
knoor
- 116wpisów
- 760komentarzy

Zaloguj się aby komentować
Tytułem wstępu to jestem gorącym wyznawcą zasady, że po co kupować gotowe za X pln, kiedy można stracić czas i ostatecznie zrobić podobne, ale gorsze i droższe;)
Zaczęło się od tego, że w piwnicy miałem sporo różnych pozostałości po rowerach, różnych gratów i kupionych na zaś "przydasiów". Robiąc porządki zauważyłem, że jest tego tyle, że dokupując parę kolejnych części dałoby się poskładać cały rower. Jak pomyślałem, tak zrobiłem. Zamówiłem parę pierdół, rower poskładałem, kupił go potem za jakąś symboliczną kwotę dostawca Glovo czy innego UberEatsa. No ale minęło trochę czasu i przy kolejnych porządkach znów okazało się, że zalegają mi jakieś graty, co prawda było tego mniej niż poprzednio ale jednak znowu na tyle dużo, że 50% kolejnego roweru już miałem. Niewątpliwym plusem było też to, że o ile do poprzedniego poszło wszystko jak leci i, niczym stare radio złote przeboje, był składanką od lat 80 do współczesnych tak teraz te części były już nowsze, w zasadzie całość była z lat 2010 i później. To sprawiło, że do tematu postanowiłem podejść trochę poważniej aby całość była w miarę spójna, zarówno wizualnie jak i technicznie. Oraz, żeby mieć przed sobą jakieś wyzwanie, postanowiłem że postaram się zrobić go w miarę lekko oraz w miarę tanio. Cebula jest we mnie silna, więc część elementów postawiłem kupić używanych - o ile będą w sensownym stanie. Z kolejnych założeń, jakie sobie przyjąłem były:
- hydrauliczne hamulce tarczowe, bo akurat w piwnicy leżały hydrauliczne klamkomanetki
- napęd 1x9, bo akurat miałem nową kasetę, klamkomanetki obsługiwały taką ilość przełożeń, a do tego jak wspomniałem cebula i te sprawy i kaseta 9 biegowa jest tańsza od 10
- prosta kierownica
- wygląd będący połaczeniem gravela, fitnessa i retro mtb
Najdłużej zajęło mi szukanie odpowiedniej ramy, ponieważ byłem zafiksowany na tym, żeby miała mocowanie do hamulca tarczowego. W końcu jednak kupiłem ramę bez mocowania oraz adapter z ali na tył oraz osobno widelec z mocowaniem na przód. Pozostałe graty to albo zawartość piwnicy albo nowe części kupione na necie albo używki, również z neta. Wyszedł z tego poniższy prawie-nowy rower, który kosztował (licząc wszystkie części, te które musiałem dokupić oraz te, które miałem - wycenione po cenie ich zakupu za nowości) ok. 1600 złotych i ważący ok 11kg. Wydaje mi się, że wynik jest w miarę przyzwoity a i wizualnie jest nieźle. Części z piwnicy powoli mi się kończą, jednak problem jest taki, że zabawa w budowanie jak najlżejszego sprzętu jak najniższym kosztem mi się spodobała xD Dlatego aktualny rower planuję sprzedać (może ktoś potrzebuje?) a kasę wykorzystać jako budżet na kolejny prodżekt:) Póki co dostałem w dobrej cenie dwie ramy, więc szykują się dwa rowerki. Ustawiłem sobie cel realistyczny (odpowiednio poniżej 10kg i 9kg) i cel ambitny - poniżej 9kg i poniżej 8kg. Z ograniczeń, budżet ma być do 2k pln na rower, a technicznie napęd x1 i hydrauliczne hamulce tarczowe. Stay tuned
#rower

Zaloguj się aby komentować
Ile razy oglądam jakieś ogłoszenia w internecie to mam wrażenie, że albo co trzecia rzecz jest kultowa albo coś mnie ominęło.

