#zbuta


Bieg Kreta 148 km


Wrzucam tutaj mocno uszczuploną wersje tekstu o biegu. W poniedziałek poszedłem normalnie do pracy, początkowe kroki były w stylu pingwina ale szybko się rozgrzewały i przechodziły do normalnego kroku. Bieg planowałem ukończyć w 30 godzin, finalnie na metę dotarłem chwile po północy, więc po ponad 27 godzinach.


Po kilku miesiącach przygotowań wsiadam w Sobótce do autobusu wywożącego nas do Kletna. Razem ze znajomymi jedziemy na start przy Jaskini Niedźwiedziej. Wysypujemy się z autobusu jak chipsy ze źle otworzonej paczki. Zadanie jest proste wrócić do Sobótki… biegiem. Najlepsza możliwa motywacja.

21:00 start. Sznur czołówek rusza w noc. Po kilku minutach czuję dziwne człapanie… zapomniałem zawiązać butów. Pierwszy nieplanowany pit stop zaliczony.

Im wyżej, tym więcej śniegu i lodu. Śnieżnik okazuje się łaskawy pogodowo, ale zbieg szybko zamienia się w amatorskie mistrzostwa saneczkarskie. Ludzie zjeżdżają na plecach, ktoś obok mnie odpala tryb jamajskiego bobsleja i kończy bieg(prawdopodobnie złamana ręka). Zakładam raczki i lecę dalej, momentami przedzierając się bokiem szlaku jak kozica górska. Pierwsza gleba też musi być, szybkie spotkanie z lodem i gwiazdami, czołówka ląduje w krzakach, ale sprzęt wraca na głowę i bieg trwa dalej.

Góry Bialskie mijają spokojnie aż podejrzanie spokojnie. Długie dość płaskie odcinki nudzą mnie i meczą psychicznie.  Na 30. kilometrze w Starym Gierałtowie czeka support, czyli moja mobilna stołówka. Ciepła zupa smakuje jak z knajpy z gwiazdką Michelin. Krótki postój maksymalnie 10 minut, bo każdy wie, że łatwo zamieszkać na punkcie.

Dalej Góry Złote, noc, ruiny Karpienia i długi zbieg do Lądka-Zdroju. Bruk brutalnie przypomina, że nie został wymyślony dla ultrasa. Kuracjusze śpią, ja klepię kilometry wzdłuż Białej Lądeckiej.

W Radochowie znów support i ostrzeżenie: ludzie błądzą. Ruszam i faktycznie przejmuje jednego zagubionego ultrasa. Dalej trasa to krzaki, skały, dzikie odcinki i szczyt Ptasznik kąsający łydki. Nad ranem pojawiają się sarny, lis i odgłosy przejeżdżających daleko aut.

Góry Bardzkie witają wschodem słońca. Chwilę później człapiąc przez Bardo słyszę brawa — kibicuje mi Patrycja Bereznowska (Mistrzyni świata w biegu na 48h z wynikiem 413,396 km). Człowiek ledwo maszeruje, a mistrzyni świata wierzy we mnie bardziej niż ja sam.

Połowa dystansu. Meta przestaje być abstrakcją.

Góry Sowie zaczynają już boleć. Fasolka od supportu wchodzi idealnie, choć przez moment zostaję też… pomylony z parkingowym przez jaskrawą bluzę i niemcy próbują mi zapłacić za postój pod srebrnogórską twierdzą. Ultra ma tez swoje wesołe oblicza.

Około 90 km żołądek wypowiada współpracę, dopiero po ciepłym rosole 15 kilometrów dalej przechodzi mi ochota na rzyganie w krzakach. Wchodzi tryb „człapaj, człapaj”. Kalenica, Zygmuntówka, Jugowska, Wielka Sowa wszystko już bardziej siłą charakteru niż nóg.

Na Przełęczy Walimskiej w końcu widać Ślężę. Wszyscy mówią: „już tylko z górki”. Z daleka śmierdzi to klasycznym górskim kłamstwem.

W okolicach 115 km moja chęć do biegania oficjalnie składa wypowiedzenie. Zostaje marsz, walka z zimnem i głową. Rogatki kolejowe zatrzymują mnie na dobre, siedzę i hipnotyzuję się migającymi światłami jak zmęczona ćma.

Po zmroku wjeżdża ciepłe jedzenie, dodatkowe warstwy ubrań i ostatni atak na Ślężę. Jest zimno, ciężko i bardzo długo. Na szczyt wdrapujemy się wolniej niż rodziny z wózkami w niedzielne popołudnie.

Zbieg to już ostrożna operacja saperska by nie wysadziło kolan w powietrze. W końcu asfalt w Sobótce. Meta już blisko. Trasę blokują mi barierki rozstawione na jutrzejsze zawody kolarskie. Początkowo chcę je forsować górą ale ktoś krzyczy, że obok jest otwarta bramka. Truchtam ostatnie metry i wchodzę na dziedziniec Winnicy Celtica.

Medal ląduje na szyi, a mózg jeszcze nie wierzy, że to koniec. Stoję jak zdezorientowany turysta wysadzony na złym przystanku i wpatruje się kilka minut w swoje buty.


Ultra — nigdy więcej.
Do następnego startu .


#bieganie #biegigorskie #biegiultra #biegkreta

f96bd297-3726-474a-8f33-ad35309e8686

Komentarze (52)

@AdelbertVonBimberstein

Buty Asics Trabuco 13, pierwsze 70km biegłem z żelowymi wkładkami potem zamieniłem na te od producenta.

Plecak Kiprun 15L (Plecy mi się w nim pocą o wiele mocniej niż w innym marki Camelbak)

Kije składane Black Diamond Distance Z Poles aluminiowe

Skarpety Bridgedale Midweight T2 (Stopy wysmarowane w całości sudocremem, skarpet nie zmieniłem przez cały bieg)

Kurtka biegowa Attiq DVALPINE LITE

Kurtka wiatrówka Dynafit ultracienka (modelu nie pamiętam mam ją z 10lat)

2x Legginsy Attiq (modeli nie pamiętam za dnia miałem cieńsze w nocy takie z membrana z przodu)

Bluza cienka Attiq + Bluza biegowa ocieplana Decathlon

Cienkie rękawiczki Inov + ocieplane z amazona + rękawiczki bez palców na siłownie(rok temu na setce od kijów obtarło mi dłonie)

Koszulka Asisc

Czapka ocieplana +opaska biegowa (Często grzeje mi się głowa dlatego taki zestaw jest dla mnie idealny, gdy robi się zimniej zakładam czapkę na opaskę)

Zegarek Suunto Vertical 1 (mega bateria, po biegu miałem jeszcze 40%)


W plecaku:

Cały czas miałem kurtkę

Bukłak 1,5L Camelbak (o wiele lepszy komfort picia niż też z Decathlonu)

Mini apteczka

@Z_buta_za_horyzont pewien Ci, ze ostatnio doszedłem do wniosku, ze ludzie nie rozumieją, nie potrafią sobie wyobrazić takich dystansów, nawet jak ktoś coś biega, potrafii przelecieć 5, czy ledwo doczlapac 10 to nie jest w stanie pojąć jaki to wysiłek, powie "wow, dużo", ale nie ma pojęcie co się dzieje z ciałem podczas takiego biegu, czym jest prawdziwa ściana. Wiec ja po ostatnim maratonie naprawdę chyle czoła, jeszcze po górach, szacun!

@nxo To fakt wiele osób jak pyta mnie o jakiś długi dystans to nie jest w stanie do końca uwierzyć/przetworzyć informację o kilkudziesięciu kilometrach biegu, kilka razy nawet ktoś pytał czy to więcej niż maraton. Mnie długie wędrówki przygotowały do takich dystansów. Fakt jest jeden na maratonie może i miałem ścianę ale na ultra co chwilę ciało na każdy możliwy sposób odmawia posłuszeństwa i trzeba to olewać .

@Z_buta_za_horyzont jeszcze raz ogromne gratulacje 💪🏼😎fajna relacja! To teraz pytanka ode mnie: 1. Czy jest coś, co zrobiłbyś inaczej biegnąc ponownie? Jakieś błędy, którebyś wiesz jak mógłbyś uniknąć kolejnym razem? 2. Który odcinek był dla Ciebie najcięższy mentalnie? Jak sobie z tym radziłeś? 3. Do którego momentu się dovrze bawiłeś? 😁 4. Jak oceniasz organizacje biegu? Polecasz? 5. Czy było coś co szczególnie Cię zaskoczyło? 6. Czy zmieniłbyś coś w swoim planie treningowym jakbyś miał się kolejny raz przygotować na tego typu bieg? 7. Czy łapiesz chrapkę na 100 mil? Czy wolisz zostać przy „krótszych” ultra 😉

@Trypsyna

  1. Starać się mimo wszystko więcej człapać tymi nogami .Na jednym punkcie zjadłem prawie litr fasolki po bretońsku i żołądek nie wyrabiał, chciało mi się rzygać kilkanaście kilometrów. Support trochę zawinił bo miałem przygotowane mniejsze porcje, gdy zwolniłem brakowało tego by mnie opierniczyli żebym się nie ociągał i szybciej biegł a nie mówić, że jest dobrze.

  2. Ja nie lubię długich wypłaszczeń a tutaj się biegło w stronę Ślęży z 15kilometrów płaskimi polnymi drogami co mnie dodatkowo demotywowało(jakoś 115-135km trasy).

  3. Do Przełęczy Walimskiej na 109km.

  4. Otoczka biegu, punkty żywnościowe i pomoc na trasie rewelacja(był nawet smażony ser halloumi, kaszanka, zupy). Trasa nie jest oznaczona przez organizatora i trochę osób pobłądziło ale ja biegnąc po śladzie na zegarku nadrobiłem może z 200m przez własne przeoczenie.

  5. Lodowisko na zbiegu ze Śnieżnika i to, że tak wiele osób wywracało się biegnąc środkiem. . Zdziwiło mnie, że do teraz nie mogę sobie przypomnieć jak ja zszedłem większość trasy ze Ślęży jakby mi ktoś pamięć wymazał.

  6. Powiem tak, to co chciałem osiągnąłem i jestem zadowolony. Gdybym bardziej serio chciał podejść do tematu musiałbym dorzucić 4 dzień biegania w tygodniu.

  7. Pomidor.

@Z_buta_za_horyzont Dzięki za odpowiedzi Fakt, że podczas takiego ultra nadrobiłeś tylko 200 metrów to jestem pełna podziwu. Na niemalże 150 km to tyle co nic A, no i pozytywnie zazdroszczę dopingu od samej Patrycji Bereznowskiej Na Twoim miejscu w tym momencie bym się obawiała że mam już halucynacje xD

@Trypsyna Pierwszym razem poznałem ją dopiero jak byłem metr obok, za drugim mimo widziałem ją już z daleka. Sporo chodzę po górach to trochę tereny znam i mam dość dobrą orientację w terenie. Halucynacje? Na zejściu ze Ślęży odpaliłem najmocniejszy tryb w latarce a i tak cały czas wydawało mi się, że nic nie widzę. Dookoła strasznie ciemno a ja widzę tylko swoje buty, ogólnie nic poza tym nie pamiętam podczas całego zejścia ze Ślęży.

@Z_buta_za_horyzont


(Mistrzyni świata w biegu na 48h z wynikiem 413,396 km).

Jprd, jak to możliwe.

Chociaż z drugiej strony przypomniał mi się ten filmik z Ted, are we born to run, i teoria że ludzie wyewoluowali do długotrwałego biegania bo w ten sposób polowali na zwierzęta - przez wycięczenie ofiary.

27166e7d-234e-4592-9afd-7a0d46c705c9

@Z_buta_za_horyzont 

choć przez moment zostaję też… pomylony z parkingowym przez jaskrawą bluzę i niemcy próbują mi zapłacić za postój pod srebrnogórską twierdzą. Ultra ma tez swoje wesołe oblicza.

trzeba było brać to euro, napiwek się należał za taki wysiłek gratuluję !

@Gilgamesh jadłem akurat zupę na krzesełku i gościu dwa razy podchodził i się upominał, że chce zapłacić. Za pierwszym razem mu rzuciłem, że płatność tylko w euro to poszedł do auta. Po chwili wrócił i znów mówi, że on chce za parking zapłacić ale rodzina zaczęła go wołać do właściwego parkingowego siedzącego w budce.

@Z_buta_za_horyzont nadal jest to coś niesamowicie niepojętego dla mnie, że można tyle kilometrów pokonać pieszo. I to ze zmianami wysokości. Sztos, szacunek!

@Elvisiako Najwięcej przeszedłem na jubileuszowym Przejściu Dookoła Kotliny Jeleniogórskiej było to aż 165 kilometrów w 41 godzin z minutami. Teraz postawiłem na Bieg Kreta, szybciej kilometry lecą do tego plecak lżejszy

@Z_buta_za_horyzont abstrakcja, dla przeciętnego (a nawet niekonieczne) człowieka, już kilkanaście kilometrów spaceru to całkiem sporo.

@Pawelvk Kiedyś byłem leniwym grubasem i ważyłem 25kg więcej niż obecnie. Na życie patrzyłem jak na karę, wszystko mnie wkurzało. Na szczęście przyszedł dzień gdy już siebie miałem dość i postanowiłem coś zmienić. Teraz cieszę się ze swojego życia i nadal nad sobą pracuję a góry mi w tym mocno pomogły .

@Z_buta_za_horyzont no to tym bardziej podziwiam, obecnie sam mam trochę wszystkiego dość, ale stoicyzm pomaga mi w dużym stopniu uporać się z problemami.

Zaloguj się aby komentować