Czy jest lepsza komedia animu od Saiki Kusuo? Spoiler: Nie ma.
#anime #animedyskusja

Czy jest lepsza komedia animu od Saiki Kusuo? Spoiler: Nie ma.
#anime #animedyskusja

@PuriPuriPrisna puścisz se byku Danshi Koukousei no Nichijou to wrócisz i przeprosisz
@PuriPuriPrisna Detroit Metal City, Golden Boy, Baka to test.
@PuriPuriPrisna dobre ale na grand blue i gintamie bardziej sie smialem
Zaloguj się aby komentować
#anime #animedyskusja
Pierwszy odcinek Oshi no Ko (1 godz 22 min) - tryumf, baza bazowana, anime sezonu już w pierwszym tygodniu. Choćby się miało rozlecieć już za tydzień, za sam wstęp brawa.

To ta piękna manga stworzona przez pedofila czy pokićkałem tytuły?
@tobaccotobacco Jak widzialem okladke mangi to myslalem, ze to jakas seria dla bab(idolki te sprawy). Przeczytalem opis anime i jestem teraz nawet zainteresowany
@tobaccotobacco trzeci odcinek zajechał i nadal jest super. W międzyczasie oglądam Kaguya-sama aby wychwicic nawiazania twórcy do swojego poprzedniego dzieła. Tytuły te są zupełnie odmienne.
Zaloguj się aby komentować
#anime #animedyskusja
Zombieland Saga
Chyba każdy widział scenkę z początku tej serii, gdy młode dziewczę wybiega z domu prosto pod dostawczaka, ginąć na miejscu. Baja ma fantastyczną ekspozycje - pierwsze dwa odcinki w fenomenalny sposób, bardzo śmiesznie i z polotem, wprowadzają w sytuacje gdzie Szanowny Pan Manager trzyma w piwnicy grupę nieumarłych dziewcząt i zamierza upiec dwie pieczenie na jednym ogniu - zmonetyzować mocno tknięte ząbkiem czasu dziewuszki a także przywrócić podupadłemu województwu, czy jak kto woli, prefekturze, należną jej chwałę. A zrobi to przy pomocy zrobienia z umarlaków grupy idolek.
Niestety seria szybciutko wypstrzykuje się z tego co najlepsze i dalej przechodzimy w typowo idolkowe animie i jest to bardzo zła zmiana. Nie dość, że jest to aspekt o trzy rzędy wielkości gorszy jakościowo od komediowego, to ma dwie potężne wady. Występy na scenie są wykonane w paskudnym CGI ze znikomą ilością klatek, a piosenki są... po prostu beznadziejne, generyczny szum, który trzeba jak najszybciej wyrzucić z pamięci. Całe szczęście obie te bolączki zostały naprawione w drugim sezonie, jest znacznie ładniej i nie trzeba już zakrywać uszu. Ba, piosenka na koniec drugiego epizodu jest nawet całkiem niezła.
Dwie rzeczy ciągną tę serię przez gorsze momenty - postać Szanownego Pana Managera, którego głównym zajęciem jest robienie dziewczętom bully oraz Tae-chan, która miała trochę mniej szczęścia przy transformacji. Pomaga to przetrwać te wszystkie krindżowo/ckliwe backstory oraz zgryzotki o byciu prawdziwymi idolkami, yeah! Baja raczej dla fanów idolkowych rzeczy, którzy mogą z tego wyciągnąć coś więcej. W innym wypadku będzie to co najwyżej baja na poziomie "można, ale nie trzeba"
Zaloguj się aby komentować
Poprosiłem sztuczną inteligencję aby naprawiła postać L z netflixowej adaptacji Death Note. Moim zdaniem interpretacje bota to solidne 7/10 ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Swoją drogą, ta technologia wkrótce będzie w stanie wymieniać postacie nie tylko w zdjęciach ale i w nagraniach wideo. #heheszki będą legendarne
#netflix #anime #filmy #stablediffusion #bekazlewactwa #ai


Zaloguj się aby komentować
#anime #animedyskusja
Dawnym dawno uznałem z pozycji poważnego eksperta od poważnych bajek chińskich dla poważnych ekspertów od poważnych bajek chińskich, że Kamichu! (2005) oglądać się nie opłaca, bo jego wyłączną wartością jest animacja, która to wytraca świeżość gdzieś koło czwartego odcinka. Wiatry historii jednak przemieszały siły tego świata na nowo, i przyszło mi swój pogląd zrewidować. Znaczy, Kamichu! dalej wypada raczej średnio, ale zdołałem przebrnąć przez całych 16 odcinków, stąd teraz wymądrzać mogę się w dwójnasób.
