aby komentować

208 + 1 = 209


Tytuł: Wprowadzenie do Buddyzmu Zen

Autor: Daisetz Teitaro Suzuki

Kategoria: Religia

Wydawnictwo: Vis-á-Vis/Etiuda

Format: książka papierowa

Liczba stron: 168

Ocena: 7/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/57201/wprowadzenie-do-buddyzmu-zen


Do przeczytania tej książki skłonił mnie podkast "Co ćpać po odwyku", który niezmiernie lubię, a konkretnie opowieści jednego ze współprowadzących — Julka Strachoty — o jego doświadczeniach z Zen. Ponadto pamiętam, że @Sweet_acc_pr0sa wspominał, jak lubi filozoficzne książki z tego wydawnictwa i że są one bardzo przystępnie napisane.


Pozycja ta to uosobienie pola "Książka krótka, ale intensywna" z #czytelniczebingo. Jest to mentalna cegła. I nie chodzi mi tu o to, że nie da się przez nią przebrnąć; raczej o to, że treść jest na tyle intensywna, że wielokrotnie trzeba czytać te same zdania, by choć trochę je pojąć.


Zen właśnie takie jest: niepojmowalne ludzkim umysłem, bo nie chodzi o to, by je pojmować. Dla osób, które kierują się w życiu przede wszystkim logiką (w tym dla mnie), zrozumienie Zen nie ma racji bytu, bo nie da się go zrozumieć — nie opiera się na logice. Celem Zen, jeśli dobrze to rozumiem, jest osiągnięcie satori, oświecenia, które polega na przyjęciu nowej perspektywy, by "zrozumieć" świat na nowo. Nie chodzi tu o osiągnięcie stanu pustki, tylko stanu pełni. Jedynie zaginając obecny sposób myślenia, wykręcając mózg za pomocą koanów (nielogicznych dla niewprawionego umysłu, zagadkowych opowieści) można w pewnym momencie osiągnąć satori i w pełni posiąść Zen.


Z książeczki tej wynika też, że Zen nie jest dla każdego. Wymaga wytrwałości w dążeniu, pracy umysłowej, rozważania. Tym trudniejsze jest do osiągnięcia przez człowieka Zachodu, który żyje w świecie logiki i opiera się na starogreckiej dialektyce. Być może z tego powodu nie jest dla mnie, przynajmniej nie teraz, bo nie czuję braku związanego ze sferą duchową, którą Zen mogłoby zapełnić, ale na pewno coś we mnie po tej lekturze zostanie.


A, i książka niezbyt nadaje się do czytania przed snem (jednocześnie usypia i wymaga dużego skupienia, by zrozumieć, co autor ma na myśli). O wiele lepiej czyta się ją w przychodni.


Prywatny licznik (od początku roku): 7/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #czytelniczebingo


#buddyzm #zen

af1e4538-eee9-496e-85eb-a6a7dfc0e3e6
2e890673-60f6-45c9-9690-1744b7ba6ed8
Wrzoo userbar

@Wrzoo No ale taguj proszę #buddyzm i #zen


Troszkę uzupełnię.

Celem Zen, jeśli dobrze to rozumiem, jest osiągnięcie satori, oświecenia, które polega na przyjęciu nowej perspektywy

W zasadzie to oświecenie jest efektem ubocznym. Jeśli ktoś dąży do oświecenia to tam nie dotrze, jeśli tam nie dąży, to się tam znajdzie, ale zgubi się na nowo, gdy się zorientuje, że jest na miejscu.


koanów (nielogicznych dla niewprawionego umysłu, zagadkowych opowieści)

Koany są nielogiczne również dla wprawionego umysłu, bo ich celem jest wysadzenie praktykującego z dualizmu myślenia (dobry-zły, działa-nie działa). Nie mają mieć rozsądnego rozwiązania, które da się opisać słowami i zawrzeć w książce.


@Statyczny_Stefek Dziękuję za sprostowanie i wciąż uważam, że moja ocena nie jest godna tych tagów — wciąż nie wiem, o czym mówię.

