@Anonek jeśli to wygrana, to taka, w której wszyscy tracą.
Wiesz, pomocy bym szukał gdzie indziej, tu można sobie mniej lub bardziej sensownie z kimś podyskutować. W takich tematach, niestety, często wiele zależy od sytuacji i miejsca, w jakim się jest w życiu. Niektórymi bolączkami można się zająć tylko w sprzyjających okolicznościach. Tak z wlasnego doświadczenia, jedyna pomoc na którą można tu liczyć, to kogoś, kto te okoliczności trochę polepsza, reszta i tak jest zawsze po stronie samego zainteresowanego.
Jeśli chciałbyś coś zmienić, to - logicznie - skoro dotychczasowe próby rozwiązania kłopotu nie przynosiły efektów, to czas spróbować czegoś innego.
Spróbuję jeszcze rozwinąć kwestię poczucia własnej wartości / obrazu siebie. Jeśli marnuję czas, daj mi proszę znać.
Poczucie własnej wartości to obraz pozytywnych cech, aspektów samego siebie: własnego ciała, osobowości, sposobów w jakie nawiazujemy i utrzymujemy relacje, naszych wartości i tego jak je realizujemy. To coś bliskiego samoakceptacji, jak najbardziej zobiektywizowanego przyjęcia samego siebie z zaletami i wadami, osiągnięciami i porażkami, ograniczeniami i możliwościami. Jedno i drugie wiąże się ze zdrowiem psychicznym. Idziemy dalej: jedno i drugie opierać się może bardziej na rozpoznaniu samego siebie lub na reakcjach i zdaniu innych ludzi. Jedno i drugie (w skrócie, obraz siebie) może być względnie trwałe lub zmienne. Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś szuka relacji z drugim człowiekiem po to, by przekonać samego siebie, że jest "ok", bo otrzymuje / zasługuje na uwagę, związek, bliskość itd. I tu pojawia się szereg problemów.
Badania wskazują, że mężczyźni o płynnym obrazie siebie postrzegają relację z partnerką w sposób mocno zabarwiony pozytywnie - logiczne, bo obraz siebie opiera się bardziej na innych. I to nigdy nie pomaga. Dalej, każda relacja jest dynamiczna, bywa dobrze, źle, tak sobie, zdarzają się konflikty. Życie. Stały, realistyczny obraz siebie pomaga sensownie przechodzić przez te doświadczenia.
Jest istotny także w zakresie nawiazywania i rozwijania relacji, bo mocno wpływa na to, jak ktoś reaguje, jak się zachowuje. I to jest dość proste: wpływa na dynamikę zaangażowania - wycofania, określa przestrzeń swobody, na ile posiada się dystans do samego siebie, na poziom otwartości, przeżywanego niepokoju itd.
Stwierdziłeś, że bez wzgledu na odczuwanie złości, samotności itd. próby kontaktu byłyby takie same. Nie. W kontakt wnosimy to, co czujemy, co przeżywamy i myślimy, a także wiele rzeczy których sobie nie uświadamiamy. Osoba przeżywająca silny smutek czy złość wchodzi w kontakt z mniejszym zasobem uwagi. Proste: bo taką osobę gryzą rzeczy, które przeżywa. Nie posiada takiej swobody, jak osoba zrelaksowana, zaciekawiona drugim człowiekiem. Dalej, albo próbuje pozbyć się tego, co czuje, albo chce odpowiedzieć na to co czuje - pierwsza opcja jest zawsze słaba, sensowność drugiej zależy od wybranej metody. Nawiasem mówiąc, to właśnie dlatego w sytuacji, w której ktoś nie jest w stanie sensownie odpowiedzieć na to, co przeżywa, najsensowniej jest przetestować inny rodzaj odpowiedzi - na złość, samotność itd.
Istnieje szeroka literatura, jeśli Cię to interesuje, warto po nią sięgnąć.
Więc jeśli myślisz, że nikt nie jest w stanie Ci pomóc, to się mylisz. Tylko sam możesz sobie pomóc, inni co najwyżej mogą, mniej lub bardziej sensownie, Cię w tym wspierać.