To opowieść o gimnazjalistce, która pewnego dnia stwierdza, że tak w ogóle to została boginią. Ostrzegam lojalnie, że tytuł nie ma wcale żadnych dramatycznych ruchów, to wszystko, od początku do końca, bardzo, bardzo powolny SoL z bardzo, ale to bardzo mało angażującymi historyjkami. Jednocześnie pozwala sobie na odcinki wielce abstrakcyjne, jak ratunek dla przybysza z Marsa, wyławianie pancernika Yamato, czy koci fight club. Nie one nadają jednak ton tej produkcji, tylko jeden z odcinków późniejszych, w którym nasza bohaterka cały dzień nie wychodzi spod kotatsu, i to właściwie początek i koniec fabuły.
Yurie, młodociana bogini, nie jest faszerowana jakimkolwiek dętym worldbuildingiem, i oszczędzono nam tego nieznośnego urban fantasy, w którym fantastyczne stwory niczym innym się nie zajmują, jak odczytywaniem postronnym swojej karty postaci. Całe to bogowanie jest tutaj przyjmowane jako niemalże hobby, a stosunek obsady do niego to zawsze - no cóż, tak to bywa. Jeden jest bogiem, drugi rolnikiem. Nie dałoby się chyba wepchać tych shouneniastych dyrdymałów do tej fabuły właśnie przez to, jaka Yurie jest - to, jak wyżej wspomniałem, gimnazjalistka, a przy tym tak dziecinnej postury i usposobienia, tak nieśmiała i wycofana, że byłoby skrajnym okrucieństwem robienie z niej Bohaterki przez duże B.
Nie, naprawdę - niekiedy wprost nie słychać w głośnikach, co tam Yurie mamle pod nosem, zwłaszcza gdy nerwowo gryzie się w palec. Nie podnosi głosu nigdy i na nikogo. W tym kontekście naprawdę trudno umysłowo przepracować jej wielką miłość do nieco postrzelonego kolegi z klasy, którą wyraża po swojemu - tak zdawkowo i niewinnie, że przychodzi nam się frustrować przed ekranem pewnie w tym samym stopniu, w którym frustrują się jej koleżanki. Winszuję twórcom kreacji, zdołała mnie zaangażować emocjonalnie.
Bajka umiejscowiona jest w latach 80., i pewien kontekst kulturowy i pospolita nostalgia do okresu są na tyle hermetyczne, byśmy być może nie potrafili docenić tej bajki w równym stopniu, co dzisiejsze pokolenie pięćdziesięcioletnich Japończyków. W swoim zarzucie do Kamichu! sprzed lat twierdziłem, że animacja wytraca świeżość - tła nigdy świeżości nie wytracają, zaś sam ruch miewa odcinki lepsze i gorsze. Warto powtórzyć - Kamichu! to 16 odcinków, z czego tylko 12 emitowano w telewizji, a resztę dorzucono jako dodatki do DVD. Co nietypowe - są to odcinki wybierane ze środka serii, jak i jej post-finał, kolejno odc. 8, 11, 13, 16.
Nie są pokazami absolutnie obowiązkowymi, ale też chyba żaden odcinek Kamichu! nie jest dosłownie kluczowy dla tej serii. To luźna zbieranina lekkich historyjek, i jako taka wypada wcale nieźle. Jako serial już tak sobie, stąd jest to seans raczej bardzo koneserski.
Zaloguj się aby komentować
https://www.youtube.com/watch?v=9y-G8Sy6Akk&ab_channel=Sayonara-AnimeMusic
#anime #randomanimeshit #muzyka
Zaloguj się aby komentować
#anime #animedyskusja
High Card
Fabuła tego tytułu jest po prostu obelżywie śmieciowa. 52 dwie karty dające supermoce, które pozwolą objąć władzę nad światem. Biją się o nie Zła Organizacja oraz Dobra Organizacja. Bum bum, napierdalanka.
