Zdjęcie w tle

Marshalist

Fanatyk
  • 8362wpisy
  • 1384komentarzy

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Jak robilem w stoczni to byl ziomek w drugiej brygadzie ktory codziennie jadl cebule jak jabłko. Na poczatku mowie ki grzmot ale reszta podchodzila do tego na tyle normalnie ze uznalem ze nie ma co pytac ocb. Czasem go widuje na miescie, chyba teraz brygadzista tam jest.

@Cybulion raz tak zjadłem cebulę (nie było NIC innego). No, dziwne uczucie w żołądku, niby coś zjadłem, ale trochę piekło, a cebulę czułem nawet w stopach! (Siarka). W podobnej sytuacji zjadłem słoik majonezu, tu akurat było już bardziej aksamitne lądowanie.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@krzysztof-2 w takim razie kupilem jakis grzybową choojnie, która w połączeniu z moim wybitnym kulinarnym beztalenciem (smazony okolo 5 minut na m/h patelni z oliwa i maslem) okazal sie w smaku tak nadzwyczajnie mdly, że już po pierwszym zjedzonym kawałku, resztę miałem ochotę wyrzucic do kosza xD

Btw. ten grzyb po przekrojeniu prawie wcale nie pachniał i był zaskakująco wilgotny w środku. Czy to normalne?

ea99b0b8-4566-4069-b264-d5d3a530a24c
318f5d33-2ee7-490c-a79a-da11934bc14d
83193986-05c9-4b6e-8051-ed2252c577a3
03ab73aa-fc0e-4c8e-9d0b-18a0f034f074

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Marshalist kupowanie "super wyjebanych butów bo znaczek X czy Y" już samo w sobie jest kek. Natomiast dosłownie dzisiaj przed południem byłem kupić sobie nowe adidasy. Bo stare, marki "jakiejś tam na pewno", po 4 latach jebania w nich kilometrów dzień w dzień poza latem wszędzie i w każdą pogodę wreszcie postanowiły, że w sumie to może się zaczną rozklejać. Ale tak tylko nieśmiało, w 1 bucie, na długości 2cm. A no, i podeszwa już jest zjechana do gołego, ale po tym ile kilometrów w nich najebałem to i tak szacun, że tyle wytrzymały, bo i tak łaziłem w nich po kałużach i dalej mimo to nic nie przepuściły, no ale kurde jednak trochę przypał jak w końcu przemokną, albo postawię krok i podeszwa stwierdzi, że jednak się zmęczyła i powie, żebym szedł dalej bez niej. Więc poszedłem do lokalnego obuwniczego, w którym kupuję wszelakie buty od 20 lat- żaden salon z 20-metrową ścianą, tylko zwykły lokal. Wszedłem, patrzę- o fajnie, posezonowa wyprzedaż jesiennych butów, no trafiłem wprost idealnie. Oglądam, przeglądam, "nooo posezonówka więc nie ma wszystkich rozmiarów i trzeba szukać". No kumam kumam. Wybrałem jedne- jest tylko ten rozmiar, przymierzam, no w sumie to takie są aż za bardzo w sam raz, "ale to 2 przejścia i się naciągną". Nie dawało mi to jednak spokoju, tych samych numeru wyżej nie było, wybrałem inne... po 20 minutach i przeszukaniu całego sklepu i magazynu- nie znaleźli pudełka z 2. butem na przymiarkę xD Do 3 razy sztuka, wybrałem inną parę, całe pudełko się znalazło, buty pasowały, nie dość, że zgarnąłem buty warte oryginalnie 230 zł za 150, to jeszcze za bycie długim klientem zawsze mi naliczają ekstra rabat i całość poszła za 125 Buty, które będę pewnie kolejne 4-5 lat j⁎⁎ał dzień w dzień bez spuszczania się nad znaczkiem xD

@wonsz no właśnie gdyby tylko ten klej to pewnie tak, chociaż z szewcami u mnie to jest jakaś zagadka, bo oni się pojawiają i znikają, ale podeszwa w tych zjechanych butach od początku była taka z tych miększych. I teraz ona jest zdarta dosłownie do zera, jak te gładkie opony z F1 i na powierzchni widzę masę takich drobnych dziurek, więc to tylko kwestia czasu aż by zaczęły przepuszczać więęęęęc to trza by całe w sumie buty rozklejać i kombinować podeszwy od zera. A to obawiam się już 3 dyszek nie będzie kosztować, bo do ostatniego szewca jak zaniosłem skórzane buty na wklejenie nowych wkładek, bo stare dosłownie odlazły i została w środku sama tektura, noooo to mnie policzył po królewsku

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować