@Opornik ostatnio w czwartek na kanale "Radio naukowe" na yt był wywiad z profesorem fizyki. Który powiedział, że podręcznik do fizyki dla chyba nawet nie tyle studentów co licealistów, który napisał razem z kolegą kilkadziesiąt lat temu jest teraz za trudny dla studentów. Niektóre rozdziały są jeszcze w stanie zrozumieć, reszty nie.
Tak, bez wątpienia poziom spada. I to bardzo drastycznie. I nie będzie lepiej. Kandydaci na studia są źle przygotowani, a że nie opłaca się ich wywalać, bo kogo będziemy uczyć? to my też uczymy ich źle. Np. te zajęcia, które teraz sama muszę prowadzić dla kilkudziesięciu osób, gdy ja byłam na studiach prowadziło równolegle 3 lub 4 osoby, w zależności od liczebności roku. I wtedy jeszcze faktycznie był czas omawiać ze studentami całą pracę i tłumaczyć po kolei co należy poprawić. Teraz zaś nie mam na to czasu. Ledwie wyrabiam choćby z przeczytaniem tego. Po iluś tam godzinach takiego czytania jestem wypalona. Teraz spędziłam cały weekend na czytaniu i poprawie jednego licencjatu. Laska całkowicie zignorowała moje poprzednie uwagi i teraz też na 100% to zrobi. I jej licencjat to kupa gunwa. Przykro mi, ale taka jest prawda. Naprawdę jest mi przykro, bo mam świadomość swojej osobistej porażki w tym i innych przypadkach. Ja coś im mówię, a oni totalnie nie jarzą, a następnie olewają moje porady. I oczekują, że skoro wymęczyli ileś tam stron tekstu to znaczy, że obowiązkowo muszą dostać za niego przynajmniej czwórkę. A najlepsza jest jedna laska, której się marzy, że ja za nią napiszę pracę. Może nie całą, ale takie trudniejsze fragmenty. Bosze. Przecież mam to potem jeszcze zrecenzować i ocenić. A jak powiedziałam jej z miesiąc temu, że w takiej formie, jak wygląda ta praca to ona nie przejdzie procesu recenzyjnego. Że jest zupełnie nie na temat, to ona mi po paru tygodniach oświadcza, że zostawi to tak jak jest. Super, po prostu super.