Gra nadal przed Tobą, ale już wiesz, że będziesz jej wiernym fanem i chcesz wszystko, co Studio Agate do niej przygotowało? W takim razie możesz się u nas zaopatrzyć w mnóstwo dodatków dedykowanych dla Tainted Grail!
Rozszerzenie The Heroes of Avalon, które oferuje nowe opcje dla gry fabularnej oraz planszowej, wraz z pięknymi figurkami, zestaw zawierający ekran Mistrza Gry, mapę Avalonu i pomoce do gry dla MG, 120-stronicowy notes w twardej oprawie, ekskluzywną, 90-milimetrową figurkę w kolekcjonerskim pudełku, zestaw 10 plastikowych dziesięciościennych czarnych kości, z kielichem zamiast numeru 10, a także kolekcjonerska dziesięciościenna metalowa kostka z ikonicznym kielichem z gry czy zestaw 20 metalowych monet Obol w czarnym woreczku! Jest w czym wybierać!
Są tu jacyś fani #warhammer40k? Co myślicie o female custodes? Nikt nie prosił, nikt nie chciał. Babeczka dobrze gada. Po⁎⁎⁎⁎ne czasy nastały, oj po⁎⁎⁎⁎ne. Skoro kobiety, które grają i kochają młotka nie chcą takich zmian, to na c⁎⁎j w ogóle coś takiego wprowadzać? Komu to potrzebne? Czy ktoś może po prostu robi krecią robotę i rozpierdala kolejne uniwersum? A może za tym wszystkim jak zwykle stoi @rebe-szunis ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
Taguję #bekazlewactwa, ale wiadomo, że chodzi o tą najbardziej skrają hołotę. #warhammer #gamesworkshop
@lubieplackijohn Jako wielki miłośnik Czterdziestki, mogę cię uspokoić-akrobacje związane z lore w wykonaniu Games Workshop potrafiły zawstydzić nawet najbardziej oddane kuce broniące Korwina.
Zmiana równie znacząca jak zmiana z "pani minister" na "ministra" albo z "na Ukrainie" na "w Ukrainie". Dużo krzyku, efekt żaden, spinają się o nią głownie ludzie których ona nie dotycz, za miesiąc wszyscy zapomną.
Osobiście, jako twardemu fanbojowi czterdziestki, wisi mi. Trochę jej w sumie nie rozumiem, bo jak już koledzy wcześniej wspominali, kobiety są bardzo dobrze reprezentowane w Mrocznym Milenium jak na przykład Aeldarskie Banshee(które według tzw. lore nie składają się wyłącznie z kobiet), Dom Esher, Komador Shadowsun czy kilka innych.
Dziś chciałbym Wam pokazać kilka nowo pomalowanych figurek do gry Middle-Earth Strategy Battle Game. Modele, o których mowa należą do zestawu Uruk-Hai Scout Command Pack - elity, zwiadowców Uruk-Hai, których siła i determinacja obrosły w legendy w historii Tolkienowskiego uniwersum. Te klasyczne, metalowe modele to prawdziwy skarb dla kolekcjonerów oraz strategów, pragnących zgłębić tajniki walki o Śródziemie.
Uruk-Hai Captain to bezwzględny wódz, którego waleczność i strategia sprawiają, że jest sercem oddziału.
Uruk-Hai Banner Bearer dźwiga dumnie swój sztandar, inspirując swoich towarzyszy do walki i podnosząc morale armii.
Uruk-Hai Drummer rytmicznie bije w bęben, dodając moc i determinację do ataku.
Uruk-Hai Shaman posługuje się mrocznymi mocami, przynosząc zgubę wrogom swoimi zaklęciami i przepowiedniami.
Podczas malowania tych figurek, każdy detal był starannie przemyślany i wykonany z dbałością o autentyczność. Od brutalnych ostrzy mieczy po zadrapania na zbrojach i budzących grozę trofeach z kości poległych przeciwników, starałem się oddać surowy charakter oraz potęgę, którą Uruk-Hai reprezentują na polu bitwy. Efekt? Figurki, które nie tylko zachwycają estetyką, ale także stanowią kluczowy element strategii wojennej w grze.
Jeśli chcecie zobaczyć więcej zdjęć tych niezwykłych figurek oraz poznać więcej szczegółów na ich temat, zapraszam do odwiedzenia mojej strony:
Witajcie, pasjonaci gier bitewnych oraz wszyscy miłośnicy sztuki malowania figurek!
