Góra gotówki!
Co dla was oznacza takie pojęcie?
W necie wylała się afera bo pewien motobloger pokazał (przypadkiem na fb zobaczyłem udostępnienie), jak wjechała do niego na chatę administracja skarbowa ale tak na poważnie, funkcjonariusze z długą bronią. Sam youtuber miał nawet sensowne treści merytoryczne bo był mechanikiem, kilka obejrzałem bo coś tam się interesowałem, manierę miał trochę drażniącą więc nie śledziłem wszystkich jego poczynań w internecie.
Sam wjazd takiej ekipy o 6 rano to nic przyjemnego i temat na osobne rozważania, w skrócie nie pracują tam mili i sympatyczni kolesie mówiący dzień dobry na klatce, zachowanie funkcjonariuszy jest wg mnie skandaliczne ale nie o tym. Czy potrzebne w takiej formie? Nie wiem, ale już ktoś skomentował, że koleś miał pozwolenie na broń, był członkiem klubu i miał w broń w domu. W tej sytuacji miał się spodziewać, że wyślą do niego dzielnicowego?
No i clou: gość płacze, że "zabezpieczyli w domu góry gotówki, rozkładali ją wszędzie i robili sobie zdjęcia". I tak zacząłem się zastanawiać co to są góry gotówki. Bo tysiąc zł to raptem 10 cieniutkich banknotów, 100 tysięcy to niewielki plik o grubości paru centymetrów. Milion to 10 takich plików, można całość objąć dwoma dłońmi. Niezbyt imponujące. To ile trzymał w domu tej forsy? Chyba że zbierał dziesięciozłotówki.
Oczywiście wszystko miał na kupno działki i domu, z żoną myślał że kupią, że życie sobie ułożą. Tak oczywiście. Też trzymacie w siatce za kanapą całą waszą kasę odłożoną na kupno domu?
Gość miał warsztat samochodowy, z tego można godnie żyć. Jest popularnym youtuberem, na tym poziomie, że też już można z tego całkiem niezły pieniądz wycisnąć. Ale oczywiście miał najwyraźniej mało i robił "loterie" ze sprzedażą publikacji będących jednocześnie losami. Nie znam za bardzo tematu bo nie śledzę togo uniwersum ale skarbówka nie lubi jak ktoś pcha łapy w taką działalność. No cóż, najwyraźniej miał mało i do pierwszego nie starczało. Winy, nie winny, nie wiem i mam to w d⁎⁎ie. Ale...
... płaku, płaku bo oni z bronią a tu dzieci spały i teraz trauma. Było myśleć o dzieciach zanim się włożyło łapy w wątpliwą działalność. Też bym się chętnie trawskiem kiedyś upalił ale potencjalny przypał przy zakupie grama zielska jest raczej niewarty tego, żeby dziecko oglądało ojca w kajdanach. Oczywiście już zbiórka w necie bo inaczej firma płynność straci i zbankrutuje. Jprdl. Jeszcze żona niech puści na tiktoka że zmarzła w domu bo nie wie jak piec włączyć. Za chwile będą naklejki na samochodach "Murem za Chrisem" tak jak niektóre łebki sobie przyklejały "MUrem za Buddą" czy jakoś tak. A, no i oczywiście wina Tuska.
A jak wasze "góry gotówki"?
#patologiazewsi #patologiazmiasta

