XD Właśnie zostało mi zablokowane konto na Twitterze właściwie bez powodu. Odblokowanie jest oczywiście popsute. W ostatnim czasie kilka kont relacjonujących wojnę na Ukrainie zostało zablokowanych w podobny sposób. Nie, żebym coś sugerował, ale te myśli przeróżne same przychodzą mi na myśl xD
@dsol17 ostatnio spadł mu z rowerka kanał na streamable mówił. Dopóki miał premium konto, to wszystko elegancko mogło tam wisieć. Gdy tylko nie opłacił kolejnego miesiąca, to z miejsca mu skasowali kanał xD posrane są te czasy "wolność słowa", dopóki opłacisz abonament
Wraz z Aryo potrzebujemy Waszej pomocy. Jak wiadomo kuzyn Aryp służy w 8. Pułku Sił Specjalnych ZSU. Wraz z nim zebraliśmy na drona (taki jak na zdjęciu). Zostanie im dostarczony na początku stycznia. Dodatkowo chcemy zamknąć jak najszybciej zrzutkę na ECO FLOW dla nich, a następnie jeśli się uda zebrać na kolejne drony MAVIC 3.
Sprawa jest o tyle, że pozbijali im wszystkie "ptaszki" pod Bachmutem i chronicznie cierpią na niedobór maszynek do latania i podglądania swoich "sąsiadów".
Rosyjski propagandysta Vladen Tatarski, z frontu wspomina, że coś niedobrego dzieje się u Rosjan. Jeździ regularnie między Bachmutem, a Swotowo, więc nie jestem pewien, o którym odcinku frontu wspomina,
Dla mnie osobiście poranek zaczął się od złych wiadomości. Wróg zdołał wyprzeć nasze oddziały z pozycji, o które walczyliśmy przez całą jesień. Oczywiście, nie jest to zbyt duży sukces. Już trzy razy zmieniały właściciela, ale i tak...
To oczywiście nie moja sprawa, ale tak jest prawie zawsze, gdy jest jakaś dziwna rotacja. Tak jakby gdzieś w wysokim sztabie właśnie grali w backgammon i przegrywali sobie nawzajem brygady i dywizje. Tylko przyjechali i zapoznali się ze swoimi, zapoznają się z wrogiem, a potem jednostka zostaje przeniesiona na inną część frontu. Natychmiast (nowi) zostają wysadzeni na minach i tracą kilka pozycji.
Nawet wczoraj, późnym wieczorem, powiedzieli nam o jednej z naszych prób natarcia na jednym z odcinków frontu. To wszystko to klasyczny 1942 rok. Uważam, że jeśli generał dwa lub trzy razy organizował mini Rżew, to należy go zmienić, a nie pozwalać mu na to po raz dziesiąty i jedenasty. Trzeba robić "rotację głupka na głupka"
"rotację głupka na głupka" - "Jeśli jest problem z personelem, a nie ma innych osób, powinniśmy zrobić rotację 'głupiec na głupca', aby dowiedzieć się, który z nich jest mniej szkodliwy".
Aleksiej "Babka" Miesiac (1978-2022).
wspieram zrzutkę na wyposażenie zimowe dla Ukrainy
Motyw Rżewa ogóle zaczyna być jakiś mocno popularny w rosyjskim RU-necie. Dla osób nie kojarzących, to podpowiem "Rżewska maszyna do mielenia mięsa", "Rzeź piechoty pod Rżewem"
Cieszymy się bardzo z budowy kolejnego mostu między Polską a Ukrainą. Praca Vogel Paintings z Wrocławia jest bardzo osobista, ponieważ modelkami są jego dwie zmarłe babcie. Ręce pochodzą od matki jego żony, a ciepłą chustę w polskich i ukraińskich barwach wykonała własnoręcznie mieszkająca we Wrocławiu uchodźczyni wojenna z Ukrainy - Yuliya Reznik
Pomysł, który wyszedł od Piotra Kaszuwary, naszego CEO Fundacji "Przyszłość dla Ukrainy" , polegał na spotkaniu dwóch ulicznych artystów z naszych krajów i pracy nad czymś wyjątkowym.
Dzięki Gamletowi Zinkivskyi znaleźliśmy wyjątkowe miejsce w Charkowie. Jeden to jeden z pierwszych zniszczonych budynków w mieście i razem, w bardzo mroźny dzień, wspólnie go powiesiliśmy.
Mogliśmy to zrobić, bo Jacek Cielecki z fundacji UA Future sprowadził obraz na Ukrainę.
Tak wygląda współpraca! Oby tak dalej i zmieniać świat takimi małymi kroczkami!