Szukałem przez chwile jednego słowa, którym można by zdefiniować ten tytuł. W końcu znalazłem - Oskarkowe. Mamy ślicznych chłopców ubranych w designerskie streetwearowe wdzianka robiących i mówiących cool rzeczy, strzelających co chwile minki, gdyby fotograf z jakiegoś Vogue miał by im cyknąć foteczkę. Anime dramatycznie i bez żadnego umiaru tryharduje by być trendy i przemówić do młodzieży, co automatycznie czyni je praktycznie dla mnie nieoglądalnym.
Sceny akcji nie zachwycają przemyśleniem czy choreografią, cechą dominująca jest efekciarskość. Animacja jest ładna, budżet wysoki więc powinno być wszystko w porządku, ale dla mnie zabijają je serwowane co jakiś czas rzuty kamery w stylu "patrz jaki jestem za⁎⁎⁎⁎sty i jakie cool kwestie wygłaszam". Tak jak wspomniałem w fabule nie ma czego szukać, a kolejne backstory w stylu "popełniam przestępstwa bo zbieram na utrzymanie sierocińca" to o jedno backstory tego typu za dużo.
Nie znalazłem w tym tytule nic dla siebie.
@kinasato Mnie tytul zaskoczyl np. tym, ze jeden z glownych bohaterow uciekal nowa skoda w combi.
Ogolnie to juz praktycznie nic nie pamietam z tej seri wiec nie byla wybitna, ale jako lekka rozrywka na wieczor to spisala sie niezle. Wykonanie bylo dosc dobre. Jezeli wyjdzie kiedys s02 to predzej czy pozniej obejrze wiec oceniam 6+/10
Zaloguj się aby komentować
Ale alchemików to ty szanuj
Piękna chińska bajka
Jeden nigdy nie r⁎⁎⁎ał a stary jest jak świat. J⁎⁎ać kaczory. Pisowcom przewodzi prawiczek xD
Zaloguj się aby komentować
#anime #animedyskusja
takie szybkie spojrzenie na pierwszy tydzień (albo i dwa) sezonu:
Kono Subarashii Sekai ni Bakuen wo! - wow, nudne w chu… Mam wrażenie, że main Konosuba jest szczęśliwym przypadkiem, a nie jakimś objawem talentu.
Heavenly Delusion – zgodnie z oczekiwaniami jest bardzo dobrze. Mystery na odpowiednim poziomie. Zgodnie z mangą.
Kidou Senshi Gundam - Suisei no Majo S2 – zostali przy starym settingu szkolnym. Myślałem, że trochę pozmieniają po wydarzeniach z końcówki S1.
Skip to Loafer – shoujo. Jakie jest shoujo każdy wie. Podoba mi się projekt postaci głównej MC. Poza tym chciałem zobaczyć, czy shoujo będzie lepiej wykonane niż seinen o bezsenności. Na razie jest nawet dobrze. Swoją drogą sama historyjka wydaje się ok. MC oczywiście od razu atakowana jest przez najprzystojniejszego chłopaka w szkole. Duh… shoujo. Z drugiej strony pierwszego dnia zarzygała wychowawczynię i ogólnie zachowuje się dość nieodpowiedzialnie. Trochę jest z nią zabawy. Chciałem kiedyś zacząć mangę, ale sobie odpuściłem przed pierwszą stroną. Ciekawe czy odpadnę od anime.
Mashle – panie, to ma 200% shounena w shounenie. Jak ktoś lubi gatunek komediowej battlemangi, to tu jest 200% standardu upchane w jednym anime. Nie czytałem, więc pewnie będę oglądał.
