Hejto.pl

Kryzys. Co jeśli to wszystko co sobie przez ostatnią dekadę czy dwie mówiłem to mrzonki i większość z tego co miałem w większych planach będę wciąż przekładane na później z braku możliwości. Co jeśli mimo iż niby robię wszystko co powinienem robić, to wcale nic się już nie poprawi i tylko obecne wyzwania i problemy zastąpią nowe, wcale nie łatwiejsze do pokonania. Obudzę się za te 20 lat z sześcioma dyszkami w dowodzie i będę miał świadmość, że nic z tej mojej bucket listy już nie jest w zasięgu, a sam tylko dekadami się oszukiwałem że kiedyś będzie czas że wreszcie będę mógł się skupić na własnych potrzebach.

C⁎⁎j, d⁎⁎a i kamieni kupa. I to ciągłe zmęczenie bez sensownych efektów


#gownowpis

Ragnarokk userbar

Komentarze (12)

@onpanopticon Problem jest taki, ze zasadniczo tych rzeczy nie zaczynam w ogóle realizować, nie że już teraz mnie zajeżdżają. Zajeżdża mnie codzienność.

@Ragnarokk panie kolego, otóż nie "Co jeśli...". Tak na pewno będzie.

Natomiast oprócz patrzenia w przyszłość i aktualizowania listy patrzy się też w przeszłość. Wielu rzeczy się zrobić nie udało, myślałem, że będzie inaczej w wielu sprawach ale mogę też powiedzieć, że było pięknie a obecnie jest nie najgorzej. Niezależnie od sytuacji, tak ogólnie po prostu. Staram się patrzyć wstecz i mówić: "wow, kiedy mi się to wszystko udało zrobić"!

Obudzę się za te 20 lat z sześcioma dyszkami w dowodzie i będę miał świadmość, że nic z tej mojej bucket listy już nie jest w zasięgu

@Ragnarokk obawiam się, że może być jeszcze gorzej. Za 20 lat możesz się obudzić z myślą, że przeciez juz w grudniu 2025 roku zdałeś sobie sprawę, że jednostronny kontrakt, ktory podpisales z życiem w 2005 roku (bo ono z Tobą go nie podpisalo) okazał sie falszywy, a mimo to az do 2045 roku orałeś se tym leb i tak jak wyżej - goniles kroliczka

@Ragnarokk wraz z wiekiem, uświadamiam sobie, że najlepsze decyzje to były te podejmowane pod wpływem impulsu, chwili, i im więcej planuje i myślę w przód, tym mniej udaje mi się z tego zrealizować.

Hmm, ja to jak się budzę, to nie bardzo wiem (poza pracą) co będę dzisiaj robił 😄 Staram się nie planować dalej niż najbliższe wakacje, nie narzucać sobie jakichś ambitnych celów, życie nauczyło mnie, że wszystko może się zmienić w jednej chwili, żyje tak trochę z dnia na dzień, ciesząc się tym co jest teraz.

@lagun i to jest chyba najlepszy sposób, pisze to z perspektywy swojego półwiecza na karku. Życie mamy jedno, jak dlugie, tego nie wiemy. W zwiazku z czym trzeba sprawiac żeby bylo satysfakcjonujace na codzień, jeśli realizacja jakichś celów nie zaburza przyjemności życia to dobrze. Ale jesli osiągnięcie jakiegos celu sprawia że codzienne zycie staje sie udręką to nie warto.

@lagun To nie są stricte plany. To poziom wyżej, rzeczy które chciałbym zrobić mniej więcej i kiedyś. I nawet nie są jakoś wybitnie ambitne, ale i tak nawet się człowiek nie zbliża

Zaloguj się aby komentować