Mało mnie tu, ale to dlatego bo maturki tuż tuż i dużo rzeczy mi się nakłada.
Przychodzę do Was z ankietą na temat Covida i jego wpływu na nasze życie. Nie jest to ankieta idealna ale chciałem się pobawić w takie badania i skonstruować jakieś fajne wnioski.
Wysokokaloryczna dieta, składająca się z dużej ilości przetworzonej żywności może prowadzić m.in. do niealkoholowego stłuszczenia wątroby. Przejawy tego schorzenia może łagodzić spożywanie bogatych w polifenole malin. Na ile skuteczna to pomoc sprawdzają naukowcy z Olsztyna.
Wstępne badania in vitro przeprowadzone przez jego zespół na liniach komórkowych hepatocytów, czyli komórkach wątroby, wykazały, że polifenole z malin mogą regulować mechanizmy związane z rozwojem stanów zapalnych i rozwojem niealkoholowego stłuszczenia wątroby (NAFLD). To jedno z najczęstszych zaburzeń funkcjonowania wątroby na świecie, dotykające ok. 15-30 proc. populacji. Tego rodzaju otłuszczenie wątroby powodowane jest dietą o zwiększonej kaloryczności, szczególnie u ludzi mieszkających w krajach ekonomicznie rozwiniętych, z łatwym dostępem do wysoko przetworzonego pożywienia.
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
W czwartek rano, kilka godzin przed wschodem słońca, Marjorie Weber dotarła na miejsce spotkania na kampusie Uniwersytetu Stanowego Michigan. Trzech innych naukowców zajmujących się roślinami z tej uczelni już tam było, czekając w prószącym śniegu. Kiedy stali i dmuchali sobie w ręce, piąty członek ich ekipy, Frank Telewski, "wyłonił się z ciemności z łopatą przewieszoną przez ramię" - powiedziała dr Weber.
Kiedy wszyscy inni tłoczyli się wokół, dr Telewski, lider grupy, wyciągnął kopię mapy, narysowanej jak plan architektoniczny. Miała ona zaprowadzić ich do botanicznej wersji zakopanego skarbu: butelki wypełnionej piaskiem i garścią naprawdę starych nasion.
Dr Weber i jej koledzy są ostatnimi opiekunami eksperymentu Beala dotyczącego żywotności nasion: wielowiekowej próby ustalenia, jak długo nasiona mogą leżeć uśpione w glebie, nie tracąc zdolności do kiełkowania. Co 20 lat opiekunowie eksperymentu zakradają się pod osłoną nocy w sekretne miejsce, wykopują butelkę, rozrzucają jej nasiona na tacy ze sterylną glebą i sprawdzają, które z nich wyrosną.
Jest to jeden z najdłużej trwających eksperymentów na świecie - trwa już 142 lata. Botanicy z East Lansing mają nadzieję, że będzie trwał co najmniej przez kolejne 80.
To, co na początku było prostą próbą zmierzenia trwałości nasion, z biegiem lat przerodziło się w coraz ciekawszy eksperyment. Wraz z postępem technologicznym i wzrostem wiedzy, strażnicy mogą zrobić coś więcej niż tylko liczyć udane kiełki w każdej butelce. Mogą zajrzeć do wnętrza nasion, by sprawdzić, jak działają, zacząć ustalać, co decyduje o ich długowieczności, a nawet, w niektórych przypadkach, sprawić, że gatunki, które wydawały się skończone, wykiełkują ponownie. Wnioski z ich pracy mogą pomóc we wszystkim - od odbudowy zniszczonych ekosystemów po długoterminowe przechowywanie nasion roślin uprawnych.
Ale najpierw musieli znaleźć miejsce, w którym mogliby kopać.
W butelce, której szukał zespół, znajduje się ponad tysiąc nasion: po 50 z 21 różnych gatunków, od gorczycy czarnej przez koniczynę białą po szarłat czerwony.
W 1879 roku William James Beal, botanik z Michigan State, napełnił 20 takich butelek i zakopał je w rzędzie gdzieś na terenie kampusu. Wykombinował, że on - a później jego następcy - będą mogli wykopywać jedną z nich co pięć lat i sadzić w niej zakonserwowane nasiona.
Kiedy nasiona są rozsiewane przez swoich rodziców, nie zawsze rosną od razu. Pod każdym skrawkiem ziemi znajduje się konstelacja śpiących nasion, które "czekają na swój czas", powiedział dr Weber. Często leżą one w uśpieniu - przez sezon, kilka lat lub nawet dłużej - dopóki nie otrzymają odpowiedniego zestawu wskazówek, które pozwolą im wykiełkować.
Ta rezerwa roślin jest znana jako bank nasion. Odtwarzając go eksperymentalnie, dr Beal miał nadzieję lepiej zrozumieć, jak długo rośliny mogą przetrwać w glebie i co pobudza je do wzrostu. Prawdopodobnie chciał w ten sposób pomóc miejscowym rolnikom - sfrustrowanym niekończącym się pieleniem i zastanawiającym się, jak długo potrwa "zanim będą mogli mieć nadzieję na zmniejszenie się banku nasion, a ich nakład pracy spadnie" - powiedział dr Telewski.
