@Stary na początku się nie zabijesz. Jak masz problem z plecami to wszystkie ćwiczenia angażujące ego do tego: przysiady klasyczne, martwy ciąg- po prostu nie rób. Ja nie robię i już półtora roku siłowni i zero kontuzji a odcinek lędźwiowy miałem fest zjebany po kilku latach murarki.
Rower jest spoko. Dzięki niemu w pół roku -30 kilogramów ale potem ze względu na ratio czas/kalorie/wysiłek przerzuciłem się na bieganie i mi się wkręciło.
Z siłownią to tak: na początek polecam aplikacje Hevy (tam masz predefiniowane treningi do wyboru też): trening fbw 2-3 razy w tygodniu i minimum pół roku trzymasz się jednego planu, oczywiście możesz lekko zmodyfikować ćwiczenia pod siebie.
Te pierwsze 3-6 miesięcy sprawdzasz ile jesteś w stanie robić powtórzeń danym ciężarem- po prostu poznajesz swoje możliwości. Lecisz 3 serie każdego ćwiczenia: ćwiczenia tzw. compound lifts (te angażujące wiele mięśni: np bench press, cable row etc) 8-12 powtórzeń znajdź swój sweet spot, ćwiczenia izolowane 10-15 powtórzeń będzie spoko.
Po tych kilku miejscach gdy nauczysz się techniki (oglądaj filmy w internecie, próbuj a samo przyjdzie) obetnij wszystko do dwóch serii i wszystko ciężarem do upadku (czyli robisz w pierwszej serii tyle aby zrobić max np 8-10 powtórzeń i nawet jednego więcej nie dasz rady nawet jakby ktoś ci przyłożył pistolet do głowy w drugiej to samo, a jak dobijesz do tych 10 w dwóch seriach zwiększaj ciężary w następnym treningu, albo dodaj powolniejszy ruch powrotny, zapytaj za pół roku pogadamy ).
Obowiązkowo: intensywna rozgrzewka przed każdym treningiem: wymachy rąk, kręcenie nadgarstków, rąk w łokciach, ramion, kręcenie bioder, kolan, kostek, potem hantle takie śmieszne że 4 kg i lecisz po kolei: lateral raises, bicep curl, overhead press, tricep exytension po 10; potem kettla 20 kilo i 10 przysiadów, 10 shrugs, 10 wspiec na palce; odkładasz i robisz po 10 wykopów na każdą nogę wysoko przed siebie i po 10 razy każda noga wzniesiona na bok. Taka rozgrzewka zajmuje mi 5-6 minut.
A tak generalnie to idź na siłownię, zaznajomić się że sprzętem, zacząć od siebie wymagać i nie robić wymówek.
Jak jest czas na serial, film, social media, doom scrooling to kuwa na pewno jest czas na trening i zadbanie o siebie.
Jak nie masz czasu: zrezygnuj z powyższych.
Ostatni moment aby na serio zainwestować w siebie.
I jeszcze jedno: nic z tego jak nie ogarniesz diety. Twaróg, liczenie kalorii, ogranicz (najlepiej do zera) alkohol.
Jak pójdziesz za moimi radami widzimy się za 2 lata (za miesiąc mi wybiją właśnie odkąd się wziąłem za siebie) przy 10-12 procent bf i w formie życia.
Na załączonym zdjęciu ma lewym 99 kilo i to było już 9 kilogramów w dół od najwyższego pomiaru, na zdjęciu po prawej 82.5kg, 3000km przebiegnięte, rok konsekwentnego chodzenia na siłownię 3-4 razy w tygodniu i dwa lata liczenia kalorii.
Niczego nie żałuję- jakość życia mega teraz.