Zdjęcie w tle

Apaturia

Gruba ryba
  • 646wpisy
  • 1156komentarzy

Sezonowo dodaję ciekawostki. Regularnie i z premedytacją popełniam rękodzieło inspirowane fantastyką - zapraszam na tag #apaturiart (ɔ◔‿◔)ɔ ♥

Notki z marginesów średniowiecznych manuskryptów, sporządzone przez (udręczonych) skrybów:


Dzięki Bogu, wkrótce będzie ciemno.


Och, moja ręka!


Jest mi bardzo zimno.


Atrament jest rzadki.


Bądź przeklęte, pióro!


Ten pergamin jest włochaty.


Cithruadh Magfindgaill napisał co powyżej bez pumeksu i z kiepskimi przyborami. (sproszkowanego pumeksu używano do wygładzania pergaminu)


Kiedy to pisałem, zamarzałem, a czego nie mogłem napisać przy promieniach słońca, dokończyłem przy świetle świec.


Rzecz ukończona - na miłość Chrystusa, dajcie mi się napić.


Niech prawa ręka skryby wolna będzie od udręki bólu.


Tu kończy się księga. Chwała niech będzie za to Chrystusowi, a piszący chce otrzymać zapłatę.


Święty Patryku z Armagh, zbaw mnie od pisania.


Jak żeglarzowi miły jest widok przystani, tak skrybie miły jest widok ostatniej linijki.


Za taką zapłatę nigdy więcej nie będę pisał!


To smutne! O, mała księgo! Doprawdy, nadejdzie dzień, kiedy ktoś nad twą kartą rzeknie: "ręki, która to napisała, już nie ma".


#ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #sredniowiecze #historia #ksiazki

@em-te A faktycznie - w pierwszym odruchu pomyślałam, że skryba narzeka na brak pumeksu do wygładzania pergaminu, ale pumeks-gumka do mazania nawet lepiej by tu pasował.

Zaloguj się aby komentować

Czy typowy obcy-szarak to tak naprawdę... Twoja stara?


Psycholog Frederick V. Malmstrom opublikował w 2005 roku artykuł o wdzięcznym tytule Close Encounters of the Facial Kind: Are UFO Alien Faces an Inborn Facial Recognition Template?, w którym wykazuje, że twarz "typowego obcego" opisywana przez ofiary rzekomych uprowadzeń (duża głowa, szara skóra, wielkie ciemne oczy o lekko wydłużonym zarysie, małe pionowe nozdrza, małe usta lub ich brak) ma wiele cech zbieżnych z tym, w jaki sposób noworodek postrzega twarz pochylającej się nad nim matki w pierwszych dniach życia.


Artykuł dostępny jest tutaj: https://www.skeptic.com/reading_room/close-encounters-of-the-facial-kind/ .


W dużym skrócie: badania wykazują, że noworodki widzą świat inaczej niż dorośli i ogólnie rzecz biorąc, mają bardzo kiepski wzrok. Noworodek widzi na niewielką odległość, nie rozróżnia kolorów - co najwyżej kontrasty odcieni czerni i bieli - na dodatek widziany przez niego obraz jest mocno spłaszczony, nieostry, zamglony i lekko zniekształcony. Wiąże się to z tym, że rodzimy się z wciąż niedojrzałymi mózgami.


Malmstrom, opierając się na tego rodzaju badaniach, zmodyfikował zdjęcie twarzy kobiety w taki sposób, by uzyskać obraz, który może widzieć noworodek - i wyszedł mu taki trochę wypisz, wymaluj szarak. W perspektywie noworodka kluczowym elementem widzianej przez niego twarzy są oczy: duże, ciemne, lekko ukośne plamy na tle mglistego zarysu twarzy; nozdrza są postrzegane jako lekko pionowe plamki; usta są słabo rozróżnialne lub prawie w ogóle niewidoczne; cechy takie jak linia włosów czy uszy giną w takim obrazie zupełnie.


Ciemnookie szaraki pojawiają się często we wspomnieniach "uprowadzeń", podczas których "ofiara" znajdowała się w odmiennym stanie świadomości, np. w stanie zawieszenia pomiędzy snem i jawą, a także w opisach podawanych podczas regresji hipnotycznej. Być może przewijająca się w nich twarz obcego-szaraka jest tak naprawdę odbiciem wizerunku ludzkiej twarzy z najwcześniejszego etapu naszego życia, wygrzebanym przez mózg gdzieś z odmętów pamięci / podświadomości.


Jak zaznaczył autor, problem wymaga dalszych badań. Trudno powiedzieć, dlaczego "domyślny" wizerunek matki z okresu niemowlęctwa miałby być w odmiennych stanach świadomości przekształcany w wizerunek nieprzyjaznego, budzącego strach obcego (choć Freud pewnie miałby coś do powiedzenia na ten temat ). To, jak wyglądają obcy w historiach o uprowadzeniach, jest także mocno powiązane z kulturą - wizerunek szaraka upowszechnił się dopiero w ostatnich dekadach, w dużej mierze dzięki kulturze masowej. Dlaczego wcześniej twarze obcych nie zgrywały się z "domyślnym" wizerunkiem twarzy matki? To również kwestia, która wymagałaby zbadania.


Niemniej sama koncepcja brzmi ciekawie


#ciekawostki #psychologia #biologia #dzieci #nauka #ufo #gruparatowaniapoziomu

fbc470ce-9aa5-4eba-8bd2-e7e7556a6a52

@Apaturia a może poród to porwanie ze znanego świata płodowego? Obce siły wciągają Cię w stronę światła i już pozostajesz w świecoe wywróconym na lewą stronę xD

@moll I jeszcze przychodzisz na ten świat do góry nogami! A potem obracają Cię głową do góry i każą Ci się w tym wszystkim orientować

@Apaturia Czytalem kiedys książkę o porwaniach i typ ktory ją pisał, przejezdzil pol swiata odszukujac ludzi, ktorzy rzekomo byli uprowadzeni.