Dziś w nocy zakończyliśmy kolejną wyprawę z Polski do Ukrainy z pomocą humanitarną, która następnie rękami naszego niestrudzonego Piotr Kaszuwara zostanie dostarczona do najbardziej potrzebujących. Podróż ta była doskonałym dowodem na wysnutą przez nas tezę, że za każdym razem widzimy Ukrainę w innej, niepowtarzalnej odsłonie.
Podczas podróży przez Zachodnią i Środkową Ukrainę, w oczy rzucają się puste miejsca po blokpostach, a zaskoczenie potęguje szara zimowa aura i spokój na ulicach. Nie oznacza to niestety jednak spokoju - do alarmów przeciwlotniczych, dołączyły notoryczne braki prądu, wody i ciepła. Jednak i na te problemy znalazło się rozwiązanie, a jest nim ciepło serc, którym nas cały czas witano. Pierwszy poczęstunek zjedliśmy w tymczasowych koszarach jednostki ZSU, w której służy brat jednej z naszych ukraińskich przyjaciółek. Prosta czekolada i herbata w blaszanym kubku, gdzieś we wiosce pośrodku niczego, dodała nam sił do dalszej nocnej drogi do Kijowa. Podczas misji nie sposób było pominąć Maksyma i Iryny, którzy po raz kolejny ugościli nas jak członków rodziny. Równie ciepło, w blasku płonących świeczek, przyjęła nas Ludmiła gdy dostarczaliśmy jej kilka kartonów wsparcia, w tym leków i środków medycznych dla żołnierzy z Wasylkowa.
W Kijowie rozładowaliśmy pojazdy w naszym magazynie, aby potrzebna pomoc mogła jechać dalej. Dodatkowo przekazaliśmy Markus Foundation 600 kompletów bielizny termoaktywnej przekazanej przez Phoenix Chemicals Trading. Spotkanie w siedzibie zaprzyjaźnionej Fundacji było również okazją do podzielenia się doświadczeniem i omówienia planów na przyszłość.
Kolejny dzień spędziliśmy w Żytomierzu przekazując drobne prywatne wsparcie na potrzeby żołnierzy Obrony Terytorialnej stacjonujących pod białoruską granicą, a popołudnie spędziliśmy wśród żołnierzy 47. Brygady, którą wspieramy już od wielu miesięcy. Żołnierze otrzymali od nas kilka kartonów zaopatrzenia, m.in przekazanego przez MedicsTogether, wcześniej jednak zaprosili nas jednak na pyszny obiad.
Późnym wieczorem dotarliśmy do Skarbowej Góry nieopodal Lwowa, gdzie od paru miesięcy zaprzyjaźniony Ostap wraz z żoną prowadzi ośrodek dla uciekających przed wojną. Na wieść o mieszkających tu dzieciach postanowiliśmy zorganizować im małą mikołajkową niespodziankę - w odpowiednich czapkach przynieśliśmy górę owoców, słodyczy i zabawek, którymi obdarowaliśmy najmłodszych. Radość na twarzach dzieci była czymś, co udowodniło nam, że nasza praca jest potrzebna i dała nam siły na dalsze działanie. Głębokie ukłony należą się każdemu, kto dołożył do tego dzieła swoją cegiełkę i jednocześnie zachęcamy do dalszego wsparcia naszej Fundacji.
Ja osobiście planuje kolejny wyjazd na początku stycznia, aby zawieźć owe stacje ECO FLOW:
@FoxtrotLima no widzisz nie, te idiomy mają różne znaczenie, mimo że w obu występuje słowo „na” i nazwa jakiegoś kraju.
Tak jak wchodzi się na górę albo do dziury. Ale co innego będzie znaczyło wejść na dziurę i do góry.
Bo do góry oznacza kierunek - a na górę miejsce. Z dziurą jest odwrotnie wejście do dziury oznacza miejsce a na dziurę jedynie że się dziurę przypadkiem odnalazło.
Podobne różnice występują też w nazwach dzielnic większych miast.
Po takich niuansach można rozpoznać czy ktoś jest miejscowy czy dopiero niedawno przyjechał.
A w przypadku nazw krajów można szybko wyłapać obcą propagandę. Pomylenie przyimków nie jest sygnalizowane przez słownik (ponieważ formalnie nie jest to błąd - jedynie znaczenie takiego zwrotu się zmienia), ktoś kto dobrze zna język polski od razu będzie wiedział że wycieczkę można zrobić na Słowację i do Czech ale nie do Słowacji i na Czechy.
Gdy pojawia się w internecie hasło „Wojna w Ukrainie” od razu widać że to propaganda pisana przez kogoś rosyjskojęzycznego kto słabo zna język polski. Nie ważne czy będzie ona rosyjska czy ukraińska - i tak dalsza treść będzie jednakowo fałszywa.