Przez kilka pierwszych rund eksperymentu, wiele gatunków kwitło, a nasiona rosły łatwo po 10, 15 lub 20 latach. W miarę upływu kolejnych dekad większość z nich odpadała jeden po drugim. Pozostał tylko jeden niezawodny kiełkownik: Verbascum blattaria, zioło o rozłożystych liściach i żółtych kwiatach. Prawie połowa nasion Verbascum z butelki z 2000 roku zakwitła, mimo że od ponad wieku znajdowały się w stazie pod ziemią.
Dziś rolnicy nie potrzebują takiej pomocy w walce z chwastami, jaka skłoniła Beala do zakopania butelek. Ale naukowcy zajmujący się roślinami zainteresowali się kwestią tego, które nasiona są trwałe i w jaki sposób, z innych powodów.
Glebowe banki nasion leżące u podstaw różnych siedlisk są "wielką niewiadomą" w ekologii odtworzeniowej, ponieważ eksperci próbują promować rodzime gatunki, jednocześnie zwalczając te inwazyjne, powiedział Lars Brudvig, adiunkt w Michigan State i inny członek zespołu eksperymentującego z nasionami Beala. W niektórych przypadkach, nasiona zagrożonych lub dawno zaginionych roślin mogą nawet ukrywać się w glebie.
Inni badacze pracujący nad kwestiami długowieczności i kiełkowania mogą zachowywać nasiona w kontrolowanych warunkach klimatycznych lub badać bardzo stare nasiona, które przypadkiem znajdą. Jednak eksperyment dr Beala jest najdłużej trwającym eksperymentem z nasionami, w którym połączono warunki naturalne z dokładnie zarejestrowanymi danymi, powiedziała Carol Baskin, profesor nauk o roślinach i glebie na Uniwersytecie Kentucky, która wykorzystała wyniki eksperymentu w swojej pracy.
"Myślę, że profesor Beal ma tu najlepszy eksperyment," powiedziała dr Baskin. "Szkoda, że nie zakopał więcej butelek".
Uzbrojeni w łopaty, rękawice i latarki czołowe, zespół podążał za mapą na miejsce wykopalisk. Atmosfera była "bardzo piracka" - powiedział dr Weber. Dr Telewski zabrał się do kopania czystego, prostokątnego dołka.
Ale gdy kopali coraz głębiej i szerzej, nie znaleźli żadnych butelek. "Ptaki zaczęły ćwierkać" - powiedział dr Weber, a słońce groziło, że zdmuchnie ich przykrywkę. "Morale było niskie."
Kiedy dr Beal po raz pierwszy zakopał butelki z nasionami, planował, że jedna będzie wykopywana co 5 lat, a eksperyment będzie trwał sto lat. Ale z czasem osoby odpowiedzialne za eksperyment wydłużyły okres między wykopami do 10 lat, potem do 20. Dwa z nich zostały nieco opóźnione: 1919 przesunięto na wiosnę 1920 roku - co, jak podejrzewa dr Telewski, mogło mieć związek z grypą z 1918 roku; a 2020 przesunięto na ten rok, ze względu na wyłączenia kampusu związane z Covid-19.
Aby uniknąć utraty wątku przez te dekady, na Michigan State rozwinęło się coś w rodzaju ministerstwa posiadaczy nasion, gdzie każde pokolenie botaników przekazuje pochodnię młodszym kolegom.
Dr Telewski - profesor biologii roślin na uniwersytecie i siódma osoba odpowiedzialna za eksperyment - wykopał swoją pierwszą butelkę z nasionami w 2000 roku wraz ze swoim poprzednikiem, Janem Zeevaartem, który zmarł w 2009 roku. Kilka lat temu, zastanawiając się nad własną śmiertelnością, dał kopię mapy Davidowi Lowry'emu, profesorowi nadzwyczajnemu biologii roślin, który wyraził zainteresowanie przyłączeniem się do eksperymentu.
Zaledwie kilka miesięcy później dr Telewski doznał udaru mózgu. Chociaż od tego czasu powrócił do zdrowia, "to tylko pokazało mi, jak delikatne jest przekazywanie takich rzeczy przy jednoczesnym zachowaniu ich w tajemnicy" - powiedział dr Lowry. Wkrótce potem dr Telewski zaprosił dr Webera, który jest adiunktem na uniwersytecie, oraz dr Brudviga, aby również się zaangażowali.
Z biegiem lat, czysto praktyczne decyzje dr Beala nabrały cech mistycyzmu. Dr Beal wydobywał każdą nową butelkę pod osłoną ciemności nie po to, by dramatyzować, ale po prostu po to, by chronić inne butelkowane nasiona przed światłem słonecznym, które mogłoby spowodować ich kiełkowanie przed czasem, jak powiedział dr Telewski. (Z tego samego powodu zespół używa zielonych żarówek w swoich lampach czołowych).
Papierowa mapa została narysowana po tym, jak punkty orientacyjne, które pierwotnie wskazywały położenie butelek, zostały przeniesione. A ukrywanie się jest od niedawna konieczne, ponieważ im starszy jest eksperyment, tym większe zainteresowanie wzbudza, powiedział.
Te "zamaskowane, tajne" elementy są teraz częścią uroku eksperymentu, powiedział dr Weber. Ale to koleżeństwo i pragnienie, aby zobaczyć eksperyment do końca, utrzymuje wszystko w ruchu. W noc poprzedzającą wykopaliska dr Telewski wysłał do grupy maila motywacyjnego. Zawierał on jego własną pięciowersową reimaginację utworu Simona & Garfunkela "The Sound of Silence". Przykładowy tekst: "Hello bottles my old friends / I've come to dig you up again".
