Dzień dobry Hejto!
Mam rozkmine bo zastanawia mnie czy da tutaj się zrobić coś na styl #rozdajo które jest na wykopie? Czasem zdarzają mi się duble kluczy na #steam bo kupuje bundle to mogę czasem coś zorganizować ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Społeczność
Dzień dobry Hejto!
Mam rozkmine bo zastanawia mnie czy da tutaj się zrobić coś na styl #rozdajo które jest na wykopie? Czasem zdarzają mi się duble kluczy na #steam bo kupuje bundle to mogę czasem coś zorganizować ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Zaloguj się aby komentować
Życie w końcówce epoki paliw kopalnych jest bardzo stresujące ale ciekawe. Pociesza mnie jedynie myśl, że wrócimy do czasów prostych wartości i szacunku dla natury. Prawdopodobnie będzie to coś w stylu plastikowego post-apo. No chyba, że dobijemy się atomówkami i jedyne co po sobie zostawimy to śmierć

@NrmvY nie powiedziałem, że korporacje upadną ale myślę, że przeciętny człowiek za 100 lat będzie miał bardziej "przyziemne" wartości niż dzisiaj i trochę większą wolność. Nie widzę też przeszkód żeby plemiona, czy jak to będzie się wtedy nazywało, funkcjonowały w jakiejś formie. Ale to szczegóły a im bardziej będziemy w nie wnikać tym większa szansa, że będziemy się mylić.
Poza tym jestem głupkiem i c⁎⁎j sie znam więc dam na koniec taki fajny cytat kogoś mądrzejszego:

Zaloguj się aby komentować
#gondolanadzis
Jutro do pracy. Jedni ubiorą się w drelichy, inni w krawaty, każdy pójdzie robić to, co do niego należy. Mamy rodziny, mamy kredyty, mamy czynsze do opłacenia i masę rzeczy, które chcemy robić, a na które potrzebujemy pieiędzy. Trzeba pracować. Jak to pisał Tuwim - "Wszyscy dla wszystkich".
Szykując się do pracy, niedospani, przy śniadaniu, przy porannej kawie, możemy sobie podumać o tym i owym.
Zaloguj się aby komentować
Moje #mysliznadmuszli o relatywizmie moralnym:
Świat nie jest względny - nie u swoich podstaw. Tak samo jak istnieje obiektywna prawda, gdzie 2 + 2 = 4, tak istnieje też obiektywna i uniwersalna moralność.
Opiera się na uniwersalnych uczuciach i wrażeniach, jak szczęście, smutek, ból, cierpienie. Człowiek, niezależnie od kultury czy rasy, odczuwa ból jako zjawisko negatywne, niepożądane. Potrafi również dostrzec tą samą zależność u innych. Dlatego sprawianie bólu jest obiektywnie złe.
Problem ze znalezieniem moralnie właściwego wyboru często wynika ze złożoności sytuacji, której dotyczy. Zwykle dany nasz wybór niesie za sobą więcej niż jeden skutek, często skutki mają przeciwną dla nas wartość, stąd konieczność wartościowania wyborów i ich subiektywizowania na podstawie prawdopodobieństwa ich skutków.
Na pewno każdy nie raz pomyli się w wartościowaniu takich wyborów - wydaje się, że najlepszą drogą jest słuchać wewnętrznego głosu sumienia i postępować w zgodzie z nim - jeśli nawet postąpię źle, to tylko z powodu niedoskonałości mojego zrozumienia (którego rozwijanie jest też moim obowiązkiem), a nie z niedoskonałości woli.
Kluczem jest zrozumieć własne, szczere myśli i nie skupiać się na swoich egoistycznych chęciach i racjonalizowaniu złych wyborów.
Zapraszam do dyskusji
Ja podchodzę do świata bez overthinkingu. Nie ma co dawać ludziom zbędnych zakazów jak nikomu krzywdy potencjalnie nie zrobią, i nie rób drugiemu tego czego ty byś nie chciał.
A tak wogóle to moralnie chciałbym by homoseksualne małżeństwa mogły bronić przy pomocy broni swoje legalne uprawy marihuany. Ale to jeszcze się nie zdarzy w tym kraju tak prędko...
@libertarianin z tą bronią to dla mnie jest śliski temat, bo jak kiedyś podobała mi się idea libretarianizmu, to jednak teraz uważam, że jest swego rodzaju intelektualnym skrótem i że świat jest bardziej skomplikowany, żeby upraszczać zasady w nim panujące do takiej prostej idei. Chodzi mi o to, że żyjemy w społeczeństwie i musimy zrezygnować z jakiejś części wolności dla dobra ogółu (oczywiśćie ważne jest, żeby tej wolności nie zabrać za dużo, ale to inny temat). strzelaniny w szkołach w USA pokazują, że powszechny dostęp do broni nie zawsze jest taki dobry, jak wielu chce go przedstawiać.
Zaloguj się aby komentować
nigdy w życiu nie byłem tak zgorzkniały jak teraz. Gardze tym krajem, ludźmi, pogodą, marketami, własnym hobby, rodziną, wszytkim. I to właśnie teraz gdy powinienem się cieszyć. Mam dom bez kredytu, pieniądze, możliwości, pomysły i zero ochoty na cokolwiek

