@Taxidriver
nie mierz wszystkich swoją miarą. Widać, niektórzy byli kochani przez rodziców i te wzorce przekazują dalej.
Czy to juz ad hominem? Mozesz byc kochany przez rodzicow, ale jednego dnia najebany kierowca ciezarowki cie potraci i zamieni cie w warzywko do konca zycia. No ale rodzice cie kochaja, wiec zycie jest zajebiste, nie?
To co, oszacowano twoim tropem, brzydkich, grubych i zakolanie też mamy kastrować?
Ale kto cos mowi o kastracji?
Mordu, czy ogólnie zła nigdy się nie powinno ignorować. Jeśli masz rozkminki w tej kwestii, to sugeruje wizytę u psychologa.
Kolejna proba ataku osobistego i to jeszcze mega slaba, bo sam w komentarzu wyzej doslownie napisalem:
To jest pytanie, ktore mozna zadac, kiedy widzimy mord na ulicy. Tez nam nic do tego, ale zignorowanie tego tez jest z jakiegos powodu nie tak.
Dalej:
Co do twojego argumentu (miałkiego poniekąd) condo podatności na nowotwory, mój dziadek miał udar, przepraszam, trzy. Ojciec wrodzona wadę serca, rozumiem, że w twoim mniemaniu, nie zasługuje na dar życia?
Dar zycia. Powiedz mi, co to za postawa? Tak, moge przekazac moim dzieciom zycie, w ktorym zachoruja na raka i dostana udaru, ale to poswiecenie, na ktore jestem gotow. Nie dziecko, oczywiscie ono zostaje postawione przed faktem dokonanym i koniec dyskusji. Co to za pytanie "czy zasluguje na dar zycia"?
Mógłbym tak cały wieczór ale zwyczajnie oleje cię i zapomnę. Miłego życia, abyś spotykał na swojej drodze tylko sobie podobnych.
No ty to akurat taka empatia i zrozumieniem tryskasz, ze az caly twoj komentarz zawiera ataki personalne i implikacje, ze jestem pojebany i zly. Moze to ty powinienes skorzystac z pomocy specjalisty?