@stfor dorabiasz dziwną ideologię do prostego zwrotu. Co ciekawe, jeszcze kilkadziesiąt lat temu, normalnym było jechać "do Ukrainy", "do Węgier" itd. a teraz to już ruska propaganda. Polski język ma tyle nierególarności i wyjątków, że dobrym zabiegiem byłoby go ujednolicać. np. poprzez przyjęcie uniwersalnej zasady, że jeździ się "do" krajów, a "na" wyspy czy regiony.
Język żyje i ewoluuje i nie ma to nic wspólnego z taką czy inną propagandą. Czy Ci się to podoba, czy nie.
@FoxtrotLima nie ma narzuconej konkretnej zasady kiedy jedzie się do a kiedy na. Właśnie dlatego język polski jest jednym z najtrudniejszych na świecie, a nie dlatego że ma 7 przypadków i kilka głosek o trudnej wymowie. Właśnie przez masę drobiazgów które wynikają jedynie z tradycji a nie ze spisanych reguł, ktoś kto nie posługuje się językiem, w kontakcie z innymi ludźmi nigdy dobrze się go nie nauczy.
O niektórych rejonach mówi się "do" a o niektórych "na" i wynika to wyłącznie z historii tych regionów. Regionów jest tak dużo że ciężko było by je wszystkie spisać i się nauczyć na pamięć. Każdy zna regiony z okolic w których mieszka ale wystarczy że pojedzie do innego miasta i już słychać że nie jest miejscowy.
Jedno można czytać bez końca, jak rosyjscy oficerowie i żołnierze rozpisują się o tym, jak należy szukać winnych problemów z krótką trzydniową operacją specjalną, która trwa już 291 dni. Poniżej tekst Kota Murza. Zaleca m. in. wspieranie armii i naukę samemu w domu. Fajnie czyta się takie teksty, gdzie w pierwsze dni wojny było coś w stylu "upadek Ukrainy jest nieunikniony" i przechodzi to powoli do "jeśli czegoś nie zrobimy, to upadek Rosji jest nieunikniony". Tekst został powielony przez Igora Girkina aka "Demobilizer" z komentarzem poniżej:
Nie mam prawie nic do dodania.... Niuanse nie grają roli, bo ja to popieram. Jedyne na co mogę zwrócić uwagę to fakt, że problemu złodziei i niekompetentnych kretynów w kierownictwie Specjalnej Wojennej Operacji nie da się rozwiązać tylko śrubokrętami (przenośna do pomocy materiałowej od wolontariuszy przyp. @Aryo) (których organizacja "Noworosji" też dostarcza ile wlezie w trybie ciągłym)... I żadna jakość "śrubokrętów" nie jest w stanie tego "w żaden sposób" zrekompensować.
(Propagandowe o ukraińskich nazistach i inne niezbyt interesujące dygresje zostały pominięte, ale link do całości jest na dole)
Tekst murza poniżej:
Od Bojowego Murza (Kot Murz)
O winnych.
Obecnie istnieją w zasadzie dwa spolaryzowane stanowiska w tej sprawie.
Pierwsza pozycja to "Nie ma czasu na szukanie winnych! Zbierzmy się wokół prezydenta i ministra obrony w oczekiwaniu na kolejne przegrupowanie i deeskalację!".
Drugi to "Należy natychmiast zmienić całe kierownictwo! Tylko masowe rozstrzelania uratują Ojczyznę!".
(...)
Nie ma potrzeby szukania winnych, nie dlatego, że trzeba ich kryć, ale dlatego, że winowajcy są oczywiści.
Jeśli armia walczy źle, to winny jest zarówno minister obrony, jak i prezydent, który ma takiego ministra obrony.
Jeśli armia nie ma nawet podstawowych rzeczy, które powinny być na wyposażeniu, to winni są ludzie odpowiedzialni za zaopatrzenie. Znani są przynajmniej ze stanowisk, możemy sprecyzować ich nazwiska, nie trzeba ich długo i intensywnie szukać.
Jeżeli wojsko nie przyjęło pewnych niezbędnych rzeczy do prowadzenia nowoczesnej wojny lub przyjęło sprzęt, który nie spełnia wymogów nowoczesnej wojny, to ten żal ma również imiona, nazwiska, stopnie wojskowe.
Jeśli prawdziwe źródła rządzenia są przed nami ukryte, to formalnych winowajców nie ma co szukać. A wziąwszy formalnego sprawcę za miękkie siedzenie, profesjonalny śledczy szybko znajdzie także tych prawdziwych. Jedynym problemem jest to, skąd wziąć darmowego, profesjonalnego detektywa i tego, który zleci mu profesjonalne śledzenie?
