#anonimowehejtowyznania

219
312

#anonimowehejtowyznania


Czy ktoś z was miał robioną kolonoskopię i może podpowiedzieć czy uda się to badanie przeprowadzić bez jakiegokolwiek znieczulenia? I jak byście je porównali do gastroskopii? Bo tylko to miałem robione, a mówią że gastroskopia gorsza. Zawsze słyszałem, że kolono to zwyczajne badanie, nie ma co panikować i nie będzie problemu. Natomiast baba z rejestracji powiedziała, że co 3 osoba rezygnuje w trakcie bo nie może wytrzymać z bólu i zaleca zrobienie pod narkozą. Z jednej strony się słyszy aby unikać narkozy jeśli się da bo nie jest to obojętne dla organizmu, a z drugiej namawianie do tego. A może to taki scam żeby więcej zarabiali? Bo z uśpieniem badanie jest dwa razy droższe.





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #646e112d3e812ecbdf3a46d1

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


sytaucja taka - ja singiel, w pracy leci na mnie (ale tak totalnie) laska z hr. poczatkowo wygladalo mi to na jakis wrecz niemozliwy scenariusz bo o ile nie raz do mnie dziewczyny startowaly to nigdy tak nachalnie. powiedziala wprost czedgo chce i nie sa to raczej wyjscia na oranzade ;) ja mam swoje zasady i zajetych a tym bardziej zonatych i dzieciatych nie tykam, a juz zwiazkiw pracy to omijam szerokim lukiem. dalem jej od razu znac wprost ze z mojej strony nie ma na co liczyc, ze nie spotykam sie z mezatkami ale jakos do niej to nie dociera. najlepsze ze nie ma takiej opinii latawicy, z tego co udalo mi sie dowiedziec, na codzien przykladna zona, do kosciolka, w pracy zero romansow (albo bardzo dobrze ukrywa). generalnie idzie na calosc i wrecz musialem ja ze mnie zdejmowac.... normalny typ by bzikal ale ja mam swoje zasady, co z tego ze laska ladna itd ale zajeta i do tego 2 dzieci, masakra. stwierdzila ze mega jej sie podobam, wysyla mi dziesiatki wiadomosci co ze mna zrobi itp. powiedzielibyscie jej mezowi czy zostawili to dla siebie? czuje tez ze nic z tego dobrego nei bedzie bo to taki typ ze jak juz na 100% sie upewni ze z mojej strony nic nie bedzie to odwroci kota ogonem i jeszcze rozpowie w pracy ze to ja ja nagabywalem (znacie ten typ na pewno), nie przelknie tego ze ktos jest w stanie jej odmowic. maz z tego co wiem wiecznie w delegacji, zatroskany zarabia na rodzinke a tymczasem zonce sie obce bolce w glowie marza.





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #646df9853e812ecbdf3a46ca

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


Cześć,


Czytam tutejsze od kilku miesięcy gdy dotarło do mnie, że problem z piciem mnie także pochłonął. Codzienny rausz po pracy jest dla mnie niezbędny, z rana wiem jak to badziewie negatywnie wpływa na mnie a wieczorem i tak kupuje butelkę wódki. Na ten moment nie chce wiele o sobie mówić, ale przyjdzie na to czas w najbliższych miesiącach. Jednak nie o tym miał być ten temat.


Jestem tzw. "wysokofunkcjonującym" alkoholikiem. Dom, praca, studia i nadal udaje mi się niczego większego nie zawalać, ale od jakiegoś czasu staram się rzucić to badziewie i mi to nie wychodzi. Przede mną kilka ważnych ciężkich miesięcy, w których wiem, że muszę zachować trzeźwy umysł. Jednak nie jestem gotowy i nie mam czasu na terapię leczenia, dopiero mogę o tym myśleć pod koniec wakacji jak już będę miał więcej czasu wolnego. Stąd podjąłem decyzję, że "wszywka" będzie najlepszym rozwiązaniem, jednak chciałbym coś więcej się o niej dowiedzieć przed ostateczną decyzją.


Co do powyższego sądzę, że moglibyście mnie wspomóc odpowiadając na kilka pytań związanych z zabiegiem:


Po ilu dniach mogę wrócić do aktywności fizycznej (praca fizyczna, dłuższe prowadzenie pojazdu)?


Jak wygląda rana po zabiegu i w którym miejscu pośladka się ona znajduje.


Jak długo goi się rana po takim zabiegu?


Jedno z najważniejszych, jak to wygląda po zagojeniu? Czy widać to z daleka, czy bardzo wyraźnie to czuć dotykiem (prosto mówiąc "czy bardzo wystaje)? Jestem chłopem 120+ kg, więc pewnie dostanę sporo tych tabletek pod skórę.


P.S. wiem, że pełne leczenie jest dla mnie niezbędne, jednak na ten moment nie mogę sobie na nie pozwolić. Niestety, też mój mózg ma naturę buntownika i zasady postawione o 6 rano, że dzisiaj nie pije bardzo łatwo ignoruje w drodze do domu z pracy.


P.S. 2 za wszystkie rady bardzo dziękuję i mam nadzieje, że nikogo nie uraziła moja ignorancja w tym temacie.


P.S. 3 wiem, że na powyższe pytania znajdują się informację w internecie, jednak są one (dla mnie przynajmniej) bardzo niejasne i niejednoznaczne, stąd piszę tutaj.


Pozdrawiam


#alkoholizm





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #646c919f3e812ecbdf3a459f

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


#rozwod #zwiazki


Chcę się rozstać z mężem. Myślę od tym od paru miesięcy. Ale do rzeczy.


Jesteśmy 3 lata po ślubie, razem od 7 lat. To bardzo dobry i uczciwy człowiek. Nie skrzywdziłby muchy. Czuję jednak, że to nie to. Męczymy się ze sobą, ostatnio ciągle się kłócimy, żyjemy jak współlokatorzy, a nie małżeństwo. Nie mamy dzieci i nie będziemy ich mieć, bo nie możemy.


Mój mąż jest typem człowieka, któremu wystarcza "bylejakość". Byle jak, ale jest. Beznadziejna robota, ale jest. Nie dba o siebie, w domu mało co robi, muszę mu pokazać palcem, o niektóre rzeczy proszę od miesięcy. Na wszystko ma czas. Seksu nie uprawiamy od miesięcy, od wielkiego dzwonu, a jak już jest, to trwa 3 minuty. Nie ma w nim żadnej ambicji, żadnej inicjatywy, o wszystko muszę prosić. Wiele razy próbowałam z nim o tym rozmawiać, ale nie potrafi mi odpowiedzieć, po prostu słucha (albo udaje że słucha) i milczy. Chcę go namówić na terapię małżeńską, żeby nie przekreślać tego od razu, ale jestem z nim bardzo nieszczęśliwa.


