
Sejm uchwalił nowelizację Kodeksu karnego zakładającą, że przestępstwem jest doprowadzenie do obcowania płciowego mimo braku zgody drugiej osoby. Za zgwałcenie sprawcy grozić będzie od dwóch do 15 lat więzienia. Dotychczasowa definicja gwałtu pochodzi z 1932 roku.
Z artykułu: "Wcześniej w rozmowie z PAP posłanka Lewicy Anna Kucharska-Dziedzic, która jest współtwórczynią przepisów, tłumaczyła, że - statystycznie - na siedem kobiet, które zgłoszą zgwałcenie, cztery z nich zostaną odesłane przez policję, bo nie było znamion przemocy."
Wcześniejsza definicja brzmiała: "Kto przemocą, groźbą bezprawną albo podstępem doprowadza inną osobę do poddania się czynowi nierządnemu (...) podlega karze więzienia."
Dobrze, że zwraca się uwagę na odrzucanie podejrzeń o gwałt. Problem nie tkwi chyba jednak w definicji, ponieważ poprzednia definicja nie mówiła wyłącznie o przemocy. Poza tym są teraz sugestie, że to niezgodne z domniemaniem niewinności. Co myślicie?