Pomysł masowego rozstrzeliwania szkodników w kraju, w którym proces sądowy w sprawach karnych stał się w dużej mierze fikcją, a metody śledcze zeszły gładko do średniowiecza, jest mniej więcej tak dobry, jak pomysł dalszego gromadzenia się wokół tych, dzięki którym sprawy doszły do tego stanu. Powiem wam w zaufaniu, obywatele, że troska nie dotyczy rozpoczynania masowych strzelanin, ale tego, jak je powstrzymać, kiedy i jeśli same, niekontrolowane, zaczną.
I oczywiście we wszystkich takich rozmowach nieodmiennie wyskakuje z czyichś ust to samo pytanie: "Skoro my, naród, już raz zapłaciliśmy i płacimy za wszystko z naszych podatków do budżetu wojskowego, zapłaciliśmy za armię, zapłaciliśmy za zwycięstwo w każdej wojnie, jak nam obiecano, poza nuklearną (w której zagwarantowano nam jedynie raj), dlaczego teraz mamy za to wszystko płacić ponownie, poprzez ochotników, którzy muszą nieść na front dosłownie wszystko, od zwykłych wojskowych butów i łopat po SUVy, drony i szyfrowaną łączność radiową? "
<br />
Odpowiedź jest prosta: NIE POWINNI!
Albo chcesz wygrać tę wojnę, albo nie.
Jeśli chcesz, zrobisz wszystko, co w twojej mocy, aby to zrobić.
Jeśli nie, nie rób tego. Nie przygotowuj się do walki, nie pomagaj w walce tym, którzy już walczą.
I wtedy albo skończycie wezwani do biegu na karabiny maszynowe z kijami szpadlowymi, bo cała broń i ludzie, którzy wiedzieli, jak jej używać, skończyli się przed wami, więc jedyne, co wam pozostało, to biec do przodu z kijem i krzyczeć, albo nie zostaniecie wezwani na czas i zostaniecie pozostawieni, by zmierzyć się ze zwycięzcami, którymi nie będziemy my.
<br />
(...)
Chcesz wygrać, podejmij działania. Nie musisz "wierzyć w zwycięstwo". Zastanów się jak działać skutecznie, optymalnie, systematycznie, pomyśl jak działać "na przyszłość". I działaj!
Nie uciekaj od rzeczywistości, ale spójrz prawdzie w oczy, a wtedy będziesz mógł jasno zobaczyć najbliższą przyszłość. Na wiosnę, kiedy armia rosyjska masowo wycofywała się spod Kijowa, Czernichowa, Sum i Charkowa, a piechota LRL i DRL była mielona w walkach o Mariupol, Popasnę i Rubiżne, wszyscy "wierzący w zwycięstwo" jakoś w ogóle nie myśleli o tym, skąd wziąć tych, którzy to zwycięstwo wyprodukują, kiedy masowa piechota, nawet wyszkolona, się skończy. Nikt z "wierzących w Zwycięstwo" nie myślał o tym latem, kiedy pogorszenie stanu piechoty można było jeszcze zrekompensować dostępnością pocisków w artylerii. A potem przyszła jesień. Straszna jesień, "czas trudnych decyzji", kiedy wszyscy "wierni" zostali mocno zachwiani w swojej "wierze w zwycięstwo" przez poddanie Izium i Chersonia. I nikt z nich nie wiedział, że właśnie w tych dniach do druku szło nowe dodatkowe wydanie trzytomowej książki Markina do przyspieszonego szkolenia wojskowego "masowego piechura". Która w tej chwili połowa nakładu jest już wysyłana do Komisarzy Ludowych LRL i DRL, a druga połowa będzie rozprowadzana w Siłach Zbrojnych Federacji Rosyjskiej, głównie wśród zmobilizowanych. A stało się to możliwe właśnie dlatego, że stanęliśmy w obliczu prawdy, w obliczu faktów, w obliczu niebezpieczeństwa, ponieważ uważaliśmy i nadal uważamy tę umiejętność - stawiania czoła rzeczywistości zamiast chowania głowy w piasek - za główną przewagę strategiczną.
(...)
przewidując nieuchronność wojny i patrząc na to, jak uparcie elity Federacji Rosyjskiej starają się jej unikać, nawet w stosunkowo korzystnych warunkach militarno-gospodarczych, nie mogliśmy nie zrozumieć, że takie zachowanie będzie prorokować dla nas bardzo duże problemy w trakcie wojny, kiedy ta nieuchronnie się rozpocznie. I tak, znaczna część elity albo się wyprzeda do czasu rozpoczęcia wojny, albo pobiegnie szukać nabywców zaraz po niej. Głupotą byłoby nie przewidzieć i nie przygotować się na to, nie przemyśleć odpowiednich rozwiązań i scenariuszy. Przygotowywaliśmy się i myśleliśmy o tym.