Boję się, że go skrzywdzę, bo wiem, że mnie bardzo kocha. Ale duszę się w tej relacji. Unikam jego towarzystwa, cieszę się, jak wyjeżdża. Nie mam nikogo i nigdy bym go nie zdradziła. Żałuję, że wyszłam za mąż.


A może to ze mną jest coś nie tak? Może to ja nie nadaję się do związków? Wydaje mi się, że dobrze bym się czuła sama. Widzę, że z jego strony relacja też się ochłodziła. Gdybyśmy się rozstali, całe jego życie wywróci się do góry nogami, bo dla mnie przeprowadził się do innego miasta. Musiałby się wyprowadzić do rodzinnego domu (mieszkamy w moim mieszkaniu, a nie będzie go stać na wynajem przy obecnych zarobkach), zmienić pracę. Nie chcę mu złamać serca, bo na to nie zasługuje, to dobry człowiek. Ale nie dla mnie. Nie wiem co mam zrobić.





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #646c73af3e812ecbdf3a456c

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


#osobowoscunikajaca #depresja #pytanie #nerwica


Jak sobie radzić z osobowością lękliwą(unikającą)?


Nie potrafię złapać inicjatywy, w tłumie się odezwać. Z jednej strony to wina tego, że w 99% przypadkach nie mam o czym gadać, a z drugiej boję się że coś mi nie wyjdzie i się ośmieszę. Takie kółko spie*******.


Jak jest jakiś temat, jak coś potrzebuję, jak jest o coś zaczepić i się zmuszę to nawet podejdę, ale i tak się stresuję. Nie umiem, nie potrafię, czuję ogromny lęk.


Mam nową pracę, ludzie są spoko, myślałem że będzie inaczej i jakoś tym razem ludzie nie będą mnie mieć za dziwaka, ale znowu przez stres i przez tą przypadłość prawie z nikim nie gadać i widać, że jestem bardzo spięty i zestresowany.


Na przerwie nie mam o co zapytać, a o pogodzie ile można gadać.


Z jednej strony uwielbiam samotność i nie wychylanie się, ale z drugiej zazdroszczę ludziom swobody i umiejętności small talku, czyli gadaniu co wpadnie na język.


Daaawno temu, w podstawówce byłem normalny, pamiętam, że potrafiłem odezwać się sam z siebie na lekcji, coś zaśmieszkować, zaistnieć, ale gdzieś od gimnazjum zamknąłem się całkowicie w sobie i do tej pory, a mam 29 lat, nic się nie zmieniło w tej kwestii.


Byłem ostatnio ze znajomym 'introwertykiem', który to się chwali jak to nienawidzi ludzi i rozmowy, na takim quizie w pubie i normalnie ten 'introwertyk' stworzył grupę z obcych ludzi i nawet z nimi się wymienił numerami.


A w tym czasie ja z boku siedziałem i przez ~2 godziny odezwałem się może parę razy. Najlepsze było jak oni między sobą się wymienili numerami, a mojego nie chcieli.


No więc mieli mnie za niezłego dziwaka. Nie umiem, nie potrafię, to odbiera mi smak życia, ja tak naprawdę wegetuje, a nie żyję...


Ze wszystkim tak jest, w byłych pracach nie umiałem się nigdy do nikogo postawić i byłem często przez innych(często toksycznych współpracownikach) gnębiony. A potem gdy się zwalniałem to zawsze sobie mówiłem, że to ostatni raz i jaki ja głupi byłem, że nie potrafiłem się bronić.


Gdy bym nie był, to zawsze jest tak samo, zawsze jestem cichym, spokojnym gościem który nic się nie odzywa i wszyscy mają mnie za dziwaka. Owszem były sytuacje, gdzie nie było tak źle, ale to można policzyć na palcach jednej ręki, gdzie się odzywałem i śmieszkowałem, ale zwykle wtedy to się dobrze czułem, miałem dobry nastrój i byłem pijany.


Dużo by było gadać, ogólnie to cierpię w środku.


Jak sobie z tym radzić?





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #6467d1043e812ecbdf3a4433

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


Jak radzić sobie z dziewczyną, który ma różnego rodzaju fobie?


  • boi się tłumów, więc nie chodzimy na koncerty, do teatru itd.

  • boi się lotów samolotem, więc jeździmy autem na wakacje, a zagranica ogranicza się tylko do kawałka Europy

  • jest domatorem - siedziałaby tylko w domu, bo jest tam najbezpieczniej

Męczy mnie "terapeutowanie" i opieka jak nad jakimś dzieckiem, bo "tego nie można" i "tego nie można".


#zwiazki #tosie





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #6463dd123e812ecbdf3a4309

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


Znam przypadek pary, w której dziewczyna nie chce się przeprowadzić, bo boi się, że rodzice sobie nie poradzą bez niej. Chłopak siedzi sam w mieszkaniu, a ona okazjonalnie wpada do niego na parę dni. Nie wiem w sumie co zasugerować kumplowi, bo są bez ślubu, ale wydaje mi się, że aby para się "dotarła" to jednak trzeba trochę ze sobą pomieszkać.


Ten stan przecież można ciągnąć kilkanaście lat. Znacie podobne przypadki ze swojego otoczenia? Jak to się skończyło?


#zwiazki #tosie





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #6463dacd3e812ecbdf3a4302

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


Niecałe 5 lat temu wygrałem w grze totalizatora sportowego (po podatku) nieco poniżej 2mln pln.


Jak to wpłynęło na moje życie?


Ano tak, że spłaciłem ok. 350k kredytu hipotecznego. Zrobiłem remont mieszkania i kupiłem działkę ok 3ha z przedwojennym domkiem w środku lasu. To póki co wyniosło ok 1 mln pln.


Z tego domku odzyskałem cegły, trochę materiałów dokupiłem i gospodarczo z udziałem znajomych budowlańców postawiłem z bratem dom, lekko ponad 100m2.


Dom pod klucz ale z wygranej zostało już niewiele. Znaczy coś tam jest jako poduszka ale tyle znaczy 2kk pln =)


Jest dobrze ale nie life changer





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #646275e03e812ecbdf3a4141

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

I chyba nikt się nie spodziewa, że 2mln zmieni życie? Co za to można kupić? Dwa, trzy mieszkanie pod wynajem? A ile zysku z czynszu trzech mieszkań po odliczeniu podatku? Średnia pensja? Za mało by nie pracować i zostać rentierem.