Typ doszedl do wniosku, ze porywani widzą kosmitów jako wizualizacje swoich doświadczen. Np osobom z państw cywilizowanych obcy objawiali sie jako lekarze, naukowcy, czy kaplani. Natomiast ludziom nie majacym takich doswiadczen, jako szamani itp.

Wogole facet doszedl do wniosku, ze to nie kosmici tylko byty z równoleglych wymiarów, a niektorzy ludzie maja zdolnosc do zagladania lekko za kurtyne naszej rzeczywistości.


Ale ja tam nie wiem.

@erebeuzet-tezuebere Jeśli temat Cię interesuje, polecam książkę Susan A. Clancy (psycholog poznawczy z habilitacją po Harvardzie) pt. Abducted. How People Come to Believe They Were Kidnapped by Aliens z 2007 r. Chyba nie ma polskiego tłumaczenia, ale wersję anglojęzyczną można wyłowić w sieci.

Autorka przedstawia w niej rezultaty swoich badań i interesujące wnioski na temat "uprowadzeń". Np. wskazuje, jakie doświadczenia, cechy osobowości i światopoglądu sprawiają, że ludzie wierzą w to, że zostali porwani przez kosmitów. Ciekawie też czyta się wypowiedzi samych "uprowadzonych".

Ogólna konkluzja jest taka, że większość opowieści o porwaniach przez UFO powstaje, bo ludzie doświadczają czegoś dziwnego i przerażającego (np. paraliż senny, omamy hipnagogiczne) i nie potrafią tego nazwać ani wyjaśnić. Jeśli przy okazji wierzą w UFO, mają skłonność do fantazjowania, brakuje im sceptycyzmu i / lub mają do tego jakieś zaburzenia (np. schizotypowe zaburzenia osobowości) - zwiększa się prawdopodobieństwo, że nabiorą przekonania, że zostali porwani przez kosmitów. Jeśli do tego zaczną szukać potwierdzenia swoich przypuszczeń w grupach ufo-entuzjastów, to przekonanie dodatkowo się wzmocni.

Zaloguj się aby komentować

Ptaków "diabelskich" było w naszym folklorze całkiem sporo. Powiązanie z siłami nieczystymi przypisywano przede wszystkim ptakom nocnym, takim jak sowy, a także ptakom o czarnym upierzeniu i niektórym ptakom drapieżnym.


Jednym z takich ptaków był lelek, którego w niektórych regionach utożsamiano z diabłem Na Śląsku lelkiem lub leliskiem nazywano podobno diabła, względnie diabelskiego ptaka, który zwodził ludzi po zapadnięciu zmroku: Jest to ptak nocny, rodzaj jaskółki leśnej, który ludzi nęci. Zawsze bowiem lelisko przesiaduje tak, że człowiek myśli, że go już może schwycić, ale się to ciągle powtarza; goniący straci poczucie i świadomość o tym, co miał czynić, o tym gdzie jest, i już tylko dąży za złowrogim ptakiem, który, gdy zaprowadzi człowieka w głęboki las, wraz wylatuje na wysokie drzewo i jakby ludzkim głosem głośno śmieje się ze swej ofiary, która nie może się wydostać z lasu. Jakiś duch ma siedzieć w lelku.


Jeśli jednak lelek rzeczywiście wodził czasem ludzi po nocach, to na pewno nie ze złośliwości Do powstania takich opowieści przyczyniła się prawdopodobnie jedna ze strategii obronnych tego ptaka - kiedy bowiem lelek zauważa zbliżającego się do swojego gniazda drapieżnika, stara się czasem odwrócić jego uwagę, udając, że ma np. złamane skrzydło i jest łatwym łupem. Gdy już jednak drapieżnik próbuje go schwytać, lelek odfruwa trochę dalej i kontynuuje pokaz, dopóki nie odciągnie intruza od gniazda na bezpieczną odległość.


Lelek bywał też kojarzony ze zmarłymi. W folklorze angielskim można natrafić na przekazy mówiące, że w lelki wcielają się dusze nieochrzczonych dzieci - pod postacią tych ptaków latają po zmroku i zawodzą żałośnie, skazane na tułaczkę aż do dnia Sądu Ostatecznego.


Niektórzy badacze wiążą przez to lelka z Dzikim Gonem, w skład którego według podań północnoeuropejskich miały wchodzić dusze zmarłych i demoniczni mieszkańcy innego świata, często powiązani z pogańskimi bogami. Zarówno w folklorze germańskim, jak i angielskim, dusze nieochrzczonych dzieci jako niemogące zaznać spokoju również miały brać udział w Dzikim Gonie - być może właśnie pod postacią lelków, choć jest to jedynie hipoteza niemająca bezpośredniego potwierdzenia w przekazach.


W rozmaitych tekstach dotyczących wierzeń słowiańskich można spotkać się ze stwierdzeniem, że lelki zabierały ludzkie dusze do zaświatów i przynosiły je stamtąd, gdy dusza miała wcielić się w kolejną ziemską powłokę. Ta hipoteza, wymieniona m. in. w Religii Słowian Andrzeja Szyjewskiego, opiera się głównie na podobieństwie słowa "lelek" do słowa "lala" oznaczającego duszę zmarłego, a także podobieństwie do nazwy bociana w niektórych językach słowiańskich (łełeka, lelek - od dźwięków, które wydaje bocian, w języku polskim zapisywanych jako "kle kle"). Ponieważ w tradycji słowiańskiej bocian miał być ptakiem "przynoszącym dusze", niektórzy badacze uznają, że z uwagi na podobieństwo nazwy lelek też mógł pełnić taką funkcję.


