Zdjęcie w tle

sonthonax

Specjalista
  • 9wpisy
  • 22komentarzy

Jako rodzic pięciolatka, jak poznać innych rodziców dziecka w podobnym wieku, z którymi możnaby nawiązać jakiś głębszy kontakt?

Mój syn potrzebuje towarzystwa. Takiego kolegi (lub koleżanki), z którym mógłby względnie regularnie się spotykać i spędzać czas. Niestety przez fakt, że jesteśmy z żoną introwertykami i sami nie mamy w naszym mieście żadnych sensownych znajomości nie dajemy mu okazji na zawiązanie przyjaźni. Chcielibyśmy to zmienić, ale brakuje mi pomysłu jak się za to zabrać.

Zagadywanie na placach zabaw nie wydaje mi się perspektywiczne - w takich miejscach ludzie na ogół chcą sobie siedzieć w spokoju na ławce i doglądać dziecko scrollując na telefonie. Z rodzicami dzieci z grupy przedszkolnej niestety nie udało nam się kliknąć.

Ja i żona jesteśmy (chyba) całkiem normalni i potrafimy rozmawiać na różne tematy. Jak moglibyśmy znaleźć się w sytuacji, w której zetknęlibyśmy się z innymi rodzicami i gdzie próba nawiązania kontaktu nie byłaby źle widziana (i co ważne, mogłaby wyindukować jakąś bardziej trwałą znajomość)?

#rodzicielstwo #parenting

@sonthonax Wszystkie propozycje które koledzy zaproponowali jak najbardziej się sprawdza. Od siebie bym dodał, że rodzeństwo też super że sobą współpracuje;) u mnie co prawda 3 lata różnicy pomiędzy dziećmi ale świetnie sobie radzą we dwójkę.

@sonthonax Aaa i z rodzicami wcale nie musisz mieć dobrego kontaktu! Mój młody jest zapraszany średnio 2x w miesiącu do kumpla którego rodzice chyba są podobni do was, nasze relacje opierają się na cześć, cześć o której odebrać.

@sonthonax jak chodzi do przedszkola to po prostu się umówić z rodzicami jakiegoś dziecka co go lubi z grupy. Nawet nie musi to być ten najlepszy kolega, bo dzieciaki we dwojkę a w grupie zachowują się zupełnie inaczej, a fajnie z rodzicami też moec o czymś pogadać.

My tak "przerobiliśmy" z 6 dzieciaków, odwiedzaliśmy się w domach nawzajem i potem już będziesz mieć się do kogo odezwać jak będzie potrzeba dodatkowego kontaktu poza przedszkolem.

Zagadaj do wychowawczyni z przedszkola czy trzyma się z którymś dzieciakiem mocniej/częściej, czy rodzice tego dzieciaka są też "normalni" i później zgadaj się z nimi. Spoko pomysłem będzie spotkanie na sali zabaw, bo introwertyczne nie będziecie musieli ciągle podtrzymywać rozmowy :D

Zaloguj się aby komentować

Mój czterolatek prosi Mikołaja o robota, który zmienia się w pojazd. Czy może mi ktoś polecić coś sensownego? Celuję w przedział cenowy między 70 a 200 zł i interesuje mnie coś możliwie dobrej jakości (nie musi być duże, ale niech się nie rozwali po tygodniu).


W internecie dominują głównie różne serie oficjalnej marki Transformers (od Hasbro), ale zastanawiam się, czy jest coś jeszcze wartego uwagi.


#transformers #zabawki #hobby

150dd291-6ec3-4664-baa2-446140ed4d81

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Polskie wydawnictwo Phalanx pracuje nad reedycją (reimplementacją?) Unhappy King Charles, gry traktującej o angielskiej wojnie domowej.


Phalanxa można hejtować za kilka rzeczy, ale bardzo doceniam ich wysiłki w kierunku wydawania niszowych gier historycznych na wyjątkowo wysokim poziomie. Czy ten skrawek planszy nie jest po prostu piękny?


#gryplanszowe #grybezpradu

d7a49a18-787f-4879-aeaa-a1862039f626

Ciekawostka: kanał La Manche jest podpisany "The British Sea" ponieważ jego współczesna angielska nazwa, tj. "English Channel" upowszechniła się dopiero później.

Zaloguj się aby komentować

Dobrej jakości nagranie z GoPro przedstawiające szturm angolojęzycznych ochotników na zabarykadowany w budynku zespół rosyjskiego Specnazu. Nie widać bezpośrednich trafień, ale i tak dobra akcja.