Gratulacje i dobrze przeczytać, że ktoś się nie rozpił czy nie przechulał

Jeżeli ktoś ma głowę na karku i jednocześnie brak ogromnych kredytów/problemów zdrowotnych to te dwie bańki mogą go ustawić do końca życia. A jeżeli pierwszym ruchem jest zakup willi i Audi Q8 to dziadekzmilionerow.jpg

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


Jestem alkoholikiem. Ukrywam to przed żoną, radzę sobie w życiu, ale nie radzę sobie z tym nałogiem. Nie jestem w stanie pójść na terapię bo wmawiam sobie, że nie potrzebuje tego.


#alkoholizm





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #646012453e812ecbdf3a40cb

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

@anonimowehejto sam fakt , że o tym piszesz oznacza że potrzebujesz terapii, skoro nie potrafisz kontrolować spożycia alkoholu, lepiej coś zacząć z tym robić zanim pojawią sie trwałe straty, może bardziej chodzi o treme , że głupio pośród uzależnionych przyznać się do nałogu, tak czy owak nie ma sie czego bać, nie trzeba też zakładać że do końca życia będziesz tam musiał chodzić , po prostu warto spróbować

@anonimowehejto wiesz, że sobie nie radzisz ale uważasz, że nie potrzebujesz terapii?


No to chyba są w tobie dwa wilki i każdy gada coś innego.

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


Jak mi firma splajtuje to mam dwie opcje, albo papiery na dużego albo wyjechać gdzieś.


Nie interesuje mnie zbieranie pieniędzy nie wiadomo na co, raczej interesuje mnie życie spokojne, nie muszę mieć luksusów ale chcę mieć spokój dnia codziennego.


Myślałem o #grecja dosyć tanio można kupić dom, w sumie jakbym sprzedał moje mieszkanie to by mi starczyło na dom i jeszcze by mi zostało.


Jak tam z pracą? Nie chodzi mi o kasę a o dostępność, mogę robić wszystko, praca w polu, na budowie, w fabryce, jako mechanik, a i specjalistyczny zawód się znajdzie (nie napiszę jaki bo zaraz mnie ktoś obczai :P


Macie jakieś doświadczenia?


#emigracja #grecja





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #645e76ec3e812ecbdf3a4032

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

@anonimowehejto Grecja jest piękna... dla turystów. Wystarczy zejść z wyznaczonych szlaków i widać bardziej realny obraz, biedę i beznadzieję. Rozmawiałem z ludźmi z wysp (dodekanez), praca tylko sezonowa w turystyce, zarobki "greckie", atmosfera w pracy feudalna, język pohański. Jeśli tam wyjeżdżać, to tylko wolny zawód/praca zdalna lub emerytura w ciepłym klimacie z dobrym zapleczem finansowym.

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


Ma ktoś jeszcze ta, że wam się wydaje, iż wszystkim wokół się układa tylko nie wam? Jak się pogodzić z niemożnością osiągnięcia celów życiowych i jednocześnie patrzenia jak wasi znajomi np. z liceum wiodą przynajmniej z pozoru perfekcyjne życia? Żółć mnie zalewa, bo zupełnie mi się nie układa.


Po liceum (może nie najlepszym w mieście, ale całkiem niezłym) tłukłem się tu i tam, skończyłem studia 1. stopnia będąc dwa lata starszy niż powinienem i potem sześć miesięcy bite się tłukłem w poszukiwaniu roboty w zawodzie, kiedy ww. koledzy z liceum kucowali za kosmiczny hajs albo mieli np. praktyki w CERN. Kiedy inni kupowali albo odziedziczali pierwsze mieszkania ja tłukłem pół roku stażu z urzędu pracy, po którym zaproponowali mi trzymiesięczną umowę o pracę na minimalną i pół etatu oraz słyszałem od rodziców, że nawet na kawalerkę po babci nie mam co liczyć, bo muszą mieć fundusze na emeryturę


Na cudowną ofertę się nie zdecydowałem, bo nagle miałem szansę - robota w korpo. Niestety szybko zaczął się sezon i po prostu nie byłem w stanie wytrzymać tempa pracy po 10 h dziennie (i jeszcze najlepiej zabrać robotę do domu) z perspektywą robienia tego przez najbliższe kilka miesięcy. Rzuciłem to w cholerę i przynajmniej w końcu mogłem się wyspać i głowa mnie ze stresu nie bolała. Do innego korpo raczej się nie załapię (zawsze się na rozmowach kwalifikacyjnych wykładam, bo pomimo tego, że nieźle mi zawsze szło z liczbami, danymi itp. jestem lekko upośledzony społecznie, mam wadę wymowy i do tego kiepsko funkcjonuję w sytuacjach stresowych, więc bywa, że testy wstępne rozwiążę świetnie, a potem i tak mnie HR odstrzeli). Zostało mi szukanie roboty po administracji miejskiej i państwowej (gdzie 4200 brutto potrafi być kosmicznym hajsem) oraz mieszkanie z rodzicami Bóg wie jak długo.


Nie byłoby to takie straszne gdyby nie to, że rodzina już za mną nie przepada i zdarzyło mi się od podchmielonej (rodzice mają zwyczaj picia piwa lub dwóch wieczorem, w weekend więcej) matki usłyszeć, że spodziewała się po mnie więcej (nie żeby sami osiągnęli nie wiadomo jak wiele, gdyż matka pomimo ukończenia dość wymagających studiów matematycznych siedzi jako nauczyciel mianowany, gdyż dyplomowanego jej się robić nie chciało, w podstawówce, a ojciec mimo wyższego wykształcenia ekonomicznego i znajomości trzech języków obcych jeździ dostawczakiem po mieście), a w domu generalnie panuje atmosfera przygnębienia.


Chłop by się przyuczył do pracy jakiegoś analityka albo księgowego, ale nikt bez doświadczenia wziąć nie chce. Myślę jeszcze nad seminarium, bo zawsze się ta myśl gdzieś przewijała w różnych momentach mojego życia, a teraz nawet nie mam już nic do stracenia, bo baby niet, kariery niet i perspektywy na obie również niet. Może przynajmniej w rękach Kościoła mógłbym być użytecznym narzędziem i coś ze swoim życiem zrobić, bo teraz tylko tłukę głową w ścianę, a lata lecą (niedługo 26. urodziny).





