Przy leniwej niedzieli, czas na matche (° ͜ʖ °)
#herbata #matcha #ciekawostki




Społeczność
Porady i przepisy dla miłośników dobrej herbaty
Przy leniwej niedzieli, czas na matche (° ͜ʖ °)
#herbata #matcha #ciekawostki



Zaloguj się aby komentować
Aby uczcić rocznicę założenia konto na Hejto postanowiłem zamieścić recenzję jednej z herbat. Mój wybór padł na Huang Ya Yellow Tips. Jeśli dobrze zrozumiałem to angielska część nazwy jest tłumaczeniem chińskiej połowy, ale w takiej formie jest sprzedawana m.in. na czajnikowy.pl gdzie ją po raz wtóry zakupiłem. Na innych stronach może więc nazywać się po prostu Huang Ya.
Herbata ta jest sztandarową herbatą żółtą, co oznacza, że liście jej poddane zostały dodatkowemu procesowi obróbki zwanym właśnie żółknieniem – a który nie nic wspólnego z Papieżem-Polakiem. Polega na włożeniu liści do nagrzanych, pełnych wilgoci naczyń co trwa kilka dni i wpływa na zmianę smaku, i właściwości, choć są tacy dla których to za mało i włączają je do herbat zielonych.
Zgodnie z zaleceniami sprzedawcy herbatę należy parzyć w temperaturach od 80 do 90 C przez 2-4 minuty, w proporcji 3 g na 120 ml wody źródlanej. Sam jednak uważam, że te temperatury są trochę zbyt wysokie i 75-80 C jest optimum – parzenie na 90 to błąd. Zaparzałem ją w czajniczku, skąd wędrowała do czarki, a w międzyczasie kolejna porcja wody zalewała liście.
Susz ma formę długich, skręconych pąków, istotnie jest żółtej barwy. Herbata pachnie ładnie, kwiatowo. Pierwsze zaparzenie było zatem w 80 C i trwało 2 min. Smak tej herbaty jest bardzo złożony i jego niejednoznaczność jest tym co podoba mi się w niej najbardziej. Po kilku próbach określiłbym go jako ziołowy, warzywny i przyprawowy. Trudno mi opisać pojedyncze smaki, bo one są tak komplementarne. Drugie parzenie było nieco bardziej słodkie, czuć było nuty owocowe, typu mango. Trwało minutę. Parzenie nr 3 to powrót do 1, ale słabsze, bardziej warzywne. Ostatnie, czwarte było już dość słabe. Obydwa te zaparzenia trwały po ok. 2 minuty.
Gdyby ta żółta herbata była nastolatką, jej deklaracja, że nie jest jak inne dziewczyny byłaby prawdziwa. Herbatę tę kupiłem już dwa razy i niewątpliwie nie będzie to raz ostatni. Jej zaparzanie jest przyjemne, ujawniają się w jego wyniku pączki i gałązki, liści jest mniej. Wygląda ładnie w czajniczku. Podsumowując, Huang Ya smakuje jak latarnia morska.



Zaloguj się aby komentować
Po małej przerwie wracam do nowych herbatek
Dzisiaj przedstawiam czarną herbatę Ceylon Uda Radella. Cejlońskie herbaty są jednymi z najpopularniejszych w Polsce, więc ich smak zna wielu. W tym przypadku mamy do czynienia z herbatą z jednej konkretnej plantacji na Cejlonie, od której herbata wzięła swoją nazwę. Jak przekazuje sklep,
Plantacja jest położona na wysokości ponad 1600 m n.p.m. Do produkcji tej herbaty wykorzystywane są wyłącznie liście chińskich odmian krzewów, zrywane w standardzie „pąk i dwa liście”, przetwarzane według chińskich technik produkcji.
Herbatę zdecydowałem się zaparzyć w czajniczku. Wsypałem 5g suszu i zalałem wrzątkiem, czas parzenia 3min. Napar jaki wyszedł pachnie cytrusami i słodem - no po prostu wysokiej jakości herbata ze Sri Lanki. W smaku w ogóle nie czuć goryczki, wchodzi gładziutko, pozostaje fajny smaczek na języku i w gardle. Co ciekawe sklep zaleca zrobienie tylko jednego parzenia, ale dla mnie jedno parzenie tej herbatki to mało więc zdecydowałem się zrobić drugie, czas parzenia 4.5min. No i sklep miał rację: napar całkowicie bez smaku i zapachu
Ogółem herbatę polecam, pewnie zakupię ponownie, szkoda tylko że tak mało wydajna
#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata

Zaloguj się aby komentować
Ostatnio obiecałem to teraz muszę
A dokładniej Ya Shi Xiang Dancong „Kacza Kupa”. Jest to jasny, delikatny oolong o pięknym aromacie.
Ale zanim o tym samej herbacie, to kilka słów o Dancongach. Dancongi są oolongami które pochodzą z jednego konkretnego regionu: okolice miasta Chaozhou w prowincji Guangdong. W tych okolicach znajdują się Góry Feniksa, od której Dancongi często są nazywane, czyli po prostu Feniksy. Krzewy tych herbat rosną na wysokości od 400 do 1500m n.p.m.
Zagłębiając się w historii oraz pochodzeniu herbat najbardziej lubię legendy związane z herbatami, a tutaj udało mi się znaleźć aż dwie
Same Dancongi charakteryzują się liśćmi zawiniętymi nie w postać kuleczek jak na przykład opisywany przeze mnie Tie Guan Yin tylko jako wydłużone ruloniki. Jeżeli chodzi o smak i aromat, to są to herbaty które mają intensywny, kwiatowy aromat. W smaku jest wyczuwalna goryczka, dlatego należy bardzo mocno uważać z parzeniem Feniksów - najlepiej parzyć w gaiwanie duże ilości herbaty w bardzo małych odstępach czasu. Te herbaty są podatne na przeparzenie, ale również są w stanie przetrwać nawet dziesięciokrotne parzenie tych samych liści.
Przechodząc powoli do clou sprawy, to na początek druga legenda, związana z tą wspaniałą nazwą herbaty
Herbatę zgodnie z tym co napisałem wcześniej zaparzyłem w gaiwanie. Na 100ml wody dałem 7g suszu. Parzyłem wrzątkiem, pierwsze dwa parzenia 10s, kolejne dwa 15s. Następne parzenia ciągle powoli podwyższałem długość parzeń. Łącznie zrobiłem 7 parzeń**.** Zapach naparu jest śliczny,słodki, trochę przypomina mi Tie Guan Yin, ale bardziej maślany. W smaku czuć goryczkę, ale nie przeszkadza mi ona w piciu, ponieważ ona tylko przełamuję słodycz. Niestety ostatnie 2 parzenia wyszły mi bardzo cierpkie, pomimo tego że nie przekroczyłem 25s długości parzenia. Myślę że zbyt mocno przedłużałem długość parzeń i powinienem wydłużać cykle co 3 a nie co 2 parzenia. Herbatę jeszcze całe szczęście mam więc na pewno będę z nią eksperymentował
#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata

Zaloguj się aby komentować
Zacznijmy tydzień od herbaty!
Dziś zaparzyłem mieszankę zielonej herbaty Sencha ananasowa. Jak sama nazwa wskazuje, oprócz senchy jest ananas, do tego melon, kwiat słonecznika oraz aromaty.
Herbatę dostałem po raz pierwszy w gratisie do jednego zamówienia, żonie posmakowała więc zamówiłem więcej. Jako iż jest to zielona herbata, to parzę ją w temperaturze 80 stopni, ok.5g na 250ml wody. Długość parzenia: 2min z małym hakiem. Herbata jest z gatunku tych tańszych i muszę przyznać że to czuć w smaku i aromacie. Jest delikatnie i dość płasko. Pachnie bardzo słodko. Ananas średnio wyczuwalny, bardziej w aromacie niż w smaku, może pechowo mało mi się nasypało kawałków tego owocu. Można robić drugie parzenie ale całkowicie szczerze powiem że nie miałem ochoty pić drugi raz tej herbaty. Dobrze że żonie smakuje :P
A w następnym poście…. PTASIE ODCHODY XD
#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata
P.S. Żona się dorwała do robienia zdjęć

Zaloguj się aby komentować
Nowy rok, nowe herbaty!!
Dziś zaparzyłem sobie zieloną herbatę aromatyzowaną Phoenix Pearl. Z ręką na sercu powiem że to jest jedna z moich ulubionych herbat
Phoenix Pearl jest herbatą naturalnie aromatyzowaną jaśminem. Aromatyzowanie polega na tym, że do liści herbaty które się suszą dodaje się kwiaty jaśminu. W procesie suszenia liście absorbują aromat jaśminu, przez co wychodzi wspaniały smak i aromat
Mała historia osobista. Herbatę jaśminową pierwszy raz piłem w tym roku w kawiarni. Była to zwykła herbata torebkowa(nie pamiętam jakiej firmy) ale jej zapach tak mnie zachwycił, że po skończonej herbacie od razu poleciałem do najbliższego sklepu z herbatami(to był akurat Czas na herbatę) żeby kupić więcej
Herbatę parzyłem w zaparzaczu, 5g/250ml, woda w temperaturze 85 stopni. Pierwsze parzenie 2min, drugie 3min, trzecie 5min. Herbata pachnie po zaparzeniu, jakbyście się znaleźli w sadzie pełnym kwitnącego jaśminu. Aromat jest wprost niesamowity, uwielbiam. W smaku jest dużo bardziej wyważona, jaśmin aż tak nie dominuje, co nie znaczy że go nie ma, bo jest go sporo. W trzecim parzeniu wyszło mi już trochę goryczy, ale osobiście mi to nie przeszkadza, jak się sztachnę naparem to od razu pojawia się uśmiech na ustach :)
Osobiście mam wrażenie że partia z Czas na herbatę była bardziej aromatyczna, ale musiałbym mieć obie na raz zaparzone żeby być pewnym. Jedno jest pewne: polecam tą herbatę!!
#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata

Zaloguj się aby komentować
Święta się skończyły, więc pora na parzenie
Dzisiaj nie herbata. Dziś prezentuję wam własnoręcznie przeze mnie robiony napar pomarańczowo-tymiankowy
Przepis jest banalny: do kubka z wodą wrzucam kilka gałązek świeżego tymianku, zalewam wrzątkiem. W międzyczasie wyciskam sok z pomarańczy, ja wyciskam z całej, ale jak ktoś nie lubi dużo pomarańczy to może dodać pół. Jak tymianek już się zaparzy wlewam sok i słodzę miodem. Tutaj ważna informacja: jeżeli miód traktujecie tylko jako słodzik to nie ważne w jakiej temperaturze się dodaje miód. Ale jeżeli chcecie żeby miód zachował swoje zdrowotne właściwości, w momencie dodawania miodu napar musi mieć mniej niż 40 stopni!
Napar jest pyszny, dominuje oczywiście pomarańcza, ale ziołowość tymianku również jest wyczuwalna. Miód oczywiście zmienia smak, ale ja bym nie zamieniał go na cukier.
#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata

Zaloguj się aby komentować
No to zaszalałem… Przed wami oscypek w płynie xD
Gdy zaczynałem pisać o herbatach kilka miesięcy temu, kilka osób polecało mi zapoznanie się z Lapsang Souchong, czyli wędzoną czarną herbatą. Jak czytałem o tym jak to pachnie i smakuje podejrzewałem że to nie moje smaki, ale ciekawość pozostała. Jakiś czas temu @TheLastOfPierogi opisywał wędzoną herbatę Malawi Thoylo Moto i wspominał że to łagodniejsza wersja właśnie Lapsanga i postanowiłem zaryzykować i spróbować…
Gdy paczuszka z nowymi herbatami do mnie przyszła, pierwsze co zrobiłem to znalazłem torebkę z tą herbatą i otworzyłem. Pierwsze skojarzenie: oscypek, ale nie taki delikatny tylko o mocy 10/10. Szczerze mówiąc, dla mnie to już podchodzi pod smród xD Zwlekałem chwilę z zaparzeniem tego ustrojstwa ale cóż, jak szaleć to szaleć. Parzyłem w zaparzaczu, wrzątek, 4g/330ml, czas parzenia 2min, więc zrobiłem wszystko żeby jak najbardziej złagodzić smak tej herbaty.
NIE UDAŁO SIĘ XD
Po zaparzeniu nadal unosił się mocny, wędzony zapach, ale już nie tylko. Zacząłem wyczuwać jakieś słodkawe nuty, nie jestem w stanie określić co. W smaku tej wędzonki było jeszcze mniej, ale poza nią… zbyt wiele nie czułem. Może to być wina tego że chciałem żeby ta herbata była słabsza, ale wiecie co? Nie żałuję xD Herbata jest wg mnie okropna i nigdy więcej nie zamówię takiego typu. Ale z drugiej strony… Chciałem spróbować wędzonki, spróbowałem i tego też nie żałuję!
#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata

@Endrevoir Lapsanga albo się kocha, albo nienawidzi. Ja jestem w tej pierwszej grupie, ale piję również tylko i wyłącznie z mlekiem (zwykłe z lodówki, 10-15% objętościowo po dolaniu) jak @ranunculus sugeruje.
Z drugiej strony, uwielbiam piwa wędzone, więc po prostu trzeba to lubić.
@Endrevoir jeżeli piłeś łagodniejszą wersję jakościowego lapsonga, to panie kochany, ciesz się że nie trafiłeś na konfekcjonowane c⁎⁎j wie co z allegro, co miało mega intensywny aromat trampka i jakościowy lapsong, jak ten z eherbata co wziąłem, to może mu...trampki czyścić w kontekście intensywności. Jak uwielbiam takie klimaty tak ten jakościowy jednak o niebo lepszy gdybym go chciał pić częściej...
Zaloguj się aby komentować
Weekend się zaczął, więc świętuję to herbatką :D
Dzisiaj zaparzyłem pyszną herbatę oolong Zhangping Shui Xian 2022. Jest to jedyny tradycyjnie prasowany oolong. Są inne oolongi które są prasowane, ale ta herbata od początku jej istnienia była prasowana. Jeżeli spotkałeś Zhangpinga który nie jest prasowany - to to nie jest Zhangping! Ciasteczka które się z niej robi mają masę od 5 do 20g.
Zanim przejdziemy do tego co zrobiłem tej herbacie i jak ona smakuje, najpierw kilka słów o wielokrotnym parzeniu, zgodnie z prośbą @UmytaPacha
Sprawa pierwsza i najważniejsza, dla niektórych być może niekoniecznie intuicyjna: przy wielokrotnym parzeniu, parzymy te same liście herbaty wiele razy. Ja zawsze parzę wodą o mniej więcej tej samej temperaturze, czyli jak zaczynam parzyć wrzątkiem to nagle w następnych parzeniach nie zmieniam temperatury na niższą i np. 3 parzenie nie robię w wodzie o temperaturze 90 stopni. Kolejne parzenia tego samego suszu zwykle robię dłuższe, ale jest od tego wyjątek. Przy herbatach które zostały sprasowane, po rozwinięciu liści SKRACAM długość parzenia, ponieważ jest większa powierzchnia styku między herbatą a wodą, przez co herbata szybciej oddaje smak i aromat.
Susz między parzeniami zawsze oddzielam całkowicie od wody, nie dopuszczam do tego żeby gdzieś została jakaś większa ilość, bo część liści może się przeparzyć. Jeżeli susz wystygnie, nic się nie dzieje, ja nie utrzymuję sztucznie ciepłych liści między parzeniami. Czasami robię godzinę przerwy między parzeniami, zdarzało mi się również zostawić liście na całą noc i rano robiłem ostatnie parzenie do śniadania
Z moich poprzednich postów już sporo osób mogło zauważyć że parzę głównie na 2 sposoby - w czajniczku/zaparzaczu z dużą ilością wody albo w małym naczyniu porcelanowym(tzw. gaiwanie). Pierwszy to styl europejski, drugi chiński, często nazywany gongfu cha. Do obu daję mniej więcej tyle samo suszu herbacianego, zasadniczą różnicą jest ilość wody którą dodaję. W stylu europejskim jest to średnio 4-5g/250ml wody, a w gongfu cha na tyle samo suszu tylko 100ml. Przez to w stylu europejskim robię zwykle 2, maksymalnie 3 parzenia, a w stylu chińskim jestem w stanie dobić do 10. Ilość parzeń oczywiście różni się w zależności od tego jaka to jest herbata, tutaj zwykle stosuję się do wskazówek sklepu, ale oczywiście eksperymenty są mile widziane :D
Przechodząc do samej herbaty. Herbata która do mnie przyszła została sprasowana w całkiem spore ciasteczko w kształcie prostopadłościanu o masie ponad 9g. Czuć że herbata została luźno sprasowana i między liści jest dużo wolnej przestrzeni żeby wnikła woda.
Herbatę zdecydowałem się zaparzyć w gongfu cha, do mojego gaiwana(ok.100ml wody) włożyłem całe ciasteczko. Do parzenia używałem wrzątku który przestał bulgotać. Najpierw przepłukałem liście - ok. 10 sekund. Dwa pierwsze parzenia 15 sekund, 3-5 skróciłem do 10, później delikatnie podnosiłem długość parzeń. Skończyłem na 8 parzeniu, gdzie długość parzenia była ok 30s.
Zapach herbaty bardzo kojarzy mi się z opisywanym przeze mnie Tie Guan Yin, piękny, kwiatowy. Mógłbym utonąć w tym zapachu, uwielbiam go!! Smak dużo delikatniejszy, ale jednak bardzo fajny. Od 5 parzenia zacząłem czuć taką rześkość, ziołowość w smaku. Pierwsze parzenia były chyba zbyt długie, bo wyszło trochę cierpkości więc następnym razem zacznę od 10s parzeń.
Ciasteczka są duże, więc jest tu dużo możliwości eksperymentowania z nimi. Dawno temu parzyłem ją w stylu europejskim i była naprawdę fajna, myślę że następnym razem spróbuję przepołowić ciastko i zaparzyć je w gaiwanie.
#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata



Zaloguj się aby komentować
Super! Puszki mega! Sam też mam mnóstwo herbat z herbaciarni. Ja uwielbiam "Czas na herbatę". Do herbat fajny jest czajnik z ustawianymi temperaturami, bo np. zielone i białe herbaty nie lubią wysokich temperatur. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Zaloguj się aby komentować
Pora na kolejną herbatę
Dziś zaparzyłem sobie czarną herbatę Darjeeling. Dardżylingi są herbatami pochodzącymi z jednego konkretnego regionu Indii, od którego pochodzi ich nazwa. Region ten dzięki położeniu blisko Himalajów posiada bardzo specyficzny mikroklimat, dzięki któremu zawdzięcza bardzo charakterystyczny smak i zapach herbaty.
Sama herbata jest blendem różnych herbat Darjeeling zbieranych wiosną, więc jest to tzw. First Flush. Sklep z którego kupiłem herbatę podaje również klasę liści: FTGFOP1, co jest skrótem od angielskiego Finest Tippy Golden Flowery Orange Pekoe) – herbata FOP o bardzo wysokiej jakości, zawierająca dużą ilość pączków. 1 na końcu oznacza najwyższą klasę liści z których herbata została zrobiona.
Co do samego parzenia, bo tutaj miałem aż 2 podejścia. Za pierwszym razem zaparzyłem w moim czajniczku 5g suszu we wrzątku, czas parzenia trochę ponad 2min. No i jak pierwsze pół kubka było całkiem przyjemne, to końcówka była masakryczna. Wyszło tyle cierpkości że czułem się jakbym pił taką kiepską Sagę którą ktoś zaparzył a później z 2 dni nie wyjął torebki. Bleh. Stwierdziłem więc że herbatę srogo przeparzyłem i trzeba spróbować inaczej.
Za drugim razem skróciłem czas parzenia do 1.5min i było już duuuuużo lepiej. Herbata w zapachu przypominała mi bardziej herbatę białą niż czarną, duuużo łąki. W smaku również jest przyjemnie, łąkowo-herbaciano ale czuć że to herbata czarna, jest naprawdę mocna.
Zrobiłem również drugie parzenie, tym razem 3 minuty. Łąka trochę osłabła, dominuje intensywność herbaty. Następnym razem chyba dam trochę mniej suszu.
Herbatę polecam, lubię takie łąkowe, delikatne smaki, a połączenie tego z mocą czarnej herbaty jest dla mnie całkowitą nowością
#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata

@Endrevoir naprawdę ładnie wyglądają te liście, jest widoczna różnica w oksydacji.
Osobiście używam koło 2-2,5 gramów na 250 ml wody i pierwsze parzenie robię bardzo krótkie (właśnie te 1,5 minuty, maks 2), bo mam wrażenie, że przy dłuższej obróbce znikają te najfajniejsze, świeże nuty. Drugie parzenie lecę zgodnie z instrukcją zazwyczaj, chociaż nie zawsze je wykonuje (moim zdaniem Dardżylingi dużo tracą przy kolejnych parzeniach).
Darjeeling to bezsprzecznie mój top 1 ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@TheLastOfPierogi zaś znowu zapomniałem napisać że kupiłem tego Dardżelinga po twojej polecajce ;)) na czarny piątek kupiłem sobie kolejnego, już z wyższej półki, jeszcze nie próbowałem ale na pewno to niedługo uczynię ;))
@Endrevoir Jakiego kupiłeś sobie na BF? Ja piłem z ogrodu Singleton a teraz mam Balasun i oba bardzo dobre.
Zaloguj się aby komentować
Siema herbaciane świry! ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Dzisiaj w kubku gości blend czarnej herbaty Tsarevna od francuskiej herbaciarni Kusmi. Jest to jedna z dwóch bożonarodzeniowych pozycji w portfolio tej firmy, która jest dostępna tylko raz w roku (i co ciekawe, za każdym razem w innej, kolekcjonerskiej puszce). Muszę przyznać, że nie jestem wielkim fanem tego blendu. Pojawia się zatem pytanie — dlaczego go kupiłem? Otóż tegoroczna puszka bardzo mi się podoba i chciałem ją mieć.
Susz herbaciany jest naszpikowany różnego rodzaju przyprawami w dużych kawałkach (rozpoznaje korę cynamonu i skórkę pomarańczy, w składzie jest jeszcze kardamon i lukrecja) oraz aromatyzowana aromatem waniliowym. W zapachu jest bardzo piernikowo — jest sporo przypraw korzennych, słodyczy, a całość jest przełamana aromatem kandyzowanej skórki pomarańczy. Napar jest miodowo-bursztynowo. W jego aromacie wybija się przede wszystkim cynamon (bardzo kojarzy mi się z gumą do żucia Big Red), ale są też inne przyprawy i nuta pomarańczy. Nie będę ukrywał, że zapach suszu jest jednak bardziej kompleksowy i przyjemniejszy. W smaku jest słodko, piernikowo z dużą ilością ściągającego, cierpkiego cynamonu. Nut herbacianych nie wyczuwam, są one przykryte przyprawami.
Czy warto? Moim zdaniem tylko pod warunkiem, że jest się fanem tego konkretnego blendu (jest bardzo popularny i miłośnicy twierdzą, że dosyć unikatowy), piernika w płynie, albo kolekcjonuje się herbaciane puszki. W każdym innym przypadku warto sięgnąć po tańsze świąteczne mieszanki, albo stworzyć takową samodzielnie.
Cena: 108 PLN za 120 gramów
48/∞
#herbata #herbatacodzienna

@UmytaPacha musiałem coś zmienić w życiu, włosów nie przefarbuje, tatuaży nie lubię, to chociaż awatar na stronie ze śmiesznymi obrazkami wymienię na coś innego.
No i do tego hehehuana mi się długi czas temu znudziła i przez to ja sam stałem się nudny, więc muszę to jakoś odzwierciedlić na zewnątrz.
Zaloguj się aby komentować
Herbatka Ceylońska, dosyć aromatyczna, wytrawna. Ręcznie zbierana przez Sri Lańskich niewolników, lekko słonawa od ich łez, tak mnie się wydaje. Polecam dodać odrobinę miodu dla smaku żeby przegryźć smaki.
Nawet dobra bym powiedział no i elegancko cyk-myk w torebeczkach susz opakowany. Co ja, w ręku mam ten susz trzymać i lać wrzątek jak jest luzem? Baby nie mam teraz na takie zabawy, co kto lubi.
3/3, polecam ale bez znaku jakości.
#herbata #herbatacodzienna

Zaloguj się aby komentować
Przyszła zima, więc nadszedł czas na herbatkę zimową
Ten weekend spędzam w domu rodzinnym, gdzie nie mam dostępu do mojej małej kolekcji. Ale człowiek nie wielbłąd i coś pić musi.... Mały wypad do sklepu, kupiona sypana herbatka cejlońska, pomarańcza, imbir, owoce kardamonu. Goździki oraz cynamon się znalazły
Słodziutka herbata o smaku pomarańczy, maliny, imbiru. Gdzieś z tyłu goździk, kardamonu nie wyczułem, chyba za mało dodaliśmy. Wystarczyło na 4 duże kubki napoju
#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata


Zaloguj się aby komentować
Siema herbaciane świry! ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Dzisiaj w kubku gości blend czarnej herbaty St Petersburg od francuskiej herbaciarni Kusmi. Ale od początku. Późna jesień i zima to dla mnie czas herbaty z mlekiem. Czas na sprawdzenie, która z moich herbat będzie najlepiej smakowała jako bawarka. Na pierwszy ogień wybrałem mieszankę czarnej herbaty aromatyzowaną olejem bergamotkowym oraz aromatami czerwonych owoców i karmelu. Nie jestem fanem stosowania aromatów, nawet tych naturalnych. Nie jest to kwestia jakiejś specjalnej niechęci do tego składnika, po prostu preferuje herbaty, których smak bierze się z dodatków i/lub olejków. Dlaczego? Bo zazwyczaj są mniej intensywne.
Susz jest ładny, mocno poskręcany, ciemny i jednolicie wybarwiony. W aromacie jest sporo słodyczy — zarówno herbacianej jak i karmelowej. Gdzieś w tle majaczy nuta owocowa, ale jest dosyć delikatna. Napar jest dosyć ciemny, z ładnymi refleksami. Zapach gotowej herbaty jest bardzo przyjemny, chociaż intensywny. Jest karmel i kandyzowane owoce. Aromatów herbacianych zupełnie nie wyczuwam. W smaku jest dosyć nijako. Jest karmel, który przykrywa w zasadzie wszystko, jest trochę chlebowej słodyczy i odrobina niespodziewanej cierpkości, która kontruje całość. Nut owocowych nie wyczuwam.
Herbata z mlekiem (w proporcjach 3 części herbaty, 1 część mleka): Aromat jest bardzo fajny, kojarzy mi się z Werther's Original z owocowym twistem. W smaku jest podobnie — śmietanka, karmel, trochę cierpkości. Naprawdę fajna bawarka.
Podsumowując, St Petersburg nie sprawdza się jako blend typu Earl Grey (za mało tutaj bergamotki), natomiast może podpasować komuś, kto lubi słodkie, karmelowe herbaty. Bawarka była bardzo przyjemna. Patrząc całościowo jest to jednak herbata, której nie kupię ponownie.
Cena: ~23 PLN za 20 gramów (kupiona w zestawie 5 miniaturek)
47/∞
#herbata #herbatacodzienna #herbatacodziennaekstra


@l__p zapasy się kończa ale i w kilkogramach nie potrzebuję trzymać zwłaszcza jak pieję głównie satsume.
@TheLastOfPierogi kusmi jest mega dobra tylko hmmm parzyli mi kiedys w firmowym sklepie i byla wow, a w domu jak parzylam to byla dobra, ale juz nie az tak smaczna i do dzisiaj rozkimniam czy to byla kwestia wody czy czegos innego.
@TheLastOfPierogi w bawarkowym temacie, kiedyś na wykopie ktoś zachwalał do mleka Lapsang Suochong, trochę z niepokojem spróbowałem i okazało się zaskakująco dobre
Zaloguj się aby komentować
Wtorkowa noc to..... herbaty czas
Dzisiaj pragnę przedstawić mix białej herbaty Marakuja i Brzoskwinia. Jest to naturalnie aromatyzowana herbata biała z Malawi, więc jest to moja pierwsza herbata z kontynentu afrykańskiego ;)
Liście herbaciane pochodzą z plantacji Satemwa, która została założona w latach 20 XX wieku przez szkota imieniem Maclean Kay który kupił ziemię od plantatora tytoniu. Od tej pory jego rodzina(w tym momencie 3 pokolenie) zajmuje się tym ogrodem, starając się jednocześnie pomagać lokalnej społeczności. Posiadają kilka klinik oraz wspierają szkoły w których uczy się ponad 1000 afrykańskich dzieci. Dodatkowo wspierają 120 młodych uczniów poprzez finansowanie stypendiów.
Co do samej herbaty, to w składzie poza samą białą herbatą znajdziemy również hibiskus, dziką różę, jabłko, płatki słonecznika, oraz naturalne aromaty brzoskwini i marakui. Susz jak to przy blendach nie składa się z całych liści. Herbatę parzyłem w temperaturze 85 stopni, do kubka 300ml wsypałem 5g suszu. Pierwsze parzenie 2min, drugie wydłużyłem do 4. Napar jest jasny, brązowy, może bursztynowy. W aromacie herbaty bardzo mocno czuć tytułową brzoskwinię, oraz inne, kwaśne owoce. Smak jest ciekawy, bo słodki smak przełamuje właśnie kwasowość owoców. Można trochę skrócić parzenia, wtedy nie wyjdzie aż tak dużo kwasowości. Nie są to niewiadomo jakie wodotryski, ale jest to ciekawa propozycja na wieczór.
#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata

@Endrevoir Wtorkowa noc to..... herbaty czas
Jest to również noc darmowej reklamy. Serio myślisz że ludzie tego nie widzą?
Zapraszam do dyskusji pod moim postem dotyczącym reklamy. Oskarżeń pod moim adresem nie zniosę, ponieważ są całkowicie niesłuszne. Moje wpisy powstają z pasji i staram się współtworzyć ta społeczność, a takie oskarżenia tylko zabierają mi radość z tego co robię.
Zaloguj się aby komentować
Piątek weekendu początek
Proszę państwa, dzisiaj mam dla was PRAWDZIWY SZTOS. Mam przyjemność zaprezentować wam herbatę oolong Tie Guan Yin, czyli tłumacząc na język polski Żelazna Bogini Miłosierdzia. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć że to jest najwspanialsza herbata jaką mi się udało do tej pory zaparzyć!
Ale może najpierw o samych oolongach, bo pewnie większość z was stwierdzi że coś sobie wymyśliłem i takie słowo nie istnieje
Przechodząc do samej herbaty w jej przypadku istnieje świetna legenda. Według niej, istnienie herbaty Tie Guan Yin zawdzięczamy szacunkowi i dobroci pewnego ubogiego, chińskiego farmera, pana Wei. Chodząc do pracy w pole mijał on bardzo zaniedbaną świątynię bogini Guanyin. Nie miał pieniędzy na pełne jej odrestaurowanie, postanowił jednak odwiedzać świątynię, porządkować ją i palić kadzidła dla Guanyin. Pewnej nocy ukazała mu się we śnie owa bogini i powiedziała, że w jaskini za świątynią znajduje się prezent – podziękowanie za pobożność i dobre uczynki rolnika. Rolnik udał się więc do jaskini i znalazł w niej sadzonki herbaty. Zabrał je ze sobą, zasadził i oczekiwał, pieczołowicie o nie dbając. Z sadzonek wyrosły piękne krzewy, którymi dobry pan Wei podzielił się z sąsiadami. Ze sprzedaży herbaty mogli się utrzymać, godnie żyć i w pełni wyremontować świątynię bogini, której zawdzięczali poprawę losu.
Samą herbatę parzę zawsze w stylu gongfu cha. Do uprzednio zagrzanego gaiwana( pojemność ok. 100ml) wrzucam 5-6g suszu i zalewam wodą w temperaturze ok. 90 stopni. Dwa pierwsze parzenia trwają 20s, każde następne parzenie robię 10s dłuższe. Takich parzeń jestem w stanie zrobić 10! Sam smak jest dla mnie niesamowity, to po prostu kwietna łąka w płynie. Napar jest bardzo jasny i mega orzeźwiający. Końcowe parzenia mi wchodzą bardziej w nuty trawiaste, ziołowe aczkolwiek nadal piję je z przyjemnością. Dodatkowo na ustach pozostaje taki fajny posmak tej herbaty jeszcze jakiś czas po jej wypiciu. Mniam!
Zwracam uwagę na stosunkowo niską jeżeli chodzi o herbaty cenę(16zł/50g), przez co stosunek cena/jakość jest niesamowity. To niewątpliwie mój nr 1 jeżeli chodzi o moją kolekcję herbat i gdy mam ochotę na coś specjalnego to zawsze sięgam po nią.
#herbata #herbatacodzienna #hejtoherbata
P.S. Wcale się nie wzoruję ze zdjęciami na pewnym panu który również postuje o herbatach

@Endrevoir ech, nie potrafię się przekonać do oolongów. Mam ich trochę, ale chyba żaden mi nie podszedł. Dojrzewam powoli do decyzji, że spróbuje wszystkich, które mi zalegają w domu i jak nie cyknie, to się ich pozbędę. Prawdopodobnie kiedyś kupię jakiegoś oolonga GABA, bo jeszcze nie piłem tego stylu jeszcze.
Wydaje mi się, że mam gdzieś tego konkretnego oolonga, bo nazwa mi się kojarzy, ale nie mam jej w excelku z herbatami (może przyszła jako próbka). Poszukam i zobaczę jak smakuje.
Bardzo fajne szkło! Widziałem je parę razy na youtube w wersji bez ucha i chyba sobie kupię.
@TheLastOfPierogi Ja jak zaczynałem przygodę z herbatami wziąłem sobie zestaw degustacyjny z eherbata. Część podeszła(w tym właśnie Tie Guan Yin), część nie i na razie eksploruję świat jasnych kwiatowych oolongów. Mam jeszcze kilka i kiedyś je wrzucę
Jak znajdziesz wersję bez ucha to rzuć link bo też poluję i nie mogę znaleźć
Zaloguj się aby komentować
Siema herbaciane świry! ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Dzisiaj w kubku gości cejlońska czarna herbata Blackwood OP. Wybór nie jest przypadkowy, wczoraj omawiałem herbatę ze Sri Lanki w wersji budżetowej, więc dzisiaj czas na droższą markę. Herbata pochodzi z ogrodu herbacianego Blackwood, znajdującego się w prowincji Uwa na południu wyspy. Skrót OP to tzw. scoring herbaty (czyli sposób oceny jakości), w tym przypadku oznacza on Orange Pekoe, czyli cały mocno zwinięty liść.
Wygląd suszu jest ładny, liście w znacznej większości są całe i jednolicie wybarwione. I tutaj pierwsza ciekawostka — na zdjęciu numer dwa znajduje się porównanie herbaty Blackood OP (po lewej) i Jones (po prawej). Różnica w wyglądzie jest bardzo niewielka, delikatnie różni się odcień i Jones ma odrobinę więcej połamanych liści. W ślepym teście na pewno nie byłbym w stanie rozróżnić jednej od drugiej. Aromat suszu jest bardzo przyjemny, owocowy, słodki. Napar jest bursztynowy. Sporo dzieje się w jego aromacie — na początku jest sporo nut owocowych, uderzających w dżem, które przechodzą w skórę, tytoń, kadzidło i drewno. Herbata ma kompleksowy smak, dosyć zbieżny z aromatem. Sporo jest tutaj nut ostrych — pieprzu, skóry, drewna, oraz owocowo-dżemowych. Kontruje to body, które jest słodkie, maślane, a odczucie w ustach aksamitnych. Cierpkości nie stwierdzono.
Obie herbaty są, mimo pewnych podobieństw, inne. Jones to fajna herbata codzienna, która sprawdzi się ze wszelkimi dodatkami. Blackwood OP to napar degustacyjny, z dosyć zniuansowanym smakiem, fajnie prezentujący to jak dobre mogą być cejlońskie herbaty. Czy warto zapłacić za niego dziesięć razy więcej? Moim zdaniem tak, ale to oczywiście kwestia indywidualna.
Cena: 24€ za 100 gramów
46/∞
#herbata #herbatacodzienna


Bywalem czasami w tym sklepie,naprawde bardzo fajny panel herbat maja, drogo tam troche ale od czasu do czasu sobie pozwole.
@ErwinoRommelo z ciekawości, w jakim mieście? Mój faworyt to Le Marais w Paryżu, pomysł z restauracją z daniami z herbatą jest ekstra, słodycze w kawiarni też robią robotę. Niestety, ceny segment premium+.
@TheLastOfPierogi dokladnie w tym w Marais, punkt przy Louvrze jest sredni bo nastawiony na turystyke, ciezej dla takich noobow jak Ja wypytac sprzedawcow o rady, w sumie te rady nie potrzebne bo i tak zawsze biore czarne lekko cytrusowe w tym rosyjskim stylu. Slodyczy nie testowalem zabardzo za slodkim nie przepadam.
Zaloguj się aby komentować
Jednym z najfajniejszych momentów w tym hobby jest odkopanie z głębi kredensu herbaty, o której istnieniu zapomniałem jakiś czas temu. Jeszcze lepszy jest moment, kiedy okazuje się to być totalny unikat i ciekawostka.
Tutaj herbata oolong Shui Xian w dosyć nietypowej formie, bo prasowana w ciastko. Do tego naprawdę dojrzała, bo data prasowania to rok 2012. Herbata pochodzi z prowincji Fujian, jest uprawiana w paśmie górskim Wuyi Shan.
#herbata #herbatacodzienna


@TheLastOfPierogi co Ty masz tyle tych herbat skitranych? XD ja to bym sie to w sumie bala pic juz po takim czasie, chyba, ze je przechowujesz w dobrych warunkach - sucho, chlodno, ciemno.
@GtotheG kupowałem sporo w Chinach i o niektórych zapomniałem xD. Na szczęście zachomikowane mam same herbaty, które dobrze znoszą dojrzewanie, więc nie ma tutaj żadnego ryzyka. Chłodno i ciemno jest, sucho nie bo pu erhy wymagają odpowiedniej wilgotności ;).
Zaloguj się aby komentować
Siema herbaciane świry! ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Dzisiaj w kubku gości cejlońska czarna herbata Jones. Historia marki sięga roku 1912, a proces wytwarzania można prześledzić na filmie udostępnionym przez producenta.
Susz składa się z pojedynczych liści, wybarwienie nie jest jednolite. Herbata jest mocno wysuszona, jeżeli jej nie ważymy, to warto sypnąć trochę więcej niż zazwyczaj. Aromat suszu jest przyjemny, chociaż jednowymiarowy i bardzo herbaciany. Napar jest bursztynowy, stosunkowo ciemny jak na czarną herbatę. W jego aromacie dzieje się już więcej — dalej jest słodko, tostowo, chociaż wyczuwalna jest też świeża, cytrusowa nuta. Smak jest bardzo charakterystyczny dla herbat cejlońskich. Jest sporo słodu, jasnego chleba, maślanej słodyczy, ale całość jest zrównoważona i nie wykleja. Odczucie w ustach jest gładkie, nie ma taninowej cierpkości.
Jones jest bardzo fajną, budżetową herbatą, która sprawdzi się na co dzień. Dobrze nada się do picia z cytryną, czy mlekiem, ale jak ktoś lubi, to można też dodać przyprawy i zrobić z niej własny blend. Moim zdaniem stoi o klasę wyżej niż większość herbat w torebkach w podobnym przedziale cenowym.
Cena: 9 złotych za 100 gramów
45/∞
#herbatacodzienna #herbata

@TheLastOfPierogi Bo bardzo wartościowe wpisy tworzysz. Człowiek na co dzień zapomina o takich małych przyjemnościach, które czynią życie lepszym. A tak to sobie poczytam, wybiorę i sam kupię co mnie zainteresuje
Zaloguj się aby komentować