Słysząc o eksperymencie, zanim przybył do Michigan State, "mogłem sobie wyobrazić druidów wychodzących w nocy i wykopujących tę rzecz" - powiedział dr Lowry. "Teraz, kiedy wiem, kto jest w to zaangażowany, to jest jak - 'Hej, to tylko Frank'".
Nieco po szóstej rano, gdy światło dzienne zaczęło się zbliżać, dr Lowry zdał sobie sprawę, że źle odczytał mapę. Ponowna kalibracja sprawiła, że kopali około dwóch stóp na zachód.
Po kilku fałszywych alarmach - korzenie drzew, kamień - dr Weber, kopiąca teraz rękami, natrafiła na coś gładkiego. Powoli wyciągnęła butelkę z ziemi, podczas gdy jej koledzy wiwatowali. "Czułam się jakbym urodziła dziecko, albo znalazła naprawdę ważny skarb" - powiedziała. "Było ogromne poczucie ulgi".
W tym roku, po raz pierwszy, wykopane nasiona nie trafiły prosto do komory wzrostu. Zamiast tego, inny członek zespołu, Margaret Fleming, badaczka podoktorska, przeniosła je do zimnego pomieszczenia, gdzie usunęła niektóre nasiona Setaria glauca - gatunku prosa, który nie wykiełkował w eksperymencie od 1914 roku - do analizy genetycznej.
Zasadzenie nasion to jak zadanie im pytania "tak" lub "nie": Nasiono albo kiełkuje, albo nie. Ale często nasiona, które nie rosną, nie są całkowicie martwe. Badanie jego DNA i RNA pozwala naukowcom zbadać je znacznie dokładniej - mogą dowiedzieć się, czy jego maszyneria uległa degradacji czy przetrwała, jak bardzo uszkodzony jest materiał genetyczny i jakie procesy mogą być nadal możliwe, nawet jeśli kiełkowanie nie jest możliwe, powiedział dr Fleming.
Wprowadzenie nowego pokolenia strażników jest okazją do ponownego przemyślenia możliwości eksperymentu. Kiedy zakopywano te nasiona, "nie wiedzieliśmy nawet, czym jest DNA" - powiedział dr Telewski. Teraz, po wielu pokoleniach, "możemy zająć się bardzo podstawowymi pytaniami, które pomogą nam zrozumieć, czym jest okres spoczynku i żywotność nasion".
Stawka tych pytań również się zmienia. W ostatnich dekadach wzrosła liczba projektów związanych z przechowywaniem nasion, włączając w to działania na rzecz suwerenności żywnościowej ludności tubylczej oraz skarbce nasion roślin uprawnych chroniące przed katastrofą. Lepsze zrozumienie tego, co pozwala określonym nasionom zachować funkcjonalność w stanie uśpienia, a także co powoduje ich kiełkowanie, może pomóc w tych pracach.
Po wysianiu i podlaniu reszty nasion, zespół będzie obserwował, oczekując, że 142-letnie nasiona Verbascum wypuszczą delikatne zielone pędy.
Wtedy spróbują kilku sztuczek opartych na odkryciach z dziedziny ekologii roślin. Na początek poddadzą całą glebę działaniu zimna, aby zasymulować drugą zimę - to posunięcie, które w partii z 2000 roku przyniosło jedną sadzonkę gatunku malwy, Malva pusilla.
Spróbują też czegoś nowego: wystawienia nasion na działanie dymu. Może to wywołać kiełkowanie u niektórych roślin, które są znane z tego, że rozwijają się po pożarach, takich jak Erechtites hieraciifolius, czyli chwast ognisty, który ani razu nie wykiełkował podczas eksperymentu.
Zespół z niecierpliwością czeka na wyniki testów wzrostu, które powinny pojawić się w ciągu najbliższych kilku tygodni.
Ale czekają również na "19 lat od teraz," Dr Brudvig powiedział, "kiedy będziemy szukać młodych kolegów w dziale i powiedzieć 'Psst, hej - mogę pokazać ci mapę?"
___________________
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
Kiedy świece się palą, większość ich materii trafia do powietrza.
Światło i ciepło świecy pochodzi z płonącego wosku. Kiedy zapalasz knot, płomień powoduje, że część wosku topi się, płynie w górę knota i wyparowuje, a następnie para woskowa spala się. Knot, który jest wykonany z bawełny, również się pali, ale to wosk wytwarza najwięcej ciepła. Kałuże, które czasami można zobaczyć wokół podstawy, pochodzą od wosku, który się rozlał i spłynął, nie spalając się.
Wosk jest zbudowany z wodoru i węgla. Kiedy świeca się pali, wodór i węgiel z wosku łączą się z tlenem w powietrzu, tworząc dwutlenek węgla i parę wodną. Większość materii w świecy kończy jako te dwa gazy.
Dwutlenek węgla i woda nie są do końca bezpieczne - zbyt duża ilość każdego z nich może być bardzo niebezpieczna, o czym może powiedzieć każdy, kto był na łodzi podwodnej - ale na niskim poziomie są one normalnymi składnikami powietrza. Ilość każdego z tych gazów wytwarzanych przez świecę jest niewielka - porównywalna do ilości, którą mogłaby wydychać inna osoba znajdująca się w pomieszczeniu.