Zaloguj się aby komentować
Co sie stało z tymi fast foodami to ja nawet nie. Serio, chętnie cofnąłbym się do takiego 2005 i nawet nie chodzi o to, że cheesburger kosztował wtedy 2 ziko, ale że fast food był rzeczywiście fast.
Pamiętacie, jak te 10 lat temu taki Mak miał jeszcze normalne kasy? Najdłużej zajmowało stanie w kolejce, bo potem było już górki.
- Dzień dobry, witamy w maku
- Dzień dobry, poproszę dwa tego, trzy tego i jeszcze zestaw taki i siaki
- To będzie tyle i tyle, proszę, dziękuję
Pan albo pani się odwracała, brał lub brała co tam sobie zamówiliśmy z tej śmiesznej zjazdownicy, czasem trzeba było zaczekać, nie wiem, dwie minuty i gotowe, wpierdalaj i spierdalaj. A teraz, ja piehdolę. Już pomijam ceny, bo to w ogóle skreśliło ostatnio dla mnie to jedzenie ale cały proces to jakiś dramat. Czekasz w kolejce do tego kiosku. Klikasz. Zawiesza się. Klikasz znowu. Szukasz. Klikasz. "A może zamów sobie jeszcze XYZ?" Nie chcę. Płatność. Czekasz. Czekasz. Patrzysz, jak załoga kuchni kotłuje się bez ładu i składu. Czekasz. Pięciu hindusów z Glovo później i po 15 minutach czekania w końcu wjeżdża zestaw. Ludzie, w 15 minut to ja sobie prawie pizzę w domu robię: https://www.hejto.pl/wpis/na-pewno-slyszeliscie-o-krolestwie-pitcy-do-ktorego-droga-prowadzi-przez-krolest
W mojej przygodzie z fast foodami były dwa momenty, które zapamiętałem - zapamiętałem, ponieważ zmieniły one moje podejście do tego typu jedzenia. Pierwszy był w 2009, poszedłem do Burger Kinga w Złotych Khutasach po potrójnego whoopera. 13.99, zapłaciłem. Pani powiedziała, że trzeba będzie chwilę poczekać. Spoko, dziwne bo zdarzało się to ostatnio coraz częściej, ale luz, poczekam. 20 minut później dostałem swojego Whoopera. Byłem wkurzony, zapamiętałem ten moment, bo od tamtej pory z każdym kolejnym rokiem czekało się tylko częściej i dłużej. Ale przynajmniej ceny były spoko.
Drugi moment był niedawno. Pojechałem ze starą (w sensie z babą, nie z mamą) do Ikei czy tam Castoramy. Wychodzę i byłem głodny, patrzę: O, burger king. W myślach szybki kalkulator cebulaka: Potrójny whooper ostatnio jak pamiętam był koło 20 plnów, dodać inflacja, podzielić przez moja chęć zjedzenia czegoś gównianego - ok, wezmę podwójnego, ale ma nie być droższy niż 25 plnów. Wchodzę, patrzę. 26.99 podwójny whooper? 33.99 potrójny? Czy was popierdoliło? Ale dobra, wziąłem tego podwójnego, co mi tam. Zamówiłem, wziąłem też starej i do tego jakieś frytki. Wyszło 65 plnów. K⁎⁎wa, dużo. Ale dobra, mam ochotę na coś gównianego. Czekam. Mam numerek 59. Czekam. 51. Czekam. Czekam. 51. Czekam. 51. Czekam. Czekam. 52. Czekam. 30 minut czekania później uznałem, że mam dosyć, anulowałem zamówienie i postanowiłem, że koniec z fast foodami. Niech się ogarną.
#zalesie #jedzenie #fastfood