Jednak pomysłów na to, skąd mogła wziąć się nazwa lelka, jest całe mnóstwo (po więcej informacji na ten temat warto zajrzeć do świetnego artykułu tutaj: https://etymologicznamenazeria.wordpress.com/2022/06/22/lelka-zagadka-wielka/ ). Nie jest więc wcale pewne, czy lelki były w wierzeniach słowiańskich przewodnikami i "dostawcami" dusz


Może to i lepiej? Jeśli ktoś chciałby sobie obejrzeć i posłuchać, jak zachowuje się lelek podczas swojego najbardziej przerażającego "odstraszającego" pokazu, polecam pierwsze pół minuty tego filmu: https://www.youtube.com/watch?v=R_jiiVkjLaY . Chyba diabeł, ale nie wiem


Moje poprzednie wpisy o lelku w folklorze:

przesądy dotycząde "kozodojów": https://www.hejto.pl/wpis/dlaczego-do-lelka-caprimulgus-europaeus-przylgnela-nazwa-quot-kozodoj-quot-think

lelek / lelkowiec w folklorze amerykańskim: https://www.hejto.pl/wpis/czy-lelki-wedlug-dawnych-wierzen-zabieraly-dusze-umierajacych-ludzi-odpowiedz-na


Ten jest ostatni - więcej lelka męczyć nie zamierzam


#ciekawostki #historia #ciekawostkihistoryczne #ptaki #przyroda #qualitycontent #gruparatowaniapoziomu

e28d1199-30b1-4a88-9177-1e7b5c26ba56

@Picobello Taką samą reakcję mieli prawdopodobnie ludzie setki lat temu Człowiek szedł sobie przez las lub pastwisko, znajdował lelka - ot, jakiś bury ptak, nic takiego. Ale jeśli udało mu się przy okazji zobaczyć, jak lelek robi :V tą swoją wielką paszczą, mógł się nieźle wystraszyć.

Zaloguj się aby komentować

Nocny spacer Skrzynka-książka w klimatach gotyckich - ręcznie malowane detale wypukłe, imitacje pasków ze srebrzonymi klamerkami i wypukła imitacja "stron" po bokach, do tego wzór z pasty szklistej na wieczku i personalizacja na obrzeżu (wyblurowana). Czerń, ciemne srebro i odcienie niebieskiego.


Więcej moich szpargałów twórczych tradycyjnie na #apaturiart


#handmade #rekodzielo #tworczoscwlasna #diy #chwalesie #hobby #rozowepaski

b7af7fc7-2f21-4de3-9512-f109fd0a4f3e
d1c58aa6-42f8-433e-9c40-6ef9422ad206

Zaloguj się aby komentować

Czy lelki według dawnych wierzeń zabierały dusze umierających ludzi? Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. Co prawda, w artykule o lelku kozodoju na polskiej Wikipedii można znaleźć takową wzmiankę (bez przypisu ), jednak uwaga: ta wzmianka może wprowadzać w błąd.


Opowieść o lelkach zbierających się pod domem konającego człowieka, która została spopularyzowana przez H. P. Lovecrafta i tą drogą przeniknęła do kultury popularnej, wywodzi się z XIX-wiecznego folkloru amerykańskiego. I nie dotyczy ona naszego europejskiego lelka kozodoja, ale innego lelka występującego na kontynencie amerykańskim, którego fachowa nazwa brzmi lelkowiec krzykliwy (Antrostomus vociferus) - wygląda jak na załączonym zdjęciu.


Co wiemy o tym lelku-nie lelku? Otóż w wierzeniach rdzennych Amerykanów lelkowiec bywał postrzegany jako zwiastun śmierci a jego głos miał zapowiadać czyjeś rychłe odejście. Wierzenia te przeniknęły z czasem do folkloru w regionie Nowej Anglii. W 2. poł. XIX wieku notowano tam przekazy opowiadające np. o tym, że lelkowiec przysiada na kalenicy dachu domu, w którym umiera człowiek i wydaje z siebie żałobne okrzyki - jednak wraz z ostatnim tchnieniem konającego ptak milknie i odlatuje z powrotem na moczary. Według innej opowieści, lelkowiec zawodzący pod oknem domu miał zwiastować śmierć jednemu z domowników.


Lovecraft zapoznał się z tymi przekazami w 1928 roku podczas wizyty w Wilbraham w stanie Massachusetts i wplótł wątek lelków-omenów śmierci do swojego opowiadania Zgroza w Dunwich. W opowiadaniu tym lelki synchronizują swój śpiew z oddechem konającego człowieka, a kiedy ten umiera, urządzają polowanie na jego duszę. Jeśli uda im się ją pochwycić, hałasują do świtu i radują się łupem - jednak jeśli dusza im się wymknie, milkną rozczarowane.


Brzmi klimatycznie, prawda? Nic więc dziwnego, że opowieść o upiornych lelkach wyśpiewujących dzikimi głosami "konajączkę" trafiła m. in. do uniwersum Wiedźmina. Jednak nie jest to wątek zaczerpnięty z wierzeń słowiańskich, jak podaje notka na polskiej Wikipedii - to wątek nawiązujący do opowiadania Lovecrafta (Sapkowski znał jego twórczość i inspirował się nią) i co za tym idzie, do XIX-wiecznego folkloru nowoangielskiego.


O ile mi wiadomo, w folklorze słowiańskim - czy nawet szerzej, w folklorze europejskim - nie mamy przekazów o lelkach, które chórem wyśpiewują demoniczny akompaniament do czyjegoś umierania


Podsumowując: nie bierzcie za pewnik wszystkiego, co można znaleźć na wiki, zwłaszcza jeśli są to wzmianki o wierzeniach słowiańskich. A jeśli ktoś chciałby się przekonać, jak brzmiał chór lelków z opowiadania Lovecrafta, niech sprawdzi sobie odgłosy lelkowca krzykliwego, nie lelka kozodoja (trochę się różnią)


Poprzedni wpis o lelku: https://www.hejto.pl/wpis/dlaczego-do-lelka-caprimulgus-europaeus-przylgnela-nazwa-quot-kozodoj-quot-think . W następnym też jeszcze trochę pomęczę temat lelka w folklorze.


