Hej hej. U mnie tyle się działo, że nawet nie wiem jak to wszystko opisać. Najpierw biłem się z myślami. Że nie potrzebuję wcale dużo zarabiać. Że mogę poszukać takiej pracy, która będzie dla mnie lżejsza. Że mogę założyć firmę i na B2B pracować i będzie spoko. A spróbuję też uruchomić własny projekt – jestem w trakcie, ale powoli już od dłuższego czasu coś tam sobie czasem dłubię. I jak już w końcu uspokoiłem myśli, przestałem w głowie mielić scenariusze i pogodziłem się z tym co będzie, ułożyłem plan – to wszystkie plany wzięły w łeb. Ale wyjaśnię po kolei.

Miałem zamiar rzucić wypowiedzenie od razu pierwszego dnia, jak tylko pojawię się w biurze. Miałem taki plan, że po prostu walnę wszystko i się zwolnię, i wcale tego nie ukrywałem. L4 też nie miałem zamiaru przeciągać w nieskończoność. Po prostu lekarz powie że wystarczy i można wracać, wracam i rzucam papier. Mam jeszcze 3 miesiące wypowiedzenia... Jakoś dam radę.

No i dzwonią do mnie z pracy. Szef mówi, że jest restrukturyzacja i że mogą mi zmienić stanowisko. Wiem na jakie, wiem co miałbym robić, wiem z kim miałbym pracować. Znam tych ludzi, z którymi miałbym być w zespole, i znam gościa, który miałby być moim kierownikiem – próbował bezskutecznie ściągnąć mnie do siebie od dłuższego czasu. I tamta robota jest dużo lepsza. Szczerze – dokładnie wiem czym miałbym się zajmować i leży mi to.

Zgodziłem się na rozmowę – jestem na L4, mogę się zgodzić, ale to zależy ode mnie czy chcę. Zadzwonił kierownik. Jasno powiedziałem mu o swoich planach, bez żadnego szantażu, bo dla mnie to gra o zerową stawkę – chcę odejść i nie mam nic do stracenia. A szczerość to luksus, na który rzadko można sobie pozwolić, a ja nie lubię tych korpo gierek, więc otwarcie mówię co myślę i co czuję. To jest mało profesjonalne, ale traktuję to jako element swojej osobowości i rozumiem cenę, jaką za to płacę i co na tym zyskuję – więc mówię prawdę bez ogródek. Kiero stwierdza, że wszystko jasne, że tego się właśnie spodziewał. Ogólnie człowiek bardzo uprzejmy, miły i kulturalny, ale jednak manager w korporacji, który niestety dla mnie sumiennie wykonuje swoje obowiązki.

Później dzwoni do mnie ten drugi kiero, dokładnie 10 minut później. Konkretna propozycja – nowe obowiązki, nowe stanowisko, od pierwszego dnia jak tylko wrócę zaczynam pracę nad nowymi rzeczami, a to czego tak nie lubiłem odchodzi w niepamięć. Rzadkie spotkania po południu, jeśli już to nieregularne, albo może nawet wcale jak się uda. Miałem jeszcze jedno pytanie – 4/5 etatu, piątki wolne. Da się? Da się! Nie ma problemu. Mówię, że muszę skończyć rekonwalescencję. Odpowiada, że OK, poczekają. Że to co robiłem sam do tej pory jako pracę dodatkową, teraz będzie robiło kilka osób i będzie pełen etat tylko na to, bez zadań pobocznych.

Nie pozostaje mi nic, tylko się zgodzić. Dostałem wszystko czego mogłem chcieć. Wolne piątki, nowe zadania, nowy zespół, jedna strefa czasowa... W zasadzie myślałem, że puszczą mnie i nasza wspólna historia się skończy. A jednak nie. Tak, wiem – mają swoje za uszami. Ale szczerze powiedziawszy... Nie muszę się martwić, nie muszę szukać pracy. Mam wysokie wynagrodzenie – nie znajdę takiego nigdzie, na ten moment to prawie niemożliwe – i dostałem 4/5 etatu. I będę pracował z ludźmi, których znam i lubię. Więc problem sam się rozwiązał. Nie ma co się obrażać na życie za honor – po prostu biorę ten deal.