To ja powiem że, jeśli chodzi o Kraków i McDonalda, KFC czy Burger Kinga, to nie zauważyłem żeby było jakoś źle z tym czasem oczekiwania, na pewno nigdy nie czekałem tyle ile piszesz. Nie żebym jadał regularnie, ale zawsze było sprawnie. No i zawsze poza tymi budkami jest normalna kasa. Za to byłem w zeszłym roku w Kato na kawalerskim i pod koniec chcieliśmy zjeść jakiś śmietnik. Wchodzimy do Maca, zamawiamy coś typowego pokroju zestawu Big Maca, nie pamiętam, po czym czekaliśmy tyle że prawie tam zdążyłem wytrzeźwieć xD, w życiu tyle w Macu nie czekałem a poza nami były ze 4 osoby. Więc może to zależy od kierownictwa, czy coś.
Zaloguj się aby komentować
Wybrałem się parę dni temu na przejażdżkę swoim motogruzem i negatywnie zaskoczyła mnie jakość hamowania. Moto co prawda jest już dawno pełnoletnie, no ale mimo wszystko jest to trochę dziwne uczucie, kiedy do 100km/h rozpędzasz się poniżej 3 sekund a ze 100 do 0 hamujesz lekko dwa razy dłużej xD No, ofc można zrzucić to na karb braku skilla kierującego, ale jeśli w zestawieniu siły hamowania guwnosportster z jego spowalniaczem wypada lepiej od podwójnego, czterotłoczkowego Brembo w oplocie na relatywnie nowych tarczach i klockach, to chyba coś się dzieje. Tak więc korzystając z paru dni wolnego i mając prawdziwie polski mental, że czas wolny jest po to, żeby wziąć się albo za robotę albo za butelkę, wybrałem opcję nr 1 xD
Już na starcie mój wewnętrzny cebulak gorzko zapłakał widząc, że nigdzie na necie nie widać zestawu naprawczego do zacisków, a na OEM-owy trzeba wydać będzie z 600+. No ale od czego są serwisówki - okazuje się, że dokładnie ten sam rozmiar tłoczków szedł do innych moto, a z dostępnością zestawów naprawczych do nich - oraz ich ceną - problemów nie ma. To zresztą nie pierwszy raz, gdy spotykam się z czymś takim - dokładnie ten sam przypadek miałem z Triumphem (tylko OEM - ale okazało się, że podpasują z innych moto) i KTM-em (tu z kolei części były te same co od Ducati, ale cena za nie trzy razy wyższa). Demontaż, czyszczenie i ponowne złożenie zacisków to relatywnie prosta sprawa, podobnie wygląda to z pompą hamulcową - raptem kilka śrub. Jeśli ktoś ma trochę czasu i chęci spokojnie da sobie radę. Do czyszczenia fajnie nadaje się płyn do mycia silnika - tani i skuteczny. Poskładanie potem takich wyczyszczonych elementów to sama przyjemność. Gorzej niestety sprawa ma się z odpowietrzaniem całkowicie suchego układu, ale tu raczej jest to tylko kwestia czasu, obstukiwania przewodów i cierpliwego wachlowania klamką. Mnie jeszcze podkusiło, żeby wymienić sobie klocki na EBC HH. No i poskładałem to do kupy i jak jest? Meeega poprawa, hamulec bardzo dobrze dozowalny, duża siła hamowania - w końcu jest jak należy. I to wszystko raptem parę godzin roboty. Jeśli ktoś też ma kilku(nasto) letnie moto, warto się pobawić - na pewno pozytywnie wpłynie to na wasze bezpieczeństwo, nie mówiąc o sporo fajniejszych wrażeniach z jazdy.
#motocykle #motoryzacja