Dzisiaj chcę Wam zaprezentować kolejny projekt, którym są klasyczne, metalowe figurki Uruk-Hai Scouts z gry Middle-Earth Strategy Battle Game, które miałem przyjemność pomalować na zlecenie.
Te unikatowe, bo obecnie już nie produkowane, wykonane z metalu figurki, reprezentują elitę Uruk-Hai. Są nie tylko estetycznym dodatkiem do kolekcji, ale także kluczowym elementem strategii w bitwach o kontrolę nad Śródziemiem. Z jednej strony mamy tu wojowników z mieczami i tarczami , gotowych do bezpośredniej konfrontacji, a z drugiej - łuczników , zdolnych do zaskakujących ataków dystansowych.
Podczas malowania tych figurek starałem się oddać ich surowy charakter oraz potęgę, którą reprezentują na polu bitwy. Każdy detal, od ostrza mieczy po zarys łuków, został pomalowany z dbałością o autentyczność i wyrazistość.
Zapraszam Was do odwiedzenia mojej strony, gdzie znajdziecie więcej zdjęć tych niezwykłych figurek:
Witajcie, miłośnicy kulania kostkami i wirtuozi palety i pędzla
Dziś mam przyjemność przedstawić Wam jedno z moich najnowszych dzieł malarskich: dwie figurki Gondor Banner Bearers wykonane na zlecenie.
Te dwie postacie, dumnie niosące sztandary Gondoru, stały się nie tylko ozdobą kolekcji mojego Klietna, ale także ważnym uzupełnieniem strategicznym dla jego armii w zażartych wojnach stołowych o władzę nad Śródziemiem.
Malując tych dwóch wojowników starałem się, by każdy szczegół oddawał autentyczność i dumę charakteru Chorążych Gondoru. Czerń sztandarów idealnie kontrastuje tu z srebrem pancerzy armii Gondoru tworząc prostą, ale wizualnie nadal bardzo interesującą kompozycję.
Jeśli chcecie zobaczyć więcej zdjęć tych figurek, zapraszam na moją stronę:
Czy opowiadałem Ci już kiedyś o Druidach Ziemi i ich świątyni na peryferiach lasu? Nie? Dziwne, dałbym głowę, że już Ci o nich mówiłem. Mniejsza, bo dziś chciałem opowiedzieć historię o Deyanirze, małej sierotce, którą druidzi przygarnęli. Czemu? Bo jest wyjątkiem, jedynym druidem-kobietą w naszym królestwie. Zupełnym przypadkiem zaczęła podłapywać wiedzę od swoich wujków, z którymi żyła. A potem sami druidzi zorientowali się, że wie więcej niż oni. Nagięli więc prawa zakonu i uczynili ją jedną ze swoich. Przybrała zielone szaty i dostała pod opiekę katedrę rozwoju nowych gatunków roślin. Poradziła sobie niesamowicie dobrze, więc w kilka lat po tym wydarzeniu druidzi wybrali ją na dziekana świątyni. Wśród okolicznych mieszkańców znana była jako Królowa Magii Ziemi. Za jej kadencji ośrodek przeżył prawdziwy renesans badań i sławy. Slay Queen!
Mamy coś dla fanów celtyckich klimatów! Tainted Grail to uniwersum w klimacie twilight fantasy, które narodziło się poprzez gry planszowe, a następnie zostało rozszerzone o gry wideo. Dziś możecie już zagrać w Tainted Grail TTRPG: Song of a Dying World - RPGa, osadzonego w wyjątkowym, ponurym świecie inspirowanym legendami arturiańskimi! Wcielcie się w obrońców powołanych przez niezwykłe przeznaczenie, będących jedyną nadzieją ludzkości w umierającym świecie. Nadszedł czas podboju!
Brytania króla Artura, tylko Artur sprzedal dusze w zamian za moc, a swiat pograza sie w mgle.
System:
Zmodyfikowany Shadows of Esteren.
1d10 + Atrybut (1-5) + Domena (grupa skilli)/Skill (specjalizacja) (1-5, a skill 6-15) vs. poziom trudnosci.
Sukces lub porazka.
