Dzień dobry.
Tydzień roboczy zbliża się ku końcowi jako, że nastał piątek, piąteczek, piątunio. Gwiazdą tygodnia pozostaje nadal Adrian, który nie przestaje zadziwiać politycznych komentatorów.
Przypomnę, że od niego zależy obecnie dalszy los Polski jako, że spoczywa na nim obowiązek powierzenia misji stworzenia nowego rządu nowemu premierowi. Tutaj sprawa z pozoru jest klarowna jako, że opozycja zgromadziła większość w sejmie tj. 248 głosów. I zadeklarowała chęć stworzenia owego rządu.
I tu zaczyna się cyrk. Otóż Adrian twierdzi, że w sejmie istnieją dwie większości. 194=248 i już. Bo tak zapewnił go Pinokio. I teraz chlopina nie wie komu ma wierzyć.
Na szczęście Adrian jest prawdziwym mężem stanu. Tak więc zawierzy losy kraju Konstytucji RP, którą łamał na zamówienie niezliczoną ilość razy i poczeka na ustawowy koniec kadencji obecnego rządu. A potem zaprzysięrzy Pinokia bo ten wygrał wybory by mógł powołać nowy rząd w koalicji ze związkiem działkowiczów lub kołem gospodyń domowych.
I tak kpina z Polski i Polaków toczyć się będzie aż do połowy grudnia, bo wtedy właśnie nasz mąż stanu zmuszony będzie do zaprzysiężenia kandydata opozycji z większością w sejmie. Świat się śmieje a 11,5 miliona wyborców opozycji musi przełknąć fakt, że dla Adriana ich wola jest nic nie warta.
Bo w Polsce jest demokracja w pełnym rozkwicie.
Miłego dnia i smacznej kawusi.
#jebacpis #polityka #wiadomoscipolska #putinowskapolska #zostaniecierozliczeni