Zaloguj się aby komentować
Dave Tate tłumaczy różne istotne aspekty w wyciskaniu na klatę. Jeśli ktoś nie zna, polecam - nawet jeśli ilość niuansów technicznych do ogarnięcia w tym boju nie jest dla kogoś zatrważająca ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ja po poprawieniu raptem dwóch rzeczy w technice dołożyłem +2 powtórzenia w serii, co jest całkiem fajnym wynikiem
https://www.youtube.com/watch?v=umOz8tCNaEc
#silownia #hejtokoksy
Zaloguj się aby komentować
Chłop schodzi dziś do garażu a tam kałuża płynu chłodzącego pod autem ( ͡° ʖ̯ ͡°) mam nadzieję, że po prostu jakaś pompa wody albo oring a nie że blok pękł albo coś, bo kapie cały czas
#motoryzacja #zalesie

@knoor może jakiś @wonsz tylko pękł?
Zaloguj się aby komentować
Na pewno słyszeliście o królestwie pitcy do którego droga prowadzi przez królestwo d⁎⁎y (dwa razy). Ale jaki jest najkrótszy czas dotarcia do zamczyska pitcy zwanego dalej domem pitcy? Dominos chwalił się, że robi to w maksymalnie 30 minut - niestety w ostatnich czasach może ich cena wzrosła i promocje zniknęły, za to jakość spadła, wiec nie chce mi się tego sprawdzać. Wczoraj postanowiłem sprawdzić za to, czy jestem w stanie zejść poniżej 30 minut robiąc placka w domu za pomocą Ooni Kody, której to jakiś czas temu stałem się posiadaczem. Moja wersja jest stuningowana drzwiczkami, które sobie zaprojektowałem a których użycie Ooni odradza, ale przecież polak hehe wie lepiej xD Założenia testu:
- ciasto mam własne, rozmrożone (bo robię od razu więcej i mrożę)
- sos robię od zera
- składniki przygotowuję w trakcie
- startuję z zimnego pieca
- czas liczę od odpalenia pieca do podania gotowego placka
Piec odpaliłem 16:42 na maksymalnym płomieniu. Po 10 minutach kamień rozgrzał się już do 300 stopni a ja zacząłem przygotowywać sos. Następnie kontrola temperatury (370 stopni) kilka chwil zabawy z ciastem, minuta na umycie rąk, zrobienie zdjęcia i sprawdzenie temperatury, miałem już ponad 400 stopni. Jest prawie 17:00 gdy placek trafia do pieca. Minuta z jednej, minuta z drugiej. Wyciągam. Mija niemal równo 20 minut od odpalenia pieca, placek jest gotowy. Czas przygotowania wychodzi megakorzystny, Dominos dojeżdżał do mnie zwykle (centrum Warszawy here) w 25-30 minut. A jak wychodzi to kosztowo?
Ciasto jest ze zwykłej mąki z biedry, ceny nie pamiętam ale powiedzmy 2.79/kg, zużyłem niecałe 1400g przy hydracji ok. 65%. Wodę, drożdże, sól pomijam. Wyszło mi z tego dziesięc placków po ok 220 gramów na placek, czyli jeden to koszt ok. 39 gr. Do tego pomidory w puszce, jedna puszka to jakieś 3.30 pln, starczy na 3-4 placki. Przyjmijmy 1 pln wliczając w to już przyprawy. Kulka mozarelli to 3 pln i chorizo jakieś 1.5 pln. Koszt składników to 5.89 pln. Gaz idzie z butli, szacuję że jedna butla starcza mi na około 80 placków, za gaz płaciłem 100 złotych, total wychodzi około 6.70.
Trzeba uwzględnić jeszcze jednak koszt w postaci zakupu pieca oraz dorobienia drzwiczek, ja kupowałem na Black Friday i całość wyszła mi 2500 pln. Przy cenie pizzy w Dominos na poziomie 40 złotych (w promocji za XXL) i różnicy 33.30 pln na pizzy wychodzi, że zakup pieca zwróci się po około 80 pitcach. Nieźle:)
Co do sprzętu, picki w domu robię już ponad 10 lat, proces przez ten czas ewoluował: najpierw w piekarniku na blasze, potem na siateczkach aka screenach, potem w piekarniku na kamieniu, potem w piekarniku na kamieniu z odpalonym grillem, na koniec w piekarniku na kamieniu w dwóch fazach - najpierw osobno ciasto z sosem bez grzałki, potem już całość z odpalonym grillem. O Ooni słyszałem, że podobno jest fajny, ale ostraszała mnie cena - w końcu kupiłem trochę pod wpływem impulsu widząc 25% rabatu. Pierwsze próby z piecem były średnie, pizza wychodziła mi gorzej niż w piekarniku i d⁎⁎a piekła mnie, że wyrzuciłem hajs na darmo - z drugiej strony czuć było, że urządzenie ma potencjał. Kluczem do sukcesu okazały się:
- hack polegający na zmniejszeniu płomienia - Ooni ma dwa ustawienia palnika, jebitnie wielki ogień albo ogień trochę mniejszy ale wciąż za duży. Jedno i drugie grozi szybkim spaleniem pitcy. Rozwiązaniem jest wciśnięcie pokrędła od gazu i jego "pośrednie " ustawienie, które pozwala na dowolne ustawienie płomienia. Rozwiązało problem "nadpalania" ciasta
- dodanie "drzwiczek" - Ooni reklamuje się, że piec osiąga temperaturę 500 stopni w 15 minut i to jest totalna ściema. Przy maksymalnym odkręceniu palnika i grzaniu jak idiota przez 30 minut wykręciłem niecałe okolice 400 stopni na środku kamienia. Za to drzwiczki to istny gamechanger. W 15 minut mam ponad 400 stopni na mniejszym ustawieniu palnika, przez co po pierwsze piec grzeje się błyskawicznie a po drugie pozwala na oszczędzenie gazu. Dla mnie najważniejsze jest to, że nie muszę już czekać 45 minut i dłużej na nagrzanie się jak było to przy zwykłym piekarniku - czas trwania niesamowicie mnie irytował.
A najważniejsze - jak wygląda kwestia smakowa? Nawet z tych tanich składników jest mega. Regularnie wychodzą jedne z najlepszych pitc jakie jadłem i szczerze mówiąc (nie licząc chwil słabości, gdy wezmę sobie napletanę z daGrasso z sosem czomstkowym) przestałem już je gdziekolwiek zamawiać - bo wiem, że w najlepszym wypadku będzie taka samo, a najprawdopodobniej tylko się rozczaruję.
Podsumowując: zakładając, że mamy już ciasto w temperaturze pokojowej Ooni Koda jest w stanie przywieźć nas do królestwa pizzy w 20 minut, a pewnie nawet szybciej. Jednocześnie w zamczysku pitcy czeka na nas pitca z pierwszej ligi w mega korzystnej cenie. Czy sam piec polecam? Tak, ale trzeba zaadresować jego wady, o których wspomniałem wcześniej.
#pizza #gotujzhejto