#ciekawostki #historia #ciekawostkihistoryczne #lovecraft #wiedzmin #ptaki #qualitycontent #gruparatowaniapoziomu

e98822ad-b62c-4318-9984-f89af1e4ccdf

Ponownie coś z uniwersum #harrypotter - drewniana skrzynka-książka nawiązująca do kolorów domu Ravenclaw i postaci Luny Lovegood Na wieczku znajdują się motywy-szkice z Fantastycznych zwierząt..., na wewnętrznej stronie wieczka natomiast można znaleźć cytat Luny: Don't worry. You're just as sane as I am.


Skrzynka tradycyjnie zdobiona ręcznie malowanymi detalami wypukłymi, z imitacją wypukłych, lekko srebrzonych "stron" po bokach oraz wzorem z pasty szklistej na całej powierzchni wieczka. Dno wyklejone granatowym filcem.


Więcej moich szpargałów twórczych jak zawsze na #apaturiart


#handmade #rekodzielo #tworczoscwlasna #diy #chwalesie #hobby #rozowepaski #magia #fantasy

a4748c39-3a62-4247-881e-3357e8b3094c
525f3f4d-eac7-42cb-99db-df258cd511a7
1bcb5d54-3823-4a77-9be3-87ba28926c88
0b676d04-6e10-4e98-89a0-0f86e306c0ba
54447ce2-a501-4b3f-895f-f5f6639655f8

Zaloguj się aby komentować

Takie maleństwo z nocnym lasem i sową trafiło mi się w zeszłym tygodniu na warsztacie. Pudełko-miniaturka (7,7 x 4,9 cm, wysokość 3,2 cm) z zamknięciem magnetycznym, ręcznie malowanymi detalami wypukłymi, ozdobionym od wewnątrz wieczkiem z personalizacją i wypełnieniem na gąbce. Sówka na życzenie została podmalowana tak, żeby przypominała trochę Hedwigę z #harrypotter .


Można by pomyśleć, że mniejsze pudełko to mniej pracy, jednak rozmieszczenie i opracowanie zdobień na takich małych powierzchniach to mimo wszystko wyzwanie


Więcej moich szpargałów twórczych tradycyjnie na #apaturiart .


#handmade #rekodzielo #tworczoscwlasna #diy #chwalesie #hobby #rozowepaski

9c969cef-e4fa-411e-842f-e1ecfdaa6b15
bb938a31-e375-45f8-9c29-7943e92b2f2b
29104344-d2cc-447d-b8d4-7bd8ac6df30a
ca240682-8df2-4e4c-9fbe-6e312b24b4e4

Zaloguj się aby komentować

Dlaczego do lelka (Caprimulgus europaeus) przylgnęła nazwa "kozodój"? Jak zwykle w takich wypadkach, trzeba cofnąć się do czasów starożytnych - w świecie antycznym popularne było bowiem przekonanie, że lelki wysysają kozom mleko, a na dokładkę sprowadzają na nie choroby.


W IV wieku p.n.e. Arystoteles, pisząc o lelku w swoim dziele Historia animalium, opisał go jako "gnuśnego" ptaka, który karmi się mlekiem kóz - skąd miała wziąć się jego nazwa (gr. aigothēlas - od słów "koza" i "karmić"). Wymię, do którego przyssał się lelek, miało później usychać, a sama koza miała ślepnąć. Historia ta została powtórzona w I wieku n.e. przez Pliniusza Starszego i utrwaliła się wśród uczonych na wiele kolejnych wieków.


Lelki oczywiście nie żywią się mlekiem kóz ani też nie wyrządzają im żadnej krzywdy - jednak rzeczywiście mogły być widywane w pobliżu pastwisk i stad zwierząt. Pożywieniem lelków są bowiem owady , a jak wiadomo, bydło, owce czy kozy (oraz ich odchody) przyciągają całe chmary owadów. Poza tym chodzące po pastwiskach zwierzęta płoszą owady ukrywające się w trawie i zmuszają je do wzbijania się w powietrze, co ułatwia polowanie owadożernym ptakom takim, jak lelki.


Do powstania opowieści o lelkach-kozodojach przyczynił się także sam ich wygląd. Lelek ma bowiem maleńki dziób - który na pierwszy rzut oka wydaje się mało przydatny do chwytania czegokolwiek - ale za to bardzo szeroką paszczę, która ułatwia mu chwytanie owadów w locie. Ludziom w dawnych czasach wydawało się to podejrzane. W XIII-wiecznym dziele Tomasza z Cantimpré można nawet znaleźć wzmiankę o tym, że paszcza lelka jest specjalnie przystosowana do wysysania mleka z kozich wymion


Współcześnie takie wierzenia mogą wydawać się nam zabawne. Jednak z punktu widzenia ludzi żyjących przed wiekami, lelki mogły faktycznie wydawać się złowrogie - dziwne, prowadzące skryty tryb życia ptaki o dużych, świecących w ciemności oczach i szerokich paszczach, wydające niepokojące dźwięki i kręcące się po zmroku nad pastwiskami...


Więcej o lelkach w następnym wpisie


#ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia #starozytnosc #ptaki #zwierzeta #sredniowiecze #qualitycontent

c5d60ad7-9183-4b1f-b33d-031164b07e82

@PanGargamel Zgadza się - Lovecraft zainspirował się w tym przypadku opowieściami zakorzenionymi w folklorze, w którym lelki często bywały wiązane ze śmiercią i złymi mocami.