Jigokuraku – wydaje się, że adaptacja będzie ok. Jak ktoś lubi slasherowate nawalanki, to mu się powinno podobać. Ja przeczytałem mangę i podziękuję za anime, bo w tytule nie ma niczego nadzwyczajnego.
https://www.sakugabooru.com/data/82a9eaca3cca39c49c04ee490976dc91.mp4
Zaloguj się aby komentować
#anime #animedyskusja
Yamada's First Time: B Gata H Kei
Marzenia 15-letniej Yamady zdecydowanie odbiegają od marzeń jej koleżanek. Chce ona zostać workiem na spermę, a w latach licealnych jej absolutny plan minimum to zostać wygrzmoconą przez setkę chłopców. Przed oddaniem się w obroty szkolnej drużynie powstrzymuje ją strach przed prawdziwymi weteranami szmacenia, którzy bez problemu wykryją, że do wzroku 1000 knag jej jeszcze wiele brakuje. Zgodnie z zasadą, że nawet najdłuższy gangbang zaczyna się od jednego kroku, Yamada zamierza na start licealnej przygody uwieść kilku nieśmiałych chłopców.
B Gata to sprośna komedyjka wysokiej klasy, pozwalającą sobie na wysoce niewybredne żarty. Żarty za które krajowa rada radifonii i telewizji wlepiała by nadawcy tej bajki karę za karą, a sejmowa kuchnia nie nadążała z gotowaniem bigosu dla jej członków. W seriii mamy heheszki budujące napięcie niczym frustracja seksualna prawiczka oraz gagi błyskawiczne jak przedwczesna ejakulacja. Oba są wyśmienite, dzięki "szybkiej" reżyserii i doskonałemu pacingowi. Gdyby wszystkie echii komedie były tak dobre jak ta, to słowo fanserwis byłoby synonimem sztuki wysokiej.
Bawiłem się przy tym wyśmienicie, bo inaczej się nie da przy wysublimowanach żartach o wkładaniu nie w tę dziurę. Gorąco polecam seans dla całej rodziny.

Co ja przeczytałem 🤨
Chce ona zostać workiem na spermę, a w latach licealnych jej absolutny plan minimum to zostać wygrzmoconą przez setkę chłopców.
@Czokowoko
Co ja przeczytałem
Połączenie /a/ oraz /b/ są to bardzo mroczne miejsca na 4Chanie, pełne dziwaków postujących wszelkiej maści obrzydliwość. Nie rozmawiamy o nich, zwłaszcza o /b/.
Na odtrutkę polecam ci rising of the shield hero bardzo ładne anime. A teraz chyba trzeci sezon ma wyjść.
Opening:
@anonekzforczana chłop co krindże wrzucił
@kinasato Yamada to ta laska, która opowiada ci czego to ona w łóżku nie potrafi a potem leży jak deska xd
Zaloguj się aby komentować
18+
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
#anime #animedyskusja
Rec
Przerwa od sezonu i wpadł szaftowy mikrus z 2006 roku. Mikrus ponieważ jest to tylko 9 odcinków o czasie antenowym w wymiarze 12 minut.
Fumihiko to korpoludek, który umówił się na randkę z kobitką z księgowości. Ta niestety go wystawiła i gdy już miał wy⁎⁎⁎ać bilety do kina do śmieci, powstrzymuje go przechodząca ulicą dziewczyna. Szkoda by było, żeby się zmarnowały, a ona chętnie obejrzy ten film. Long story short, lądują w łóżku i zamieszkują razem. Dziewczyna nazywa się Aka, jest skrajnie biedną początkująca aktorką głosową i nawet nie ma gdzie mieszkać. Tematem bajki jest relacja tej dwójki, z dosyć trudnym punktem wyjścia, gdzie młoda siksa daje salarymanowi d⁎⁎y za mieszkanie.
Cała bajka kręci się wokół osoby Audrey Hepburn, filmów w których grała oraz jej życia osobistego. Aka jest jej fanatyczką i regularnie odnosi się do faktów z jej życiorysu czy kwestii wypowiedzianych w słynnych rolach. Tytuł każdego odcinka nawiązuje do jakiegoś filmu i jest w jakiś tam mniejszy lub większy sposób fabularnie powiązany z wydarzeniami w życiu naszych bohaterów.
Bardzo przyjemnie się to ogląda, skrócony o połowę czas antenowy nadaje tytułowi szybki, dobry pacing. Jest zwięźle i bez żadnej chwili przynudzania. Zachowania postaci są adekwatne do sytuacji, a pojawiająca się drama jest względnie wiarygodna, biorąc pod uwagę charakter pracy obojga. Dobra pozycja do obejrzenia, zwłaszcza, że wymaga naprawdę niewielkiego nakładu czasu w postaci niecałych dwóch godzin.
