Premiata Forneria Marconi - Impressioni di settembre (1971)
Giganty rocka progresywnego w stylu Pink Floyd, King Crimson, Jethro Tull czy Genesis pewnie każdy fan progrocka zna. Jednak mniej ludzi już wie, że również we Wloszech rozwijała się wtedy bardzo prężna scena progrockowa. Jednym z jej mocniejszych reprezentantów jest właśnie Premiata Forneria Marconi - stylistycznie wypadają gdzieś w pobliżu ELP czy Genesisu z czasów Petera Gabriela.
@LondoMollari mogę później poszukać adresu sklepu w którym robiliśmy zakupy. Najpierw kupiliśmy kitechaid i dostaliśmy voucher na rabat 10%. Z tym rabatem dopiero zamówiliśmy dodatkowe akcesoria. Zawsze to taniej.
cały jej debiutancki album jest petardą, a numer "jestem twoim grzechem" to już przebija wszystko (ง •̀ᴗ•́)ง
Będąc niedawno w górach, znajomy umuzyczniał atmosferę i po raz pierwszy w życiu słyszałem wokalistkę Antoninę Krzysztoń, choć debiutowała na początku lat 80. Nie jestem pewien czy to ten numer słyszałem, bo już i gwiazdy na niebie trochę rozmazane były, ale jeśli poezja śpiewana nie kłuje cię w uszy to wokal ma naprawdę świetny.
Ale żeby być jak mistrz to nie wystarczy używać Lynxa
@banan Wiem wiem. Kiedyś próbowałem tak żyć, bawić się w otwarte biosy, ściśle kontrolować licencje wszystkiego, ale niestety to nie dla mnie. Wystarcza mi (ze względów bezpieczeństwa) zwykły Qubes OS.
polecam btop, dużo lepszy i ładniejszy
Klonów/alternatyw topa już kilka widziałem, ale za stary jestem na zmianę nawyków. Odruchowo wklepuje się mi w 99% przypadkach top, i z reguły wystarcza.
@4pietrowydrapaczchmur Tak - 3x16. To stary komp, stacjonarka w salonie, głównie do puszczania filmów na projektorze, shitpostingu w internecie i sporadycznego odpalenia gierki przez wine'a (choć ostatnio gram w 99% na konsoli). Niestety wielki radiator od geforce'a wystaje w sposób blokujący czwarty slot pamięci.
Jeden z kawałków, które pamiętam z okresu, gdy byłem gówniarzem. Ojciec pewnie ich słuchał z kaset. Nie jest jakiś wybitny, ale mi nastrój nieco poprawia. Cugowski, mimo wszystkich zarzutów jakie można do niego mieć, miał absolutnie fenomenalny głos.
Wersja bardziej surowa niż to co koniec końców trafiło na płytę Killers. Niecały rok później Paul Di'Anno został wyrzucony z zespołu za przeginanie ze środkami odurzającymi, i zaczęła się kluczowa dla IM era z Dickinsonem na wokalu. W późniejszych komentarzach Di'Anno twierdził, że zespół był prowadzony tak, jakby za sterami siedzieli Hitler i Mussolini.
@LondoMollari Za sterami na pewno siedział Pan Szef, który nie miał skrupułów. Skupiając się na innym wokaliście: Rozumiem, że taki Blaze był trzymany w zespole tylko z braku laku, a jak szanowny Pan Dickinson zechciał wrócić, to Pan Szef przeliczył zera i wyszło mu, że branża muzyczna to twarda dziedzina i nie ma co płakać, tylko przyjąć Bruce'a z powrotem, bo fani wolą wykolejające się z tonów wycie niż niski smutny głos.
Wydaje mi się, że Killers to najlepsza płyta IM, ale trudno to zrozumieć wchodząc w IM ze strony Fear of the Dark czy Number of The Beast. Chociaż mogę zrozumieć, że Di'Anno został wywalony, podobnie jak kiedyś Ozzy z Black Sabbath.
Wywalenie Di'Anno było słuszną decyzją, nawet nie ze względów muzycznych, a ze względów zwykłej przyzwoitości ludzkiej i szacunku wobec fanów. Kiedy kilka osób w zespole pracuje naprawdę ciężko, a jeden "gwiazdor" przychodzi półprzytomny (albo w ogóle nie przychodzi) na koncerty, to generalnie końcem jest albo rozpad zespołu albo wymiana "gwiazdora". Za decyzję o wylotce Di'Anno odpowiadali Ron Smallwood (faktycznie manager) i Harris (czyli członek/lider zespołu), i to do nich odnosił się Di'Anno w tym komentarzu o Hitlerze i Mussolinim.