Zaloguj się aby komentować

Inna odsłona drewnianej skrzynki-książki stylizowanej na podręcznik do mrocznej magii, inspirowanej uniwersum #harrypotter .


Czarno-zielona kolorystyka ze srebrzeniami, wypukły wzór z pasty szklistej na "okładce", metalizowana imitacja wypukłych "stron" po bokach i wężowej łuski na "grzbiecie", plus zapięcie. Do tego inne detale wypukłe: imitacje zwięzów, okuć i inne zdobienia, plus czaszki i obowiązkowo #weze . Wewnętrzna strona wieczka również zdobiona. Wnętrze podzielone na trzy komory, z których środkowa ma wypełnienie na gąbce obłożone filcem, jak w kasetkach na biżuterię.


Więcej moich szpargałów twórczych tradycyjnie na #apaturiart


#handmade #rekodzielo #tworczoscwlasna #chwalesie #hobby #magia

75d29a8a-dc06-45c5-bda1-716310589f4c
623e2422-eb89-47fd-a2d5-76dc9a17d188
ca317db6-0547-47c1-8730-3cda96b1c40a
60dc60e2-897c-4939-a871-815a40223f0a
b3c8dd39-4ae4-4b96-9438-6cbd1d680399

@walus002 Nie, aktualnie pokazuję swoje prace tylko na forach. Obecnie w większości robię projekty na zamówienie - można skontaktować się ze mną w tej sprawie na PW. Ewentualnie we wrześniu odwiedzić moje stoisko na toruńskim Coperniconie, gdzie będę miała więcej gotowych skrzynek dostępnych od ręki

Zaloguj się aby komentować

Trochę więcej o rudziku - poprzednia część tutaj.


W folklorze północnoeuropejskim można znaleźć kilka opowieści, według których rudzik - niczym ptasia wersja Prometeusza - przynosi na ziemię ogień Według jednej z takich historii w dawnych czasach, kiedy ludzie nie znali jeszcze ognia, rudzik jako jedyny ptak odważył się im pomóc. Wzleciał w niebo i zabrał stamtąd odrobinę niebiańskiego płomienia, a następnie przetransportował go na ziemię, by ludzie mogli cieszyć się jego ciepłem i światłem. W drodze powrotnej płomień poparzył mu jednak pióra i odtąd wszystkie rudziki mają ogniste pióra na piersi.


Rudzik miał być ptakiem kojarzonym z bóstwami gromu, takimi jak Thor i jego południowogermański odpowiednik Donar. "Ogień z nieba" przenoszony przez rudzika mógł być więc symbolicznie powiązany z błyskawicą


W innych wariantach opowieści ogień przenosi strzyżyk - zwykle zamiast rudzika, choć czasem wymieniane są obydwa ptaki. W jednej z wersji przenoszony przez strzyżyka ogień podpalił mu pióra, a rudzik jako pierwszy rzucił mu się na ratunek, próbując ugasić płomienie własną piersią.


W folklorze średniowiecznym rudzik (samiec) i strzyżyk (samica) miały tworzyć kochającą się parę. Wciąż miały też w pewnym sensie status ptaków wiązanych symbolicznie z niebem i były otaczane szacunkiem, na co może wskazywać funkcjonujące w czasach późniejszych powiedzenie "rudzik i strzyżyk to Boga Wszechmocnego kogut i kura" (The robin and the wren / are God Almighty's cock and hen).


Powiązanie rudzika z ogniem, przenoszeniem się pomiędzy światem ludzi a "krainą ognia" oraz pomaganiem ludzkości przetrwało w pewnym sensie w folklorze nowożytnym, o czym można poczytać w poprzednim wpisie


#ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia #ptaki #qualitycontent

5b431d64-0e21-4fdf-9331-48aaf1707b6c

Zaloguj się aby komentować

W nowożytnych podaniach europejskich rudzik miał być współczującym ptakiem, który codziennie lata do piekła i z powrotem, nosząc w dziobku krople rosy. Według jednej wersji robi to po to, by napoić spragnione dusze potępionych. Według innej - próbuje w ten sposób ugasić piekielny płomień i ulżyć cierpieniu tych, którzy w nim płoną.


Z XIX wieku pochodzi walijska opowieść, którą stara piastunka miała podobno opowiadać małemu chłopcu, ucząc go, by szanował rudziki i by nie ważył się ich krzywdzić:


Daleko, daleko, daleko stąd leży kraina niedoli, ciemności, złych duchów i ognia. Dzień po dniu mały ptaszek zanosi tam w swoim dziobku kroplę wody, by ugasić płomienie. Tak blisko podfruwa do strumienia ognia, że jego śliczne małe piórka się przypalają; dlatego też jest nazywany Bron-rhuddyn ("o poparzonej piersi"). By usłużyć małym dzieciom, rudzik ośmiela się zbliżyć do piekielnej czeluści. Żadne dobre dziecko nie skrzywdzi tego oddanego dobroczyńcy ludzkości. Rudzik powraca z krainy ognia i dlatego odczuwa chłód zimy dużo bardziej niż jego pobratymcy. Drży na mroźnym wichrze, głodny ćwierka u twych drzwi. Ach, dziecko - wtedy z wdzięczności rzuć kilka okruszków biednemu rudzikowi!


Motyw tej opowieści pojawia się również w wierszu XIX-wiecznego amerykańskiego poety Johna Greenleafa Whittiera, w którym babcia karci wnuczka, który ważył się rzucić kamieniem w rudzika:


'O nie!', rzekła babka, 'czyś nie słyszał, / mój biedny, niedobry chłopcze! o ognistej czeluści / i o tym, jak kropelka po kropelce, ten litościwy ptak / nosi wodę, by ją ugasić? / Nosi chłodną rosę w swoim małym dziobku / i pozwala jej paść na dusze grzeszników. / Wciąż możesz zobaczyć znak na jego czerwonej piersi / od płomieni, które go palą, gdy ją upuszcza.'


