11 lat to kupa czasu. To rzecz pierwsza. Rzecz druga, to: w pierwszych minutach dnia kolejnego oznajmiać, że dnia poprzedniego skończyło się jedenastoletni związek.. bywa, że to przedwcześnie. Pożyjesz, zobaczysz.
Jakkolwiek by nie było, to i te jedenaście lat i ten stan, w którym oznajmiasz, że "skończył się mój związek".. obydwie te rzeczy będą kiedyś przeszłością. Odległą nawet.
Każde rozstanie jest przykre, bo chcemy, żeby na zawsze zostało z nami to, co nas kiedykolwiek dobrego spotkało. A w nawet najgorszym związku (używam tego sformułowania bez odniesienia do "tego związku", bo przecież nie wiem jaki był.. do tej pory ) są dobre chwile. Tym bardziej w związku który trwał tak długo.
Trzymam kciuki (...i nadal, bo nie gram w CSa )