Gdyby świece paliły się całkowicie, każda cząsteczka wosku łączyłaby się z tlenem, tworząc CO₂ lub parę wodną, ale świece nie palą się idealnie. Wokół krawędzi płomienia, grudki cząsteczek węgla - może 0,1 procent masy świecy - są wyrzucane przed zakończeniem spalania, podobnie jak kawałki jedzenia rozpylane przez mikser kuchenny. Cząsteczki te przyczyniają się do powstawania dymu i sadzy.
Aneta Wierzbicka, naukowiec z Uniwersytetu Lund w Szwecji, która bada zanieczyszczenie powietrza w pomieszczeniach, przeprowadziła szereg eksperymentów, aby zmierzyć emisję cząsteczek z płomieni świec.
"Świece w domach, w których nie pali się tytoniu, są jednym z najpotężniejszych źródeł cząstek w pomieszczeniach, a zaraz za nimi plasuje się gotowanie" - powiedziała mi.
Powiedziała też, że stała ekspozycja na te maleńkie cząsteczki może prowadzić do chorób układu krążenia i układu oddechowego. Dla ludzi, którzy palą świece od czasu do czasu, zagrożenie pożarowe jest prawdopodobnie większym problemem niż zanieczyszczenie powietrza. Jeśli ludzie palą dużo świec na co dzień, warto podjąć kroki, aby zminimalizować narażenie na cząsteczki unoszące się w powietrzu. Sugeruje aby upewnić się, że pokój jest dobrze wentylowany i używać czystych, białych świec bez zbyt wielu dodatków lub składników, ponieważ wszystko w świecy kończy w powietrzu. Wspomina również, że elektroniczne świece stały się ostatnio całkiem niezłe - na pierwszy rzut oka, niektóre z nich mogą nawet oszukać eksperta od świec!
Gdy świeca się pali, CO₂ i para wodna, które wytwarza, ochładzają się i mieszają z powietrzem w pomieszczeniu, stając się nie do odróżnienia od innych cząsteczek CO₂ lub wody. W ciągu następnych kilku godzin, gdy powietrze w pokoju wymienia się z powietrzem na zewnątrz, cząsteczki ze świecy uciekają z pokoju i zaczynają rozpraszać się w atmosferze. Po około roku atomy z Twojej świecy rozprzestrzenią się całkowicie po całym świecie.
Przez następne kilka lat, za każdym razem, gdy ktoś zaczerpnie powietrza, będzie wdychał kilka atomów węgla z wosku i kilka atomów tlenu z powietrza w Twoim pokoju.
___________________
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
Pilokarpina jest związkiem izolowanym z rośliny o nazwie Pilocarpus microphyllus (chociaż pierwotnie otrzymywano ją z podobnego gatunku — P. jaborandi). Ten alkaloid imidazolowy był jeszcze niedawno stosowany w leczeniu jaskry.
Współcześnie, ze względu na liczne działania niepożądane jego zastosowanie jest mocno ograniczone. Pilokarpina działa antagonistycznie w stosunku do atropiny (jest agonistą receptorów muskarynowych); powoduje zwężenie źrenic oraz zwiększa ilość wytwarzanej śliny, stąd polska nazwa - Potoślin. W przeszłości stosowano ją także w leczeniu łysiny i zapalenia migdałków.
Do Europy z Brazylii zaczął by importowany w 1847. Wtedy to opisywana substancja została wyizolowana z tego nowego surowca roślinnego przez A. W. Gerrarda (Londyn) i E. Hardy (Francja). Trzy lata później zaczęto ją stosować w leczeniu jaskry. Do 1914 jedyną farmakopeą, która opisywała ten surowiec była Farmakopea Brytyjska. W kolejnych latach wprowadzono ją do Farmakopei Amerykańskiej i innych lekospisów narodowych.
Na zdjęciu butelka apteczna z mojej kolekcji (1 poł. XX wieku).
Nasze geny po prostu na to nie pozwalają. Za barwę oczu odpowiada około 16 różnych genów. Dwa z nich, HERC2 i OCA2, są głównymi czynnikami.
Posiadanie czarnych oczu poniekąd byłoby dla nas niebezpieczne. Trudno byłoby nam wyjść z domu w słoneczny dzień. Promienie słoneczne zawierają światło ultrafioletowe, a czerń ma tendencję do pochłaniania większej ilości światła UV niż inne kolory.
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
Mimo że rozgrywki jeszcze dzisiaj mają miejsce, to tak naprawdę nie ma już o co grać.
Dlaczego? Po wczorajszym meczu Giri - Grischuk wszystko się wyjaśniło.
Giri przegrał, i ten fakt automatycznie wyłonił Pretendenta do mistrzostwa świata, który w Dubaju zmierzy się z Magnusem Carlsenem.
Ian Nepomniachtchi - uzdolniony Rosyjski szachista wygrywa turniej kandydatów i zyskuje możliwość do rozegrania meczy o mistrzostwo świata.
Cóż, wracamy do pięknego okresu gdzie to Rosjanie walczyli ze Zachodnioeuropejskimi lub Amerykańskimi szachistami o tytuł mistrza świata. Jak będzie w tym roku? Jeszcze zobaczymy, ale cicho mam nadzieje że będą jakieś dymy.