Skrzywdzenie rudzika w folklorze europejskim miało ściągać na człowieka nieszczęścia, choroby, a nawet śmierć.


#ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia #ptaki

11c3bde1-39bf-4854-9ed6-a47333424d9e

Mam gniazdo rudzików na domu. Od wielu lat co roku w nim siedzą. Czasami mają dwa mioty rocznie. I fajne dźwięki wydają jak chcą odciągnąć od gniazda. Wtedy wiem, że już się pojawiły na miejscu.

Zaloguj się aby komentować

Kos w średniowieczu, ze względu na swoje czarne pióra, bywał postrzegany jako zły omen, a czasem nawet jako posłaniec z zaświatów zwiastujący czyjąś śmierć. Kojarzono go ze zmierzchem, ciemnością nocy, pokusą grzechu i pożądaniem, a czasem także z siłami diabelskimi - w jednej ze średniowiecznych opowieści postać kosa przybiera zły duch dręczący świętego Benedykta na pustkowiu.


Według XV-wiecznego angielskiego manuskryptu dotyczącego m. in. popularnych praktyk magicznych, podłożenie głowy kosa pod głowę (względnie pod poduszkę) śpiącego człowieka miało sprawić, że człowiek ten głośno i wyraźnie powie we śnie wszystko, czego się od niego zażąda, wyjawiając nawet swoje największe tajemnice. Z kolei zawieszenie prawego skrzydła kosa na czerwonej nitce pośrodku domostwa miało zabezpieczać dom przed złodziejami - wierzono, że tak długo, jak będzie wisieć w nim skrzydło, żaden obcy nie będzie w stanie do niego wejść.


#ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #historia #sredniowiecze #magia #ptaki

126098f5-9291-42e1-b72c-d908bf7d8324

@Apaturia uwielbiam czytać o takich zabobonach w krajach katolickich

w niedzielę pobożnie do kościoła, raz w miesiącu kupić odpust, ale od pon do sob. zabobon na pełnej piździe xD

@VonTrupka E tam, po co ograniczać się do chrześcijaństwa. W średniowieczu praktyki magiczne były powszechne wszędzie: wśród chrześcijan, muzułmanów, żydów, wyznawców wierzeń rodzimych - nieważne, czy dany system potępiał czy przyzwalał na takie praktyki, ich amatorów nigdy nie brakowało. Podobnie, jak współcześnie

Inna ciekawostka: w średniowieczu Kościół rozróżniał mniej szkodliwe "zabobony" zakorzenione w praktykach ludowych od innych rodzajów praktyk magicznych typu nekromancja itp., którymi parali się wykształceni ludzie. Klasyfikacje praktyk magicznych, które wtedy powstawały, były nieraz bardziej złożone niż współcześnie w niejednym RPG.

Zaloguj się aby komentować

Ostatnio na warsztacie była u mnie skrzynka z cytatem i motywami z "Przyjaciół" (oraz z kilku innych seriali). Ktoś znalazł swojego homara


Duża kasetka drewniana z ręcznie malowanymi detalami wypukłymi: imitacjami pasków i klamerek, detalami ozdobnymi i dwoma małymi homarami. Do tego uwypuklony pastą strukturalną motyw na obrzeżu i wypukłe zdobienia pastą szklistą na wieczku i po bokach, plus zdobione od wewnątrz wieczko z personalizacją.


Więcej moich szpargałów twórczych jak zawsze na #apaturiart .


#handmade #rekodzielo #hobby #tworczoscwlasna #diy #rozowepaski #chwalesie #seriale

168d4cc1-da08-4505-aa31-461468a35a9a
8b2c368e-2e5e-4799-8dcb-f6807d4a1da5
15beb37c-3814-48a3-b190-0b085e791d39

@nocnyfilm Miło mi, że się podoba! Jak najbardziej, można zamówić coś podobnego - ta skrzynka była akurat z tych trochę większych (24 x 17 cm), ale podobny motyw mogę przełożyć także na pudełko o innych rozmiarach, jeśli ktoś by chciał. Całość można też na życzenie spersonalizować. Szczegóły i termin można ze mną obgadać na PW

Zaloguj się aby komentować

Kiedy patrzysz na księgę magiczną, czasem i ona spogląda na Ciebie Dziś pokazuję dwie małe skrzynki-książki na drobiazgi do #rpg stylizowane na Lovecraftiańskie Necronomicony - z obowiązkowymi mackami, symbolami magicznymi i wkomponowanymi w grafikę fragmentami tekstu ze średniowiecznego grymuaru.


W obu przypadkach zdobienia to mieszanka decoupage, kilku rodzajów past strukturalnych i ręcznie formowanych detali wypukłych, plus oko ze szklanego kaboszonu. Wewnętrzne strony wieczek również zdobione. Każda skrzynka została zaopatrzona w jedną wąską komorę mieszczącą komplet kości i drugą, większą, do przechowywania reszty akcesoriów do gry - która może jednocześnie służyć jako tacka do rzutów. Dna wyłożone filcem.


Obie skrzynki są już w nowych domach, ale w warsztacie aktualnie powstają kolejne z tej serii


Więcej moich szpargałów twórczych tradycyjnie na #apaturiart .


#handmade #rekodzielo #fantastyka #fantasy #tworczoscwlasna #diy #chwalesie #hobby i trochę #sztuka

ad0197f6-6fff-405d-bb9c-29c5e26389a8
e3f2c247-81ae-4ace-9466-74639c1abaab
69c69de0-29e3-4704-a96b-1aa0df37b0b8
52936bb8-b233-448a-b5ae-f39842223725

Zaloguj się aby komentować

Za nami najsłodsza pełnia Księżyca w roku Czerwcowa pełnia w tradycji europejskiej była nazywana m. in. Miodowym Księżycem - od miodu, który w tym miesiącu wypijano w zwiększonej ilości (to właśnie w czerwcu najczęściej brano śluby i wyprawiano wesela).


