Czy opowiadałem Ci już kiedyś o Druidach Ziemi i ich świątyni na peryferiach lasu? Nie? Dziwne, dałbym głowę, że już Ci o nich mówiłem. Mniejsza, bo dziś chciałem opowiedzieć historię o Deyanirze, małej sierotce, którą druidzi przygarnęli. Czemu? Bo jest wyjątkiem, jedynym druidem-kobietą w naszym królestwie. Zupełnym przypadkiem zaczęła podłapywać wiedzę od swoich wujków, z którymi żyła. A potem sami druidzi zorientowali się, że wie więcej niż oni. Nagięli więc prawa zakonu i uczynili ją jedną ze swoich. Przybrała zielone szaty i dostała pod opiekę katedrę rozwoju nowych gatunków roślin. Poradziła sobie niesamowicie dobrze, więc w kilka lat po tym wydarzeniu druidzi wybrali ją na dziekana świątyni. Wśród okolicznych mieszkańców znana była jako Królowa Magii Ziemi. Za jej kadencji ośrodek przeżył prawdziwy renesans badań i sławy. Slay Queen!