Dzieci a energetyki.
Dziś wszedł w życie zakaz sprzedaży napojów energetyzujących osobom niepełnoletnim.
Do niedawna co piąty nastolatek pił regularnie napoje energetyzujące, a po energetyki sięgają już kilkulatkowie.
Wiecie, że w puszce 500 ml energetyka (coraz więcej jest takich; kiedyś 250 ml to był standard) jest więcej kofeiny niż maksymalna dopuszczalna dobowa dawka dla przeciętnego 13-latka? A nastolatkowie potrafią wypijać takich puszek trzy, cztery, czasem pięć dziennie.
W Polsce nie sprawdza się, ile dzieci trafia do szpitali po przedawkowaniu energetyków. Lekarze to jedynie szacują i mówią o kilkuset przypadkach rocznie. Ale to ciężkie do ustalenia, bo objawy nie są nadzwyczajne: bóle brzucha i głowy, wymioty, biegunka, kołatanie serca.
Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej podaje, że według badań 19-29 proc. młodych ludzi po spożyciu napojów energetyzujących odczuwa niekorzystne objawy, głównie kołatanie serca, ból głowy, poczucie silnego rozbicia. Większość, rzecz jasna, nie trafia do szpitala.
Ostatnie powszechnie dostępne wiarygodne badania na temat liczby polskich dzieci pijących energetyki przeprowadzono w l. 2008-2010.
Wyszło, że w 2008 r. co 14. dziecko piło energetyki codziennie. W 2010 r. - co 7. Co piąty nastolatek w 2010 r. robił to kilka razy w tygodniu.
Z badań Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności wynika, że przynajmniej raz w roku po napój energetyzujący sięgnęło 18 proc. dzieci w wieku 3-10 lat (sic!). Najczęściej w domu. 16 proc. z nich pije energetyki 3-5 razy w tygodniu, a 6 proc. prawie każdego dnia.
Eksperci od uzależnień mówią, że pojawiają się już przypadki uzależnień od energetyków i dotyczą także niepełnoletnich osób. Uzależnia przede wszystkim cukier i kofeina, ale dziecko sięga po słodki zazwyczaj energetyk, który kojarzy się z pożądanym "kopem".
Producenci oferują wiele smaków i przekonują o nadzwyczajnych właściwościach energetyków np. przy nauce czy relacjach damsko-męskich. Są one reklamowane przez młodych influencerów np. na insta. Oczywiście firmy mówią, że to nie są reklamy kierowane do dzieci i młodzieży. Wszystko, wiecie, z przymrużonym okiem.
Sieć Żabka w zorganizowanej promocji na rozpoczęcie roku szkolnego zachęcała do zakupu hot-dogów i napojów energetyzujących. Po fali oburzenia konsumenckiego (które, swoją drogą, chyba bardziej dotyczyło hot-dogów) Żabka wstrzymała promocję.
W wielu państwach są ograniczenia w sprzedaży energetyków dzieciom. Gdy analizowałem temat w 2022 r., w Wielkiej Brytanii i Niemczech ograniczenie w sprzedaży obowiązywało do 16. roku życia. Na Litwie i Łotwie - do 18. roku życia. W Finlandii czy Islandii obowiązywały zaś limity ilości kofeiny na 100 ml napoju.
Piszę w czasie przeszłym, bo może coś się zmieniło; dziś nie sprawdzałem.
W skrócie, moim zdaniem: jeśli ktoś dorosły chce sięgnąć po energetyka - śmiało. Jeśli dziecko wypije jednego energetyka raz na miesiąc - śmiało. Jeżeli jednak jest wiele dzieci pijących energetyki niczym lemoniadę, to mamy kłopot.
Czy wprowadzenie zakazu ten kłopot rozwiąże? Na pewno nie. Ale też nie zaszkodzi, a trochę zapewne pomoże.
https://twitter.com/PatrykSlowik/status/1741809372630487527?s=19
#wiadomoscipolska