Z kolei w folklorze północnoamerykańskim pełnia przypadająca w czerwcu to Truskawkowy Księżyc (Strawberry Moon), choć właściwie powinno się go nazywać Poziomkowym Księżycem. Nazwa ta wywodzi się z tradycji Algonkinów, grupy plemion indiańskich - miała upamiętniać czas, w którym zaczynają dojrzewać w lasach dzikie poziomki.


Truskawka to wynalazek XVIII-wieczny i nie rosła dziko w lasach Ameryki Północnej. Niemniej ma coś wspólnego z północnoamerykańskimi poziomkami: sprowadzona do Europy w XVII wieku amerykańska poziomka wirginijska dała początek truskawce.


#ciekawostki #astronomia #truskawki

6a48aeec-7153-485d-9d10-6fef9d9e344d

Zaloguj się aby komentować

Co skrzynka, to przeskok do innego uniwersum - tym razem zaliczyłam w warsztacie wyprawę w świat legend arturiańskich Duża kasetka inspirowana legendami arturiańskimi i Mgłami Avalonu Marion Zimmer Bradley, z grafiką utrzymaną trochę w stylistyce #oldschoolfantasy i z motywami Excalibura i Graala wśród zdobień.


Grafika nakładana na skrzynkę w technice decoupage, do tego zdobienia z pasty szklistej w kształcie celtyckich plecionek oraz inne zdobienia wypukłe na wieczku i ściankach bocznych, ręcznie malowane i lakierowane. Z przodu metalowe zapięcie, wewnętrzna strona wieczka również podklejona grafiką i personalizowana, dno skrzynki wyłożone zielonym filcem.


Przy okazji pracy nad tą skrzynką nostalgłam sobie trochę Przypomniały mi się moje początki z szeroko rozumianą fantastyką - powieści Marion Zimmer Bradley i Andre Norton były jednymi z pierwszych książek z tego gatunku, które wpadły mi w ręce.


Więcej moich szpargałów twórczych jak zawsze na #apaturiart .


#handmade #rekodzielo #fantastyka #fantasy #tworczoscwlasna #diy #chwalesie #hobby #magia

f0fa9e46-eb65-479e-b348-aacbb077b583
4f83b8c4-d84c-42b5-bd34-9a914759c084
7bb03a47-c160-4dee-88b9-2ad43c17cc29
dc21f6c6-c84e-436b-89e1-36964f79d376

Zaloguj się aby komentować

Cała złożona kampania #rpg na malutkim pudełku? Da się zrobić!


Dostałam jakiś czas temu do opracowania komplet pięciu małych, sześciokątnych pudełeczek na kości (ok. 7 cm przekątnej), na których miały być przedstawione - według szczegółowych wytycznych - motywy przewodnie sześciu różnych przygód kampanii. Na wieczkach miały znaleźć się smocze oczy w pięciu różnych wariantach kolorystycznych, plus inne elementy graficzne na wewnętrznych stronach wieczek i na denkach.


Rezultat jak widać, na przykładzie pudełka w srebrnej kolorystyce Każda scena z bocznej ścianki to istna miniaturka, niecałe 4 x 3 cm. Grafika nakładana w technice decoupage, do tego ręcznie malowane i lakierowane elementy wypukłe oraz smocze oko w szklanym kaboszonie.


Więcej moich szpargałów twórczych jak zawsze na #apaturiart .


#handmade #rekodzielo #tworczoscwlasna #diy #fantastyka #fantasy #gryfabularne #grybezpradu #chwalesie #hobby

15ffcae1-bff5-441b-b554-25cb59d12d1d

WoW! Widzę, że Mistrz Gry z tych, którzy jeszcze chcą. Niestety, ale po ponad 20 latach w hobby już takie małe detale schodzą na dalszy plan

@Bhall Praca nad tym kompletem to było niezapomniane przeżycie Zazwyczaj ozdabiam skrzynki w oparciu o dość ogólne wskazówki, względnie zamawiający dają mi zupełnie wolną rękę - ale nie w tym przypadku, tu było dyskutowanie i wspólne dogrywanie każdego szczegółu, zwłaszcza w temacie grafik. Trochę to zajęło, ale tym większa była później satysfakcja, że rezultat spełnił oczekiwania


Takiego MG naprawdę ze świecą szukać. Widać było, że wszystko ma dokładnie przemyślane i że bardzo zależy mu na tym, żeby każdy gracz był zadowolony.

Zaloguj się aby komentować

Dziś mija dokładnie dziewięć lat od wydania Beowulfa w tłumaczeniu J. R. R. Tolkiena. Zredagowany pośmiertnie przez Christophera Tolkiena Beowulf (pełny tytuł: Beowulf: A Translation and Commentary, Together with Sellic Spell) po raz pierwszy ukazał się drukiem 22 maja 2014 roku.


To właśnie z tego staroangielskiego poematu pochodzi fragment, który podobno zainspirował Tolkiena do stworzenia jego słynnych fantastycznych ras: entów, elfów i orków.


Fragment Beowulfa, w którym opisywany jest potwór Grendel, przedstawia Grendela jako potomka biblijnego zabójcy, Kaina. W dalszej części wymienia inne nieprzyjazne stworzenia, które miały zrodzić się z Kainowej krwi i szkodzić ludziom: eotenas [ond] ylfe [ond] orcneas.