Kim jest Kot Murz
Ksywa: Murz, Murza (grupa Goodwin). Wielokrotnie wjeżdżał na Ukrainę nielegalnie. Jest aktywnie zaangażowany w antyukraińską propagandę, zbieranie funduszy i zaopatrywanie separatystów, brał udział w operacjach bojowych przeciwko ukraińskim siłom zbrojnym jako dowódca plutonu batalionu "Avgust". Brał udział w walkach pod Debalcewem. Później był szefem służby łączności batalionu "Prizrak", 4 Brygady, 2 Armijnego Korpusu, Rosyjskich Sił Okupacyjnych. Dodatkowo 26 czerwca 2008 roku został skazany przez Dorogomilowski Sąd Rejonowy w Moskwie na trzy lata pozbawienia wolności. Zwolniony po warunkowym zwolnieniu 14 lipca 2009 r.
Zauważam tutaj również ciekawe przejście od "nie interesuj się polityką, nie interesuj się kto trzyma łapę na pieniądzach, nie zadawaj pytań, władza sama załatwia wszystkie sprawy, najlepiej wie co robi i się o wszystko zatroszczy" do "powinieneś wykazywać obywatelską podstawę, inicjatywę, pomagać i wspierać". Rozpaczliwa próba wezwania do współpracy społeczeństwa, które przez pokolenia hodowano w duchu "siedź cicho, nie odzywaj się i rób swoje". To się nie uda. Ruski pójdzie tam gdzie mu każą, zrobi co mu każą bo tak został wytresowany, ale zrobi to na odwal się, na minimum, aby się nikt nie przyczepił, jak to określił sam Girkin "apatycznie".
@Aryo czytałem, że nazwa "czarne koszule" albo "czarne wrony" ukuta została z powodu cywilnych marynarek w tym kolorze, bowiem brakło mundurów żeby odziać zmobilizowanych. Kije od mioteł to chyba mit, ale uzbrajanie ich w najstarsze modele karabinów.
Igor Girkin aka "Demobilizer" w formie - Sarkazm, złość i zgrzytanie zębami. Pamiętacie skecze z PRL, gdzie kabareciarze musieli obchodzić cenzurę i ich żarty robiły się jeszcze śmieszniejsze? Po zakazie FSB Striełkow też stał się jeszcze bardziej śmieszny. Polecam
Post 2
Myśli na głos:
Jeśli o przebiegu Specjalnej Wojennej Operacji (SWO) nie można dyskutować i komentować, to przecież nikt nie może zabronić badania historii SWO, prawda? Już ponad 9 miesięcy tej — pod każdym względem oszałamiającej i wybitnej — operacji wojskowej, niezrównanej w historii Rosji, zasługuje na staranne, przemyślane i wyważone z punktu widzenia nauki historycznej studium akademickie. Na tej podstawie ma teraz sens pisanie nie komentarzy do przebiegu operacji, ale esejów o jej historii. Które, oczywiście, nie mogą pretendować do pełnego obiektywizmu (bo pamiętniki dowódców operacji pewnie jeszcze nawet nienapisane), ale mogą zaspokoić bieżące zainteresowanie wielu obywateli i (co ważne!) nie mogą być potępione przez władze państwowe, jako że to teksty czysto naukowe.
Ponadto, ponieważ cele SWO nie zostały ogłoszone, można już teraz śmiało twierdzić, że operacja zakończy się nieuchronnym sukcesem na tym, co jej przywódcy określą jako "pomyślne zakończenie". Opisywanie "na gorąco" wydarzeń operacji wojskowej, która była po prostu skazana na ostateczny triumf (czy to militarny, czy polityczny), jest więc dla historyka zajęciem godnym pozazdroszczenia i satysfakcjonującym.
Ogólnie rzecz biorąc, postanowiłem (w miarę możliwości) nadać wszystkim moim esejom na ten temat wygląd popularnonaukowych esejów historycznych. Mam nadzieję, że czytelnik je doceni. A jutro postaram się opisać sytuację wokół udanego (chyba nawet przed czasem) etapu, zakończonego opuszczeniem Chersonia, wyłącznie jako zawodowy historyk — ściśle trzymając się oficjalnie transmitowanych (a więc zatwierdzonych odgórnie) faktów.