SPOILER
Jakby ktoś myślał o mandze to ostrzegam, że jest srogie NTR, które idealnie wpasowuje się w charakter bohaterki, która rozłożyła nogi na pierwszym spotkaniu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować
#anime #randomanimeshit #jujutsukaisen #heheszki

Zaloguj się aby komentować
#anime #animedyskusja
Kaina of the Great Snow Sea
Hasło "Adaptacja twórczości Nihei'a w wykonaniu Polygon Pictures" to jedno zdanie zastępujące tysiąc słów. Umożliwia on napisanie w ciemno kilku akapitów na temat tytułu bez jego faktycznego obejrzenia. Oczywiście serię widziałem i zapewniam, że w tym wypadku wszystkie skojarzenia przychodzące na myśl są całkowicie prawdziwe. Mamy więc charakterystyczny dla Niheia doskonale wykreowany setting, świetnie zwizualizowany przez zapierające w dech tła. Mamy też nieodzowne dla Polygon Pictures przeciętnej jakości modele 3D z tak skąpą ilością klatek animacji, że zabranie choćby jednej zrobiłoby z tego anime pokaz slajdów.
W przedstawionym nam świecie mamy dwie warstwy - na dole wypełniony bezkresem piany ocean z niewielkimi wysepkami w postaci przeogromnych drzew, na których korzeniach osiedlili się ludzie. Na górze tych kolosów, w odległości kilkudniowej wspinaczki, w wydrążonym pniu żyją niewielkie społeczności. Zalążkiem akcji jest pojawienie się na górze księżniczki z dolnego królestwa, która przyleciała na robako-balonie, na który wrzucił ją w geście rozpaczy przyboczny gwardzista, gdy zostali zaatakowani przez wroga. Żyjący tam koleś, tytułowy Kaina, zabiera się za sprowadzenie dziewczyny na dół, do domu.
Postacie... postacie są tak słabe i nieciekawe, że napisanie o każdej z nich czegoś konkretnego byłoby dla mnie sporym wysiłkiem, lepiej ten aspekt po prostu pominę. Seansu zdecydowanie nie ułatwiał mi też ślamazarny pacing - przez 11 epizodów wydarzyły się dosłownie trzy albo cztery rzeczy o znaczeniu fabularnym, reszta czasu antenowego jest wypełniona dialogami, które wnoszą do fabuły bardzo niewiele i nie są ani zabawne, ani interesujące. Na plus za to muzyka, która albo fajnie podkreślała atmosferę, albo dobrze wkomponowywała się w wydarzenia na ekranie. Ale marna to pociecha.
Tytuł można bezpiecznie pominąć, jest po prostu nudny.
Zaloguj się aby komentować
#anime #animedyskusja
"Ippon" again!
Na początku sezonu, nie wiem czy tutaj, czy na wykopie, ktoś się skarżył że w tym kwartale nie ma co oglądać. Szybko zerknąłem na rankingi popularności, zobaczyłem co jest na szarym końcu i napisałem "dupnij se Mou Ippon!, kto wie, może odkryjesz czarnego konia sezonu?" Kimże bym był, gdybym sam nie stosował się do rad, które daje innym? O ironio, dupnąłem se Mou Ippon! i odkryłem czarnego konia sezonu...
Historia rozpoczyna się ostatnim występem dwóch koleżanek na turnieju w gimnazjum. Sanae po długim pojedynku zostaje pokonana, a Michi wręcz rozniesiona w drobny mak i upokorzona przez swoją rywalkę. Obie właściwie w ten sposób kończą swoją sportową karierę, pierwsza obiecała rodzicom, że w nowej szkole skupi się na nauce, druga uroczyście deklaruje, że czasy liceum przeznaczy na uganianie się za chłopakami. Ich plany ulegają rewizji, gdy w nowej szkole trafiają na dziewczynę, która zdemolowała Michi podczas turnieju.