*
Jakie macie typy na mecz o mistrzostwo? Carlsen czy Nepo? Dawajcie znać.
***
Dzięki za śledzenie postów związanych z tymże turniejem, pozdrawiam.
[Zdjęcie ze zwycięskim jegomościem pochodzi z Twittera]
Myśliciele na całym świecie od wieków poszukiwali wytłumaczenia w jaki sposób organizmy rozwijają się i przekazują swoje cechy potomstwu.
W 1859 roku Charles Darwin po raz pierwszy sformułował teorię ewolucji, która stała się drogowskazem dla kolejnych badaczy [1]. Przełomowe były także eksperymenty Gregora Mendla, który zdefiniował podstawowe zasady genetyki, analizując dziedziczenie cech u grochu zwyczajnego [2]. Dzięki rozwojowi mikroskopii po raz pierwszy udało się zajrzeć do wnętrza komórek i zaobserwować różnorodne organelle. Jądro komórkowe cieszyło się dużym zainteresowaniem naukowców. W 1866 roku Ernst Haeckel zasugerował, że w strukturze tej zawarty jest czynnik determinujący cechy organizmów [3].
Gdy bąbelki pękają, uwalniający się dwutlenek węgla nadaje napojowi pożądany smak. Ale ile bąbelków znajduje się w tym napoju? Analizując różne czynniki, naukowcy piszący w ACS Omega szacują, że w delikatnie nalanym piwie może powstać od 200 000 do prawie 2 milionów tych maleńkich kuleczek!
Piwo jest jednym z najpopularniejszych napojów alkoholowych na świecie. Lager o lekkim smaku, który jest szczególnie lubiany, jest produkowany w procesie chłodnej fermentacji, w którym cukry zawarte w słodowanym ziarnie są przekształcane w alkohol i dwutlenek węgla. Podczas pakowania można dodać więcej dwutlenku węgla, aby uzyskać pożądany poziom musowania. To właśnie dlatego butelki i puszki piwa syczą przy otwieraniu, a po nalaniu do kufla uwalniają bąbelki o szerokości mikrometrów. Bąbelki te, podobnie jak w winach musujących, są ważnym elementem sensorycznym degustacji piwa, ponieważ transportują związki smakowe i zapachowe. Gazowanie może także łaskotać nos pijącego. Gérard Liger-Belair ustalił wcześniej, że we flecie szampana tworzy się około miliona bąbelków, ale naukowcy nie znają liczby bąbelków tworzonych i uwalnianych przez piwo przed jego wypiciem. Dlatego Liger-Belair i Clara Cilindre chcieli się tego dowiedzieć.
Badacze najpierw zmierzyli ilość dwutlenku węgla rozpuszczonego w komercyjnym piwie typu lager tuż po nalaniu go do przechylonej szklanki, tak jak robi się to aby zmniejszyć ilość piany na powierzchni. Następnie, wykorzystując tę wartość i standardową temperaturę degustacji 42 F, obliczyli, że rozpuszczony gaz będzie spontanicznie łączył się w strumienie bąbelków w miejscach, gdzie szczeliny i zagłębienia w szklance miały szerokość większą niż 1,4 µm.
Potem szybkie zdjęcia pokazały, że pęcherzyki zwiększały swoją objętość, unosząc się ku powierzchni, przechwytując i transportując dodatkowy rozpuszczony gaz do powietrza nad napojem. W miarę jak stężenie pozostałego gazu malało, bąbelkowanie w końcu ustawało.
Badacze oszacowali, że może być od 200 000 do 2 milionów bąbelków uwolnionych zanim pół litra piwa stanie się płaskie. Co zaskakujące, defekty w szkle wpływają na piwo i szampana w różny sposób - w przypadku większych niedoskonałości w piwie tworzy się więcej bąbelków niż w szampanie, twierdzą naukowcy.
Autorzy przyznają się do finansowania przez francuskie Narodowe Centrum Badań Naukowych (CNRS).
-------------
Amerykańskie Towarzystwo Chemiczne (ACS) jest organizacją non-profit założoną przez Kongres Stanów Zjednoczonych. Misją ACS jest rozwój szeroko pojętej chemii i jej praktyków dla dobra Ziemi i wszystkich jej mieszkańców. Towarzystwo jest światowym liderem w promowaniu doskonałości w edukacji naukowej i zapewnieniu dostępu do informacji i badań związanych z chemią poprzez swoje liczne rozwiązania badawcze, recenzowane czasopisma, konferencje naukowe, eBooki i cotygodniowy magazyn informacyjny Chemical & Engineering News. Czasopisma ACS należą do najczęściej cytowanych, najbardziej zaufanych i najchętniej czytanych w literaturze naukowej, jednak samo ACS nie prowadzi badań chemicznych. Jako lider w dziedzinie informacji naukowej, dział CAS współpracuje z globalnymi innowatorami, aby przyspieszyć przełomowe odkrycia poprzez gromadzenie, łączenie i analizowanie światowej wiedzy naukowej. Główne biura ACS znajdują się w Waszyngtonie i Columbus w stanie Ohio.
___________________
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
Setki narzędzi kamiennych używanych przez Homo erectusa odkryli polscy naukowcy w kopalni złota we wschodniej części Sahary w Sudanie.