Odkąd odwiedziłem japońskie ogrody zen chce trochę poznać temat buddyzmu zen. Próby oglądanie czegoś na yt - porażka, nic nie rozumiałem, jakiekolwiek skupienie odlatuje momentalnie. Muszę kiedyś tą lekturę wziąć do ręki 😄

@ColonelWalterKurtz jeśli masz ochotę na coś przystępnego na początek, bez ryzyka, że będzie za dużo i za "duchowo", to polecam nagrania szkoły "Pusta Chmura" na YT, jest tam cała playlista pt. "wprowadzenie do Zen" i jest to opowiedziane od podstaw i ze świeckiego punktu widzenia.

Zaloguj się aby komentować

207 + 1 = 208


Tytuł: Kształtowanie Śródziemia

Autor: J.R.R. Tolkien, Christopher Tolkien

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i Spółka

Format: książka papierowa

Liczba stron: 472

Ocena: 8/10


Po jakimś roku przerwy wróciłem do HOME I to jest jeden z tomów które spełniły w 100% moje oczekiwania. Mamy tutaj do czynienia z pierwszymi próbami Tolkiena Seniora z chronologią 1 Ery oraz pierwsze kształty Ardy oraz mapy! Bardzo fajne smaczki, a chronologia rok do roku jest super, bo chyba nigdzie takowa nie była podana w taki fajny sposób. Oczywiście Tolkien jak to Tolkien, każdą rzecz pisał po co najmniej 2 razy, więc niektóre części trochę się dłużyły... Ale i tak było warto


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #lotr #tolkien #home

b135dc07-d3f5-412d-9ca7-bd4868b53ff2

@Cerber108 nie no, tyle to nie xd to nadal jest bardziej encyklopedia niż książka fabularna ale akurat w temacie który mnie interesuje

@Endrevoir fabuły nie oczekuję, jedynie ciekawych informacji i wnikliwych opracowań. Zabranie się za to będzie unikalnym doświadczeniem, ale całość na raz to chyba przesada, nawet jak na mnie. Chwała Zyskowi za to, że podjęli się i dalej ciągną ten projekt.

Zaloguj się aby komentować

206 + 1 = 207


Tytuł: Fuchsland

Autor: Katja Frixe

Kategoria: literatura młodzieżowa

Wydawnictwo: Dressler

Format: książka papierowa

Liczba stron: 230

Ocena: 6/10


Prywatny licznik: 9/48


Syn dostał tę książkę ze szkoły i chciał abyśmy przeczytali razem. Bardzo podobał mi się namalowany świat - dosłownie i w przenośni, bo ilustracje i opisy są zarąbiste.


Kraina Lisów (Fuchsland) jest miejscem odciętym od świata zewnętrznego. W mniemaniu głównej bohaterki Juny i jej przyjaciół panuje tam szczęście - istna idylla. Każdy mieszkaniec ma magiczny przedmiot, obdarzony własną wolą. Niektóre są bardzo pomocne, inne bywają psotliwe. Przypomina mi to odrobinę ubogą wersję świata z Harrego Pottera. Wszystko staje na głowę, gdy do wsi na magicznym dywanie przylatuje Fion. W wyniku wypadku zostaje podejrzany o zniszczenie najpotężniejszego magicznego artefaktu (zegara na wieży ratusza) i wygnanie całej magii z miejscowości. Juna jest jedyną osobą, która staje po jego stronie i aby udowodnić jego niewinność, wyrusza w niebezpieczną podróż i odkrywają tajemnice z przeszłości...


Sama historia dość naiwna, jak to w książkach dla dzieci często bywa, gdzie przyjaźń i życzliwość jest lekiem na całe zło tego świata.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #czytajzhejto #ksiazki #czytamponocach

4d6884ab-13aa-4aba-bfe0-edd208dc3bbb

Zaloguj się aby komentować

205 + 1 = 206


Tytuł: I nie było już nikogo

Autor: Agatha Christie

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie

Format: książka papierowa

Liczba stron: 224

Ocena: 6/10


Prywatny licznik: 8/48


Najpoczytniejszy kryminał w historii* - pasuje idealnie do #czytelniczebingo


Wciągająca i wartka akcja, zagadka kryminalna intryguje, a morderca do samego końca pozostaje niezidentyfikowany. Podanie zakończenia na tacy - plot twist w postaci listu, który wszystko wyjaśnia - bardzo mnie rozczarowało. Niby fajne, ale tak nie do końca.