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #645b9be13e812ecbdf3a3f3c

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

OP: @dsol17: Zaczynam niedługo w tej administracji, bo co innego mi w tym momencie zostało, a w korpo jako praktykant nie dostawałem wcale dobrej kasy. Mógłbym dostać lepszą jako asystent, gdybym nie zrezygnował i by mi przedłużyli umowę.


@koniecswiata: Niezaprzeczalną zaletą jest możliwość rzucenia wszystkiego w cholerę. Kasa wtedy mi jakoś szczególnie potrzebna nie będzie, bo jak będzie zakwaterowanie i wyżywienie to tylko coś na grzbiet ogarnąć i można funkcjonować. Bardziej mi chodzi o cel w życiu, jasno wyznaczone obowiązki, rolę społeczną i ogólnie tożsamość jaką człowiek otrzymuje razem z sutanną. Poza tym sama służba jako ksiądz mi się wydaje czymś szlachetnym, choć ewidentnie materiał na kaznodzieję i spowiednika ze mnie żaden. Większa szansa, że bym się zakopał w książkach i ciągnął jakiś niszowy temat, próbując zostać specjalistą od np. teologii moralnej jednocześnie starając się ogarnąć zwykłe obowiązki stanu.




Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)


Zaakceptował: HannibalLecter

@anonimowehejto jak nie mogłeś w korpo wytrzymać to jak chcesz znieść bycie księdzem? Zostaniesz zniszczony jeszcze w seminarium. A tak poważnie to jedna rada, przestań myśleć o przeszłości. Co było to było i tego nie zmienisz. Zacznij żyć od nowa i rozwiązuj swoje problemy jeden po drugim. Najpierw praca, potem dziewczyna, potem wyprowadzka od starych. Przeszłość z której nie jesteśmy zadowoleni istnieje tylko w naszej głowie, jej już nie ma .. a najlepiej pomyśleć że tego nie było. Inaczej zamienia się w straszny kamień u szyi i negatywnie wpływa na teraźniejszość i przyszłość. Aha, zainteresuj się jakąś filozofią która Ci pomoże psychicznie. Polecam stoicyzm i kaizen. Dzięki nim da się wyjść z każdego szamba.

OP: @tmg: W poniedziałek zaczynam robotę na stanowisku pomocy administracyjnej w jednym z miejskich urzędów. Niestety pensja mi nie pozwoli na wyprowadzkę i przeżycie z cenami wynajmu w moim mieście (chyba, że bym się zdecydował na wynajem pokoju tylko, ale jaki jest w tym sens, jeśli u siebie w domu rodzinnym wynajmuję pokój o wiele taniej), na dziewczynę póki co nie liczę, choć może znów pójdę na szybkie randki (chociaż lecą cztery pytania - praca, zarobki, auto oraz mieszkanie i momentalnie odpadam z gry). Stoicyzm i kaizen to niekoniecznie moje tematy, za to się zainteresowałem jakiś czas temu religioznawstwem i się powoli, ale konsekwentnie przekopuję przez Eliadego.




Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)


Zaakceptował: HannibalLecter

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


Sytuacja następująca:


Kobieta "lecąca" na dwa fronty przez kilka tygodni.


Jeden front ze mną - znajomym, z którym wyjątkowo dobrze się bawiła, z którym spała wiele razy i obiecywała wspólną przyszłość ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Drugi front - jej chłopak, a dokładniej narzeczony. Z najgorszego sortu na świecie stał się w pewnym momencie ideałem, przez co plany odejścia od niego poszły w niepamięć.


Poinformować jej narzeczonego, że odstawiła podwójną rurę, po czym postanowiła "nawrócić się" wypinając się na mnie całkowicie?





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #645b695b3e812ecbdf3a3eeb

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

@anonimowehejto powiedz mu, ale przy okazji zastanów się sam nad sobą, jakim typem człowieka jesteś, że sypiałeś z zajętą laską.

@anonimowehejto czyli posuwales panne, ktora byla w zwiazku z kims innym i póki mowila, ze bedzie z tobą to bylo to ok, a jak sie na ciebie wypiela to nagle ci sie moralnosc wlaczyla i polecisz ostrzec faceta, ktoremu rogi przyprawiles, z jaką to on szmatą się nie spotyka? Masz ty rozum chociaz? bo godnosci to widzę ze nie

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


Tomki i Tosie, od paru lat przegrywam z rynkiem nieruchomości w #warszawa. Szukam swojego pierwszego mieszkania i choć sukcesywnie udaje mi się powiększać mój budżet, ciągle nie jestem w stanie znaleźć sensownego mieszkania. W najbliższym czasie wchodzi #kredyt2procent i zastanawiam się, co bardziej się opłaci - skorzystanie z kredytu, czy zakup za gotówkę (zakładając, że obie opcje są dostępne).


Jak to sprawdzić/wyliczyć? Jakie alternatywy wziąć pod uwagę?


Z góry dzięki za życzliwe podpowiedzi tym bardziej, że pod presją zdolność klarownego rozumowania mocno podupada..


#inflacja #inwestycje #nieruchomosci #mampytanie





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #645ac4dc3e812ecbdf3a3ebd

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

@anonimowehejto Ze swojej strony polecam podpytać po znajomych czy nie mają do polecenia jakiegoś sprawdzonego doradcy kredytowego. Sam korzystam z takiej usługi i jestem mega zadowolony, że na wszystkie moje pytania dostaję prefesjonalną odpowiedź - opierając się na wiedzy z neta można osiwieć.

@anonimowehejto Rozważałem coś takiego i przynajmniej dla mnie gra jest nie warta świeczki. Musiałbyś zyskiwać rocznie ponad 2% + marża banku. Jest coś takiego jak spokój ducha czego ludzie nie biorą pod uwagę biorąc kredyt.

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


#medycyna #zdrowie #odchudzanie #chirurgiaplastyczna


Czy macie jakąś wiedzę na temat kosztów operacji plastycznej polegającej na usunięciu nadmiaru skóry po odchudzaniu z okolic brzucha i klatki piersiowej? jaki jest rząd wielkości cen za takie operacje?





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #6457f419573aaa62b0686334

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

e2808aa7-dfbb-423d-a92c-847d9b036f84

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


Młodsza, pełna życia, urocza - to przymiotniki określające istotę która rozj%bała mi łeb od min. miesiąca


Nigdy taki nie byłem, przy niej wszystko jest fajne, odkrywane na nowo, nawet coś czego wcześniej nie tolerowałem


Mimo że nie utrzymuje ze mną kontaktu, tęsknię bardzo.. Tęsknię za tym spojrzeniem, śmiechem... :|


Wydawało mi się że jak pojedziemy parę razy na wycieczkę to tu to tam i ją troszkę lepiej poznam, wytłumaczę sobie że "to nie to"


Nigdy bardziej się nie przejechałem, nawet polonezem pod lidlem...