Co do tego jak obeszli się z Baileyem masz 100% racji. Gość dawał z siebie absolutnie wszystko, niektóre kawałki oryginalnie napisane pod Dickinsona zaśpiewał dużo, dużo lepiej niż wersje studyjne (np. Afraid to Shoot Strangers - https://www.youtube.com/watch?v=0c9iYZdsZMM ), a mimo to wyleciał od razu jak Dickinson zgłosił chęć powrotu. To, jak chujowo obszedł się IM z Blazem może chyba tylko przebić ultraskurwysyńske zagranie Nightwisha w stosunku do Tarjii w 2005 (tj. wyrzucenie jej bez ostrzeżenia przez list otwarty opublikowany tuż po trasie koncertowej, na której zaśpiewała fenomenalnie). Choć Nightwish ogólnie z wokalistkami tak sobie się obchodził.
Wydaje mi się, że Killers to najlepsza płyta IM, ale trudno to zrozumieć wchodząc w IM ze strony Fear of the Dark czy Number of The Beast.
To oczywiście kwestia gustu, ale to trochę zabrzmiało jak "Metallica skończyła się na Kill'em All". Pierwsze dwie płyty nie są złe, ale są też dużo mniej ambitne muzycznie i lirycznie niż późniejsza twórczość. Nie są też zbyt unikatowe - jestem sobie w stanie wyobrazić np. "Running Free" czy "Prodigal Son" na jakiejś płycie Saxonu. Ja mam odchyl progrockowy, i dla mnie topem IM jest Somewhere in Time i Seventh Son.
@LondoMollari W kwestii Killers jest pewnie tak, że zacząłem słuchać już przejedzony Dickinsonem na wszelkie sposoby. Po latach odpaliłem remastera na CD i się zdziwiłem, że te początki mają całkiem sporo brzmienia Maidenowego, z werwą pierwszego albumu.
Chcę zabrać drugą połówkę na jakiś humoropoprawiający film do kina, i myślę nad tym. Zależy mi, aby nie miało żadnych przygnębiających i straszących scen. Na rotten tomatoes ma dobre oceny, więc rokuje dobrze.
Informacja dla ludzi, którzy tu przypadkiem trafią - pojechaliśmy, różowej się nawet podobało, moim zdaniem film był totalnym średniakiem, góra 5/10. Nie wiem co oceniający na rottentomatoes myśleli dając tak wysoką ocenę. Domyślam się, że wynika to z faktu, iż chodzący na takie filmy z góry wiedzą czego chcą.
@MarianoaItaliano Kurcze, teraz sobie uświadamiam, że mogę nawet mieć jakieś jej płyty, wśród resztek jednej kolekcji, którą odkupiłem lata temu za grosze. Coś mi świta taka okładka.
@LondoMollari No to masz wygrywa bo np. ten album jest teraz w cenie i minimum stówkę trzeba dać, ja też kupiłem jako część kolekcji. Poluję też na Malinowego Króla Urszuli w podobnym klimacie ale cena też w granicach stówki niestety się zrobiła. Yes cannons slow market, nie ma reedycji, w latach 80 nakłady były śmiesznie niskie w porównaniu do zachodu to i cena idzie w górę.
Zdzisława Sośnicka, stara Budka suflera są świetne. Jakiś czas temu miałam fazę na papa dance i choć uchodzi za kicz to ja lubię. Nietykalni, ocean wspomnień, panorama Tatr są mega, ale Historyjka z talii kart jak dla mnie wymiata po całości. Naprawdę polecam
Esencja Jethro Tullu, zawarta w jednym z mocniejszych fragmentów tej płyty. Jednocześnie krótki instruktaż, jak za pomocą kilku subtelnie używanych instrumentów zbudować dynamiczną i intensywną progresję.
@szczekoscisk Kantyczka też jest dobra, i generalnie każdy utwór z tej płyty (Wojna postu z karnawałem) jest świetny, jeśli się w niego odrobinę człowiek wsłucha. Ja, Astrolog, Epitafium dla Sowizdrzała... autentycznie każdy.
Kaczmarski miał fenomenalne teksty, i niezłą dykcję, ale dopiero w ekspresja Gintrowskiego nadawała tym tekstom intensywny, wręcz przytłaczający charakter. Aranżacje fortepianowe Łapińskiego też były istotnym filarem w wielu kawałkach, i kiedy te wszystkie rzeczy razem się zgrały, wychodziły ciężkie do zapomnienia wykonania, np: https://www.youtube.com/watch?v=O_eYztVDVcw - dużo bym dał aby coś takiego móc usłyszeć na żywo.
Admini @hejto ogarnęli problem z rozjechanym formatowaniem w 20 minut od pojawienia się pierwszych raportów. To lepszy czas niż większość komercyjnych usług.