Wstępnie, dotychczasową historię SWO można podzielić na następujące główne etapy:
1. " Błyskotliwy marsz" - Hostomel, ominięcie Czernichowa, Sum, Charkowa, posuwanie się obok Mikołajewa i do Krzywego Rogu, posuwanie się na przedmieścia Kijowa, forsowanie Dniepru i blokowanie Mariupola
2. "Niepowtarzalna de-eskalacja" - wycofanie z Kijowa, Czernichowa, Sum, Mikołajewa;
3. "Zwycięski szturm na Mariupol";
4. "Etap konkretny" (im. Ramzana Kadyrowa nr 1) - progres na północy LNR, zdobycie Popasnej i Izium;
5. "Etap skuteczny" (im. Ramzana Kadyrowa nr 2) - zdobycie Siewerodoniecka, Lisiczańska, dotarcie na jak najbliższą odległość do Słowiańska.
6. "Etap generała Falkenhayna" (nawiązanie do generała, który wymyślił krwawą ofensywę pod Verdun przyp. @Aryo) - niesamowity i niepowtarzalny wielomiesięczny frontalny szturm na pozycje wroga na wcześniej przygotowanych (przez wroga) terenach, zakończony zdobyciem najpotężniejszej twierdzy i najważniejszego miasta Ukrainy — wieś Pisky.
7. "Genialne przegrupowanie" całego obwodu charkowskiego, przeprowadzone w większości w ciągu zaledwie trzech dni, plany wykonane przed czasem.
8. Zakończenie błyskotliwych przegrupowań (głupi wróg został zwabiony do Krasnego Limanu i aż do linii Kremenna-Swatowo)
9. "Dalsze wabienie" - oddanie wrogowi bez walki ostatniego zbędnego (dla dalszego skutecznego prowadzenia SWO) przyczółka na prawym brzegu Dniepru. Głupi wróg zajął Cherson, stolicę podmiotu Federacji Rosyjskiej. Błyskotliwe działanie naszych wojsk było tak szybkie, że wróg nie odważył się ścigać ich na lewy brzeg.
10. Obecny etap to "Linia Surowikina". Jeszcze nie przeszedł do sfery historii i dlatego nie jest rekomendowany do komentowania.
wspieram zrzutkę na wyposażenie zimowe dla Ukrainy
Striełkow w formie. Sarkazm, złość, rozczarowanie aż leją się z tych postów. Od dziś nazywać będę Girkina ksywą "Demobilizer"
Post 1
Wielokrotnie obiecywałem, że jeśli wpadnę na konkretne propozycje, które potencjalnie mogą przyczynić się do ogólnego i konkretnego sukcesu rosyjskiego kierownictwa politycznego w dziedzinie propagandy Specjalnej Wojennej Operacji (SWO) - natychmiast podzielę się tymi przemyśleniami ze wszystkimi chętnymi do ich przeczytania i zwrócę na nie uwagę Kierownictwa.
I tak, po zapoznaniu się z treścią zarządzenia FSB (z załączoną listą) w sprawie informacji, których omówienie może zaszkodzić zdolnościom obronnym i wewnętrznej stabilności politycznej Federacji Rosyjskiej, nie mogę nie zwrócić uwagi na nieco niekonkretny charakter nowo nałożonych ograniczeń. Natomiast interesy zapobiegania zagrożeniom dla porządku konstytucyjnego, wynikające z braku zrozumienia przez ogół społeczeństwa celów i założeń SWO - wymagają najbardziej stosowanych obiektów działań ochronnych.
W związku z tym proponuję/proszę o uznanie moich propozycji za inicjatywę ściśle indywidualną (tj. nie popełnioną w ramach zorganizowanej grupy, nie inspirowaną przez zagranicznych agentów lub granty itp.), - wprowadzenie następujących ograniczeń
Utajnić datę rozpoczęcia SWO.
Uzasadnienie: Zbliżająca się rocznica rozpoczęcia Specjalnej Operacji Wojskowej może być powodem licznych insynuacji ze strony niepatriotycznie nastawionych blogerów i niestabilnych ideologicznie obywateli, zadających pytania w rodzaju "jak długo?" i wyrażających zdumienie z powodu rzekomej niewydolności rosyjskich sił zbrojnych, nie mówiąc już o wątpliwościach co do niezrównanych kompetencji ich kierownictwa. W przypadku, gdy data rozpoczęcia SWO zostanie oficjalnie utajniona - każdy ukryty wróg lub chwiejny (nie dość entuzjastyczny) obywatel może zostać nie tylko natychmiast zidentyfikowany, ale i równie natychmiast ukarany za fakt ujawnienia tajnej informacji.
