Komentarze (37)

@plemnik_w_piwie jak na polskie standardy- nie. Tak ogólnie, po czasie, widzę, że byłem na dobrej drodze do alkoholizmu, a na pewno alko wyzwalało we mnie kompulsywne objadanie się.

@AdelbertVonBimberstein Ja może nie odstawiłem w 100%, wypiję coś bardzo sporadycznie, ale generalnie od poprzedniego Sylwka też nie piję. Teraz również mocno ograniczyłem piwa bezalkoholowe.

@bori z bezalkoholowymi to stwierdziłem, że skoro nie smakują mi aż tak bardzo to po co pić te 120-150 kcal jak np cola zero albo schweppes zero ma zero kcal a w smaku dużo lepszy.

Jedyne co mi imituje smak portera, którego bardzo lubiłem to był podpiwek sandomierski ale do dostania tylko- uwaga- w Sandomierzu. XD

@LondoMollari o kurczę, szacunek. Jak to się stało, że nigdy nie spróbowałeś? Jakieś tematy rodzinne? Po prostu ciężko mi jest to sobie wyobrazić, zwłaszcza okres 16-25.

@Furto Bo ja wiem. W rodzinie miałem kilku alkusów, ale dalszej - więc jak na warunki polskie spoko (mój chrzestny/wujek + dwóch dziadków było alkusami) - raczej nie to było przyczyną. W okresie nastoletnim byłem outsiderem, więc nie miałem potrzeby jakoś się wpisywać w trendy, bo wiedziałem, że i tak się nie uda. Potem, w wieku "mądrzejszym" (18-20 lat), dotarło do mnie, że nie potrzebuję się czynić głupszym niż jestem, i na żadnym z tych etapów powodu nie było.


Teraz znam siebie na tyle, że wiem, iż przy moim obecnym stresie i obciążeniu rzeczami, próbowanie alkoholu byłoby krokiem samobójczym.


Może spróbuję na emeryturze lub kiedy będzie mi już wszystko jedno. Póki co jeszcze nie jest.

@AdelbertVonBimberstein ja od września przestałem pić cokolwiek o bardzo się z tego cieszę. Z trybu winko wieczorem z żoną, co 3-4 dni przeszedłem od razu na radykalne zero.


Jedyne czego brakuje to tych smakowych rarytasów jak imperialne stauty, albo jakieś fancy wina z lokalnych polskich winnic

@Vinzenty z czystej ciekawości dla kolegi pytam: skoro spożywałeś tak mało tzn., że nie miałeś problemu. Czemu zatem zrezygnowałeś z tej przyjemności i czemu się z tego cieszysz?

@Tangas Tryb co 3-4 dni to już pierwsze sygnały problemu.


Ryzyko jest spore, jeśli to robisz regularnie, nawet jeśli jest to raz na tydzień. Z 3-4 dni robi się 2-3 dni, potem co 2, co dzień, i nie orientujesz się nawet kiedy przyszedł moment kiedy stało się to nieodzowną częścią Twojego życia.

@LondoMollari aha, czyli nie miałeś problemu, ale obawiałeś się, że będziesz miał. To, co piszesz, to znany schemat, ale nie sprawdza się w przypadku każdego człowieka. Moim zdaniem, nie ma co przesadzać.

@Tangas Ja w ogóle nie piję, więc problemu nie miałem, ani mieć nie będę.


Natomiast widziałem mojego wujka, który dokładnie w taki sposób się rozpił. Najpierw okazjonalnie, potem każdy wieczór dla przyjemności, a później już z konieczności. Stary jak świat schemat - jeśli się to robi regularnie, to jest cienka granica. OP ją moim zdaniem dobrze wyczuł.

@LondoMollari z ciekawośc; ile czasu wujkowi zajęło żeby z okazyjnego picia przejść do przegięcia? Patrzę po znajomych i rodzinie, z którymi spożywamy weekendowo od ponad dwudziestu lat i nie widzę tego schematu. Uważam, że jak ktoś ma tendencję do uzależnień, to prędzej czy później w jakiś nałóg wpadnie. Reszta może balansować poniżej linii całe życie, bez uszczerbku.

@Tangas Pi razy drzwi około 8 lat zjazdu. Miałem jakieś 7 lat kiedy pamiętam, że jeszcze normalnie funkcjonował, miałem ~12 gdy już przesiadywał po pracy (pracował jako górnik) z piwkiem, około wieku lat 15 już praktycznie go nie widywałem i wtedy mniej więcej sprzedał auto (Poloneza z którego był kiedyś super dumny), kolekcję sprzętu audio i muzyki żeby mieć na alko. To było ~30 lat temu, wiem że żyje, ale żadnego kontaktu z nikim z rodziny nie utrzymuje.


[edit]: Podobną historię słyszałem od mojej różowej, tyle że tam to był jej brat, podobno wybitnie zdolny koleś, który też uciekł w alko, i nie zauważył momentu kiedy nie ma odwrotu.

@Tangas bo po alko chrapałem i generalnie zdrowotnie gorzej się czułem, plus szło na to za dużo kasy. Teraz mam lepszy sen, lepsza wydolność na treningach i nigdy nie mam zmarnowanego dnia, bo przypadkowo wypije o jedno piwo za dużo. Z samego braku alkoholu zrzuciłem 4 kg w dwa miesiące.


Generalnie Plus goni plus, a realnie niczego cennego w życiu nie straciłem. To tak jak z solą w kuchni. Jak używasz, to nie wyobrażasz sobie, że cokolwiek może bez niej smakować. Dopiero jak odrzucisz na dłuższy czas, to dostrzegasz, że rzeczy mają swój smak i nie trzeba ich dodatkowo podkręcać

@enderwiggin nie kupować i nie pić alkoholu.

Jestem słabą osobą na dawanie rad ze względu na moje warcholstwo, czyli obsesyjne pragnienie wolności.

Jak sobie uświadomiłem, że sam sobie nakładam łańcuch, a do tego życie dało mi kilka znaków, to musiałem go zdjąć.

@enderwiggin zadaj sobie pytanie czy faktycznie chcesz rzucić alko i po co. A potem odstaw bazując na tejże motywacji Jeżeli masz jakiś rodzaj problemu odstawić (a zakładam, że masz skoro pytasz) to pomyśl sobie, że nie pijesz tylko dziś - nie myśl o tym czy będziesz pił na urodzinach kumpla za miesiąc czy na ślubie kuzynki za pół roku

@Hjuman dobra rada tak ogólnie bo zwiększenie ilości pitej wody zawsze pomagało mi na różne dziwne stany zdrowia: od kołatania serca po migreny a najbardziej na spadek wagi i łaknienia.

Zaloguj się aby komentować