A mam jeszcze miesiąc wolnego od lekarza. Testuję te leki na ADHD, odpocznę jeszcze chwilę i zabieram się do roboty. Nie jestem jakimś tytanem pracy i gdyby życie było darmowe, to bym nie pracował. Sensu wielkiego poza wypłatą nie widzę, bo nie ratuję ludzkiego życia i nie pomagam ludziom jak lekarze, ratownicy, pielęgniarki czy strażacy. Ale to mój fach – to umiem robić i tak zarabiam na chleb. Więc tak, koledzy – zarobię na chleb. I będę robił to za co płacą, i zachowam balans między pracą a życiem. Ale jeszcze trochę – teraz jeszcze odpoczynek.

#wypaleniezawodowe

Komentarze (35)

@dradrian_zwierachs tak bez fochów. Wiesz lubię nie lubię każdy ma swój zawód. Pewnie wolał bym chodować kury i sądzić marchewkę w ogrodzie. Ale za to rodziny nie utrzymam

@Gepard_z_Libii ludzie są ok. Nikomu nie chce ucierać nosa. Chce tylko się nie zajechać w robicie i nie umrzeć z głodu. To jest cel moich ambicji.

@DexterFromLab są ok i pozwalają ludziom zajeżdżać się dla wyników?

Ja tam nie znam twoich przełożonych.

Za to znam sporo innych miłych i kulturalnych, którym jeśli nie pokażesz granic i tego że się cenisz, że mogą cie stracić, to będą milusi, jednocześnie wyciskając ile tylko się da za możliwie jak najmniej

@Gepard_z_Libii częściowo sam jestem sobie winien. To ja najbardziej cisnąlem sam siebie. Myślisz że dostał bym te propozycje gdybym nie dowiózł czegoś dobrego? Dowiozłem temat który by zajął 3 osobom rok sam w 6 miesięcy. I stąd wypalenie i też ta propozycja. Teraz trzeba zrobić tak żeby w 3 osoby w rok to skończyć

@DexterFromLab i nikt ci nie powiedział żebyś się nie zajeżdzał bo to źle się skończy?

To że sam jesteś sobie winny to wiadomo, zawsze lepiej myśleć w ten sposób, ale mimo wszystko uważam, że po to są ludzie wokół nas, żeby nas motywowali albo na odwrót, bo samemu czasem łatwo przecenić swoje możliwości

@DexterFromLab super, że się udało. 🙂 i w razie czego, w każdej chwili możesz zrezygnować. Ale to brzmi teraz jak najlepsze możliwe rozwiązanie.

4/5 etatu? Jprdl ile bym za to dała, nawet kosztem mniejszej stawki ale w tej branży to raczej wyjątek Super że tak ci się poukładało ❤️

@DexterFromLab no i k⁎⁎wa BARDZO DOBRZE!

Bierzesz co chcesz i co Ci pasuje. Akurat jest po drodze z obecną firmą - to dobrze dla nich, bo Ty byś sobie poradził.

Przekroczyłeś pewną granicę, złamałeś blokady w samym sobie. Teraz to TY wyrażasz zgodę na warunki pracy, jak nie pasuje to "do widzenia"

Wszedłeś na wyższy etap, uwolniłeś umysł...

Pamiętaj o tym na co byłeś już gotowy i nie daj się zepchnąć, z powrotem do roli bezwolnego robotnika.

Szacun za decyzję o gotowość do jej realizacji. Zobacz, że samo to wystarczyło by poprawić Twoją sytuację.

@Akman no tak. Najgorsze jest to że pracuje się ze strachu. Albo z jakiegoś przymusu. Nie rozumiem ludzi którzy robią "karierę", taka droga zupełnie nie dla mnie. Ja pracuję żeby mieć pieniądze na życie a nie żyje żeby pracować. Patrzę na tych ludzi i czasami myślę że oni chyba mają odwrotnie.

Gratki.

Ja ogólnie przeszedłem na tryb zadaniowy i zgodnie z wytycznymi jakbym pracował to tygodniowo by to było może z 15 godzin.

Jak jest możliwość robię więcej za dodatkowe $ a mimo to śniadania jadam w domu.

Tak trzeba żyć

@Odwrocuawiacz nie zawsze się tak da. U mnie była kwestia tego że kod był tak źle napisany a praca tak źle zorganizowana że bolał mnie brzuch na samą myślę że w ogóle mam zaczać to robić. Bo to było takie nudne...

Zaloguj się aby komentować