@JozefStalin też tak mam, z każdym kolejnym miesiącem świat staje się coraz cięższym miejscem do życia i chętnie bym się z niego wylogował. Mieszkamy w kraju rządzonym przez idiotów, a większość obywateli ich popiera
Zaloguj się aby komentować
#gondolanadzis
Jazda samochodem po mieście w dzień i w nocy to dwa zupełnie różne doświadczenia. Nocą nie ma korków. Nie ma tłoku. Nie ma napiętych nerwów. Jesteś tylko ty, twój samochód, szeregi ulicznych lamp i spokojna muzyka z radia, której nikomu nie opłaca przerywać się reklamami.
Jedziesz i oddajesz się swoim rozmyślaniom.
Zaloguj się aby komentować
#gondolanadzis
Siedzisz przed komputerem już którąś godzinę. Jest późno. Przeglądasz internet, może grasz, może pracujesz, może rozmawiasz, może sam nie wiesz co robisz.
W pewnym momencie wstajesz od komputera, aby rozprostować kości. Patrzysz za okno.
Patrzysz za okno.
Patrzysz za okno.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
HejkaNaklejka
Co tu się dzieje?
Zaloguj się aby komentować
I zaś po dłuższym czasie...
Niegdyś mieszkając w kotlinie jeleniogórskiej uwielbiałem wypady rowerem. Jeden z najdłuższych chyba to taki gdzie w około 10 znajomych objechaliśmy Jelenia Góra > Karpacz > Piechowice > Jelenia Góra w jeden dzień. Gówniarze na fr/dh rowerkach. Lata 2003/2005 jakoś.
Parę lat temu kupiłem sobie fr'a ale że odczuwałem brak kondycji (1), oraz nie miałem czasu (2 - a myślałem że mam) to sobie dałem spokój.
Jako że ostatnim czasem jest go (czasu) więcej, to zdecydowałem że trzeba się ogarnąć z pracy i zacząć więcej czasu spędzać z młodzieżą a nie ciągle praca, praca w domu itp.
Zatem u mnie siadła glorka xD a u młodzieży (lvl 7) rozkminiam teraz małego mtb, i coś dla różowej.
Ah, no i kondycja (a raczej jej brak xd) - o dziwo mam odczucie że w miarę szybko wraca.
Ot takie tam marudzenie wieczorne