Według archeologów zabytki mają nawet ponad 700 tys. lat!
Archeologom udało się sprecyzować wiek zabytków. Nawarstwienia ziemi i piachu zalegające tuż nad nimi przebadano z pomocą metody optycznie stymulowanej luminescencji (OSL). Okazało się, że liczą one ok. 390 tys. lat. "Oznacza to, że warstwy poniżej są z pewnością starsze. Na podstawie stylu wykonania narzędzi uważam, że mogą mieć ponad 700 tys. lat, a może nawet milion lat - podobnie jak ich odpowiedniki dalej na południu Afryki" - podkreśla prof. Masojć.
Tak sędziwy wiek zabytków to archeologiczna sensacja. Gdy kilka lat temu prof. Masojć informował o odkryciu w tym rejonie narzędzi mających ok. pół miliona lat również były to pierwsze tak stare wytwory ludzkie na Pustyni Wschodniej. "Teraz mamy potwierdzenie, że w tym rejonie są zabytki, które są być może nawet dwa razy starsze" - podkreśla badacz.
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
Ostatnio był żółty dzisiejszy kolor to kolor zielony
Zielony – można powiedzieć, że to najważniejszy kolor. To barwa natury, rozwoju, równowagi i harmonii.
Znaczenie zielonego koloru
Zieleń kojarzy się z przede wszystkim z życiem, harmonią, naturą i bliskim kontaktem z nią. Stanowi kolor uzdrowienia, nadziei i wolności. Odcienie zmieszanej z barwą błękitną („miętowej”) zieleni kojarzą się ze świeżością, powodzeniem i zadowoleniem.
W niektórych okolicznościach zieleń może się kojarzyć z niestabilnością, niepewnością i losowością, odnosi się to głównie do miłości, nadziei, młodości, czy gier. Stoły w kasynach niemal od zawsze były zielone, podobnie jak stoły bilardowe, stoły do tenisa, czy boiska piłkarskie. Zielony kojarzy się także z pieniędzmi.
Źródło: Na licencji StudioBinder
___________________
Obserwuj społeczność "Twórczość Filmowa" i #tworczoscfilmow
@adrian-wieczorek Barwa zielona działą kojąco na wzrok, bo nasze oczy są do niej najlepiej przystosowane, żeby się długo wpatrywać (nasi prehistoryczni przodkowie żyli wśród bujnej roślinności i wypatrywali w niej owoców lub zwierzyny).
Ciekawe czy wszystkie procedury przeprowadziłem na tyle dobrze, że choć parę kaktusów, z 20 nasionek postanowi wyjść na świat.
Jak to zrobiłem?
Ogrzałem piasek w piekarniku w 200 stopniach, przez 30 minut.
Zdezynfekowałem spirytusem kartkę A4, na której leżały nasiona - pełna dowolność na czym to zrobicie, akurat to miałem pod ręką.
Zdezynfekowałem spirytusem naczynie, w którym mają wzejść nasiona, a potem kaktusy ogólnie będą w nim rosnąć, do momentu przesadzenia do doniczek.
Nasypałem pierwszą warstwę piasku.
Na tę warstwę - rozłożyłem nasiona.
Podlałem je strzykawką. Kilka razy, solidnie.
Przysypałem nasiona kolejną warstwą piasku.
Znów podlałem strzykawką.
Zamknąłem szczelnie pojemnik.
Podsumowując..
Dla mnie to eksperyment. Zdaje sobie sprawę, że profesjonalnie robi się to inaczej i prawdopodobnie nic z tego nie wyjdzie. Wydaje mi się jednak, ze warto jest się bawić i nóż, widelec się uda.
Będę Wam robił raporty, z moich zmagań z próbami zasiewania i hodowania kaktusów.
Tak w ogóle, zapraszam do obserwowania oraz udzielania się w społeczności ogrodniczej.
@Havelock_Vetinari cool. Sterylizacje zwykle przeprowadza sie przy zarodnikach, a nie nasionach, bo mozna popalic ale co ja tam sie znam ja grzyby czasem uprawiam
@Havelock_Vetinari jaki jest cel tych zabiegów z podgrzewaniem piasku i dezynfekcją alkoholem? te nasiona są tak wrażliwe na mikroorganizmy, które występują w naszych szerokościach geograficznych?
@ThickDrinkLots przy nasionach nie ma sensu, ale kto bogatemu zabroni podloze ma sens, jesli masz podejrzenie, ze bylo zle przechowywane. Jesli to piach, bo jak "zdezynfekujesz" ziemie ogrodową to ją po prostu zniszczysz i tyle.
Witam bardzo serdecznie w to niedzielne popołudnie.
Mam nadzieję że ten czas mija wam dobrze i spokojnie.
Dzisiaj zapraszam was do posłuchania bardzo ciekawego, pełnego brzmień, utworu Chińskiego Kompozytora Chen Geng'a który zasłynął po napisaniu koncertu na skrzypce pt. "Butterfly Lovers". Ten utwór zaś, to duet skrzypce + fortepian.
Mam nadzieje że dzieło urzeknie was tak samo jak mnie.
Naukowcy po raz pierwszy potwierdzili, że lodowiec Pine Island Glacier na Zachodniej Antarktydzie może przekroczyć punkt krytyczny, prowadząc do szybkiego i nieodwracalnego cofania się, co miałoby znaczące konsekwencje dla globalnego poziomu morza.