Formalnie, na poziomie Zgromadzenia Federalnego Federacji Rosyjskiej - wprowadzić zakaz ujawniania celów SWO przeprowadzonej na obszarze SWO - poprzez uchwalenie odrębnej ustawy, która jednoznacznie określałaby następujące zapisy:
- SWO jest rozpoczynane, przeprowadzane i kończone wyłącznie na rozkaz kierownictwa ministerstwa obrony narodowej z celami, które w żadnym wypadku nie mogą być nikomu ujawnione. Daty i terminy realizacji SWO są również ściśle tajne i w żadnym wypadku nie mogą być ujawnione publicznie (co w szczególności pozwoliłoby na utrzymywanie reżimu SWO w nieskończoność po jego zakończeniu);
- Omawianie ewentualnych celów SWO przez kogokolwiek, kto nie jest bezpośrednio zaangażowany w bezpośrednie dowodzenie SWO jest surowo zabronione, jako próba wywarcia moralnej presji na dowództwo SWO i stworzenia negatywnego złudzenia w społeczeństwie, że opinia publiczna może mieć nawet najmniejszy wpływ na planowanie i realizację operacji;
- urzędnicy wojskowi odpowiedzialni za SWO otrzymują dożywotni immunitet od jakiegokolwiek ścigania za działania prowadzone podczas SWO, a publiczna krytyka pod ich adresem jest uznawana za zdradę stanu i karana zgodnie z tym artykułem Kodeksu Karnego.
Zaproponować zakaz wszelkiej pomocy ochotniczej dla wojsk biorących udział w SWO, ponieważ jej realizacja jest w stanie wzbudzić w niestabilnych segmentach społeczeństwa RF podejrzenia, że Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej, zapewniając wojskom wszystko, co jest im potrzebne, jest w stanie dopuścić do tego, aby niektóre braki były korygowane przez ochotników. Ustalić, że obywatele chcący udzielić pomocy jednostkom Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej biorącym udział w SWO powinni przekazywać środki na specjalne konto otwarte w tym celu przez Ministerstwo Obrony FR, którego wydatkowanie będzie ściśle tajne.
Należy również zakazać działalności wszystkim tzw. korespondentom wojennym i poprosić ich, by albo dołączyli do organów propagandowych armii, albo przeszli do relacji cywilnych. Bo obraz obejmujący postępy w SWO powinien być ukształtowany w jednym miejscu i zatwierdzony przez kierownictwo SWO, a nie miszmasz barw przyklejony przez nieodpowiedzialnych cywilów z niewystarczającym wykształceniem wojskowo-akademickim.
<br />
wspieram zrzutkę na wyposażenie zimowe dla Ukrainy
@SCC Nie był by to pierwszy przypadek. Wielu ludzi o inwazji sowietów w 1939 i o wojnie z 1920 dowiedziało się po 1989. A o tym jak wielkie były walki podziemia antykomunistycznego po 1945 wielu ludzi dowiedziało się raptem paręnaście lat temu.
@scoobydoo ciężko w internecie zrozumieć sarkazm. Dlatego nie wiem, czy go użyłeś pisząc, że Aryo nie jest Polakiem. Albo mój komentarz będzie komplementem w stronę Aryo i jego znajomości polskiego. Ponieważ z przytaczanych przez niego artykułów (które czytam od początku, jeszcze z wykopu) nie sposób się domyśleć, że Aryo się polskiego uczył.
Girkin twierdzi, że widział więcej złego niż dobrego na froncie i nie spodziewa się poprawy sytuacji na frontach dla Rosjan. Z Racji wejścia odpowiedzialności karnej za mówienie źle, to będzie mówił tylko dobrze, ale mało tego, więc nie powie dużo
A teraz jeszcze krótko o wrażeniach z wyjazdu, który był niejednoznaczny, ale nie bezużyteczny (bo wciąż miałem oczy i uszy, a głowa wciąż pracuje).
Oczywiście przytłaczająco dużą część swoich wrażeń i wniosków zamierzam zachować dla siebie. Nie po to, by "dyskredytować", że tak powiem. Pozytywnymi wrażeniami podzielę się w nadchodzących (mam nadzieję) wideokonferencjach. Ale nie ma ich zbyt wiele — w proporcji do tych negatywnych.
Na razie zauważę tylko, że u podstaw wszystkich naszych "rosnących zwycięstw" na frontach i kierunkach wojny leży najgłębszy kryzys planowania strategicznego. Po prostu wojska walczą "przez inercję", nie mając najmniejszego pojęcia o ostatecznych celach strategicznych obecnej kampanii wojskowej i jedynie domyślając się o mglistych planach dowództwa na tak okazałe i bezsensowne posunięcia jak budowa zupełnie obłąkanej (ale szalenie drogiej w kosztach) "linii Surowikina" (wcześniej nazywana linią Wagnera przyp. @Aryo).
