Kryzys. Co jeśli to wszystko co sobie przez ostatnią dekadę czy dwie mówiłem to mrzonki i większość z tego co miałem w większych planach będę wciąż przekładane na później z braku możliwości. Co jeśli mimo iż niby robię wszystko co powinienem robić, to wcale nic się już nie poprawi i tylko obecne wyzwania i problemy zastąpią nowe, wcale nie łatwiejsze do pokonania. Obudzę się za te 20 lat z sześcioma dyszkami w dowodzie i będę miał świadmość, że nic z tej mojej bucket listy już nie jest w zasięgu, a sam tylko dekadami się oszukiwałem że kiedyś będzie czas że wreszcie będę mógł się skupić na własnych potrzebach.
C⁎⁎j, d⁎⁎a i kamieni kupa. I to ciągłe zmęczenie bez sensownych efektów
#gownowpis