Lodowiec Pine Island jest regionem szybko płynącego lodu osuszającego obszar Zachodniej Antarktydy o powierzchni około dwóch trzecich wielkości Wielkiej Brytanii. Lodowiec ten jest szczególnym powodem do niepokoju, ponieważ traci więcej lodu niż jakikolwiek inny lodowiec na Antarktydzie.
Obecnie lodowiec Pine Island wraz z sąsiadującym z nim lodowcem Thwaites są odpowiedzialne za około 10% trwającego wzrostu globalnego poziomu morza.
Naukowcy od pewnego czasu twierdzą, że ten region Antarktydy może osiągnąć punkt krytyczny i ulec nieodwracalnemu cofaniu się, z którego nie będzie można się już podnieść. Takie cofanie się, raz rozpoczęte, mogłoby doprowadzić do załamania się całego lądolodu Zachodniej Antarktydy, który zawiera wystarczającą ilość lodu, aby podnieść globalny poziom morza o ponad trzy metry.
Podczas gdy ogólna możliwość wystąpienia takiego punktu krytycznego w obrębie lądolodów była już wcześniej podnoszona, wykazanie, że lodowiec Pine Island Glacier ma potencjał do rozpoczęcia niestabilnego cofania się, jest zupełnie inną kwestią.
Teraz naukowcy z Uniwersytetu Northumbria po raz pierwszy wykazali, że tak właśnie jest. Ich wyniki zostały opublikowane w wiodącym czasopiśmie The Cryosphere.
Wykorzystując najnowocześniejszy model przepływu lodu opracowany przez grupę badawczą glacjologii Northumbrii, zespół opracował metody, które pozwalają na identyfikację punktów krytycznych w obrębie lądolodów.
W przypadku lodowca Pine Island, ich badania wykazały, że lodowiec ma co najmniej trzy odrębne punkty krytyczne. Trzecie i ostatnie wydarzenie, wywołane przez wzrost temperatury oceanu o 1,2C, prowadzi do nieodwracalnego cofnięcia się całego lodowca.
Naukowcy twierdzą, że długotrwałe ocieplenie i tendencje do tworzenia się mielizn w głębinach okołobiegunowych, w połączeniu ze zmieniającymi się wzorcami wiatrów na Morzu Amundsena, mogą wystawić szelf lodowy lodowca Pine Island na działanie cieplejszych wód przez dłuższe okresy czasu, co sprawia, że zmiany temperatury o takiej skali stają się coraz bardziej prawdopodobne.
Główny autor badania to dr Sebastian Rosier, Vice-Chancellor's Research Fellow w Northumbria's Department of Geography and Environmental Sciences. Specjalizuje się on w modelowaniu procesów kontrolujących przepływ lodu na Antarktydzie, a jego celem jest zrozumienie, w jaki sposób kontynent ten przyczyni się do podniesienia poziomu morza w przyszłości.
Dr Rosier jest członkiem uniwersyteckiej grupy badawczej zajmującej się glacjologią, kierowanej przez profesora Hilmara Gudmundssona, która obecnie pracuje nad dużym projektem wartym 4 miliony funtów, mającym na celu zbadanie, czy zmiany klimatyczne doprowadzą pokrywę lodową Antarktydy do punktu krytycznego.
Dr Rosier wyjaśnił: "Potencjał tego regionu do przekroczenia punktu krytycznego został podniesiony w przeszłości, ale nasze badanie jest pierwszym, które potwierdza, że Pine Island Glacier rzeczywiście przekracza te krytyczne progi.
"Wiele różnych symulacji komputerowych na całym świecie próbuje określić, w jaki sposób zmieniający się klimat może wpłynąć na lądolód Antarktydy Zachodniej, ale określenie, czy okres cofania się w tych modelach jest punktem krytycznym, stanowi wyzwanie.
"Jest to jednak kluczowe pytanie, a metodologia, którą stosujemy w tym nowym badaniu, znacznie ułatwia identyfikację potencjalnych przyszłych punktów krytycznych".
Hilmar Gudmundsson, profesor Glacjologii i Ekstremalnych Środowisk pracował z dr Rosier nad badaniem. Dodał: "Możliwość wejścia lodowca Pine Island Glacier w niestabilne cofanie się była podnoszona już wcześniej, ale po raz pierwszy możliwość ta jest rygorystycznie ustalona i określona ilościowo.
"Jest to duży krok naprzód w naszym rozumieniu dynamiki tego obszaru i jestem zachwycony, że udało nam się wreszcie udzielić odpowiedzi na to ważne pytanie.
"Ale wyniki tego badania również mnie niepokoją. Gdyby lodowiec rozpoczął niestabilne, nieodwracalne cofanie się, wpływ na poziom morza mógłby być mierzony w metrach, a jak pokazuje to badanie, gdy cofanie się rozpocznie, może być niemożliwe do zatrzymania."
Praca, The tipping points and early warning indicators for Pine island Glacier, West Antarctica, jest już dostępna do wglądu w The Cryosphere.