Tak bardzo bym chciał ją mieć, ale it's over nie dla chłopa ona, lecz .... nie wiem kogo bo nikogo nie ma


Zapytacie - co ma takiego super w sobie?


Odpowiem Wam - wszystkie czerwone flagi jakie dało się kolekcjonować...


Co ja w niej widzę? Nie wiem, ale jakoś przy niej czuję że żyję


Kto na tym cierpi? Głownie ja, bo mamy zbyt bliskich znajomych, aby to się wydało a ona zbyt inna by mnie zechciała


Mógłbym mieć inną? Mógłbym, prawie nawet miałem, ale nie umiałem poczuć tego samego co do tej...


Ale #trudnesprawy


co za #emocje


dlużej tak nie wytrzymam, przestań mi ryć banie!


Zaproszę ją na wakacje we wrześniu, co może pójść nie tak? XD


#gownowpis #gorzkiezale #zwiazki





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #6456aaaa573aaa62b06862cc

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Anonim: Pozytywne sygnały - uśmiech, zaczepki w rozmowach, przedrzeźnianie się ale takie z uśmiechem na końcu, taka rezolutność, brak skrzyżowanych rąk na klatce, sposób rozmawiania z tobą (czy odpowiada półsłówkami, czy kontynuuje rozmowy), itd. Jeśli nie ucieka na twój widok, nie unika cię, to być może chce żebyś wykonał jakiś zdecydowany ruch w tą albo w tamtą. Kobiety lubią zdecydowanych facetów, ale same nie zrobią pierwszego kroku. Jeśli masz słabą psyche i boisz się odrzucenia i ośmieszenia to odpuść, jeśli natomiast masz poczucie własnej wartości i uważasz że uciągniesz konsekwencje odmowy to atakuj bezpośrednio - spędzaj z nią więcej czasu sam na sam, zobacz jak będzie reagować, czy będzie w stanie spędzić z tobą godzinę lub kilka - to dobry znak, potem możesz ją gdzieś zaprosić i dalej już pójdzie.


Nie bądź wystraszonym, przerażonym orbiterem, kobiety takich nie lubią. Ale też pamiętaj że do tanga trzeba dwojga i jeśli jej się wcale nie podobasz to przecież pary z tego nie będzie. A to że ona się wokół ciebie kręci to też ona może w ten sposób sprawdzać swoją atrakcyjność i podbijać sobie ego pt. "wszyscy mnie chcą, jestem taka fajna", dla samej satysfakcji, a niekoniecznie żeby coś z tego było. Laski czasami takie są, zwłaszcza kiedy są młode, ładne i rozchwytywane. Zastanów sie trzeźwo jaka ona jest, przeanalizuj jej osobę na chłodno (pisałeś coś o czerwonych flagach - uważaj!) i odpowiedz sobie na pytanie czy w ogóle warto.


Z tego co piszesz jesteś niepewny siebie, wrażliwy, tacy jak ty nie mają obycia i nie wiedzą że do niektórych lasek nie warto startować bo nie mają psychy do tego, a uroda i urok takiej kobiety może wam przesłonić wszystko inne i się zakochujecie na amen w dziewczynie która nie rokuje dobrze do związku. Piszesz o tym że ma czerwone flagi a jednocześnie ją chcesz, jesteś męskim odpowiednikiem powiedzenia "łobuz kocha mocniej", a potem będzie cierpienie i wychodzenie z tego nawet latami. Myślisz że ona się w tobie zakocha ze wzajemnością, będzie szalała na twoim punkcie, czy może będzie księżniczkować, robić fochy i kupczyć seksem?




<br />

Zaakceptował: HannibalLecter

OP: @anonimowehejto: Anonim, w punkt mnie zdiagnozowałaś, doceniam to i jestem pod wrażeniem :) Jest dużo prawdy w tym co piszesz. Sęk w tym, że odkochać się od niewłaściwej osoby jest piekielnie trudne. Nie polepsza mojej sytuacji uczucie samotności - nie jest fajnie gdy musisz się od wszystkiego odciąć..


Najgorszy jest jednak fakt, że jestem jak taki kot schroedingera.. Z jednej strony jestem wystraszonym i przerażonym orbiterem, a z drugiej nie daję sobie wejść na głowę i jak czegoś potrzebuję to robię to po prostu


Tak się dzieje, kiedy wpojono ci od dzieciaka, że "masz być grzeczny i się tu słuchać, bo jak nie... "- i właśnie wiecznie rozmyślanie "bo jak nie..." wyjdzie?, nie uda się? to co? itd..


A temat kobiet to wysokie ryzyko - dlatego to pytanie wtedy zadaję sobie zbyt często i jest jak jest, że przegrywam na starcie


Jestem totalnym odpadem w takich sprawach, a pewność siebie istnieje ale tylko w wąskim zakresie moich zainteresowań. Dzięki "motywacji" za dzieciaka, mimo dobrych wyników w nauce, zdanych dwóch kierunków technicznych na uczelni, zawsze traktowano mnie jak kogoś głupszego w rodzinie... Trudno jest w siebie uwierzyć, w szczególności jak prześpisz pewien okres w zyciu i akceptacji rówieśników.


Niby kobiet się nie boję, mam całe 3 koleżanki :D normalnie z nimi gadam nie krępuje się jestem bezpośredni itd, nawet seksistowskie żarty id.. ale gdy przyjdzie zmierzyć mi się z jakąś kobietą która mi się podoba, nagle świruje - wmawiam sobie wtedy, że nie chce być nachalny, nie chce przekraczać jej granic, to ona powinna mi je nakreślić na co moge sobie pozwolić a na co nie - i tak zawsze nic nigdy z tego nie wychodzi, jest jedno wielkie gówno.


Co do uzależniania wszystkiego od seksu w związku, totalnie tego nie akceptuje, nie ważne jaka by nie była.. Traktowanie jak księżniczkę - cholernie mnie drażni :)


Dostała by kopa w d⁎⁎ę hah :P




Ten komentarz został dodany przez osobę dodającą wpis (OP)


Zaakceptował: HannibalLecter

Anonim: Doskonale wiem o czym piszesz, bo ja też byłam wychowywana na grzeczną, posłuszną dziewczynkę co bardzo, BARDZO potem przeszkadzało mi w życiu. Słuchaj się innych, ustępuj, bądź pracowita i pomocna - to idealny przepis na wyhodowanie frajerki życiowej która daje się wykorzystywać i boi się żyć. Dużo czasu zajęło mi wypracowanie w sobie asertywności, śmiałości do ludzi i walczenia o swoje.