Największą zaletą tego tytułu jest to, że możesz c⁎⁎ja się znać na judo i nadal z przyjemnością obejrzeć. Powiem więcej, jako zadeklarowany antyfan sportówek byłem nawet umiarkowanie podekscytowany (no pedo) zawodniczkami rozsmarowującymi się po tatami w trakcie pojedynków. Jak to zazwyczaj bywa, druga składowa to mix slice of life/CGDCT, który okazał się bardzo przyjemny w odbiorze. Dziewczęta utrzymują między sobą relacje bez zbędnego nadęcia i wspierają się wzajemnie, ale też robią sobie psikusy i nie wykazują żadnego kija w d⁎⁎ie, z którego można by stworzyć jakąś zbędną dramę. Jest przesympatycznie. Nie ma tutaj właściwie nic do czego mógłbym się prz⁎⁎⁎⁎⁎⁎olić, no może fakt, że czasami animacja ma gorsze momenty i prezentuje widzowi gadające głowy na nieruchomych tłach, ale to chyba przez to, że ktoś oszczędzał budżet na sceny akcji.
To nie jest tytuł kryminalnie niedoceniany, on jest wręcz genocydalnie niedoceniany, biorąc pod uwagę ledwo cztery tysiące ocen na MALu. Zamiast kolejnego gówno isekaia puść se kolego dziewczynki szarpiące się za ubranka, zdrowszy będziesz.
@kinasato jak nie zapomnę to obejrzę by poczuć się jak młody i świeży studencik którym na wfie rzucali na dżudo po ścianach
@kinasato Jako emerytowany judoka boję się to oglądać^^ Zdaje się, że dawno temu było coś podobnego, Yawara czy cuś.
@kinasato Jest parę dobrych powodów, dla którego ludzie tego nie będą oglądać:
kobiece sporty, które nie są popularne (aczkolwiek ja je lubię w formie mangi czy anime),
jak już wspomniałem kiedyś w CGDCT to T jest najważniejsze, a te T jest jak powyżej,
jest na podstawie mangi. Tłumaczenie jest na 7 tomie i stoi, a manga jest na tomie 23 i nie stoi.
Przeczytałem może 3 rozdziały mangi, by odkryć punkt 3 i dałem sobie spokój. Za anime też się nie zabieram min. z tego powodu. Po tym małym urywku materiału, z którym się zapoznałem zasadniczo mogę się zgodzić z oceną tytułu.
Zaloguj się aby komentować
Sezon zimowy zakończony
Dla mnie anime sezonu to Tomo-chan.
Wot śmieszne romansidło zdeklasowało wszystkie te isekaie.
Na drugim miejscu fachowiec Saitou za fajny rpgowy styl.
Na trzecim księżniczka Anis. Głównie za odcinek z walką ze smokiem ale później wynudziło.
Wyróżnienie dla Fenrira Tondemo.
#anime #animedyskusja




@SailorMoon >Tomo-chan
To jest bardziej komedia czy romantyczna?
@SailorMoon no dobra to tomoczan będzie grane ( ͡o ͜ʖ ͡o)
@SailorMoon Ja tam dopiero na spokojnie przegladam to co sie pojawilo nowego juz w calosci i od siebie moge polecic Revenger 8/10 i High Card 7/10, bo tylko to obejrzalem xd
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
#anime #animedyskusja
Chillin' in My 30s after Getting Fired from the Demon King's Army
Tytuł jest kłamstwem, nie ma tu żadnego iyashikeiowego slice of life. Jest tylko boleśnie generyczny fantasy kasztan przysparzający widzowi wyłącznie cierpienia. Główny bohater, któremu nowy Król Demonów wręczył dyscyplinarkę ze zwolnieniem w trybie natychmiastowym zaczyna błąkać się po lesie, gdzie ratuje przepotężnie cycatą córkę sołtysa przed atakiem białej małpy. Ta z wdzięczności zaprasza go do domu na obiadek, gdzie już zostaje na dobre, wpadając w hipnotyczne objęcia jej wymion. Teściu z marszu zapisuje go do gildii poszukiwaczy przygód, co błyskawicznie wprowadza go na ścieżkę konfrontacji z byłym pracodawcą.