Eotenas można przetłumaczyć jako "(złe) olbrzymy" lub "ogry" (słowo eoten wywodzi się od nordyckiego jötunn). Ylfe - jako "(złe) elfy". Orcneas - z przetłumaczeniem tego terminu jest najwięcej problemów, ale przyjmuje się, że odnosi się on do ożywionych przez piekielne moce, chodzących trupów lub podobnych piekielnych straszydeł.


Ilustracja: Nowell Codex (975 - 1025 r.), fragment Beowulfa, zaznaczenie: eotenas [ond] ylfe [ond] orcneas.


#ciekawostki #ksiazki #tolkien #wladcapierscieni #lotr #fantastyka #fantasy #sredniowiecze #historia #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent

7f0bfbdc-e441-4dae-8089-c5b57afa3aeb

Zaloguj się aby komentować

Kłopoty - nazw miejscowości kojarzących się z kłopotem lub kłopotami jest na mapie Polski kilkanaście. W pierwszym odruchu można by pomyśleć, że okoliczne ziemie przysparzały problemów swoim właścicielom i tak długo mówiono o nich "a to kłopot!", że z czasem nazwa przeskoczyła na daną wieś czy przysiółek. W rzeczywistości jednak nie wszystkie Kłopoty na mapie musiały być prawdziwie kłopotliwe, a ich nazwy mogły nawiązywać po prostu do nazwisk właścicieli ziemskich.


Jako Kłopot znane są dwie polskie wsie: jedna nieopodal Inowrocławia w województwie kujawsko-pomorskim i jedna w województwie lubuskim. Poza tym na mapie możemy znaleźć Kłopotki, Kłopotnicę, Kłopotowo, Kłopotów, Kłopotówkę i Kłopoczyn.


Najciekawsze są jednak, jak to zwykle bywa, te najbardziej złożone Kłopoty Kłopoty-Stanisławy to wieś o nazwie dwuczłonowej - takie nazwy były typowe dla wsi drobnoszlacheckich z okolic północno-wschodniego Mazowsza i Podlasia. Pierwsza część nazwy brała się od nazwiska rodowego, natomiast druga, dodawana z czasem, służyła jako wyróżnik.


Kłopoty-Stanisławy początkowo były znane jako Kłopotowo - prosta, nieskomplikowana nazwa. Z biegiem czasu jednak ród właścicieli się rozrósł, pozakładał inne "kłopotne" wsie i zrobił się problem, bo wypadałoby przecież jakoś je rozróżniać Z tego właśnie powodu do pierwotnej nazwy miejscowości zaczęto dodawać drugi człon, służący jako wyróżnik. W przypadku omawianych Kłopotów wyróżnik nawiązywał do imienia jednego z właścicieli, Stanisława - wieś zaczęła być nazywana Kłopoty Stanisławowięta, Kłopoty Staszewięta, a ostatecznie Kłopoty-Stanisławy. W tej samej okolicy znajdują się też inne złożone Kłopoty: Kłopoty-Patry, Kłopoty-Bujny i Kłopoty-Bańki.


Wpis o Kłopocie przypomniał mi opowiadaną w rodzinie historię - pod koniec lat 60. babcia razem ze znajomą-sąsiadką i dwiema innymi osobami zaobserwowała podobno w tamtej okolicy #ufo : ognistoczerwoną, pokrytą ciemną kratką, lekko spłaszczoną kulę, która miała pokazać się przy drodze między Kłopotem a Inowrocławiem. Ale to już nie jest historia związana z nazwą miejscowości


Więcej ciekawostek o nazwach miejscowości (i nie tylko) w Polsce na tagu #nazwymiejscowosci .


#ciekawostki #polska #historia #ciekawostkihistoryczne #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent

ab5a2b49-7e50-4088-9324-c00e7ae8252f

Też lubię rozkminiać nazwy miejscowości, które spotykam.

Bardzo często te nazwy są powiązane z nazwiskami i przydomkami ich mieszkańców lub właścicieli. W zależności od regionu i form własności w nim występujących, to miejscowości mogły być nazywane od ludzi, którzy tam mieszkali lub ludzie przybierali nazwiska od swojego "gniazda szlacheckiego". Zapewne za sprawą mody lub zwyczaju, takie nazwiska dostawały końcówkę -ski.

Oczywiście nie wszyscy poszli za modą i cześć pozostała przy tradycyjnych formach, przyjmując za nazwisko nazwę rodu lub przydomek, które były bliższe formą do nazwy gniazda rodowego.

Zapewne duży wpływ na kształtowanie nazwisk miały przyjęte w danym miejscu i czasie, zwyczaje i wytyczne, jak zapisywać akta metrykalne w księgach parafialnych. W tych księgach początkowo zapisywano wszystko po łacinie, więc łatwo dochodziło do niezamierzonych zmian nazwisk. Takie niezamierzone zmiany zdarzały się również w czasach współczesnych, kiedy to język nie był problemem, a wykształcenie lokalnych urzędników. Dziś, komputeryzacja ogranicza takie pomyłki, ale ich nie eliminuje. Czynnik ludzki wciąż nie daje za wygraną.

Naocznie się o tym przekonałem widząc znaki drogowe i tabliczki na domach w kurpiowskiej wsi Charciabałda (nazwa urzędowa). Jednak na drogach obsługiwanych przez gminę i powiat stoją znaki z nazwą Charcibałda. Podobnie jest na tabliczkach na domach i w dokumentach gminnych, na które można trafić w internecie. Po prostu, miejscowym, jedna literka "a" jest zbędna. ¯\_(ツ)_/¯

@dziedzicpruski Charciabałda - bardzo ciekawie brzmiąca nazwa, zapewne o równie ciekawej etymologii Nazwy urzędowe i nazwy używane przez miejscowych czasami rzeczywiście się rozmijają, zwłaszcza jeśli gdzieś po drodze nazwa miejscowości lub jej części uległa zmianie.

Zaloguj się aby komentować