Po prostu musisz zbudować siebie na nowo, małymi krokami. Zacznij poznawać kobiety przeciętne, które nie do końca są w twoim typie i "ćwicz" na nich. W codziennych sytuacjach staraj się rozmawiać z kobietami, różnymi, choćby to były sprzedawczynie w sklepach czy panie na poczcie. Dzięki temu wyrobisz sobie nawyk że rozmawianie z kobietami to jest coś normalnego i naturalnego u ciebie, przez co potem nie zapomnisz języka w gębie kiedy przyjdzie ci porozmawiać z jakąś fajną dziewczyną.


Pozwalanie sobie na zabujanie się w tej dziewczynie o której piszesz to rzucanie się na głęboką wodę w której nie potrafisz dobrze pływać. Atrakcyjne kobiety ze zgrabnym ciałem i śliczną buźką potrafią wam dosłownie wyłączyć mózg, bo tak jest w waszej męskiej naturze (nie jest to żaden przytyk, po prostu fakty - kobiety bardziej pragmatycznie podchodzą do wyboru partnera). Moim zdaniem laskę lepiej odpuścić i zająć się wzmacnianiem siebie i tak jak napisałam - treningiem. A nuż poznasz jakąś uroczą szarą myszkę która okaże się nieoszlifowanym diamentem. Takie przebojowe laski tylko na pozór wydają się być fajne, często okazuje się że związek i wspólne życie z takimi jest dosłownie męczarnią.


Z tego co piszesz to głęboko siedzi w tobie brak poczucia własnej wartości, niedocenianie przez rodzinę, poczucie że nie jesteś wystarczający - świetnie to znam bo kiedyś sama taka byłam. Ale uwierz mi że można nad tym popracować i się zmienić bo sama jestem tego żywym przykładem. Zacznij od tego żeby odrzucić uzależnienie własnej wartości od innych. Po prostu olej co gadają inni, nawet rodzina, miej wywalone. Pracuj nad sobą i odowiadaj tylko przed sobą. Gdy inni zobaczą że masz wywalone na ich opinie i dobrze ci z tym, to paradoksalnie wtedy będą cię szanować - ja mam to przetestowane.




<br />

Zaakceptował: HannibalLecter

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


#psychiatria #mitomania #psychologia #zwiazki #rozowepaski


Mieliście może kiedyś przyjaciołkę czy partnerkę z mitomanią? Czy udało się wam jakoś pomóc takiej osobie? Czy w ogóle da się jakoś pomóc takim ludziom? W sensie chodzi mi o taką prawdziwą mitomanię, gdzie człowiek potrafi kłamać totalnie niepotrzebnie itd.


Miałem przez chwilę dziewczynę, która z dnia na dzień mnie rzuciła, a dopiero potem się dowiedziałem, że ma taki problem. Wiele dziwnych historii się od niej nasłuchałem, ale jakoś głupio mi było wtedy podejrzewać ją o kłamstwa itp. Kiedy powiedziałem jej, że dowiedziałem, się że mnie okłamywała jak byliśmy w związku, to postanowiła mnie zablokować. Teraz uczucie do niej już przeminęło, ale gdzieś tam w środku strasznie chciałbym jej pomóc. Nie liczę na żaden powrót do związku z nią itp., wolę sobie znaleźć kogoś innego. Zwyczajnie szkoda mi tej dziewczyny tak po prostu i ludzi których może jeszcze skrzywdzić. Czy da się w ogóle coś zrobić?





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #6450fe7c573aaa62b06861d3

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

@anonimowehejto a to na pewno mitomanka? Bo notorycznie kłamią psychopaci, socjopaci i narcyzi (chociaż ci chyba najmniej patologicznie).


No mój ojciec psychopata kłamał zawsze i wszędzie. Jak go złapałeś na kłamstwie to mówił, że miał co innego na myśli.

@anonimowehejto ogólnie, żeby komuś pomóc, to najpierw ten ktoś musi chcieć pomóc samemu sobie, spojrzeć krytycznie na siebie, dokonać oceny i poszukać rozwiązań. W wielu problemach pomoc może zapewnić specjalista, środowisko (rodzice, partner) mogą jedynie wspierać w dobrym, co bywa trudne, konfliktogenne. Pytanie brzmi, czy ta osoba nie odróżniała swoich kłamstw od prawdy? Socjopata, psychopata, manipulant wie, że kłamie, bo kłamie instrumentalnie.


Z mitomania pracować może terapeuta, tylko że mitoman uważa, że nie kłamie, to inni go atakują.

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


Temat #zdrowie #medycyna


Uprzedzam, że chodzę do lekarzy. Ale możliwe, że komunikacja nie jest najlepsza, bo nadal nie rozumiem dlaczego wydaje się, że nie jestem blisko rozwiązania.


przeskocz do "TU WAŻNE:", bo historia to tylko tło wydarzeń.


Tu trzeba nadmienić, że jestem kimś z innym pov niż zwykli ludzie i zwykle w przypadku problemów zdrowotnych lubiłem się samodiagnozować i obserwować przebieg choroby i patrzeć jak sama znika. Np jak byłem w liceum to w czasie kiedy miałem inne problemy dodatkowo miałem problem z układem moczowym, że ciągle chciało mi się sikać i chyba przez pół roku nie poszedłem do lekarza, bo z poziomu logicznego wiedziałem, że nie chce mi się sikać i to tylko dysfunkcja "funkcji opiniotwórczych" organizmu, a mój umysł wie lepiej co i jak. Więc tak z pół roku się opierałem, co raczej nie było rozsądne, bo wymęczyło mój organizm, a pozbycie tego problemu to było tylko zażycie Furaginy, czyli leku bez recepty. W każdym razie modus operandi w sprawie problemów zdrowotnych był daleki od optymalnego. Ciekawość, cynizm i ignorancja miały/mają dodatkowy koszt.


Jak byłem w ostatniej klasie gimnazjum bolał mnie brzuch na poważnie po raz pierwszy. Odczuwałem na tyle poważny problem, że nie poszedłem do szkoły i odwiedziłem lekarza, który dał skierowanie na USG. Byłem bardzo napalony na wersję w której mam zapalenie wyrostka(bo to był znany problem u innych dzieci w szkole), więc jak byłem na USG i lekarz powiedział, że wszystko OK, ALE mam wzdęcia to przy zdawaniu relacji lekarzowi rodzinnemu nie powiedziałem nic o wzdęciach i uznałem, że to nie jest problem. I tak jeśli odczuwałem od tego czasu dyskomfort to mówiłem do siebie trudno i go ignorowałem. Bo zwykle mijał (np ten oryginalny ból też na drugi dzień został ograniczony).