#czytelniczebingo 7/25 - Książka, która sprzedała się w milionach


* https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_best-selling_books


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #czytajzhejto #ksiazki #czytamponocach

b3d3aabd-4c16-4b08-92b1-2a40c38f0d7b
62c146b4-fa03-4bbd-b00f-dbc04629a637

Zaloguj się aby komentować

Newsy książkowe od Whoresbane'a!  


Drugi news / 28.01.2026


Wydawnictwo Vesper ogłasza następne wznowienie klasyka. "Opowieści miłosne, śmiertelne i tajemnicze" Edgara Allana Poe'ego zaplanowano na marzec 2026 roku. Poniżej okładka i krótko o treści.


Oto jedna z najobszerniejszych polskich edycji opowiadań Edgara Allana Poe: trzydzieści siedem utworów w klasycznych przekładach i w unikalnym wyborze, obejmującym teksty niewznawiane od przedwojnia. Są wśród nich piękne i mroczne opowiadania miłosne: „Morella”, „Ligeja”, „Eleonora”; ironiczne moralitety o winie i karze, zbrodni i zemście, okrucieństwie i sumieniu: „Bies przewrotności”, „Czarny kot”, „Beczka Amontillado”, „Serce – oskarżycielem”; opowieści o zagadkach i tajemnicach świata, życia i śmierci: „Złoty żuk”, „Zabójstwo przy Rue Morgue”, „Opowieść Artura Gordona Pyma z Nantucket”; groteski, makabreski i mistyfikacje. Po raz pierwszy w Polsce ozdobą opowiadań Edgara Allana Poe są wyjątkowe ilustracje wybitnego irlandzkiego artysty, który jak mało kto odczuł ducha jego twórczości: Harry'ego Clarke'a.


#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #vesper #edgarallanpoe

14ee2758-1dcc-4315-8779-95c76f448081

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo ArtRage wraca z nowym elementem serii Cymelia. "Zuchwaliada" Halldóra Laxnessa ma zaplanowaną premierę na 27 marca 2026 roku. Poniżej okładka i krótko o treści.

Przełom X i XI wieku. Dwaj wierzący w honor, poezję i męstwo wikińscy zuchwalcy ruszają po sławę. A czasy są zaiste fascynujące: chrystianizacja Europy, walka o władzę świecką i duchową, wojny większe i mniejsze. Akcja tej pełnej ironii i humoru powieści przygodowej, będącej pastiszem średniowiecznych sag i romansów rycerskich, przenosi nas od Kijowa po Grenlandię, od Rzymu po Fiordy Zachodnie w Islandii, zahaczamy też o Francję Roberta Kapota, a jej bohaterami są postaci opisywane w sagach islandzkich oraz prawdziwi uczestnicy ówczesnych wydarzeń.


#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #artrage #cymelia #halldorlaxness #wikingowie

65d0beb2-6176-4c1f-bc45-e77de12da75e

Zaloguj się aby komentować

202 + 1 = 203

Tytuł: Czuwając nad nią

Autor: Jean-Baptiste Andrea

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Znak Koncept

Format: e-book

Liczba stron: 512

Ocena: 9/10

Piękna historia z wielkim rozmachem. Główny bohater, karłowaty rzeźbiarz z wybitnym talentem, opowiada historię swojego życia, a w tle przepaść klasowa, wielka historia XX-wiecznych Włoch, sztuka, trudna relacja gdzieś między miłością a przyjaźnią, wzloty i upadki, twarde charaktery i oryginalne postacie, a wszystko opisane pięknym, subtelnym językiem i wypełnione mnóstwem emocji.

#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

2c92feea-af56-47d2-bb6c-e2e4a3f7441e

Gdyby ktoś jeszcze szukał, to na Woblinku Ebook i Audiobook są w dużej promce

Czuwając nad nią

Czuwając nad nią

W wielkiej grze przeznaczenia Mimo wyciągnął złe karty. Urodzony w ubóstwie, został uczniem pozbawionego talentu rzeźbiarza. Nie wie jeszcze, że sam jest geniuszem. Viola Orsini przyszła na świat pod najszczęśliwszą z gwiazd. Dziedziczka wpływowej rodziny, dzieciństwo spędziła w cieniu genueńskiego pałacu wśród pomarańczowych gajów. Jednak ambicja nie pozwala jej pogodzić się z wyznaczoną rolą.Tych dwoje nigdy nie powinno było się spotkać. Rozpoznają się od pierwszego spojrzenia i przysięgają, że nigdy się nie rozstaną. Viola i Mimo nie mogą żyć razem, ale i istnieć bez siebie. Połączeni nierozerwalną więzią, przechodzą przez burzliwy czas rodzącego się we Włoszech faszyzmu. Mimo mści się na losie, ale na co mu chwała, jeśli musi stracić Violę?Powieść pełna ognia i blasku, poetycka, przepełniona wdziękiem i pięknem. To prawdziwa sztuka stworzyć dzieło literackie wysokich lotów, które jest jednocześnie inteligentnie skonstruowane i czytelniczo przystępne. Jean-Baptiste Andrei to się udało. W tej przewrotnej powieści mamy historię wielkiej miłości, Włochy wstrząsane nie tylko politycznymi trzęsieniami ziemi, a w centrum zmieniającego się świata staje jedna rzeźba, która kryje w sobie zagadkę na miarę mistrzów Renesansu. Rzadko to mówię, ale teraz się należy: to powieść przez duże P.Katarzyna Kazimierowska, redaktorka prowadząca magazynu „Pismo” Przejmująca i pełna zwrotów akcji łotrzykowska opowieść o miłości i sztuce, ale przede wszystkim – o rodzeniu się wieku XX.Monika Ochędowska, „Tygodnik Powszechny”

Woblink

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

198 + 1 = 199


Tytuł: Niedziela, która zdarzyła się w środę

Autor: Mariusz Szczygieł

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

Format: e-book

Liczba stron: 176

Ocena: 8/10


Książka to zbiór tekstów autora z lat 90. Ilustrowane są one zdjęciami Witolda Krassowskiego. Chociaż uczciwie trzeba przyznać że nie zawsze dokładnie pokrywają się z tekstem, ale i tak są bardzo dobre.

Uwielbiam styl Szczygła. Nawet jak pisze o rzeczach teoretycznie poważnych to gdzieś tam ciągle czai się lekka nuta absurdu i ironii. Czasami nawet zalatuje Bareją. No świetnie się to czyta. A same tematy które porusza też bardzo ciekawe. Polska lat 90 i próba poradzenia sobie w nowej rzeczywistości. Od zwolnionych pracowników Elwro, ogłoszenia z prasy, telefony do radia, Disco Polo, Onanizm Polski, piramidy finansowe MLM, po Licheń. Można wczuć się w klimat tamtych czasów ale bez popadania zbytnio w standardowy bród i biedę.

Świetne.


Prywatny licznik: 3/30


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #literatura #czytajzhejto #hejtoczyta