Żołnierze i oficerowie w większości jednostek Sił Zbrojnych Rosji nie rozumieją, dlaczego walczą i w jakim celu. Jest dla nich zagadką, co jest warunkiem zwycięstwa, czy tylko warunkiem zaprzestania wojny. A władze Federacji Rosyjskiej nie są w stanie im tego wytłumaczyć, ponieważ ustalenie jasnego celu wojny oznacza "ograniczenie pola manewru" - czyli pozbawienie się możliwości ogłoszenia osiągnięcia celów wojny w dowolnym momencie, który kremlowscy przywódcy mogą uznać za wygodny dla siebie. (Po raz tysięczny przypominam, że niecierpliwie oczekiwane "pojednanie z partnerami", dla którego do dziś podejmuje się wiele kroków w celu demoralizacji społeczeństwa i armii, jest w zasadzie nieosiągalne, ale Kreml i "na starym placu" w żaden sposób nie chcą w to uwierzyć).
Takie nastroje konkretnie w oddziałach prowadzą do apatii. Apatia prowadzi do obniżenia morale i wypełniania powierzonych zadań "na odczepnego" i "z opuszczonymi rękawami" (przenośnia. Praca byle jak przyp. @Aryo), bez realnego zainteresowania ich pomyślnym zakończeniem. W armii Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej (i części Sił Zbrojnych LRL, choć tam żołnierze są znacznie bardziej zmotywowani) panuje więc apatia.
Brak jasnej strategii militarnej i politycznej uniemożliwia wojsku opracowanie taktyki, która ułatwi jej realizację. Tymczasem rosyjskie siły zbrojne przygotowują się do przedłużającej się wojny pozycyjnej, budując wzdłuż całego frontu długotrwałe struktury w stylu "a la Linia Mannerheima" (nie jest to "Linia Maginota"). Pisałem jeszcze w 2014 roku, że realizowanie strategii przedłużonej wojny jest dla Rosji (i jej władz i elit zresztą też) samobójcze, i mówiłem to (nie raz i nie dwa) od początku obecnej kampanii.
Dlatego obserwując, jak wróg rekreacyjnie (i bez przeciwdziałania) realizuje własne cele strategiczne przy całkowitej bierności władz wojskowych i politycznych Federacji Rosyjskiej, nie spodziewam się w najbliższych tygodniach niczego dobrego na froncie.
<br />
A tak — tzw. "Ukraina" NIE zamarznie, NIE zbuntuje się i NIE zacznie walczyć gorzej w zimie. Wręcz przeciwnie. Jej żołnierze, którzy uwierzyli już w swoje siły. W wyniku jesiennych zwycięstw ZSU ma pełne wsparcie NATO, będą tylko gniewnie i zaciekle walczyć z "Moskalami", mszcząc się za trudy, jakie ich krewni i bliscy muszą znosić na domowym froncie. I spotkają się jedynie z (rosyjskim) apatycznym wypełnianiem obowiązków, za którymi u wielu (rosyjskich) żołnierzy i dowódców od dawna kryje się nieodpowiedziane pytanie: "Co my tu robimy, skoro Moskwie najbardziej zależy na wypełnianiu "umów zbożowych", niezakłóconym przepompowywaniu amoniaku przez Odessę i "pułapie cenowym" na gaz i ropę dostarczanych licznym zachodnim partnerom?".
Igor Girkin aka Mobilizer twierdzi, że władze z góry nakazały usunąć go z batalionu i nie dopuszczać do frontu. Dowództwo batalionu mu o tym nie wspominało, do czasu aż wyruszali na front, bo wg przypuszczeń mobilizera "sława" powodowała, że batalion miał solidne wsparcie $$$
Niczego więcej się nie spodziewałem i podejrzewam, że i sam Girkin walczyć nie chciał, bo wie jaka to maszynka do mielenia mięsa.
Mobilizer jest więc już w Moskwie i niedługo będzie rozsierdzony postować nowe filmiki. Nie jestem tylko pewien formatu wywiadów i filmów z jego udziałem. Od początku grudnia wszelkie prognozy wojny, krytyka władzy/wojska/dowódców, a nawet informowanie o kiepskim wyposażeniu rosyjskich żołnierzy jest w Rosji karalne
@Andromeda Gdyby to był ciężki batalion, to jeszcze, jeszcze Sztab zaczyna się generalnie od szczebla pułku/brygady. Ale w pułku przeważnie jest jeden pełny pułkownik - jego dowódca. Na szczeblu batalionu, w dodatku lekkiego :-), nie ma stanowisk dla pułkowników. Więc był jakimś pozaetatowym zapchajdziurą, którego dowódca batalionu pozbył się, jak wynika z tutejszych opowieści, ASAP, czyli tego samego dnia, w którym Girkin tam trafił.