Później jak byłem w liceum to zrobiłem kilka bardzo złych rzeczy na raz:


  • złe odżywianie (przy czym analiza rzeczywistości w pryzmacie innych ludzi mówi mi, że wcale nie było takie złe, ale niestety u mnie miało to związek z problemami, które ciągną się do teraz). Ale generalnie to co było bardzo złe to byłem ciągle odwodniony. Bo tam jedzenie to walić.

  • ściskałem pasek do maksa, może mam złą budowę ale spodnie mi ciągle uciekają więc ściskałem je do maksa

  • z jakiegoś powodu jeszcze złapałem owsiki (i jakże inaczej, zanim wgl ogarnąłem, że to osobny problem to też minęło z pół roku). W sumie jedyne leczenie farmakologiczne jakie miałem w związku z tymi rzeczami to było branie tabletki przeciwpasożytowej. Ale po tym długim okresie męczenia organizmu.

  • dodatkowo od połowy liceum zaczęły mi się robić jakieś problemy laryngologiczne związane w jakimś stopniu z układem pokarmowym

W wyniku 2 i 3 , ale niewątpliwie reszta też ma jakiś związek byłem w pewnym momencie w takim stanie, że generowało mi się ciśnienie w brzuchu (plus organizm reagował bardzo źle na noszenie długich spodni i opinanie brzucha w jakikolwiek sposób) i miałem wzdęcia plus chciało mi się często odwiedzać toaletę, ale nie zawsze mogłem sobie na to pozwolić, np 1h na lekcji czy 1h w autobusie więc musiałem wstrzymywać wszystko w sobie, co też nie było dobre dla całego problemu.


TU WAŻNE:


**I teraz minęło pare lat od tego, ogólnie na studiach zastosowałem troche tricków np zacząłem trochę lepiej się odżywiać i trochę dało się to ogarnąć. Przynajmniej do stanu w którym da się żyć. Ale nadal mam niestabilny układ pokarmowy, trochę wzdęć, czasem jak ubiorę długie spodnie to mam ten sam problem co kiedyś. W sumie najbardziej mi przeszkadzają problemy laryngologiczne, bo ewidentnie gardło jest podrażnione ( i nos i potem uszy), mam objawy zgagowo-refluksowe. I problemy z oddychaniem przez nos ogólnie (który dodatkowo się zatyka przez te objawy zgagowo-refluksowe) i np strasznie źle mi się śpi, budzę się z wysuszonym gardłem. Jestem ciągle zmęczony i jeszcze chyba z uwagi na te podrażnienia mi tarczyca odpierdala.


Więc zacząłem leczenie na poważnie. I teraz jest problem, bo nie mam żadnej poważnej diagnozy. Na początku trochę przepychania na linii laryngolog-gastro(entero)log-alergolog (nie mam żadnych alergii). Z laryngologicznego punktu widzenia muszę zrobić sobię jakąś korekcję nosa plus nie wiem co z tym wrażliwym gardłem. Wiem tylko, że obecnie najlepszym lekiem na objawy jest a) alugastrin w saszetkach b) nawilżanie pomieszczenia do wartości 80+ % oraz stosowanie pastylek do podrażnionego gardła. Dodatkowo miałem już gastroskopię i podobno nie mam refluksu, tylko magiczne objawy z nim związane. Z gastrologicznego punktu widzenia robię jakieś badania, na jakieś nietolerancje, kalprotektyny i wszystko wychodzi bardzo dobrze/w normie. I nie wiem wgl jaki będzie dalszy kierunek leczenia**


W każdym razie nie rozumiem czy to jest tak unikalne, czy robimy leczenie w sposób przestarzały, że jeszcze nie ma pewności co mi jest i jak to wyleczyć. Może coś z tego opisu brzmi znajomo dla kogoś? Albo ma jakieś inne pomysły?





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #644cb85abb3d95800be5431e

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

@anonimowehejto jak na moje, najpierw bawiłeś się w samodiagnozy, co nie skończyło się najlepiej. Nie dlatego, że samodiagnozy są złe, tylko trzeba mieć jakieś wstępne pojęcie o tym, na co i w jaki sposób organizm reaguje. Czyli tak ze 25 lat lekko licząc najpierw przeżyć, zaliczyć pod kontrolą lekarza co popularniejsze zjawiska i potem możesz z dość dużą dozą prawdopodobieństwa załatwiać sam większość chorób.


A teraz dla odmiany szukasz diagnozy w internecie, co jest jeszcze mniej rozsądne. A skąd bez badań mamy wiedzieć, czy po prostu nie masz robaków, niekoniecznie owsików? Może się kładziesz po jedzeniu i stąd objawy refluksu, problemy z gardłem wywołuje kwas żołądkowy a może tak sobie załatwiłeś migdałki, że zamiast chronić stały się źródłem chorób?


Albo masz zaawansowaną hipochondrię. Wszystko możliwe. Załatw korektę przegrody nosowej i poszukaj dobrego diagnosty na całą resztę.

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


pare lat temu spotykalem sie z pewna dziewczyna, randki itd. i ktoregos razu dosc mocno mnie obrazila, smiejac sie ze mnie, mojego wygladu, czegos na co nie mam wplytu..... rozstalismy sie chwile pozniej ale aby to jakos zdusic, odreagowac postanowilem ze podejme probe ekstremalnej przemiany ciala. wtedy sporo cwiczylem wczesniej (5 treningow tygodniowo) ale to co odpaliłem to byl istny hardcore. cwiczylem dwa razy dziennie. rano godzina mocnego treningu areobowego, po poludniu 1,5h ciezkich cwiczen silowych, codziennie, 7 dni w tygodniu przez 2 miesiace. zero przerw czy dnia wolnego. do tego zarzucilem ekstremalnie zbilansowana diete, nie tyle ze malo jadlem, a bardziej zdrowo, zero slodyczy, zero pustych wegli, lecialo bialko z miesa, zdrowe tluszcze i weglowodany. wszystko podliczone na 7-8 posilkow. do tego pelna suplementacja. czulem sie jak zawodnik pro ktory szykuje sie do mr olimpia. wstawalem i od razu mysli byly skierowane co dzis cwicze jakie posilki przygotowuje, co suplementuje, do tego bieganie, plywanie, odnowa biologiczna. te 2 miesiace zmienilem sie nie do poznania - schudlem 30kg. sylwetka zdecydowanie na plus. wiec niech nikt nie mowi ze sie nie da. da sie wszystko - siedzi w glowie. fakt ze przez te 2 miechy zylem tylko silownia, zero wyjsc, duzo spania i praca ktora byla jakby jej nie bylo bo tez tam glownie jadlem i rozpisywalem treningi. na dluzsza mete nie do zrobienia, intensywnosc by mnie zmiotla z planszy. ale czulem sie jak bog, ze moge wszystko.....