Northumbria szybko staje się wiodącym brytyjskim uniwersytetem w zakresie badań nad Antarktydą i środowiskami ekstremalnymi. Oprócz wartych 4 miliony funtów badań nad punktami krytycznymi, znanych jako TiPPACCs, Northumbria jest również jedynym brytyjskim uniwersytetem, który bierze udział w dwóch projektach w ramach wartego 20 milionów funtów International Thwaites Glacier Collaboration - największego wspólnego projektu realizowanego przez Wielką Brytanię i USA na Antarktydzie od ponad 70 lat. Northumbria prowadzi projekty PROPHET i GHC w ramach badań Thwaites. To konkretne badanie było finansowane zarówno przez TiPPACCs jak i PROPHET.
___________________
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
"Sąsiad, weźno pomóż, bo kupiłem satelitę w Ikei i nie mogę złożyć tego cholerstwa, a jutro start!"
Arctic Astronautics, UPM Plywood i Huld ogłosili, że wyślą na orbitę pierwszego na świecie drewnianego satelitę, by dowiedzieć się, jak wytrzymała może być sklejka.
WISA Woodsat jest oparty na obecnym nanosatelicie o nazwie Kitsat. Jest używany przez uniwersytety i miłośników kosmosu, więc głównie służy do celów edukacyjnych i mniej nadaje się do ciągłych zadań.
Woodsat będzie 10-centymetrową kostką o wadze jednego kilograma. Dziewięć małych ogniw słonecznych będzie utrzymywać go przy życiu na orbicie.
Podejrzewsz znajomego, że jest Jaszczuroludziem? Masz wrażenie, że Twoj sąsiad to kosmita? Twój mąż przypełzł o czwartej rano spod ziemii?
Teraz bedzie można sprawdzić ich człowieczeństwo!
Zespół gdańskich naukowców opracował test, który pozwala na szybkie wykrycie unikalnego dla ludzi genu DEFB1.
Interdyscyplinarny zespół naukowców z Politechniki Gdańskiej, Uniwersytetu Gdańskiego oraz Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, czyli uczelni tworzących Związek Uczelni Fahrenheita, zaprojektował procedurę testową, która pozwala na szybkie wykrycie genu DEFB1 w próbce śliny.
Nowatorskie podejście do wykrywania ludzkiego DNA zaproponowane przez naukowców z Gdańska może okazać się przydatne w diagnostyce medycznej lub kryminalistyce przy analizie próbek DNA niewiadomego pochodzenia (obecnie korzysta się z testów na przeciwciała z płynów ustrojowych człowieka lub wykonuje testy PCR wykrywające ludzkie DNA).
Dołącz do grupy Nauka - to społeczność dla wszystkich zainteresowanych nauką, jej zdobyczami, rozwojem, sukcesami i porażkami; dla głodnych wiedzy i sprawdzonych informacji!
https://www.hejto.pl/spolecznosc/nauka
Obserwuj też wartościowe tagi #qualitycontent #nauka oraz @arcy
Dzisiejszy dzień na Turnieju Kandydatów bez ani jednego remisu!
Sytuacja bardzo niespodziewana, ponieważ każdy mecz zakończył się zwycięstwem jednej strony. Bardzo emocjonujące szachy były grane, chociaż w pewnym momencie wydawało się, że nic już ciekawego nie można oczekiwać - a tu niespodzianka!
*
Rezultaty dzisiejszych meczy:
Caruana 0-1 Giri
Ding Liren 1-0 Grischuk
Vachier-Lagrave 1-0 Alekseenko
Wang Hao 0-1 Nepomniachtchi
*
Wyniki w tabeli po dzisiejszej rundzie (12)
Nepomniachtchi - 8
Giri - 7½
Vachier-Lagrave - 6½
Caruana - 6
Grischuk - 5½
6-7. Wang, Ding - 5
Alekseenko - 4½
*
Nie ma co ukrywać, że było co oglądać, i nadal jest, chociaż jutro zawodnicy mają dzień wolny.
Jak widzimy Giri jest krok od zajęcia pierwszego miejsca, lub doprowadzenia przynajmniej do równego wyniku, a potem dogrywek - a w nich wydarzyć się może wiele.
***
Dziękuję bardzo wszystkim którzy doceniają moje posty związane z turniejem, niezmiernie mi miło Pozdrawiam was.
*
[Zdjęcie pochodzi z oficjalnego Twittera Federacji Szachowej]
Dzisiejszy dzień, bardzo niespodziewany, bardzo ciężki - wręcz "przeróżny".
Z jeden strony bardzo smutny dla Francuskiego Szachisty Lagrave. Podczas końcówki przegrał z Rosjaninem Grischuk'iem, co było wręcz łamiącą porażką.
Z drugiej strony mamy piękne zwycięstwo Giri'ego nad Chińczykiem - Ding'iem.
Ciężko podsumować póki co dzisiejsze partie, lecz trzeba przyznać, że był to dzień ciekawy.
Bilans dzisiejszych meczy:
Lagrave - Grischuk 0:1
Ding - Giri 0:1
Caruana - Nepomniatchi 1/2:1/2
Wang - Alekseenko 1/2:1/2
W tabeli bez zmian ~ Nepomniatchi posiada 5 punktów, zaraz po nim - Caruana z liczbą 4.5 punktów. Kto zajmie pierwsze miejsce? Jeszcze zobaczymy, lecz wynik może być już z góry przesądzony.
[Zdjęcie pochodzi z oficjalnego Twittera Federacji Szachowej]