Na bazie dyskusji o mobilizacji na Ukrainie warto się zastanowić jak jest z mobilizacją w Polsce?
Dokładnie tak samo. W razie wojny lub ogłoszenia powszechnej mobilizacji do czynnej służby wojskowej mogą być powołani mężczyźni od 18 do 60 r. ż. - obywatele RP.
Oczywiście w pierwszej kolejności będą powołani żołnierze rezerwy (których mamy coraz mniej, bo od 14 lat nie ma zasadniczej służby wojskowej). Ale można powołać każdego mężczyznę, który nie jest trwale zwolniony. Więc każdy mający kategorię A i B (w czasie wojny również D) - stanowią oni rezerwę pasywną.
Ale przecież od tego mamy zawodową armię?
Ukraina przed 24 lutego 2022 r. miała zawodową armię, ok. dwa razy większą, niż nasza. Problem w tym, że na wojnę o takiej skali nie wystarczy ani 100, ani 200, ani nawet 300 tys. żołnierzy. W tej chwili szacunki dot. ZSU to 600-900 tys. i to jest wciąż mało.
Podsumowując: wojna to nie jest sprawa wyłącznie armii zawodowej - to jest filar pod rozwinięcie mobilizacyjne. Każda polska jednostka jest pod to przeznaczona. Niektóre mają 90% stanu osobowego i mogą reagować najszybciej, niektóre mają 60% lub 40% stanu osobowego i zostaną uzupełnione z mobilizacji.
To zróbmy armię zawodową, która będzie liczyła 500 tys. żołnierzy!
Nie dość, że nas na to nie stać, to prawdopodobnie jest to niemożliwe także z powodów demograficznych. Te dodatkowe 350 tys. ludzi trzeba wyciągnąć z gospodarki proponując im oczywiście odpowiednie warunki płacowe, żeby w ogóle byli chętni. Potem jeszcze trzeba będzie ich utrzymywać, kiedy przejdą na emerytury. Nie mamy w gospodarce wolnych 350 tys. młodych mężczyzn. Po ogłoszeniu planów rozwinięcia armii do 300 tys. zawodowych żołnierzy (czyli 2 razy więcej, niż obecnie) już pojawiały się głosy, że to może być niemożliwe.
No to ja się wypisuję!
Powszechna mobilizacja jest wpisana do naszej Konstytucji, jest również ustawa (jakieś 450 stron). Masz polskie obywatelstwo - podlegasz pod polskie prawodawstwo.
Obstawiam, że w większości krajów to wygląda podobnie. Nawet w USA w trakcie II wojny światowej była powszechna mobilizacja.
Oczywiście mobilizacji nie podlegają m.in. mężczyźni niezdolni (kat. E) oraz posłowie, senatorowie, radni i służby mundurowe inne niż wojsko.
Czy w takim razie muszę ginąć w okopach?
Niekoniecznie. Powszechna mobilizacja dotyczy nie tylko czynnej służby wojskowej (a czynna służba wojskowa to nie tylko bezpośrednia walka na froncie). W wojsku jest bardzo dużo pracy do wykonania - ktoś musi wozić, uzupełniać zapasy, naprawiać sprzęt, pilnować magazynów, granic itp. itd. Szacuje się, że na jednego strzelającego jest 3-4, którzy pracują na tyłach. Mobilizacja może też dotyczyć pracy (tego nie ma póki co ani na Ukrainie, ani w Rosji). Można dostać po prostu skierowanie do fabryki, aby pracować na rzecz wojska (np. produkować jedzenie).
Co z kobietami?
Generalnie nie podlegają powołaniu, ale są wyjątki - kobiety po kierunkach: analityka medyczna, farmacja, lekarski, lekarsko-dentystyczny, pielęgniarstwo, psychologia, ratownictwo medyczne, weterynaria.
#polska #wojsko #prawo ?
[nie jestem prawnikiem, to nie są porady prawne]