Dla obrazen mamy dodatkowa modyfikacje:
Wykonujemy atak (jak powyzej) przeciwko Defense, jesli trafimy, to dodajemy Weapon Damage, a odejmujemy Armor Protection. Wszystko powyzej to obrazenia, co mniej wiecej 5 punktow obrazen dostajesz -1 kary (0-5: 0, 6-10: -1, ...), a potem padasz i jestes umierajacy. Leczenie wymaga odpoczynku i ewentualnie osob trzecich. Wyjscie ze stanu umierania wymaga osob trzecich.
Gra robi wrazenie Soulslike, tylko niekoniecznie jest mozliwosc powrotu do zycia. W Quickstarterze nie ma regul dla zdolnosci specjalnych, magii czy akcji specjalnych, walki na odleglosc, etc.
Graficznie wyglada na dopracowana aczkolwiek bez przesady - graficznie 8/10, edytorsko 5/10, przyjaznosc dla czytelnika 8/10.
Czy warto dac szanse? Zastanawiam sie. Robi dobre wrazenie.
Czy sa ciekawsze propozycje? W tej chwili uwazam, ze Ulfenkarn jest znacznie fajniejszy, aczkolwiek jeszcze nie jest w druku.
Widzieliście już te piękne motywy na torbach, które tylko czekają, by skraść Wasze serca? Idealne na eventy, konwenty, na których zakupy sypią Wam się z rąk czy wypad na sesję RPG! Wyjątkowe ilustracje Lisy Parker przyciągną wzrok każdego, kogo miniecie i dodadzą Wam stylu nawet podczas przyziemnych zakupów!
Ruszyły preordery na 4 warianty nowego podręcznika do Pathfindera - Monster Core! Zdobądź limitowaną czarną lub białą wersję lub kup tradycyjną kolorową w miękkiej bądź twardej oprawie. Walcz o chwałę! W tym 376-stronicowym podręczniku znajdziesz ponad 400 stworzeń, w tym klasyki fantasy, takie jak elfy, ogry i smoki, a także dzikie zwierzęta, od gigantycznych mrówek po wściekłe wilki oraz niepowtarzalne potwory, które zagrażają światu Pathfindera! To idealne źródło informacji zarówno dla Mistrzów Gry planujących kolejne bitwy, jak i postaci graczy poszukujących potwornych sojuszników do przywołania!
Zawitały do nas zupełnie nowe modele kufli i kielichów, które będą Wam służyć nie tylko podczas piwkowania na sesji RPG , ale także do porannego picia kawy czy do eleganckiego sączenia wina na wieczorku filmowym! Wyrzuć w końcu tę szklankę z prl-owym koszyczkiem z uchem, które wszyscy mamy w domach i poczuj epickość nawet w codziennych czynnościach!
Mówiły o nim bajania starszych przy wieczornym ognisku, szepty elfów i zawodzenie wiatru. Widziałem go. Podróżował wytrwale, dniami i nocami. Zatrzymywał się jeno na sen i popas. Chociaż to złe słowo, bo nie miał ze sobą konia. Szedł pieszo, lekko zgarbiony, w dłoniach trzymał potężną torbę. Omnia mea mecum porto. Wszystko, co miał, niósł ze sobą – to był jego styl życia. Cały dobytek i źródła wiedzy. Kostki posegregowane w bocznych kieszeniach. Setki zestawów na każdą okazję. W górnej klapie schował 24 figurki w miękkim futerale z formami – wszystkich uczestników jego ostatniej kampanii. Trzy przegródki na rzepy w środku torby wydzielały równo upakowane podręczniki Mistrza Gry według systemów i settingów. A na przedzie... miarki, flamastry, różdżki, długopisy, tuby, plansze. To wszystko, czym tworzy świat na blacie stołu. Wreszcie na długim zewnętrznym pasku, który służył mu za pochwę, niósł drewniany patyk. Bokken do samoobrony. Choć kto go tam wie – równie dobrze mogła to być magiczna laska magusa. Taki to z niego był podróżny Mistrz Gry.
I Ty możesz zostać takim wędrowcem, bo w naszej ofercie właśnie pojawiła się wielka torba dla prawdziwego Mistrza Gry! Choć nie musisz targać jej ze sobą po całym świecie, my tego nie sprawdzamy.