1471d1e4-10d9-45ae-949e-14996394994f

Zaloguj się aby komentować

197 + 1 = 198


Tytuł: Życie. Fascynująca podróż przez 4 miliardy lat

Autor: Juan Luis Arsuaga

Kategoria: popularnonaukowa

Wydawnictwo: Znak

Format: papierowa

ISBN: 9788324060214

Liczba stron: 600

Ocena: 7/10


Przygodę z książkami Arsuagi rozpocząłem od tej książki i... tą książką skończyłem ten cykl, czytając ją na raty. No ale wczoraj późnym wieczorem się udało. Nie będę rozpisywać się za bardzo nad zaletami, książka pod względem merytorycznym niczym nie ustępuje "Ciału. Arcydzieło siedmiu milionów lat ewolucji" (recenzja) czy też "Życiu i śmierci. Wielkiej księdze pytań" (recenzja). W porównaniu do "Ciała" nie ma porównań anatomii ludzkiej do sztuki. Ot czysta książka popularnonaukowa o powstawaniu życia na Ziemi i człowieka, z dołączonymi opiniami światowych ewolucjonistów i komentarzami autora, po czyjej stronie się opowiada. Jeśli ktoś szuka tutaj całych rozdziałów o dinozaurach to się rozczaruje, autor większą część książki traktuje o człowieku. Książka warta polecenia osobom interesującym się biologią oraz wszystkim, którzy mają ochotę spalić na stosie wszystkich kreacjonistów i innych przeciwników nauki.


Jak poprzednio parę ciekawostek z notatek, które robiłem sobie podczas lektury:

* XX-wiecznym chadem wśród paleontologów był George Gaylord Simpson, który jednym tekstem zgasił tysiące naukowców zastanawiających się, jacy będą kosmici. Simpson stwierdził, że liczba czynników, które z pierwszej komórki ewoluowały do postaci człowieka jest tak wielka, że prawdopodobieństwo wystąpienia zielonych ludzików jest w zasadzie zerowa;

* mamy trzy typy ssaków: torbacze, łożyskowce i stekowce (znoszące jaja). Niby to wiedza na poziomie gimnazjum, ale zapomniałem o istnieniu dziobaków;

* badania potwierdziły, że człowiek jest w stanie znieść o wiele większy ból fizyczny dla kibiców swojej drużyny niż kibiców drużyny przeciwnej [tu autor ugryzł się w język i wyciąg dygresję o Karolu Nawrockim]

* biomasa ssaków rozkłada się z grubsza następująco: 36% ludzie, 60% zwierzęta domowe, w większości świnie i bydło, 4% pozostałe ssaki. Biomasa ptaków domowych (kury, gęsi, kaczki) stanowi trzykrotność biomasy ptaków dzikich. Spośród biomasy wszystkich zwierząt stawonogi stanowią jej połowę. Ludzie i zwierzęta hodowlane - 8%;

* przez lata uczono w szkołach, że lewa półkula mózgu odpowiada za nauki ścisłe, a prawa za artystyczne. Później ten pogląd wycofano. A według najnowszych badań podział na półkulę ścisłą i kreatywną w zasadzie istnieje tylko nie jest, nomen omen, ścisły i obie półkule mogą w pojedynczych polach wykonywać zadania domyśłnie przypisywane drugiej.


#bookmeter #biologia #ksiazki #bapitankombaczyta #czytajzhejto


Prywatny licznik: 5/50

a0fffe25-e395-4bd5-80fd-1495649cdca7

Zaloguj się aby komentować

196 + 1 = 197


Tytuł: Nowa Fantastyka 497 (02/2024)

Autor: Redakcja miesięcznika Fantastyka

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Prószyński Media

Format: książka papierowa

Liczba stron: 80

Ocena: 7/10


Numer poświęcony fantastyce religijnej, a że z religią mi nie po drodze, to przyznam, że taka tematyka niekoniecznie mi leży. Jednakże nie zniechęcam się i każdy numer czytam od początku do końca.


Jak zawsze dużym plusem jest felieton Łukasza Orbitowskiego o różnych horrorowych filmach. Co prawda nie zawsze podchodzą mi proponowane przez niego tytuły, ale dzięki niemu trafiłem chociażby na „Goście” z 2022 roku - film ten uważam za jeden z lepszych horrorów, jakie widziałem, ponieważ był bardzo przyziemny.


Z opowiadań do gustu przypadły mi te najbardziej humorystyczne.


Najprzyjemniej czytało mi się „Nie samym chlebem” Davide'a Camparsiego. Bóg postanowił pojawić się na Ziemi we własnej osobie oraz pokazać wszystkim, że niezły z niego dowcipniś. Początkowy humor z czasem przeszedł w trochę mroczniejsze tony - tak myślałem, że niektórzy mogą mieć wiele zarzutów wobec Boga, który według nich pewnie często zachowuje się niesprawiedliwie. W tym i główny bohater, który podczas uroczystej kolacji przygotowanej przez jego mamę, osobiście miał okazję powiedzieć Stwórcy, co mu leży na sercu.


Świetny jest także „Konwent fantastyczny” Andrzeja Miszczaka, który kojarzy mi się ze starszymi utworami pełnego absurdu. Tutaj główny bohater, niespełniony pisarz, trafia na grupkę mężczyzn opowiadających sobie nawzajem niestworzone historie, które przeżyli w przestrzeni kosmicznej. Poprosili głównego bohatera o zdecydowanie, która opowieść jest najlepsza, a ten uznał ich po prostu za wariatów. Autor nawiązuje do Lema, chociażby przez nazwę nagrody.


Kolejnym ciekawym tekstem jest opowiadanie Switłany Taratoriny „Życie Marii i Olgi. Apokryf nowego świata”. Niejednoznaczne, trochę kojarzące się z „Seksmisją”. W świecie, w którym żyje Olga, istnieją tylko kobiety, a przynajmniej same tak twierdzą. Czasem jednak rodzą się (zapłodnienie wydarza się poprzez wejście w Jamę Życia) dziewczynki z męskimi genitaliami, które oczywiście są ucinane jako oznaka deformacji. Z czasem widoczna na niebie kometa przypomina kobietom o Wrogu - Olga postanawia zapobiec katastrofie i odkrywa tajemnicę ich pochodzenia.


Ten numer pokazał mi, że można znaleźć coś ciekawego w nieszczególnie interesującej mnie tematyce.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #fantastyka #fantasy #sciencefiction

59a129b7-63aa-416a-94db-64c65d784b4e

Zaloguj się aby komentować

Nowa Fantastyka 02/2026


„Do sprzedaży trafił lutowy numer "Nowej Fantastyki". Jego okładkę zdobi Astro-Cat, którego autorem jest Chuyn. A poniżej znajdziecie kilka słów o zawartości.


W dziale publicystyki czekają na Was dwa obszerne teksty - pierwszy o tym, jak fantastyka zderza się z tzw. purity culture, zaś drugi o arabskiej alchemii, która wywarła na naszą cywilizację większy wpływ niż moglibyśmy się spodziewać. Oprócz tego mamy pokaźną porcję recenzji - książek, serialu, spektaklu teatralnego i komiksów - i felietonów od naszego znakomitego teamu autorów.


W dziale opowiadań aż pięć tekstów polskich (w tym dwa nagrodzone w konkursie NF, Anny Fijałek i Żanety Siemsia-Pindur) i trzy zagraniczne, a wśród nich utwory Roberta Silverberga i Laviego Tidhara. W tym numerze po raz pierwszy na naszych łamach gości też Kajetan Szokalski, autor znakomitego "Jemiolca".


"Nową Fantastykę" możecie kupić w szanujących się kioskach i empikach, a także w księgarni stacjonarnej wydawnictwa Prószyński i S-ka przy ul. Rzymowskiego 28 w Warszawie. Niezmiennie najbardziej korzystną opcją kupna jest roczna prenumerata, którą możecie znaleźć w Gildii - towarzyszy jej promocja z prezentem książkowym - tym razem do wyboru najnowsza powieść Stephena Kinga "Nie wymiękaj" albo "Przepisy kulinarne ze świata Tolkiena".


NF jest też dostępna w Nexto oraz Legimi - w formatach czytnikowych epub i mobi oraz w pdf.


Prenumeratę "Nowej Fantastyki" znajdziecie pod tym adresem internetowym:

https://www.gildia.pl/nf.html


E-wydanie, które również możecie zaprenumerować, na platformie Nexto:

https://www.nexto.pl/e-prasa/nowa_fantastyka_p1204368.xml


NF w Legimi:

https://www.legimi.pl/katalog/?searchphrase=nowa%20fantastyka&sort=score


Bądźcie z nami!”


#ksiazki #fantasy #sciencefiction #nowafantastyka #czytajzhejto

442cafc1-c88c-45cc-ab8b-0c732b32319c

Zaloguj się aby komentować