Zaloguj się aby komentować
Ostatnio mam tak, że szczerzę nienawidzę Polski. Nienawidzę tego kraju. Tutaj nic nie działa - na wypadek wojny jesteśmy zdani na siebie i swój portfel tudzież zasoby, które mamy. W pracy, każdy jest każdemu wilkiem - kultura związkowa nie istnieje przez co w każdym większym zakładzie produkcyjnym dochodzi do nadużyć prawa pracy. Zarząd Solarisa nie wpuszcza wybranej przez związek grupy negocjacyjnej. Teraz sytuacja na budowach podczas wichur (wypadek w Krakowie) pokazała, że dla firm deweloperskich najważniejszy jest zysk, a nie bezpieczeństwo pracownika. W porównaniu z kontrastem opowieści co się dzieje w innych krajach, to krew zalewa. Wkurza mnie podejście, że na każdą pracę znajdzie się wystarczająca ilość studentów (stażystów, praktykantów). Ten kraj nie działa, a ja coraz przychylniej patrzę na możliwość emigracji, tylko czy nie jest za późno?
Zaloguj się aby komentować
Człowiek jeszcze niedawno walczył patykiem z pokrzywami, a teraz radość sprawia wymiana ściereczek kuchennych na nowe. Jak ten czas zapiernicza Oo
Zaloguj się aby komentować
Świat nie ma sensu
Trzeba mu go nadać samemu
Zaloguj się aby komentować
Ostatnio popełniłem w napływie chęci mały wpis, gdy pomyślałem - co dzisiaj będę robił i co dzisiaj będę pił w pracy? Oryginalnie poszedł w newsletterze, ale dodatkowo puszczę tutaj, może ktoś będzie chciał podyskutować
Dzisiaj mało technicznie, chociaż może pewnym osobom się przyda. Będę mówił o "biohackingu", a dokładniej odpowiem na najtrudniejsze pytanie możliwe do zadania w biurze — co jest lepsze? Yerba, czy kawa?
Uwielbiam odpowiadać na takie pytania pewnym określeniem: to zależy.
Nie jestem chemikiem, biologiem, dietetykiem i nikim takim, co powinien się wypowiadać, co będzie dobre dla Ciebie czytelniku, ale mogę powiedzieć, jak ja stosuję oba specyfiki.
Kawa i Yerba mają podobne właściwości — mają za zadanie pobudzać i robią to fenomenalnie, chociaż nie zawsze jest to zauważalne. W moim przypadku korzystam z obu napojów, ale zależnie od sytuacji.
Sytuacja pierwsza:
Zabrakło mi yerby, zrobię kawę i w drugą stronę. To taki standardowy przypadek, nie planuję go rozwijać.
Sytuacja druga:
Praca ponad normę jest często wśród samozatrudnionych, freelancerów, itp. - by coś mieć trzeba robić, a żeby robić, to trzeba poświęcić swój czas i energię. Pierwszego nie uda się uzyskać więcej, ale za to można uzyskać drugi składnik, czyli energię. Zależnie od potrzeb, do zwiększenia swoich pokładów energii wykorzystuję kawę, yerbę i słodyczne. Słodycze używam w skrajnych warunkach, gdy naprawdę potrzebuję natychmiastowego piku energii i liczę się z tym, że to będzie efekt bardzo krótkotrwały.
Kawa jest świetna, gdyż dobrze zrobiona posiada cudowny smak i aromat, a dodatkowo przy odpowiedniej znajomości i świadomości własnego ciała, przewidzieć pik energetyczny i go utrzymać z czasem poprzez kolejne kubki cudownej czarnej substancji. Jednakże jest to ponownie pik wydajności i trzeba go podtrzymywać, ale to nie jest super idealne, gdy nie potrzebujemy nagłej super wydajności.
Jeśli wystarcza nam podwyższona wydajność i zależy nam na utrzymaniu jej - to stosuję yerbę. Nie daje takiego kopa jak kawa i cukier, ale daje mi coś innego - stały poziom tej energii. Dzięki temu mogę go stosować na co dzień.
Dlatego też stosuję wspomniane środki w sytuacjach:
Super spadek energii, a trzeba jeszcze co nieco wykrzesać — cukier, czyli batoniki, czekolady, energetyki itp.
Potrzebna wysoka wydajność przez określony czas — kawusia
Stała wydajność przez cały dzień (i czasem noc) - yerba
Nie zrozumcie mnie źle, ale tak wygląda przeze mnie stosowanie wymienionych specyfików. Pomijam kwestie smakowe, bo tutaj niepodzielnie w moim czarnym sercu gości czarna kawa, jak to czarne owce mają w zwyczaju. Chodzi o fakt, że staram się stosować dodatki energetyczne świadomie, a nie dlatego, że to pora na kawę, czy przerwa na batonika. Są dni, że jestem wypoczęty i nie potrzeba super wydajności — to piję wodę, bo mogę i chcę.
Stosowanie dodatków energetycznych nie jest lepsze niż wypoczynek, jednak czasem potrzeba tych 120% siebie. W biznesie albo na imprezie.
No to tyle z moich wypocin, które ostatnio wrzuciłem w ramach newslettera na CzarnaOwca.IT - nie mam czasu zbytnio pisać ostatnio
@otlet ze moich doświadczeń do długotrwałej pracy lepiej sprawdzą się yerba. Mniejszy, ale pewny i długotrwały napływ energii swoje robi jednak. Dodatkowo pijąc yerbe nie zauważam tak dużo negatywnych skutków jak w przypadku kawy. Mam tu na myśli chociażby drobne taki mięśniowe w okolicach brwi przez wypłukany magnez.
Jednakże jest jeszcze kwestia smaku. Nic nie dorówna naprawdę dobrej kawie:D
Zaloguj się aby komentować
Hmm.. ostatnio myślałem o śmierci bo często miewam strach przed nią.
Uświadomiłem sobie, że już raz przecież nie żyłem, nie istniałem - przed narodzinami xd
Zaloguj się aby komentować
Chyba kupię sobie kraba jako zwierzątko domowe. Kraby są fajne.

Zaloguj się aby komentować
Ja dlatego tak się spinam ze wszystkim i wkurzam jak coś nie wyjdzie (czy to przez moje lenistwo czy inne czynniki zależne ode mnie) bo ja nie chcę być NPCem. Wszystko co robię jest taką walką o to, żeby być protagonistą, a nie zwykłym NPCem...
@maiahi W razie czego, mamy jeszcze oficjalny serwer na discordzie -> https://discord.gg/zHJC3qet
@tymszafa
zadajesz sobie pytania, kwestionujesz różne rzeczy, czy nawet miewasz wątpliwości - wiem że wiele zależy od definicji, tutaj kolega @maiahi dużo fajnego opisał, ale w mojej głowię NPC nie mają takich ofruchów - biorą wszystko "na wiarę" i nigdy niczego nie kwestionują. Najgorsze z zadawaniem sobie tego typu pytań/myśli że jak już raz się zacznie, trudno przestać - ale z drugiej strony skoro już kołaczy Ci się po głowie obawa o bycie NPC, to prędzej czy później pojawią się pomysły co robić, by NPC nie być, więc ten, tego ... do przodu - po trupach światów do celu!
Zaloguj się aby komentować
Z jednej strony niedziela do niczego, bo w robocie..
Z drugiej jednak to poniedziałek wolny, i może by coś z nim ciekawego zrobić?
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Cóż.. dokonało się xd SPOŁECZNOŚCI lift off!
Zaloguj się aby komentować