Kasie i Tomeczki, prawie 40 lat na karku i dorobiłem się kota... Troche z przymusu niż z własnej potrzeby, jak to pod miastem, myszy zaczęły mi się pchać do domu. To jej pierwsza noc na warcie, dajcie pioruna na zachęte

Kasie i Tomeczki, prawie 40 lat na karku i dorobiłem się kota... Troche z przymusu niż z własnej potrzeby, jak to pod miastem, myszy zaczęły mi się pchać do domu. To jej pierwsza noc na warcie, dajcie pioruna na zachęte

@jaczyliktoo Raczej wątpliwe, że brytolek będzie w stanie cokolwiek poza wolnym pająkiem upolować.
Poza tym, kto kupuje kota za parę koła, żeby mu myszy polował? Przecież to bardzo częsty powód ich zatruć. Ludzie rozsypują trutki, mysz się truję, a taki kot to zjada i po zawodach.
Wniosek: Jak chciałeś się pochwalić kotem, to trzeba to było zrobić z godnością, a nie wymyślać farmazony.
Przecież to bardzo częsty powód ich zatruć. Ludzie rozsypują trutki, mysz się truję, a taki kot to zjada i po zawodach.
@madhouze Bardziej ogarnięte koty łowne też mają na to sposób - mój zostawia zawsze żołądki swoich ofiar na podłodze. Nie jest to zbyt przyjemne do sprzątania, ale dzięki temu kot nie zje tego co mysz dopiero pochłonęła.
Zaloguj się aby komentować