Zaloguj się aby komentować
Ooni: pieca nie należy używać w pomieszczeniach zamkniętych. W otworze nie należy też stosować drzwiczek ani innych osłon
Ja:
#pizza #gotowanie

Zaloguj się aby komentować
Amortyzatory jakoś z 1999-2000 roku. Nigdy nie serwisowane (aż do teraz). W fabryce nabijali to azotem na jakieś 150 psi to pomyślałem sobie, że zanim rozbiorę to sprawdzę ile tego jeszcze zostało po tym czasie. Nie jest dobrze, z drugiej strony nie jest też źle - można powiedzieć, że jest średnio. Około połowy w obydwu.
W ogóle kiedy chciałem podjechać do normalnego serwisu na nabicie tych amorków azotem jak je już ogarnę to jak mi podali cenę uznałem, że wewnętrzna cebula silniejsza i pi⁎⁎⁎⁎lę - kupiłem sobie butlę azotu z manometrem do domu xD zaraz mogę serwis zawieszeń otwierać XD
#motocykle #motoryzacja #januszemotoryzacji #diy


@VonTrupka Nie no, oszczędność na tym jest ujemna, bo miałem 6 amorków do zrobienia, po 50 pln szt to wyszłoby 3 stówki. Butla z manometrem 6 stów. Natomiast mnie bardziej wkurza, że nie zrobią mi tego od ręki, muszę przyjechać, zostawić, wrócić za dwa dni. Nie lubię tego. Za to lubię dłubanie samemu, kupowanie nowych narzędzi. Kiedyś mnie naszło, to kupiłem sobie tiga, bo czemu nie - jeszcze nie użyłem, nie było okazji;P
Tak jak ziomek pod spodem napisał za 20 lat może mi się zwróci;) Ale z drugiej strony mam 6 moto, wszystkie z tymi amorkami z gazem w tym dwa do upalania po torze i może częściej będzie toto w użyciu. No i taki amorek w rowerze niby też raz w roku o serwis prosi, to będę sobie azotem nabijał zamiast mieszanką 78%N 21%O2 1% inne
Zaloguj się aby komentować
"Tate, a założymy ohlinsy do motora?"
"Jakie ohlinsy synek, kupimy stare showy na olx, tata weźmie miskę i ci olej wymieni i też będzie dobrze!"
#motocykle #motoryzacja

Zaloguj się aby komentować
Znalazłem kiedyś w sklepie z modelikami żywiczne śrubki i w szale zakupów nakupowałem mnóstwo różnych. Jakoś do teraz nie było kiedy użyć, ale przy robieniu takiego paździerza jak KW-2 z Eastern Express pomagają sporo z niego wyciągnąć ( ͡° ͜ʖ ͡°) Poniżej fabryczne, poprawione na tle gigantycznej jednogroszówki i jeszcze ten detal z prawdziwego. A na koniec pewnie i tak nie będzie tego widać xD
#modelarstwo #czolgi



Zaloguj się aby komentować
Wieża do KW-2 prawie gotowa, teraz jeszcze tylko zrobić resztę czołgu. Przez weekend ogarnąłem spoiny, żywiczne śrubki, właz i ślady po trafieniach. Do dorobienia jeszcze daszek nad działem i te zatyczki na ostatnim zdjęciu co wiszą na łańcuchach. Może dodam jeszcze trochę śladów po pociskach, nie chciało mi się ich robić ale teraz już sam nie wiem. Trochę mnie wkurza, że nie skróciłem mu bardziej armaty przed wklejeniem i drabinki zrobiłem inaczej niż na fotkach, ale co zrobić bożenko, będę mówił że inspirowany zdjęciami i tyle
#modelarstwo #czolgi