Seria popełnia praktycznie wszystkie możliwe błędy grafomaństwa, nawet nie chce myśleć jakim shitem musi być novelka na bazie której powstało to dzieło. Usypiająco nudne wydarzenia na ekranie, których dopuszczają się bardzo źle napisane postacie, gorszę są tylko od dialogów tak drewnianych, że można by nimi palić w piecu. Gdy kolejni adwersarze zostają pokonani, a terapeutyczny wpierdol od głównego bohatera sprawia, że rewidują swoje złodupce poglądy, ja wbijałem sobie nerwowo długopis w nogę licząc na ślepy łut szczęścia i trafienie w tętnice udową.
Wielkim novum i motywem na którym ten tytuł chce się wybić jest fakt, że główny bohater popracował tłokiem w cylindrze i udało mu się spłodzić gówniaka. Liczących na drugie Usagi Drop muszę niestety rozczarować - jest to po prostu kolejny odwiert krindżu, który tryska obfitym strumieniem, sprawiając, że bajka tonie jeszcze szybciej.
Nie dotykać.

Ja ogólnie od jakichś 10 lat nie mogę wyjść z podziwu że ludzie wciąć oglądają takie generyczne, byle jakie ścierwa.
Jakby, nic do Ciebie opie nie mam, po prostu zastanawiam sie jak bardzo trzeba nie szanować swojego czasu i swojej emocjonalności żeby dawać je⁎⁎⁎ie o takie nic.
Potem jest popyt na takie tytuły a dobre mordeczki to... wychodzi jeszcze coś serio wartego uwagi nie będące przesterowaną płycizną?
Zaloguj się aby komentować
#anime #animedyskusja
Komi Can't Communicate
Komi-san oglądałem mniej więcej dwa miesiące. Szybciej się nie dało, z racji tego jaką formułę przybiera ta bajka. Jest pierwszy epizod wprowadzający, a potem 11 razy z uporem maniaka jest nam pokazywane dokładnie to samo.
Mangę dropnąłem po pierwszym tomiku. Na pierwszy rzut oka widać, że ta seria prowadzi zupełnie donikąd. Drugi raz dałem szansę w postaci anime, które choć posiada wszystkie wady materiału źródłowego, to przynajmniej jest śliczne, co pozytywnie wpływa na odbiór.
Przeszkadzało mi w oglądaniu kilka rzeczy, najbardziej chyba niektóre postacie. O ile relacja Tadano i Komi jest jak najbardziej przyjemna, to w szerokim wachlarzu fanów głównej bohaterki znajdziemy wiele odpadów. Zielonowłosy grubasek, który chce być psem swojej pani, chuuni wielbicielka fantasy czy ognista tombojka wymierzająca wszystko w stopniach Celsjusza. Gdybym zobaczył to raz czy dwa to bym przymknął oko, ale to nawraca w co raz gorszy sposób. Beznadziejnie zostało też zrealizowane uznanie głównej bohaterki za boginie, której każdy chce lizać podeszwy. Komi wchodzi do klasy i wszyscy jak jeden mąż solidarnie się zesrali. Niech by autor chociaż trochę się wysilił i nie wiem, przez jakąś komedie pomyłek wykazał dlaczego wszyscy oszaleli na jej punkcie. Dramatycznie przejaskrawione reakcje uczniów były po prostu męczące.
Znacznie lepiej wyszły sytuacje 1:1 z Tadano albo 1:2 z Tadano i Osano. W sumie ta bajka mogła by się nazywać Osano-san(chociaż ciężko określić płeć tego trapa) bo swoją żywiołowością rozkręca tę skostniałą bajkę. Akcja w tym trójkącie to najlepszy element tej serii, ukazuje sesje terapeutyczne które fundują swojej koleżance i choć bardzo powoli, to konsekwentnie pomagają jej otwierać się na świat. Milutko.
Humor jest hit or miss. Zazwyczaj działa lepiej w mniejszym gronie wyżej wymienionej trójki, bo gdy wchodzą inne postacie poboczne i próbują rozbawić widza uwypuklając swoje jednowymiarowe spierdolenie na podstawie którego autor je zdefiniował, to człowiek ma ochotę zgasić monitor.
Jakbym to zbingował to by z 5/10 nie wyszło, ale przy rozsądnym dawkowaniu wydaje mi się, że można dać oczko więcej, bo można odpocząć od męczących elementów i skupić się na tych lepszych. Jeżeli w ogóle zabiorę się za drugi sezon, to pewnie w tempie odcinek na miesiąc.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować