Wczorajszy post o bałaganie i mojej olewczej postawie do tego wywołał wiele kontrowersji, za…
Wczorajszy post o bałaganie i mojej olewczej postawie do tego wywołał wiele kontrowersji, za wszystkie kulturalne wypowiedzi bardzo dziękuję, generalnie z Wami się zgadzam.
Takie dyskusje prowadzilem dość często z moim znajomym który ma zupełnie odwrotnie podejście do mojego. Rzekł bym że jest podobnie skrajne ale po drugiej stronie, ale życie pokazało jego skuteczność.
Możecie wątpić w prawdziwość tej historii, sam bym wątpił gdybym tego na własne oczy nie widzial i nie był na bieżąco w czasie całej akcji. Mogę jedynie przysiąc że zmieniam jedynie nieistotne szczegóły jak imiona a cała reszta jest całkowita prawda. Nie przytaczam jej żeby bronić swojej olewczej postawy, bardziej jako ciekawostkę.
Gdy poznalem tego kolegę i pierwszy raz byłem u niego w domu, przeżyłem szok. Siedzieliśmy sobie w salonie, piliśmy piwo, które się skończyło a kolega wziął telefon zadzwonil do córki i władczym tonem "Zuzia zejdź natychmiast do salonu!". 15s później stanęła na bacznosc dziewczyna kilkanaście lat "tak tatusiu?". "Przynieś z piwnicy dwa piwa i lód z lodówki". "Już tatusiu" i pobiegła.
Było to dla mnie tak odległe od tego co jest u mnie w domu że przeżyłem dysonans poznawczy i od razu skojarzyło mi się z jakąś rodzina z filmu co ma trupa w piwnicy
Później było jeszcze lepiej. Robiłem mu w piwnicy hydraulike i towarzyszyla mi jego najmłodsza córka parę lat. W kącie leżał jakiś barłóg, kołdra, poduszka. Myślałem że to dla psa ale ta mała z uśmiechem mi mówi "A tu Zuzia dziś spala!" (Ta najstarsza córka). Coo dlaczego? "Ma karę!"
Jak się bliżej poznaliśmy to usłyszałem całą historię.
Facet wziął sobie kobietę z dziećmi z poprzedniego związku, wyciągnął je z patologii i biedy. Postanowił że wyprowadzi je na ludzi, żeby nie powtórzyły historii reszty rodziny, gdzie większość siedziała w więzieniu.
Obiecał starszym córkom że jak skończą studia to kupi im mieszkania. Ale niestety obie za bardzo uczyć się nie chciały, opuszczały szkole, jedna nie zdała w szkole średniej, drugą zagrożona, postanowił działać.
Najpierw szlaban na wyjście ze znajomymi, nie pomogło. No to zaczął eskalować i coraz bardziej straszyć. A że słowny był, to robił co obiecał. Wyrzucal im kosmetyki. Potem ciał ubrania i buty. Aż nadszedl koniec roku, ostatnie szansy na poprawę i powiedział że jak dalej będą opuszczały szkole to... Zgoli je na łyso.
Co zrobiły dziewczyny? Wzięły się za naukę? Oczywiście, uciekły z domu. Wyłączyły komórki, zablokowały całą rodzinę na komunikatorach i w długą. Jedna miała 18, druga 17, więc nawet ich za mocno nie szukali.
Do domu już nie wróciły, do szkoły także. Poszły do jakiś prac typu sprzedawanie e-papierosow na stacjach ale szybko je wyrzucali bo do pracy nie przywykłe, mieszkały u znajomych, ostatecznie obie poszły do... wojska.
Podobno dziękowały ojcu za szkole życia, że im się teraz przydaje.
Kolega z jednej strony poniósł porażkę, bo chciał je wykreować na świadome i niezależne jednostki ale z drugiej strony może i faktycznie uratował je od patologii do której zmierzały.
A dla mnie to była świetna okazja pokazać mu że można się starać i przymuszać a i tak dzieci pójdą tak jak będą chciały.
#rodzicielstwo