@Sandacz Noo, dopiero wieżę kończę, czeka mnie jeszcze dłubanie przy kadłubie i całe zawieszenie z gąsienicami do zrobienia - chociaż może w jakiejś części je sobie odpuszczę, bo i tak będzie zatopiony i nie będzie tego widać;) A potem właśnie malowanie, brudzenie i zatapianie, żeby przypominało trochę tę scenę ze zdjęć - będzie się działo!
Zaloguj się aby komentować
Biedronka to zatoczyła niezłe kółko xD Pamiętam jak za gówniaka był to synonim sklepu z najgorszym chłamem: jakieś no-name marki, produkty guwnojakości, afery z mobbingowaniem z pracowników - sam dół łańcucha pokarmowego. Już nawet taki lider szajs który też był sklepem z syfem i taniochą (1.5 litra ichniej koli za chyba 69 groszy AD 2004 xD) był level wyżej. Pierwszy raz byłem w biedronce chyba w 1999 w Olecku na koloniach i zrobiła na mnie tak złe wrażenie, że przez kolejne 10 lat omijałem tę sieć xD W świadomości ludzi był to sklep dla biedoty i ta opinia przywarła na długo: vide reportaż z koszykiem Kaczyńskiego i jego "Biedronka to jest sklep dla najbiedniejszych" xD W gimbazie cisnęliśmy sobie, że twoja stara robi zakupy w biedronce XD I nagle koło 2008 zaczeło się to zmieniać, po tym jak walnął kryzys i znaleźli czuły punkt polskiej duszy. Hej, pst, zobacz tu. Zobacz, tu masz dajmy na to keczup z napisem Pudliszki za 4.50 a tu masz keczup marki biedronka za 2.50. A zobacz, ten keczup biedronki też produkują pudliszki. No przecież to jest to samo, na tej samej linii robione. Oszczędzasz dwa złote, a dostajesz tę samą rzecz taniej! To się opłaca! Hehe, polak potrafi! No i Polacy dostali istnego pierdolca, w koncu nie ma nic bardziej polskiego niż zaoszczędzić parę złotych. Biedronki nie były już sklepami dla biedaków, a tych hehe cwańszych - i zaczęły mnożyć się jak bakterie na gąbce w zlewie. Trochę im zajęło zerwanie z łatką sklepu dla biedaków (w 2009 gdy po raz drugi w życiu wchodziłem mimowolnie czułem dyskomfort), ale dużym wysiłkiem się udało: sklepy już nie wyglądały jak więzienia, jakość produktów poszła mocno do góry, ceny były baaardzo korzystne - coraz więcej ludzi zaczynało się przekonywać, że ta biedronka (czy ogólnie dyskonty) nie są takie złe.
No i minęło trochę czasu i jak jest teraz? No jak w lesie xD Ceny z d⁎⁎y, wszędzie syf i burdel, bajzel z promocjami, cenówki na półkach się nie zgadzają z tym co nabija kasa, podłoga się lepi od brudu, chłodziarki zapleśniałe i śmierdzące, w zasadzie co zakupy to jakaś pozycja na paragonie oszukana xD Alejki ciasne, że polaki przeciskają się i wiją jak karpie przez przepusty. Przy kasie ludzie dyszą ci w kark: czy może pan szypciej klikać zakupy, szypciej je pakować w tej kasie samoobsługowej? Mi się spieszy do domu, potrzebuję oglądać netflixa 5 sekund dłużej! A kasy samoobsługowe to już w ogóle xD Walą komunikatami co 5 sekund: POTRZEBNE INFORMACJE! ZABIERZ ARTYKUŁY! jak automatyczni strażnicy w jakiejś mrocznej antyutopii. Najgorsze jest to, że teraz ta zaraza jest wszędzie i nigdzie blisko nie idzie zrobić zakupów w normalnym sklepie. Serio, tak długo już tam łaziłem, że jak pójdę kawałek dalej do jakiegoś FRAC-a czy Leclerca to normalnie przeżywam szok kulturowy jak chłop co w latach 80 pierwszy raz wyjechał na zachód. Jak to, to w sklepie mogą być szersze alejki? To towar może leżeć na półkach a nie w kartonach albo na paletach? To można sobie zrobić zakupy na czilu a nie latać jak wariat i przepychać się między innymi? Ale jak to?;0 Walę Biedronkę, wracam mentalnie do robienia zakupów raz na tydzień jak w latach 90 - i wam radzę to samo.
#biedronka #przemyslenia #gownowpis trochę #pasta