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #644bbf9ebb3d95800be5428e

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


jaka byście dali sobie rade gdybyście hipotetycznie mogli cofnać się w czasie do lat gdy mieliście te naście lat? oczywiście nie chodzi mi o banały i banialuki w stylu kupuj krypto, tu masz nr totka ale bardziej o takie życiowe rady. mi nie dane było niestety spotkać na swojej drodze życiowej nikogo kto takimi dobrymi radami mógłby mnie obdzielić wtedy gdy kończyłem podstawówkę czy byłem w liceum. chociaż nawet gdyby i taki ktoś był i dawał słuszne i cenne porady życiowe to pewnie wiedzac jakim idiotą wtedy byłem i tak bym go nie posłuchał. teraz mając te ponad 40 lat w sumie też nie mam komu takich rad dawać, tak już się życie ułożyło. więc jeśli masz te <20 lat i ktoś znacznie od ciebie starszy daje ci cenne rady to nie neguj tego a posłuchaj i zastanów sie. bo czesto przemawia przez niego szereg doświadczeń, także tych przykrych, okupionych cierpieniem a może dzięki niemu ich unikniesz w swoim życiu.


zresztą, chyba tak jestesmy skonstruowani że nie słuchamy w tak młodym wieku starszych, czesto myślac ze jest to czcze gadanie staruchów. po latach dochodzimy do wniosku ze byliśmy idiotami i robiliśmy tak fatalne błędy życiowe które przekresliły wiele naszych zyciowych szans.


ja zaczne:


  • nigdy nie ufaj kobiecie (chyba że własnej matce), cokolwiek by nie mówiła, cokolwiek by nie robiła mniej w głowie że wystarczy sekunda aby zamieniła twoje zycie w pieklo. mniej zawsze własne zdanie i bierz poprawke ze nawet najwieksze uczucie z twojej strony ona moze spuscic doslownie w kiblu...

  • ucz sie dla siebie nie dla ocen, wal to ze masz 2,3 czy 4, nie musisz miec samych 5 i ucz sie głównie tego co sprawia ci radosc i w czym czujesz sie dobrze. poznawaj, dociekaj, pytaj.

  • otaczaj sie ludzmi tylko takimi ktorzy prą do przodu i są madrzejsi od ciebie

  • nie boj sie inwestowac, odkladanie do skarpety to zly pomysl. kupuj tylko to co naprawde potrzebujesz lub dzieki czemu zdobedziesz wiecej funduszy

  • nawiazuj jak najwiecej znajomosci. poznawaj ludzi, dbaj o relacje na stopie kolezenskiej. oferuj swoje uslugi. w pozniejszym zyciu te kontakty utoruja twoja droge do wszystkiego o czym zamarzysz.

  • jesli pracujesz w firmie w ktorej nie masz perspektyw rozwoju a tym bardziej sie meczysz, jak najszybciej ja zmien, nie tkwij w jednym miejscu za dlugo jesli nie ma rozwoju. nie boj sie pytac o podwyzki.

  • zawsze mniej wlasne zdanie ale sa sytuacje ze trzeba schowac dume do kieszeni




Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #644bbd88bb3d95800be54287

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

@anonimowehejto

-Kończ szkoły i studia które dają realny fach i prawo do wykonywania zawodu na liście zawodów regulowanych a nie jakieś gówno kierunki dla samego dyplomu czy pasji.

-Jak najwcześniej ucz się języka obcego najlepiej angielskiego lub niemieckiego

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


Szukam jakiejś książki, która pomogłaby mi lepiej rozumieć własne emocje.


Zarówno w rozmowach z rodziną, jak i we wszystkich moich związkach miałem i mam problem z przyjmowaniem krytyki. Bardzo dużo rzeczy odbieram jako personalne ataki i zdarza mi się wówczas odpowiadać tym samym - często kończy się na słownej agresji.


Do tego bardzo rzadko zdarza mi się uznać, że to ja popełniłem błąd. Automatycznie szukam winnych, ilekroć coś mi nie wyjdzie. "Zaciąłem się nożem przy krojeniu, bo mi to Twoje radio przeszkadza".


Myślę, że pomogłoby mi gdybym lepiej zrozumiał co się dzieje w mojej głowie i wiedział jak to kontrolować. Chciałbym automatycznie rozumieć, że to nie każda uwaga wobec mnie, to personalny atak na moje jestestwo. Albo że to że ktoś schował moją szczoteczkę do szafki nie było zrobione mi na złość. Itd.


Nie sądzę, żebym był w stanie wymagającym terapii, stąd chciałbym zacząć od jakichś książek i pracy nad sobą. Co polecacie?


PS Mam 28 lat jbc, więc to raczej nie kwestia niewykształconych synaps xD Albo kij wie - może nie dojrzałem jeszcze jednak.


#psychologia #ksiazki #samorozwoj #rozwojosobisty #pomocy





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #644aacf05d0028568aacc076

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

@anonimowehejto Jak ja nie lubię ludzi takich jak ty, od razu się wkurwiam nawet jak to czytam xd nie chciałem cię urazić ale naprawde musisz to ogarnąć, albo... doprowadzić do tego żeby to inni byli zależni od ciebie, miej wysokie stanowisko w pracy żeby mieć dużo podwładnych i w małżeństwie bądź jedyną osobą która żywi rodzinę, do tego wymuś na dzieciach by wybrały drogę życiową którą TY im wybierzesz i studia za które TY płacisz, miej znajomych biedniejszych od siebie i też ich uzależniaj w różny sposób, muszą być ci wdzięczni nawet jeśli jesteś c⁎⁎⁎em. Wtedy tylko twoje zdanie będzie się liczyć i właściwie możesz sobie mieć wyjebane na opinie innych bo co oni bez ciebie zrobią.

@anonimowehejto Brzmi jak rys narcystyczny + niskie poczucie własnej wartości. Straszna mieszanka. Ja bym jednak poleciła Ci terapię, sam możesz nie dać rady.

Zaloguj się aby komentować