Najprawdopodobniej nie repost, bo wrzucone 2 godziny temu na kanał prowadzony przez kogoś, kto podaje się za przyjaciela uczestników. Nie polecam wpłacać kasy na podane w filmiku konta PayPal, bo mimo wszystko nic nie wiadomo. Lepiej bezpośrednio na sprawdzone zbiórki.


https://youtu.be/RQeyk1BQ7LE


#wojna #wideozwojny #gopro #ukraina

Zaloguj się aby komentować

Dzisiaj udało się zagrać w The Estates. Jak każda gra skupiona niemalże wyłącznie wokół licytacji, mechanicznie wchodzi częściowo w domenę gier towarzyskich/imprezowych i dlatego wymaga odpowiedniej ekipy żeby można się było przy niej dobrze bawić.


To, co jest w niej wartego uwagi:


  • jak na grę niebędącą strategią/grą wojenną, tona negatywnej interakcji

  • duży chaos w trakcie rozgrywki objawiający się koniecznością kompletnej reorientacji własnej strategii w reakcji na sytuację na planszy

  • piękne wydanie - drewniane bloczki pięter robią robotę (estetyka produkowanych gier to wyjątkowo mocna strona wydawnictwa Capstone)


Dzisiaj udało mi się wygrać z oszałamiającym wynikiem -21 punktów (oponenci mieli kolejno -28 i -83 punkty). Motyw z sabotowaniem sytuacji punktowej przeciwników w momencie, kiedy samemu nie udaje się zdobyć pozytywnego wyniku to w istocie najzabawniejszy element gry.


#gryplanszowe #grybezpradu

eee9dec1-9259-43b7-8a29-9fa9e84e2efb

W grze da się wylicytować wszystko - choćby cylinder podwajający punkty za budynki na jednej z trzech alejek budynków. Tematycznie można to chyba wyjaśnić tak, że gracze dają łapówkę burmistrzowi miasta.

876c4592-b3bb-425f-a325-347cfa70ce51

Zaloguj się aby komentować

Pomóżcie mi zrozumieć paragon z którym wróciłem z apteki. Mam wrażenie, że coś jest nie tak - na szczęście na moją korzyść.


Kupiłem dwie rzeczy:


  • 50 ampułek roztworu soli fizjologicznej (jak zakładam, pół hurtowego opakowania stąd 0,5 op na paragonie) w cenie 15,50 zł

  • antybiotyk na receptę w cenie 18,64 zł


Suma powyższych to 34,14 zł. Dlaczego zapłaciłem ostatecznie 22,04 zł? Są wyróżnione jeszcze jakieś podatki, ale nawet jakby je po prostu odjąć (co jest bez sensu) to i tak nie wyjdzie 22,04 zł.


#pytanie

b08d4a1f-b7f0-4191-84f7-e364e6e48061

Zaloguj się aby komentować

Uwielbiam tę grę. Scenariusz 11: LRDG musi uciec przynajmniej jednym pojazdem z mapy. Na końcówce grający stroną włoską wali z czołgu z bliskiej odległości (z sąsiedniego kafla) w ostatni pojazd jaki mam jeszcze na chodzie, acz już z dwoma uszkodzeniami. Jeden celny strzał w niego przekreśliłby całkowicie moje szanse na wygraną, bo inżynier i kaemista mogący go naprawić gryzą kwiatki od spodu.


Przeciwnik pokazuje mi dwie karty działonowego i rzuca kośćmi: pierwszy rzut - pudło, drugi - pudło*. Dociągam karty na następną rundę w nadziei, że wpadnie karta siedzącego za kółkiem sierżanta i coś dobrego na inicjatywę. Dostaję inicjatywę, ale sierżanta brak. Jest za to dowódca, więc biorę dwie karty - dociągam zwiadowcę i mgłę wojny. Akcją zwiadowcy odrzucam mgłę i dociągam jeszcze jedną kartę. Jest sierżant. Przeciwnik łapie się za głowę, a ja robiąc akcję ruchu pojazdu wygrywam grę. Cudowne uczucie.


* przeciwnik musiał wyrzucić 0 lub 5+, więc prawdopodobieństwo uniknięcia trafienia w dwóch rzutach K10 po 3 kości to poniżej 0.5% (!)


(gra to oczywiście Nieustraszeni: Afryka Północna)


#gryplanszowe #planszowki #grybezpradu

10c17960-22ce-4ed4-bdb7-034148f50dc5

@JesteDiplodokie moje się niestety gdzieś zagubiły. Ale do dziś pamiętam najlepsze cytaty z graczy RPG np.

"Wchodzę po drabinie. W jednej ręce trzymam miecz, a w drugiej pochodnię."

Zaloguj się aby komentować