@knoor biedronka to zawsze byl i dalej jest sklep dla biedakow, ale bardziej umyslowych – zla jakosc, fatalna obsluga, brzydota koszmarna, nagminne łamanie przepisow bhp (chocby te słynne zastawione przejscia ewakuacyjne), wieczne problemy z higieną, najgorsze warunki pracy – zadna inna siec nie przegrala tylu procesow o zle traktowanie pracownikow. dla mnie to kwestia sumienia zeby tam nie chodzic, nie zamierzam dawac zarabiac sieci ktora jest tak koszmarrnym pracodawcą. biedronka to jedyny sklep w zyciu z ktorego przynioslem do domu robale. ceny wcale nie sa niskie poza pojedynczymi produktami.
w sumie przy calej swojej chujowosci to niesamowicie dziwne, ze ten sklep jest tak bardzo popularny w polsce. ale moze polacy po prostu lubią byc traktowani źle.
@knoor Najgorzej, że tego chłamu nastawiali na każdym rogu, chodzę tam bo mam najbliżej. Niestety, taki Auchan czy Carrefur może i jest większy i ma szerszy asortyment, ale mają taki sam syf jak wszędzie, non stop trafiam na spleśniałe warzywa i przeterminowane produkty. Lidl jest gdzieś pomiędzy tą sodomą a gomorą
Zaloguj się aby komentować
Po prawie 3 latach przerwy wraca mi chęć na klejenie czołgów, więc czas przypomnieć sobie to i owo. Na początek wymyśliłem ukończenie rozgrzebanego KW-2. Model kupiłem kilka lat temu podczas wycieczki na Białoruś za ~18 pln, jakość wykonania jest adekwatna do tej kasy, ale przecież to żadna przyjemność kiedy wszystko samo się składa ( ͡° ͜ʖ ͡°) Kupiłem zawczasu jakieś żywiczne śruby i śrubeczki, metalową lufę, mam też trochę fototrawionych gratów i trochę go upiększę.
Co do samego pomysłu na model, nie chce mi się robić kolejnego zielonego czołgu stającego luzem, stąd wymyśliłem sobie kolejny zielony czołg ale za to stojący w wodzie i błotku na minidioramie. Przy okazji stawia to trochę pod znakiem zapytania sens dorabiania mu tych wszystkich detali, bo pewnie ostatecznie i tak nie będzie ich widać. No ale najwyżej wezmę to pod uwagę i np gąsienice albo zawieszenie w jakimś stopniu sobie odpuszczę ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Sam pomysł na scenkę w zasadzie mam od razu gotowy, bo prawie 82 lata temu jakiś Niemiec bogato obfotografował taki zatopiony KW-2 dając mi mnóstwo inspiracji i materiału źródłowego. Mój czołg będzie się różnił pewnymi detalami (np na zdjęciu wieża ma zdjęty tylny właz, ja robić tego nie zamierzem, bo wtedy musiałbym dorabiać wnętrze, a tego mi się nie chce;p) ale ogólny efekt mam nadzieję wyjdzie zbliżony. A na koniec parę fotek:
#modelarstwo #czolgi





@Lukasq Aha, tylko trzeba to kłaść z umiarem, ja dałem za dużo i jak wyschło to popękało. A druga sprawa, po wyschnięciu traci ten mokry wygląd i robi się matowe. Można efekt przywrócić częściowo water effectem, myślałem też żeby dodać trochę lakieru błyszczącego do mikstury następnym razem. Na pewno słabym pomysłem było pomalowanie całości lakierem błyszczącym, bo zaczęło wyglądać jakby mróz skuł ziemię xD
Zaloguj się aby komentować
Czy ktoś z #warszawa chce przygarnąć za 20 pln szamotowy kamień do #pizza ? Używany kilka lat, okrągły, jakieś 36 cm, waży z 7 kg. Kupiłem sobie normalny piec do pizzy i kamień już mi niepotrzebny, a szkoda wyrzucić
Zaloguj się aby komentować