Wziąłem te kości do ręki. To był największy błąd mojego życia. Obiecywały mi potęgę i wiedzę tłoczoną przez mentalne kanały. Wystarczyło otworzyć umysł i dostroić się do fal kosmosu. Absolut na wyciągnięcie ręki. Niestety, przyciągnąłem złe siły. Uwagę Pradawnych. Teraz On nawiedza mnie w moich podsnach. Jego oko nicuje mnie, a ja przerażony stoję nawet podczas pięknej sielanki objęć Morfeusza. Zawsze znajdzie się jakiś detal przypominający mi o strasznej klątwie, która na mnie ciąży. Gdy śnią mi się przygody w magicznym świecie, jego oko przewija się gdzieś na szyldzie. Gdy wyruszam statkiem kosmicznym, galaktyki i planety na moment łączą się w jego źrenicę. Nawet gdy moja siostra wraca do mnie w snach, jej oczy lśnią blaskiem Przedwiecznego. Popadam w obłęd niewypowiedzianej grozy i szaleństwa. Jestem kłębkiem nerwów. Nie mogę spać, ja tracę przytomność, a potem dopada mnie paraliż. Muszę z tym skończyć, muszę ruszyć tam, gdzie mnie nie dopadnie, proszę. Muszę coś zrobić. Muszę ghrywligth...
@Jarosuaf HH to jest nadseria spośród wszystkich książek z WH40K, ale ja bym to jednak kompletnemu laikowi odradził. Za dużo tam rzeczy, które bez podstawowej wiedzy są niezrozumiałem.
Jak już z Abnetta coś, to bardziej Eiesenhorn jak Duchy Gaunta.
A generalnie tak ja w przypadku Warhammera Fantasy wspomnianego przez @Dzemik_Skrytozerca , podręczniki rpg- Wrath of Glory i Darke Heresy mają polskie wersje. Zalecam Wrath of Glory, dość ogólnikowe, ale wyjaśnia podstawowe zagadnienia i frakcje.
@Dalinar_Kholin z 40k ostatnio przeczytałem trylogię Eisenhorna. Naprawdę zacny i cholernie klimatyczny cykl. Nie wiem tylko jak tłumaczenie (i czy w ogóle jest), bo zwalczyłem w oryginale.
W naszej ofercie powoli będą pojawiać się ręcznie malowane, oryginalne ekrany Mistrza Gry, a to pierwszy z projektów! Zdradzimy Wam jeszcze tajemnicę... pracujemy także nad zupełnie limitowanymi, niepowtarzalnymi ekranami, które dostępne będą do kupienia na konwentach, na naszym stoisku! Będziecie więc mogli posiadać coś jedynego w swoim rodzaju, a kto nie lubi być wyjątkowy?
Azazel, Asmodeus, Belial, Lucyfer, Mefistofeles. Rząd zbuntowanych aniołów i pierwotnych bożków wyklętych przez samego Pana Zastępów. Zesłanych w niebyt, w szarugę, popiół i podziemne, duszne pieczary. Zbudowali tam królestwo ognia, siarki i rdzy, gdzie siedzą na tronach ze skamieniałej magmy i rządzą królestwem grzechu. Kuszą niewinne duszyczki, zabierają do podziemi, a potem topią w smole. To oni właśnie spoglądają z klejnotów na kostce, na którą właśnie patrzysz. Przerażające, prawda? Ta cienka bariera pomiędzy piekielnym królestwem, a naszym światem. Mnie przeraża, dlatego nie chcę mieć z nią nic wspólnego. Posłuchaj. Demony spełnią wszystkie Twoje zachcianki, byś tylko turlał kość i sycił ich grą. Chcą się wydostać i przejąć władzę nad ziemią. Tak długo jak posiadasz kość i grasz nią, będą Cię obdarzać swoją demoniczną mocą. Pamiętaj jednak, że Ty też karmisz ich potęgę i osłabiasz barierę klejnotów. Jak daleko posuniesz się w swojej grze? Ile zaryzykujesz, by wygrać? Uważaj, oni są łasi na Twoją duszę.
