Dzisiaj miałem pierwszą poważną próbę powiedzenia nie alkoholowi.. i wygrałem(?)


Razem z partnerką poszliśmy na koncert rockowy, Muzyka była super, tańczyliśmy i bawiliśmy się dobrze, ale im dłużej byliśmy na parkiecie tym chęć sięgnięcia po piwko/drinka robiła się coraz większa. Do tego punktu, że musiałem partnerce powiedzieć, że nie dam rady i chyba trzeba się ewakuować. Na szczęście moja partnerka jest wyrozumiała i po angielsku zmyliśmy się stamtąd.


Nauczka na przyszłość, że chyba jeszcze jest za wcześnie na takie bodźce, ale chyba idzie w dobra stronę, bo jeszcze dwa tygodnie wcześniej skuł bym się jak głupi.


#alkoholizm #gownowpis #feelsgoodman

Komentarze (34)

@Nimaskalisto przynajmniej pierwsze pół roku to bym odpuścił tego typu eventy co z reguły się na nich pije. Ja to nawet na dłuższy czas odpuściłem sobie słuchanie muzyki, przy której zazwyczaj jarałem i piłem. Bo po co się szarpać i męczyć swoją słabą silną wolę, która dopiero zaczyna się przyzwyczajać do nowych warunków?

@splash545 Chyba czas przestudiować na poważnie 12 kroków, ale przynajmniej miałem siłę się przyznać przed sobą, że dużo pracy mnie czeka

@Nimaskalisto albo poczytaj coś o mechanizmach działania nałogów. Ja brałem sporo informacji z różnych podcastów, po prostu podszedłem do tego z ciekawością i zainteresowałem się tematem. No i polecam skupić się na samoobserwacji i wyciągać wnioski na bieżąco.

@splash545


albo poczytaj coś o mechanizmach działania nałogów.


O to, to. U mnie problem z nałogami był w głównej mierze spowodowany nagradzaniem się. Coś zrobiłem dobrze, albo miałem przykrość - alkohol albo lufka.

@Nimaskalisto Nie jestem mistrzem radzenia sobie z tym kurewskim nałogiem, ale bądź wyjątkowo czujny na uczucia Partnerki. Bo może się okazać że wypełnia straszną głębię. Ja oszukałem się łatwo i nabrałem na wytwór buty i wyobraźni pn. "czarno biały związek przyczynowo skutkowy".

Technika "odcinania się" ... zastosowana przeze mnie technika odcinania się (od prowokatorów) to była istna katastrofa - zostałem sam na sam z wódą

@Heheszki Staram się nikomu nie narzucać czegokolwiek, mam to szczęście, że partnerka sama wypiję redsa raz na kilka miesięcy i to jak ma wyjątkową chęć na %. Taka kobieta to skarb

@Nimaskalisto moja piwkowała raz w tygodniu, ale dawała mnóstwo wyzwań które wtedy wydawały się nie do przejścia na trzeźwo. Dzisiaj pewnie miałbym spokój szamana musząc wyłącznie spedzić trzeci weekend rzędem z jej rodziną lub na imprezie integracyjnej "pokojowego patrolu" w ekipie z którą się "szkoliła" , ale wtedy nie miałem luzu #pdk #eot

@AndrzejZupa zgodzę się i się nie zgodzę, bo i owszem każdy ma gdzieś indziej miejsce, w którym się odpali. Ale tipy typu: nie chodź gdzie się pije, albo nie trzymaj flaszki w domu bo nim pójdziesz do sklepu to może się rozmyślisz, w mniejszym lub większym stopniu sprawdzą się u każdego. Jeśli pokładziesz sobie kłody pod nogi i maksymalnie sobie utrudnisz, to zwiększasz swoje szanse w tym wyjątkowo trudnym początkowym okresie. No ale czy to zadziała? To już masz to Twoje, że każdy jest inny. Niemniej warto próbować, a im więcej przemyślanych i świadomych kroków zrobisz przeciw temu tym lepiej.

@Nimaskalisto typowa regulacja emocji. Czyli teraz najważniejszym zadaniem dla Ciebie powinno być znalezienie i nauczenie się zdrowego sposobu na regulację emocji. Czy to będzie sport, filozofia, medytacja, czy jakieś techniki psychologiczne, a może układanie klocków lego? To już musisz sobie sam przemyśleć co do Ciebie przemawia i sobie potestować. Jedno jest pewne, nie można dopuścić do sytuacji, w której w miejscu używek zostanie pustka, bo w takim przypadku prędzej czy później się wyłożysz.

@splash545 podłączam się. Dopiero gdy poczytałem i posłuchałem na czym polega uzależnienie, udało mi się rzucić fajki

@Nimaskalisto od dawna nie piłem dużo, rok temu powiedziałem sobie, że po co mi to i spróbuję nie siegac po alko wcale.


I kurde, ja się czasem zastanawiam dlaczego to jest momentami trudne. Przecież ta substancja nic nie daje poza zmęczeniem i bólem głowy. Ale myśl, że mógłbym sobie wieczorem nalać whisky czy rumu jest czasem dziwnie silna.

@Nimaskalisto Zajebiście jestem z Tobą, w sensie idę spać, a Ty pójdziesz zrobić trening.

A niepicie jest super, nawet dla osób które nie miały z tym większego problemu. Głowa inaczej pracuje, jak się jej nie truje.

@Nimaskalisto przypomniał mi się twój post właśnie, choć widziałem go jakiś czas temu i poza gratulacjami to chciałbym się podzielić fajnym przysłowiem - no matter how far you drive, you are always tha same distance from the ditch - nie ważne, ile przejechałeś, rów jest zawsze obok - mianowicie uważaj, bo łątwo wypaść ze ścieżki. Z fartem.

@Nimaskalisto brawo, brawo, brawo! Takie momenty są trudne, ja miałem jeden w pracy, jak degustowaliśmy alkohol, piłem po łyżeczce każdego, ale jak trafił się mój ulubiony, którego nie znałem bo premiera była już w okresie abstynencji było trudno. Ale zapewne wróciłem do domu, wylałem coś z domowych zapasów do zlewu i pomogło

Jedno piwerko to wstęp do trzech, a trzy to wstęp do dziewięciu.

Do 19 zajebałem się.

O 20 już miałem dyszę wtryskarki wetkniętą w d⁎⁎ę

Andrzej krztusząc się ze śmiechu pociągnął wajchę

Gorący plastik w jelitach sprawił, że wytrzeźwiałem, reszty nie pamiętam...

Kiedyś słyszałem taki tekst: "it's easier to avoid the dragon than to slay it". Wybrałeś po prostu tę pierwszą opcję. I wybrałeś dobrze. W końcu nie ma znaczenia czy wybrałeś łatwiejszą czy trudniejszą drogę do osiągnięcia celu (w tym przypadku trzeźwości), skoro dzięki temu cel został osiągnięty i nie sięgnąłeś po piwerko.

Zaloguj się aby komentować