Ojciec zabrał mnie na moje ósme urodziny do świątyni naszego miasta, Insomnii. W środku, zamiast statuy bóstwa, lewitował wokół własnej osi potężny biały kryształ. Mnogie barwy padające na niego z kolorowych witraży tańczyły na powierzchni i załamywały się wewnątrz struktury. Mogłeś siedzieć tu przez cały dzień, od świtu do zachodu i obserwować wędrówkę Słońca zaklętą przez witraże. Ojciec wziął mnie za rękę, usiedliśmy w pierwszej ławce i posiedzieliśmy w ciszy, zanim nie odezwał się do mnie w te słowy: „Dzisiaj przechodzisz z dzieciństwa w dorosłość, a ja jako ojciec i władca, muszę powiedzieć ci o czymś bardzo ważnym. Nasz ród nie tylko rządzi poddanymi, ale też ich chroni. Ponieważ jesteśmy wyjątkowi i jako jedyni możemy władać mocą kryształów. Dziś ten obowiązek staje się również twoim. Nie bój się, poprowadzę cię. Oto dostajesz ode mnie kryształowy zestaw kości, twój pierwszy w życiu. Zaklęta jest w nich magiczna moc, którą nauczę cię kontrolować. I pamiętaj. Kocham cię, synu”.
Musisz się spieszyć na sesję, jak zawsze jesteś spóźniony, zanim w ogóle wyjdziesz z domu. Biegasz po nim, łapiesz klucze, telefon, swój szczęśliwy zestaw kości. Rozsypują się po podłodze, szukasz, zbierasz, kolejne 3 minuty stracone. Ach, jakie one piękne. Poświęcasz czas, którego nie masz, na ich podziwianie. Woda, czekolada dla GMa, żeby zmrużył trochę oko, gdy wyrzucisz jedynkę. Notatki! Jak miałbyś grać bez swojej karty postaci, nie pamiętasz tych wszystkich statystyk, za dużo ich już. Przybory, przekąski, figurki, wszystko sypie Ci się z rąk. Potrzebujesz torby, nie zaprzeczysz. Ale przecież nie wejdziesz na sesję, gdzie nie tylko gracze są przebrani za swoje postaci, ale i cały pokój jest przyklimacony, z torbą z Lidla (lub Biedronki, zależy, po której stronie się opowiadasz) pod pachą. Jak by to wyglądało. Wstyd. Zero wyczucia. Potrzebujesz torby dla prawdziwego gracza, z jakimś Cthulhu czy motywem kości. Musisz wyglądać jak swój chłop. A może chcesz nadruk ze swoim ulubionym sklepem erpegowym, w którym ciągle robisz zakupy? Bądź reklamą nie tylko nas, ale i siebie - gracza gotowego na każdą okazję. Gracza z klasą. No już, pakuj się i leć, może jeszcze na Ciebie czekają.
Wujek Władek opowiadał mi niestworzone historie po swoim alkoholowym ciągu, gdy raczył się absyntem w dekadenckim barze „Zgniły Stary Ląd”. Wypowiadał głośno teorie spiskowe o wampirach i ich rządzeniu światem z ukrycia. O ziemi w kształcie kawałka sera i wszechświata, który mieści się w szyjce butelki po wódzie, a rozszerza się, gdy ktoś bierze z niej łyka. Tak, to mi opowiadał ze śmiertelnie poważną miną. Na jednej z imprez rodzinnych zacząłem drążyć temat, nieco ironicznie, przyznaję. Wtedy usłyszałem niepokojące historie o ciemnym zakątku kosmosu, który składa się z toksycznych dla każdego życia związków chemicznych. W oparach trucizn żyją bogowie, którzy swoim dotykiem mogą skazywać całe planety na wyginięcie. Wujek był szajbusem, ale ta konkretna opowieść przeraziła mnie do szpiku kości. Noc przed historyjką miałem bowiem sen, w którym potężny stwór na horyzoncie, jakiś gigantyczny kraken, dotyka palcem naszej ziemi, a ona wybucha w spowolnionym tempie. Tej nocy poszedłem spać bardzo późno. A towarzyszyła mi tyko czerń...
Kości z serii Galaxy zabiorą Was w międzyplanetarne podróże, dadzą możliwość doświadczenia wizji o rzeczach, jakie Wam się nie śniły i to bez ani kropli alkoholu! Chociaż może po nim można zgłębić tajemnice kosmosu i bogów, którzy zaszyli się wśród gwiazd, jak wujek Władek... Pijecie na własną odpowiedzialność i na własną odpowiedzialność także możecie kupić kości, Wasze zdrowie!